Ja nie mam Żydom za złe tego, co robili. Takie było ich poznanie, a gorliwości nie można im odmówić. Oni są nie po to by ich za cokolwiek potępiać, ale by na ich błędach się uczyć. Po owocach się poznaje. Skoro zabili Pomazańca to znaczy, że zbłądzili najbardziej jak tylko można było. A opierali się na Mojżeszu, i przykazaniach ST. Uważam, że lepiej ich nie naśladować, zwłaszcza, że mamy nowego Nauczyciela.
Mówił do religijnych ludzi uwikłanych w kult świątynny. W taki sposób próbował do nich dotrzeć. Następnie zachęcał ich do zburzenia tej świątyni ("domu Ojca!") by na jej miejscu wznieść inną. Tak jak tamci nie rozumieli, o czym Pan Jezus mówił, tak i dzisiaj są tacy, co nie rozumieją. Do duchowych spraw duchową miarę należy przykładać. Pan Jezus mówił o świątyni swojego ciała, która dla nas zaistniała po Jego zmartwychwstaniu, i pomimo, że ta kamienna jeszcze stała jeszcze przez kilkadziesiąt lat, to tylko ta nie-kamienna miała, i ma znaczenie.
Pan Jezus zapytał Filipa:
Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?
Tak naprawdę, nigdy nie było sensu szukać Ojca w kamiennej świątyni, bo Bóg nie mieszka w dziełach rąk ludzkich.