RN pisze: ↑09 maja 2025, 23:32
W ten sposób potwierdzasz to, co ja wcześniej napisałem.
Według drugiego opowiadania o stworzeniu, zwierzęta zostały stworzone i od razu przyprowadzone do człowieka.
Skoro Bóg je stworzył i od razu przyprowadził, to musiał mieć do kogo przyprowadzić. Oznacza to, że według drugiego opowiadania, człowiek był wcześniej niż zwierzęta.
Jeśli chodzi o nazwanie przez Adama wszystkich zwierząt, to jest to oczywiście totalną bzdurą. Do tej pory jeszcze nie wszystkie zwierzęta zostały opisane. Poza tym, ile czasu musiałoby to zająć Adamowi, skoro wszystkich gatunków są miliony.
Bzdurą jest tez liczenie stwarzania jako nastał wieczór i poranek dzień następny, przynajmniej w początkowej fazie stwarzania, skoro słońce miało być stworzone dopiero w czwarty dzień.
To przecież słońce jest wyznacznikiem wieczorów i poranków. Jak zatem mogły nastawać wieczory i poranki w pierwszych trzech dniach stwarzania skoro nie było jeszcze słońca.
Nie potwierdzam Twojego stanowiska - oczywiście, masz prawo do własnej interpretacji.
Ale tak jak każdy rzetelny historyk czy badacz, warto również sprawdzić i przeanalizować inne możliwe interpretacje tekstu.
Interpretacja, o której ja wspominam, mówi o tym, że drugi opis stworzenia (Rdz 2) nie jest sprzeczny z pierwszym (Rdz 1),
ale go uzupełnia, rozwija i podkreśla inne aspekty, na które autor chciał zwrócić uwagę. W wielu poważnych komentarzach biblijnych, zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich,
ten drugi opis jest traktowany jako komplementarny, a nie jako sprzeczność lub inna chronologia.
Weź pod uwagę, że to Żydzi byli autorami i pierwszymi odbiorcami
Księgi Rodzaju (Bereiszit). Ich egzegeza (czyli interpretacja) sięga czasów przedchrześcijańskich. Dlatego żydowskie rozumienie tekstu ma ogromne znaczenie, jeśli chcemy uczciwie zrozumieć, co autor miał na myśli — a nie tylko, co my dziś w tym widzimy.
A ówczesne chrześcijaństwo korzystało z tradycji żydowskiej - Ojcowie Kościoła (np. Orygenes, Augustyn, Hieronim) często odwoływali się do żydowskich tekstów, targumów czy midraszy. Co więcej, sam Nowy Testament był pisany przez Żydów (z wyjątkiem Łukasza), więc rozumienie Starego Testamentu (czyli Tanachu) przez Żydów było naturalnym punktem wyjścia.
Dlatego Drugi opis stworzenia jako uzupełnienie — to też żydowska tradycja!
Już starożytne komentarze żydowskie (np. Midrasz Bereiszit Raba) zauważają, że opisy stworzenia (Rdz 1 i Rdz 2) nie są sprzeczne, ale pokazują inne perspektywy:
Rdz 1 — „kosmiczne” stworzenie: ogólne, uporządkowane, z naciskiem na „Bóg stworzył”.
Rdz 2 — „ludzkie” stworzenie: z naciskiem na relację Bóg–człowiek, ogród Eden, odpowiedzialność.
To podejście było powszechnie przyjmowane także przez chrześcijan, zwłaszcza tych, którzy nie czytali Biblii tylko dosłownie, ale symbolicznie, teologicznie i duchowo (np. Augustyn, Orygenes).
Masz oczywiście prawo do swojego zdania - ale nie oznacza to, że inne interpretacje są automatycznie błędne lub niewarte rozważenia. Zwłaszcza jeśli chcemy zrozumieć, jak tekst był rozumiany przez jego autorów i pierwszych odbiorców, warto brać pod uwagę również głosy tradycji żydowskiej.
Dlatego Genesis 2:19-20 nie mówi, że zwierzęta stworzono po człowieku. Tekst (
„Pan Bóg ulepił z ziemi wszystkie zwierzęta... i przyprowadził je do człowieka”) opisuje sekwencję narracyjną, nie chronologiczną. Genesis 1 jasno podaje, że zwierzęta powstały przed człowiekiem (dni 5-6). Genesis 2 to
szczegółowy opis dnia szóstego, nie osobna opowieść. Sugerowanie, że człowiek był przed zwierzętami, ignoruje harmonię obu rozdziałów.
Twierdzenie, że nazwanie zwierząt przez Adama to
„bzdura” z powodu ich liczby, pomija biblijny kontekst. Adam nazywał
„rodzaje” (hebr. min),
nie każdy gatunek (ps. widać, że nie zaglądasz do manuskryptów/interlinii, a bazujesz tylko na przekładach) – prawdopodobnie przedstawicieli podstawowych grup, co nie wymagało milionów lat. Tekst
nie sugeruje, że nazwał wszystkie współczesne gatunki, a Bóg przyprowadził zwierzęta w sposób uporządkowany (Rdz 2:19).
Twoje zarzuty o
„wieczór i poranek” przed stworzeniem słońca w dniu czwartym wynikają z niezrozumienia. Hebrajskie
„yom” w Genesis 1, z formułą
„wieczór i poranek”, oznacza 24-godzinny dzień, niezależnie od słońca.
Bóg, jako źródło światła (Rdz 1:3-5), wyznaczał cykle czasowe przed stworzeniem ciał niebieskich. Słońce od dnia czwartego jedynie przejmuje rolę regulatora (Rdz 1:14-16). Tekst masorecki i tradycja żydowska (Smith, Answers Research Journal, Part 1, s. 74) potwierdzają dosłowne dni.
Twoje podejście ignoruje spójność narracji Genesis
i narzuca współczesne założenia naukowe na tekst pisany w teologicznym kontekście. Zachęcam do analizy Genesis 1-2 w świetle hebrajskiego tekstu i tradycji, a nie spekulacji.
Nieziem pisze: ↑10 maja 2025, 20:52
W momencie grzechu nie zaczęło się nic takiego. Uczepiłeś się słowa "natychmiast" i bez sensu ciągle go dodajesz podczas gdy Pismo stwierdza, że wydarzyło to się nie
natychmiast ale
w tym dniu. Stąd bezpodstawnie twierdzisz, że śmierć duchowa nastała natychmiast. Te akapity z "natychmiast" są bez sensu, zobacz sam ile w związku z tym pustoslowia jest w Twoich wpisach. Twoje twierdzenie, że w tym dniu rozpoczął się proces umierania fizycznego ma się nijak do zapowodzi Boga, że
w tym dniu umrze. Bóg mówi o fakcie śmierci, a nie o procesie. Ty przeinaczasz, twierdząc, że owszem nie umarł ale zaczął umierać. Że co? umiera wolniej, ale umiera? Tak, ale według tej Twojej wykładni, umiera fizycznie, ale nie w tym dniu. Glosisz jakieś umieranie rozciągnięte w czasie, a to jest czysta filozofia.
Powiedz nam, czy jeśli ktoś złamie prawo – na przykład kradnąc – to czy jego wina moralna "uaktywnia" się przez całą dobę? Jakby była ograniczona lub "wydarzała się" czasowo? Czy raczej moralna odpowiedzialność pojawia się natychmiast, niezależnie od długości dnia czy czasu? Innymi słowy: czy grzech mierzy się zegarkiem, czy raczej jego skutki i znaczenie są natychmiastowe i niezależne od trwania w czasie?
Nie
„uczepiłem się” słowa
„natychmiast” – to Ty błędnie zakładasz, że fraza
„w tym dniu” (bəyôm) w Genesis 2:17 wymaga natychmiastowej śmierci fizycznej. Hebrajskie
„bəyôm” oznacza
„w czasie, gdy” i nie implikuje, że wszystko musiało wydarzyć się w 24 godziny. Moje użycie
„natychmiast” odnosi się do śmierci duchowej, która nastąpiła w momencie grzechu, co sam przyznajesz, pisząc, że Adam
„umarł duchowo” w tym dniu.
Nie ma tu pustosłowia – to Ty przeinaczasz moje stanowisko, sugerując, że mówię o natychmiastowej śmierci fizycznej, czego nigdy nie twierdziłem.
Twój zarzut, że mówię o
„procesie umierania” jako filozofii, jest chybiony.
Genesis 3:19 („w proch się obrócisz”) i
Rzymian 5:12 („przez grzech śmierć”) jasno wskazują, że grzech Adama wprowadził śmiertelność fizyczną jako konsekwencję, nie karę – tu się zgadzamy. Inne tego dowody......
1 Kor 15,21–22
„Skoro bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni.”
Rz 8,10
„Jeżeli jednak Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na grzech, duch zaś jest życiem dzięki usprawiedliwieniu.”
i inne.....
Ale to nie znaczy, że proces ten zaczął się dopiero po opuszczeniu Edenu. W momencie grzechu Adam stracił dostęp do drzewa życia (Rdz 3:22-24), co zapoczątkowało fizyczne starzenie i umieranie – proces, który obserwujemy dziś, gdy komórki obumierają, a organizm choruje. Twoja analogia z Kaznodzieją (
„człowiek nie ma przewagi nad zwierzęciem”) dotyczy skutków grzechu, ale nie neguje, że śmiertelność zaczęła się w Edenie.
Można tutaj zastosowac analogie, porównanie grzechu do choroby, np. raka, trafnie ilustruje moje stanowisko. Gdy ktoś
„zachoruje” na grzech, skutki (śmierć duchowa) są natychmiastowe – relacja z Bogiem zostaje zerwana, jak
prawo złamane w chwili przestępstwa. Śmierć fizyczna, jak rak, rozwija się wolniej, ale zaczyna się w momencie grzechu, bo organizm Adama stał się śmiertelny. T
o nie filozofia, ale biblijna narracja: grzech przyniósł śmierć w wielowymiarowym sensie (duchową od razu, fizyczną jako proces). Smith (Answers Research Journal, Part 3, s. 103) potwierdza, że
„môt tāmût” („na pewno umrzesz”) podkreśla pewność kary, obejmującej oba aspekty.
Twoje rozdzielanie śmierci duchowej i fizycznej na „Eden” i „poza Edenem” jest arbitralne i nie znajduje oparcia w tekście. Genesis 2:17 zapowiada skutki grzechu, które zaczęły się w chwili nieposłuszeństwa. Nie potrzeba spekulacji – Pismo i tradycja żydowsko-chrześcijańska (np. Rz 5:12) łączą grzech z obiema formami śmierci. Zachęcam do analizy Genesis 3:19 i Rzymian 5:12 w kontekście hebrajskiego tekstu, zamiast narzucać podział, którego Biblia nie wspiera.
Nieziem pisze: ↑10 maja 2025, 20:52
Co do fizycznej śmierci Adama, to zgadzam się, że była skutkiem grzechu, nie karą jednakże ale konsekwencją nieposłuszeństwa. Pozostając w Edenie nie doświadczył by śmierci fizycznej, ale gdy znalazł się poza Ogrodem, zaczął podlegać pod.prawa tego świata więc i fizyczne umieranie stało się jego udziałem.
W tym dniu Adam umarł duchowo, a dopiero po wyjściu z Ogrodu rozpoczęło się jego życie w fizycznym świecie. Dlatego usłyszał
prochem jesteś i w proch się obrócisz bo wtedy już pierwiastek duchowy został przez Adama utracony, a pozostal mu jedynie aspekt fizyczny, co później Kaznodzieja wyraził słowami, że
człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem.
Po pierwsze...... Piszesz, że Adam po wygnaniu z Edenu
„zaczął podlegać prawom tego świata”, jakby były one czymś odrębnym od Bożego porządku. Ale przecież — z perspektywy teologicznej — Bóg jest Stwórcą zarówno Edenu, jak i całego kosmosu, więc nie możemy logicznie oddzielać
„praw tego świata” od
„praw Bożych”.
I pomyśl – to trochę tak, jakby ktoś twierdził, że gdyby poleciał rakietą na Księżyc, to Boże prawo moralne go tam już nie obowiązuje, bo to nie Eden. To absurd. Nie można wyjść poza moralny autorytet Boga tylko dlatego, że zmienia się miejsce przebywania. Grzech pozostaje grzechem, niezależnie od współrzędnych geograficznych (czy kosmicznych). Bóg jest Stwórcą zarówno Edenu, jak i całego stworzenia, więc nie możemy mówić, że poza Edenem obowiązywały jakieś inne „nie-Boże” prawa.
Śmierć fizyczna, cierpienie, rozpad – to nie jakieś obce siły, którym Adam został poddany poza Edenem. To wszystko są elementy stworzonego przez Boga świata, który po grzechu stał się areną walki duchowej, a nie rajem. Dlatego wynika z tego, że śmierć fizyczna nie była tylko
„konsekwencją wejścia w inny porządek”, ale częścią Bożego działania wobec grzechu – czy to jako kary, czy konsekwencji, czy też może jednego i drugiego.
Rozdzielanie praw rządzących Edenem i resztą świata może być obrazowe, ale nie może prowadzić do wniosku, że gdzieś działały prawa
„nie od Boga” – bo przecież
„wszystko przez Niego się stało” (J 1:3).
Po drugie...... Zauważ, że
"prochem jesteś i w proch się obrócisz" zostało wypowiedziane przed wygnaniem z Edenu.....
Twój pogląd, że fizyczne umieranie zaczęło się dopiero poza Edenem, ignoruje kluczowy werset –
Genesis 3:22-24. Bóg mówi: „Niechaj teraz nie wyciągnie ręki, aby zerwać owoc z drzewa życia i żyć na wieki”, i wydala Adama, by uniemożliwić dostęp do Drzewa Życia. Wniosek? Śmierć fizyczna nie była „naturalna”, ale pojawiła się jako realny skutek grzechu – człowiek odciął się od Życia. Utrata nieśmiertelności to nie wynik zmiany lokalizacji, ale duchowego stanu.
Jak podkreśla Gadsby (Creation, 1985), Drzewo Życia też symbolizowało Boże błogosławieństwo wiecznego życia, dostępne przy posłuszeństwie. Po grzechu utrata dostępu do niego zapoczątkowała śmiertelność – już w Edenie, nie dopiero po wygnaniu.
Genesis 3:19 („w proch się obrócisz”) potwierdza, że proces umierania fizycznego zaczął się w chwili grzechu, gdy Adam stał się śmiertelny.
Twoje twierdzenie, że w Edenie Adam nie doświadczyłby śmierci fizycznej, jest słuszne, ale tylko dlatego, że Drzewo Życia podtrzymywałoby jego życie (Rdz 3:22). Po grzechu Bóg odciął dostęp do tego źródła, co oznacza, że śmiertelność fizyczna stała się rzeczywistością natychmiast – nie poza Edenem. Twoje rozdzielanie śmierci duchowej (w Edenie) i fizycznej (po wygnaniu) nie znajduje oparcia w tekście, który łączy oba skutki z momentem grzechu (Rz 5:12). Przywołanie Kaznodziei (
„człowiek nie ma przewagi nad zwierzęciem”) dotyczy skutków grzechu,
ale nie dowodzi, że śmiertelność zaczęła się później.
Dobrze to można zobrazować analogą, że wieczne życie w stanie grzechu – to coś w rodzju życia wiecznego jak „zombie” – byłoby przekleństwem, fizycznie byśmy się rozpadali i starzeli - a Drzewo życia nie dało by nam umrzeć - a duchowo - oznaczałoby wieczną separację od Boga, podobną do stanu diabła. Dlatego Bóg, w miłosierdziu, zabronił dostępu do Drzewa Życia - właśnie abyśmy uniknęli takiego stanu "Zombi" fizycznie......... Śmierć fizyczna, jako proces (starzenie, obumieranie komórek), zaczęła się w Edenie, gdy grzech zerwał relację z Bogiem i odciął Adama od źródła życia. To spójne z biblijną narracją i Twoją analogią o „upadłej naturze”.
Genesis 3:22-24 i Rzymian 5:12 pokazują, że grzech Adama w Edenie przyniósł śmierć duchową i zapoczątkował fizyczną śmiertelność przez utratę Drzewa Życia. Twoje rozdzielanie tych skutków na „Eden” i „poza Eden” jest niebiblijne. Zachęcam do analizy Genesis 3:19 w świetle Gadsby’ego, który podkreśla rolę Drzewa Życia w tej spójnej teologii.