Czy dobrze rozumiem? Piszesz, że zmieniło się wszystko, a tym wszystkim jest zapewnienie o mającym nastąpić zmartwychwstaniu, bo dotąd to tylko były o tym przypuszczenia?DonCicio pisze: ↑25 wrz 2024, 7:37Nieziem pisze: ↑25 wrz 2024, 0:34Jeśli tak jest, że każdy człowiek umierając cieleśnie płaci sam cenę za własne grzechy to jaka jest rola Pana Jezusa? Po co On przyszedł? Przecież nic się nie zmieniło, zanim przyszedł ludzie umierali, i po Jego odejściu umierają. Gdzie szukać zatem efektu misji Pomazańca?
W zasadzie, to już sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Napisałeś bowiem: „zanim przyszedł ludzie umierali i po Jego odejściu umierają”. Otóż tu się wszystko zmieniło … po Jego odejściu. Mówi nam o tym werset z Jana 5:28,29:
"Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi czas, gdy wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos i wyjdą. Dla postępujących dobrze okaże się to zmartwychwstaniem do życia, a dla postępujących niegodziwie - zmartwychwstaniem na sąd"
Słowo „nadchodzi” oznacza, że dotąd ludzie nie mieli tak jasno i czytelnie potwierdzonej nadziei zmartwychwstania. Jezus dał nam tę nadzieję wypowiadając powyższe słowa: „wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos i wyjdą”. Tylko wtedy, w 31 roku n.e., kiedy Jezus wypowiadał te słowa podczas święta Paschy, czekała go największa próba, którą przejdzie dopiero za dwa lata, również podczas Paschy … złożenie w ofierze swojego ciała za całą ludzkość jako okup:
„Podobnie Syn Człowieczy nie przyszedł, żeby mu usługiwano, ale żeby usługiwać i dać swoje życie jako okup w zamian za wielu” (Mat 20:28)
Powyższe słowa Mesjasz wypowiedział w 32 roku i była to trzecia zapowiedź Jego śmierci z konkretnie sprecyzowanym celem: „oddać życie jako okup za wielu”. Zatem, powracając do Twojego stwierdzania, że „nic się nie zmieniło”, zmieniło się, wszystko się zmieniło po Jego śmierci. Bóg przyjął ofiarę swojego Syna i odtąd możemy mieć nadzieję, że Bóg z całkowitą pewnością wzbudzi z martwych wszystkich „którzy są w grobach, usłyszą jego głos i wyjdą”. Dotąd takiego stu procentowego zapewnia nigdy w Pismach nie wypowiedziano. W dodatku zmartwychwstaną bez obciążenia jakim były ich grzechy, bo jak już wcześniej powiedziano swoją śmiercią zapłacili za nie.
Jeśli potwierdzasz, że śmierć cielesna była przed, i jest po wizycie Pomazańca na Ziemi, to gdzie jest zmiana wszystkiego poza tym zapewnieniem o zmartwychwstaniu? A czy nie wiesz, że ta pewność odnośnie zmartwychwstania była obecna pośród ludzi gdy Pan Jezus tu był? W rozmowie z Nim Marta oznajmiła wprost:
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Marta wyraziła pewność odnośnie tego, czego się spodziewa, a Pan Jezus jej rzekł aby skierowała swoją uwagę z przyszłości na Niego, bo zmartwychwstanie jest w Nim, a nie w przyszłości.
Tak więc, skoro w fizycznym życiu nie zaszła zmiana to znaczy, że dzieło Pana Jezusa dotyczy innej sfery. Tak, duchowej. Jak Pan Jezusa rozmawiał z Nikodemem właśnie o tym mówił, a tamten wszystko cieleśnie rozważał. DonCicio, uczmy się rozumieć duchowe sprawy, wszakże Bóg który jest Duchem tym językiem się z nami kontaktuje.
Jak rozumiesz, że Jezus złożył okup za wielu? Czy w ten sposób, że człowiek umiera, a następnie będąc martwy zostaje z krainy umarłych wzięty bo został wykupiony, czy też inaczej to rozumieć?
Rzym 6:23 "Bo zapłatą za grzech jest śmierć. Ale Bóg daje nam w darze życie wieczne przez Chrystusa Jezusa, naszego Pana"