Poznawać Biblie

Dział, który przyczynia się do naszego duchowego rozwoju oraz prowadzi do refleksji nad tekstem biblijnym

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Axanna

Poznawać Biblie

Post autor: Axanna »

Zauważyłam ostatnio, że wszelakie nauki ludzkie w postaci kazań, skostniałych i wymyślonych wieki temu dogmatów różnych denominacji, do których należymy, skutecznie zaślepiają na poznanie głębi przekazu Słowa Bożego. Po prostu przeskakujemy przez wersy nawet bez zastanowienia, albo się wydaje nam się, że się zastanawiamy, lecz tak naprawdę, tkwiący w głowie dogmat ogranicza zrozumienie spraw Bożych. Nie mówię o czymś konkretnym, ale ogólnie.

Przyłapałam się po prostu na tym, że chodząc ostatnie lata do zboru nie odkryłam dzięki temu, niczego nowego - zupełnie tak, jakby nauczyciele... takie wrażenie, że głoszą jedno i to samo w kółko, nie uważając za potrzebne wgłębiać się do Słowa Bożego w poszukiwaniu prawdy - bo i po co, gdyż wszystko co można było w Biblii odnaleźć, zostało już dawno odnalezione, tysięcy razy opisane przez poprzedników i zakute w dogmaty, odstąpienie od których równa się ... nie wiem czemu... samobójstwu dla niektórych niemalże, hmm...?

I tak depczemy się w miejscu, nawet nie próbując dociekać czegoś nowego - wręcz przeciwnie, na najmniejszą wzmiankę o "czymś nowym" u co zacniejszych (albo za takowych się uważających) zapala się czerwona lampka, nie pozwalająca im myśleć o niczym innym, jak tylko o zagrożeniu heretyzmem. Przykrę. A przecież Biblia zawiera wręcz tony ciekawych rzeczy, niezgłębiona, jest kopalnią informacji - wręcz życia nie starczy, żeby ją w pełni zrozumieć...

Spostrzegłam niedawno... nie wiem jak u was te sprawy się mają, ale zauważyłam takie jakieś dziwne, notorycznie powtarzające się... chlubienie się (czytaj "chełpienie się") tym, że są tacy nauczyciele, co to potrafią, na przykład, głosić kazanie przez ponad 8 godzin na temat urywka, który można przeczytać w 5 min. - co ciekawe, uwagi na treść tego 8-godzinnego wykładu - czy coś w ogóle był wart - jakoś już nie zwracano, jakby to był nieistotny szczegół - grunt, że tyle czasu potrafił.

Daleko nie pierwszy to już raz zauważam podobne, moim zdaniem, anomalie - bo jakoś nie rozumiem, kogo my - zbory, Kościół - hodujemy? specjalistów po zapchaniu czasu... czym, to już mniejsza o to?

Nie tak dawno słyszałam pewne kazanie jednego takiego "fachowca", co to dzień wcześniej wygłaszał coś przez wiele godzin na temat maluśkiego kawałeczka Biblijnego. Ja, dzięki Bogu, nie mogłam pójść, bo miałam inne pilne zajęcie, bo inaczej by też poszłam. Ale za to miałam okazje posłuchać kazanka następnego dnia - taaakie bzd... to znaczy, chciałam powiedzieć, że jakby tak nie wiadomo o czym... najbardziej co mi utkwiło w pamięci, to wzmianka o tym, iż ludzie niewierzące mają wielki problem z dniem niedzielnym, "gdyż mają za dużo wolnego czasu i go spędzają w supermarketach"... pomyślałam wtedy, że przynajmniej mają jakąś korzyść w różnicy od... słuchaczy :-?

A jakie wy macie spostrzeżenia w tej sprawie? Czy macie może jakiś sposób na odkrycia? Chętnie bym poznała wasze doświadczenia i się nauczyła czemuś nowemu... albo też staremu, ale dobremu :)

Płaskowicki Rys

Post autor: Płaskowicki Rys »

Axsanno
czy uważasz ze i na tym forum ludzie piszą to samo przez wiele godzin i nie chcą się rozwijać -może ale nie wszyscy
tak jest wszędzie są tacy i są tacy.
Nie umiem Ci poradzić co zrobić masz z tym że u Ciebie jest tak jak jest.
Pójście gdzieś indziej ? może ale ponieważ nie to złoto co się świeci lepiej być ostrożnym w decyzjach -ja już parę razy się nadziałem -.Często ci "atrakcyjni" to albo chosztaplerzy albo fanatycy.
Chyba że posłuchasz naszej siostry co ma 99.99 żywy zbór.
A najlepiej rób co robisz pisz tu ja lubię Ciebie czytać inni też to tak samo dobry sposób na społeczność wokół Słowa jak inne tylko przy użyciu nowoczesnej metody -internetu
pozdrawiam

Axanna

Post autor: Axanna »

Jak ja jeszcze trochę poskrobie tu i owdzie, to nie będę musiała nad trudnymi decyzjami się zastanawiać - bez tego wywalą :mrgreen:

Płaskowicki Rys

Post autor: Płaskowicki Rys »

Zawsze możesz zajechać do Legnicy my co prawda nie żywi na 99.99 % ale ujdzie a przydasz się nam jako " kontroler" bym się za dużo nie mądrzył
pozdrawiam

Axanna

Post autor: Axanna »

Heheh, dzięki, Rysiu, będę pamiętała :-D

nike
Posty: 11689
Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59

Post autor: nike »

Wiesz co Axsanno masz rację. :-)

nike
Posty: 11689
Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59

Post autor: nike »

Wiesz co Axsanno masz rację. :-)

Byłam pewnej niedzieli na takim nabożeństwie, nie powiem gdzie, bo to nie istotne.

Axanna

Post autor: Axanna »

Niestety, nike :)

Awatar użytkownika
kesja
Posty: 4276
Rejestracja: 26 maja 2006, 16:13

Post autor: kesja »

Przyłapałam się po prostu na tym, że chodząc ostatnie lata do zboru nie odkryłam dzięki temu, niczego nowego - zupełnie tak, jakby nauczyciele... takie wrażenie, że głoszą jedno i to samo w kółko, nie uważając za potrzebne wgłębiać się do Słowa Bożego w poszukiwaniu prawdy - bo i po co, gdyż wszystko co można było w Biblii odnaleźć, zostało już dawno odnalezione, tysięcy razy opisane przez poprzedników i zakute w dogmaty, odstąpienie od których równa się ... nie wiem czemu... samobójstwu dla niektórych niemalże, hmm...?
Bardzo trafna UWAGA i należy powiedzieć DOŚĆ i samemu w komorze Pytac -słuchać Wołac - Błagać .
Nauczyciele lubią takowych co nie zadaja pytan , nie robia problemu siedza cichutko
od czasu do czasu , zawoła ktos " Amen " Alelluja" i mówca jest usatysfakcjonowany
Swoja robotę wykonał , "wlał " w umysł tyle ze juz ni ewiadomo o co chodziło na początku.
Ważne by juz nic nie szukac i iść utarta drózka wydeptana po której spłynie nieco wody
i ugasi pragnienie .
Ale nie gasi .
I tak mijaja wielki i pokolenia a owieczki powtarzają jedno i to , byle nie wyjść poza zapis
wyznania wiary w ramkach umieszczonej.
Dlatego , padaja ofiara powrotu do wymiocin do tarzania w błocie , ale co tam ,byle tylko nie ŻĄDAŁA dla siebie zbyt wiele .


I tak depczemy się w miejscu, nawet nie próbując dociekać czegoś nowego - wręcz przeciwnie, na najmniejszą wzmiankę o "czymś nowym" u co zacniejszych (albo za takowych się uważających) zapala się czerwona lampka, nie pozwalająca im myśleć o niczym innym, jak tylko o zagrożeniu heretyzmem. Przykrę. A przecież Biblia zawiera wręcz tony ciekawych rzeczy, niezgłębiona, jest kopalnią informacji - wręcz życia nie starczy, żeby ją w pełni zrozumieć...
I o to chodzi by deptac w miejscu , by udawać ze sie idzie , idzie ,idzie
Czerwona lampka musi sie zapalac TU , po tym poście TEŻ sie Zapaliła .
Bibila JEST PRZECUDOWNA I UJRZENIE ŚWIATŁA DAJE WOLNOŚĆ , a to jest zagrożeniem
dla tych co trzymają jako włąsnośc swoją .
TO co mamy zrozumieć ZROZUMIEMY , bo JEMU na tym zalezy bysmy wyszli z Ciemnosci.
Zbawiciel DAJE Łaskę a łaska Czyni W NAS WYZWOLENIE.

Axanna

Post autor: Axanna »

Ja tak czasem, gdy popatrzę na pewne zachowania chrześcijan, to się zastanawiam... czy to może ze mną jest coś nie tak, że zawsze mi się rzuca w oczy... przepraszam, że tak szczerze rąbnę - kołtuństwo, czy jednak niektórym naprawdę brak jakieś klepki i to rzeczywiście są anomalie, które postrzegam właściwie...

No bo, na przykład, jest napisane:

Flp 4:4 Bw "Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się."

1Tes 5:16 Bw "Zawsze się radujcie."


To więc niektórzy uważają, że jak ktoś nie tryska radością, to jest pod wpływem diabła, że należy się zawsze mieć przyklejony na stale uśmiech dookoła głowy, a w skrajnych wypadkach widziałam nawet idiotyczne skakanie w ciągu całego "nabożeństwa", jeżeli wolno w ogóle użyć takiego określenia na to co się działo.

P.S. po prostu ciekawa jestem, czy niektórzy ludzie używają rozumu przy czytaniu Słowa choć trochę, czy może nie trzeba... :roll:

Axanna

Post autor: Axanna »

Albo to:

Lk 6:28 Bw "błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą."

Rz 12:14 Bw "Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie."


No to więc nie jeden raz byłam zaskoczona opowiastkami, jak chrześcijanie, reagując na jakiś atak, czy nawet bluźnierstwo, nagle walną w odpowiedzi: "Niech cię Bóg błogosławi"... no normalnie szok... Jak można tak ... tępo podchodzić do przesłania Bożego... Czy to jest szczere? Czy Bogu to się podoba?
Gdyby Jezus, kiedy go przybijali do krzyża, zaczął robić podobne rzeczy "niech Bóg wam błogosławi" - to wyglądało by to na jakiś makabryczny absurd...
Jak rozumiecie powyższe wersy?

Awatar użytkownika
Romeo
Posty: 218
Rejestracja: 25 gru 2008, 17:26
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Romeo »

Czytałaś "Pasję" A. K. Emmerich? Jezus wiszący na krzyżu modlił się za oprawców. "Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Miłość nieprzyjaciół to to samo, co nadstawianie drugiego policzka - robienie na złość szatanowi. "Na nienawiść miłością odpowiadam, na przemoc przebaczeniem, niezgodę w przymierze zmieniam, błąd w prawdę przekuwam, zwątpienie wiarą niweczę".

Masz duszę tak jak rzeka, a życie to wciąż nieznany brzeg,
płyniemy gdzieś daleko - nikt do końca nie wie gdzie...

Axanna

Post autor: Axanna »

Zgadza się, że się modlił "Ojcze przebacz..." - o tym właśnie mówię, że się nie modlił "ojcze błogosław im..." - jak to robią dzisiejsze jego naśladowcy.

MM
Posty: 394
Rejestracja: 21 sie 2007, 0:15

Post autor: MM »

Axanna pisze:Albo to:

Lk 6:28 Bw "błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą."

Rz 12:14 Bw "Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie."


No to więc nie jeden raz byłam zaskoczona opowiastkami, jak chrześcijanie, reagując na jakiś atak, czy nawet bluźnierstwo, nagle walną w odpowiedzi: "Niech cię Bóg błogosławi"... no normalnie szok... Jak można tak ... tępo podchodzić do przesłania Bożego... Czy to jest szczere? Czy Bogu to się podoba?
Gdyby Jezus, kiedy go przybijali do krzyża, zaczął robić podobne rzeczy "niech Bóg wam błogosławi" - to wyglądało by to na jakiś makabryczny absurd...
Jak rozumiecie powyższe wersy?
Uważasz, że to jakaś przenośnia jest?

Płaskowicki Rys

Post autor: Płaskowicki Rys »

Nie jest to przenośnia ale jak to zrealizować - bez łaski Boga to niemożliwe i jest teatrem.
chcę być jak Jezus i powinienem się usilnie starać pełnić uczynki wiary ,ale to mnie czasem przerasta -potrzebuję do tego pomocy z Jego Ducha ,ale On pomada jak chce i kiedy chce.
Dlatego choć dobrego pragnę to mnie się nie zawsze trzyma.
Co lepsze udawać że błogosławie nieprzyjaciół czy lepiej nie czynić tego bez przekonania a modlić się by Pan dał taką łaskę bym mógł to uczynić z serca a nie z obowiązku ?
Nie zmienia to jednak tego że polecone mamy błogosławić nieprzyjaciół i nie w przenośni ale faktycznie ,
pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biblijne studium”