Nieziem pisze: ↑16 maja 2025, 18:29
Nie gloryfikuję śmierci fizycznej, stwierdzam fakt, że jest wpisana w ten świat, i bez niej świat nie mógłby istnieć. Nasza Ziemia jest układem zamkniętym, ograniczonym, i to fizyczna śmierć właśnie sprawia, że życie może trwać nieprzerwanie od początku stworzenia aż dotąd. Gdyby np. króliki się tylko rozmnażały i ich ciągle przybywało to nawet przyjmując dosłowne 6 tysięcy lat od stworzenia to powierzchnia ziemi była by zamieszkaną przez króliki w niewyobrażalnej ilosci. A gdzie pomieścić pozostałe żywe stworznia? To myślenie jest adekwatne to tego co możemy wszyscy sami obserwować, natomiast wyobrażenie, że zwierzęta miały tylko się rozmnażać, i nigdy nie umierać, jawi się jako fantazjologia.
Wiesz.... trudno mi się z tym zgodzić, skoro nie opierasz swoich wniosków na tekście Biblii i na na tym, co z niej wynika.
Np. Twoje twierdzenie, że śmierć fizyczna jest
„wpisana w ten świat” i że
„bez niej świat nie mógłby istnieć”, to spekulacja oparta na ludzkim myśleniu,
a nie na objawieniu Pisma - w Planie Boga świat/wszechświat został stworzony bez śmierci -
co jasno wynika z tekstu Biblii.
Przykład z królikami, które rzekomo zalałyby Ziemię, brzmi logicznie na ludzki rozum, ale Bóg, stwarzając świat, nazwał go
„bardzo dobrym” (Rdz 1,31) [polecam przestudiować oryginalny język aby zobaczyć co to dokładnie znaczy, bo polski nie oddaje tego dokłdanie] – bez śmierci, bez cierpienia. Skoro Bóg kazał się rozmnażać (Rdz 1,28), to chyba przewidział, jak utrzymać harmonię stworzenia bez konieczności śmierci, prawda? Może świat przed upadkiem działał inaczej, niż teraz to sobie wyobrażamy? Pismo nie mówi, że śmierć była częścią planu od początku – wręcz przeciwnie, śmierć weszła przez grzech (Rz 5,12).
Na logikę, to problem "ilości miejsca" możesz podnieś nawet na Nowej Ziemi/Nowe Jeruzalem:
"16 A Miasto układa się w czworobok9
i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość.
I zmierzył Miasto trzciną poprzez dwanaście tysięcy10 stadiów:
długość, szerokość i wysokość jego są równe." (Obj21)
To ok. 2200 km2 - myślisz, że wystarczy dla wszystkich zbawionych? I innych istot? Zwierząt? Ile miejsca tam dla królików będzie? A ile dla słoni? Nie będzie już pięknych oceanów/mórz? Może ten świat jednak jest lepszy? Jak myślisz, jaka ona musi być duża, by wszystkich pomieścić i jeszcze ich przyszłe pokolenia.....bo co jak będziemy się tam rozmnażać? Bóg zatrudni firmy deweloperskie i otworzy program darmowych mieszkań dla rodzin "Na swoim..." nie?
Nie "twórzmy" problemów, wynikających z "ludziego" myślenia, o których Biblia nic nie pisze, a czytajmy i wierzmy(Bogu na "słowo"
) w to co możemy z Biblii wyczytać........
Twierdzisz, że Ziemia to
„układ zamknięty”, ale
to ludzkie założenie, a nie biblijna prawda. Bóg, który stworzył wszechświat, mógł zaprojektować świat bez śmierci zwierząt czy ludzi – Objawienie 21,4 mówi, że w nowym stworzeniu
„śmierci już nie będzie”. Skoro Bóg zapowiada świat bez śmierci, to dlaczego miałby od początku planować ją jako „konieczną”?
To sprzeczne z Jego naturą i planem odkupienia.
Nieziem pisze: ↑16 maja 2025, 18:29
Jak mogę rozdzielać śmierć fizyczną od duchowej? No właśnie na podstawie tego chociażby, że Adam miał umrzeć z dniu spożycia owocu, a śmierć fizyczna Adama miała miejsce nie tego dnia ale wiele dni później. Stąd śmierć tego dnia miała inny wymiar, a mianowicie duchowy. Śmierć cielesna jest skutkiem grzechu tylko w takim sensie, że grzech zaprowadził człowieka do życia w innych niż pierwotnie zaplanowanych okolicznościach życia. Warte zauważenia jest też to, że gdy Adam następnie kiedyś umiera fizycznie, Pismo nie opisuje tego wydarzenia jako coś szczególnego, jest tylko sucha relacja biograficzna, przeżył ile lat i umarł.
Śmierć duchowa jest spowodowana wyjściem z Raju, a śmierć fizyczna jest skutkiem znalezienie się w tym świecie. Jeśli wpadniesz między wrony musisz krakać tak jak one. Jeśli wyszedł Adam z Ogrodu to utracił dostęp do Drzewa Życia, a jeśli wszedł do świata stworzeń, jego życie stało się doczesne jak i tamtych.
Co do Adama, piszesz, że jego śmierć duchowa miała miejsce w dniu spożycia owocu, a fizyczna później, więc rozdzielasz te śmierci. Ale Pismo nie robi takiego wyraźnego podziału.
W Rdz 2,17 Bóg mówi: „z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy zjesz z niego, z pewnością umrzesz”. Śmierć duchowa (oddalenie od Boga) i fizyczna (powrót do prochu, Rdz 3,19) są powiązane –
obie są skutkiem grzechu. To, że Adam nie umarł fizycznie tego samego dnia, nie oznacza, że śmierć fizyczna była „naturalna” – proces umierania
zaczął się wtedy, gdy stracił dostęp do Drzewa Życia (Rdz 3,22-24).
Śmierć fizyczna nastąpiła później — bo taka jest jej natura. Śmierć duchowa ma inną naturę: duch nie krwawi, nie choruje, nie ma gorączki… Ale obie śmierci — duchowa i fizyczna —
są skutkiem jednego i tego samego źródła: grzechu.
Śmierć fizyczna to trochę jak nieodwracalna diagnoza — zostałeś zarażony wirusem, który ostatecznie cię zabije. Od momentu grzechu człowiek jest ‘skażony śmiercią’ — ona staje się nieunikniona. Tak właśnie działa grzech na płaszczyźnie fizycznej.
Nieziem pisze: ↑16 maja 2025, 18:29
Co do zmartwychwstania w ciele. Pan Jezus owszem wskrzesił Łazarza, dziewczynkę i młodzieńca z Naim. Oni zwyczajnie dalej kontynuowali swoje wcześniejsze doczense życie na ziemi, i następnie pomarli, i zostali złożeni w grobach.
Przywołujesz Łazarza, dziewczynkę i młodzieńca z Nain,
ale pomijasz przypadki Henocha i Eliasza, które pokazują, że Bóg może działać inaczej, niż zakładają ludzkie schematy. Pismo mówi jasno, że Henoch i Eliasz
nie doświadczyli śmierci fizycznej, co podważa Twoją tezę, że śmierć fizyczna jest zawsze konieczna.
W Hbr 11,5 czytamy o Henochu:
„Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci, i nie znaleziono go, ponieważ Bóg go przeniósł.” Z kolei o Eliaszu w 2 Krl 2,11:
„A gdy szli i rozmawiali, oto ognisty wóz i ogniste konie oddzieliły ich od siebie, i Eliasz wstąpił w wichrze do nieba.” Obaj zostali zabrani do Boga bez przechodzenia przez śmierć fizyczną. To pokazuje, że Bóg, w swoim planie, może wyłączyć niektórych z „naturalnej kolei rzeczy”, którą Ty nazywasz śmierć fizyczną. Skoro Henoch i Eliasz nie umarli, to jak możesz twierdzić,
że śmierć fizyczna jest zawsze wpisana w ten świat i konieczna?
Twoje podejście, że wskrzeszeni, jak Łazarz,
„kontynuowali doczesne życie” i potem umarli, może dotyczyć tych konkretnych przypadków, ale nie jest regułą dla wszystkich. Wskrzeszenia dokonane przez Jezusa (Łazarz – J 11,43-44, córka Jaira – Mk 5,41-42, młodzieniec z Nain – Łk 7,14-15) były znakami Jego mocy nad śmiercią, ale nie były pełnym zmartwychwstaniem w chwalebnych ciałach, które obiecuje nam Pismo (1 Kor 15,42-44). Jednak przypadki Henocha i Eliasza pokazują, że Bóg może przemienić ciało lub zabrać człowieka do siebie bez śmierci fizycznej.
To sugeruje, że śmierć fizyczna
nie jest nieodłączną częścią Bożego planu,
ale skutkiem grzechu (Rz 5,12), który Bóg może przezwyciężyć.
Co więcej, Twoje twierdzenie, że
„nic materialnego do Nieba się dostać nie może”, też nie znajduje oparcia w Piśmie. Jezus zmartwychwstał w ciele – chwalebnym, ale realnym, które można było dotknąć (Łk 24,39) i które jadło (J 21,12-13). Wstąpił do nieba w tym ciele (Dz 1,9-11), co pokazuje, że „materialność” w chwalebnej formie jest częścią Bożego planu odkupienia.
Skoro Henoch i Eliasz zostali zabrani do nieba z ciałami, a Jezus wstąpił w ciele, to dlaczego zakładasz, że ciało fizyczne nie ma znaczenia w wieczności?
Nieziem pisze: ↑16 maja 2025, 18:29
To, że śmierć przyszła na świat z Adamem, nie musi oznaczać, że wcześniej zwierzęta i inne stworzenia nie umierały. Pan Jezus przecież dokonał swojej misji, dlaczego więc fizyczna śmierć dalej ma miejsce? Dlatego, że nie o fizyczny aspekt z dziele Pana Jezusa chodzi. Rozmawiajac z Martą, przy grobie Łazarza, powiedział takie słowa:
Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. J.11,25
Każdy, kto wierzy w Chrystusa, choćby umarł fizycznie, żyć będzie duchowo, na wieki. Pan nigdzie nie obiecywał fizycznej nieśmiertelności, ale o duchowej wieczności mówił.
(...)
Z Panem Jezusem było inaczej. Nie wrócił kontynuować doczesnego życia w ciele ale ozywiony w duchu najpierw przyszedł do uczniów, a następnie poszedł do Ojca w Niebie. Ja nie wiem, co się stało z Jego fizycznym ciałem, wiem, że nic materialnego do Nieba się dostać nie może. A Zmartwychwstały miał inną postać niż przd ukrzyżowaniem, nie po wyglądzie był rozpoznawany, ale po tym, co robił, i co mówił.
Piszesz też, że zwierzęta mogły umierać przed upadkiem, bo śmierć Adama nie musi oznaczać, że wcześniej nie było śmierci.
Ale gdzie w Biblii jest na to dowód? Pismo mówi, że
„przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć” (Rz 5,12), a całe stworzenie
„jęczy” z powodu skutków upadku (Rz 8,20-22). To sugeruje, że śmierć – także wśród zwierząt – nie była częścią pierwotnego planu. Twoje założenie, że zwierzęta musiały umierać, bo inaczej by się nie pomieściły,
to znów ludzka logika, a nie Słowo Boże.
Piszesz:
"Każdy, kto wierzy w Chrystusa, choćby umarł fizycznie, żyć będzie duchowo, na wieki. Pan nigdzie nie obiecywał fizycznej nieśmiertelności, ale o duchowej wieczności mówił." Na prawdę
"nigdzie" w Biblii? A tutaj:
"(20) Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. (21) On przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała, zgodnie ze skuteczną mocą, którą też może poddać sobie wszystko." (Flp3)
" (2) Umiłowani, teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Wiemy jednak, że gdy on się objawi, będziemy podobni do niego, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. " (1J3)
A jaki był Jezus, jakie miał
ciało:
" (39) Popatrzcie na moje ręce i nogi, że to jestem ja. Dotknijcie mnie i zobaczcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam." (Łk24)
I to należy odczytywać w kontekście:
1 Kor 15,42–44.53–54
„Zasiewa się zniszczalne – powstaje niezniszczalne;
zasiewa się niechwalebne – powstaje chwalebne;
zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe --> [moje por. - czyli chwalebne, ponieważ "ten" Duch to: "(11) A jeśli Duch tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, mieszka w was, ten, który wskrzesił Chrystusa z martwych, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez swego Ducha, który w was mieszka. "Rz8) ].”
...
„To, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność…”
„To, co zniszczalne, musi przyoblec się w niezniszczalność” (15,53)
Po co w takim razie Paweł pisze też o odkupieniu naszych ciał:
"(23) A nie tylko ono, ale i my, którzy mamy pierwsze plony Ducha, i my sami w sobie wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała." (Rz8)
A gdyby tego było mało, czy słyszałeś o tzw. "
Symbolu Rzymskim", zwanym do dzisiaj
"Skład Apostolski"? To wyzanie wiary chrześcijan -
Credo z II wieku:
"......(....)
Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny.
...(...)" http://modlitwa.katolicki.net/index.php ... wiary.html
Cytować Patrystykę? Jak wierzyło całe znane nam wtedy chrześciajaństwo?
Jak mógł Jezus nie obiecywać fizycznej nieśmiertelności, tylko duchową wieczność - skoro zmartwychwstanie Jezusa w ciele (Łk 24,39) i obietnica naszych ciał chwalebnych (1 Kor 15,42-44) pokazują, że
Bóg troszczy się o całego człowieka – ciało, duszę i ducha (1 Tes 5,23). Śmierć fizyczna to wróg (1 Kor 15,26), a Jezus przyszedł go pokonać, nie tylko
„przygotować nas do Domu Ojca”.
Pismo mówi, że człowiek to jedność ciała, duszy i ducha (1 Tes 5,23), a zmartwychwstanie obejmuje całego człowieka, nie tylko „duchowy byt”. Przypadki Henocha i Eliasza potwierdzają, że Bóg może zachować człowieka od śmierci fizycznej, co przeczy Twojej tezie, że jest ona
„wpisana w świat” jako konieczność. Śmierć fizyczna to wróg (1 Kor 15,26), a Bóg pokazuje przez Henocha, Eliasza i zmartwychwstanie Jezusa, że może i chce ją pokonać. Dlaczego więc upierasz się przy ludzkiej logice, że śmierć jest „potrzebna”, skoro Pismo pokazuje, że Bóg ma moc działać ponad nią? Proszę, oprzyj się na Biblii, a nie na założeniach, czy ludzkich spekulacjach, bo one zaciemniają nadzieję zmartwychwstania, którą daje Chrystus (1 Kor 15,54-57).