Zacznijmy od zwrotu: 'był w postaci Bożej/Boga'
Greckie MORFE tłumaczy się na: postać, naturę, istotę, formę istnienia.
Ktoś, kto ma czyjąś naturę/istotę, nie oznacza, że jest równy temu komuś/czemuś. Tak jak np. dwóch ludzi stojących koło siebie, nie oznacza, że są równi, szczególnie, gdy jeden to ojciec a drugi to syn, choć każdy z nich ma postać/naturę człowieka. Syn jest młodszy i z natury rzeczy słucha ojca. Równości nikt tu się nie dopatruje pomimo tych samych natur.
Bobo, nacisk jest położony na to, że Bóg-Chrystus przed wcieleniem w Jezusa-człowieka, nie czuł się ograbiony ze swojej boskości na ten czas ziemski.
To do mnie mocno dotarło.
Zobacz - był"uznany za człowieka, uniżył samego siebie...". Uniżył się jako Bóg, ale nie uważał tego za hańbę.
Na czas ziemskiej wędrówki Jezusa Chrystusa i owszem - Ojciec jest większy od Syna (Bóg Ojciec od Boga Syna). Tą zwierzchność Bog Syn uznaje, jako Człowiek.
To jest fundament chrześcijaństwa i najważniejsza prawda, że sam Bóg stał się Człowiekiem Doskonałym, aby zmazać/pokonać/naprawić ZŁO, które grzeszni ludzie uczynili Bogu.
Tylko w pełni Bóg i w pełni doskonały Człowiek mógł pojednać te dwie strony "sporu".
Człowiek ziemski nie miał i nie ma mocy pojednawczej. Syn "oddzielił" swą boskość, zstąpił z nieba i był Człowiekiem, dla pojednania.
Nie umiem inaczej tego wyrazić.
Możecie teraz sobie "pojeździć i powyśmiewać się".
Uważam, że nie rozumiecie o czym ja piszę lub nie chcecie zrozumieć. Widać to po postawie Henryka; tylko wyśmiać i koniecznie wredny emotek wkleić. Ale to nic.
Bobo, drogi, spróbuj wczuć się w sposób myślenia mój, jak umiałam tak napisałam.
Dużo o tym myślę od kilku dni, od czasu gdy na czacie o tym napisałam. I tylko utwierdzam się, że tak jest. Ja to zrozumiałam, te wersety były dla mnie, jak obuchem w łeb; a przecież czytałam je wielokrotnie, od lat je znam na pamięć, jak my wszyscy.
Może to jedynie do mnie taki przekaz, odpowiedź na moje pytania. Nie wiem. Może niepotrzebnie dzielę się tu. Tego też nie wiem. Jeśli uważacie, ze zawracam wam głowę to sorki.
Pozdrawiam.