Cały czas o tym trąbię, a wszyscy wokoło się nabijają. Nie miałam pojęcia, że też tak pojmujesz.Celem fizycznej egzystencji jest kształtowanie i duchowe dojrzewanie kolejnych istot duchowych, które po fizycznej śmierci (obumarciu ciała), stają się bytami duchowymi zdolnymi do koegzystencji w jedności i symbiozie z Bogiem.
Śmierć
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
Zaznaczyłeś, że będziesz wyjaśniał sens fizycznej egzystencji a tak naprawdę to co piszesz sensu nie ma.
Żeby koegzystowac z Bogiem naprawdę musimy być przetargami przez ziemię? Dlaczego Bóg nam to robi a aniołom tego oszczędził? Oni nigdy nie byli ludźmi i od razu żyją w niebie z Bogiem.
Lipa z takimi wyjaśnieniami.
Po drugie, nadzieja na życie w raju na ziemi nie polega na nieśmiertelności tylko na życiu wiecznym. A to nie to samo.
Tak oto tworzą się fałszywe nauki, wynikające z niekonsekwencji.
Żeby koegzystowac z Bogiem naprawdę musimy być przetargami przez ziemię? Dlaczego Bóg nam to robi a aniołom tego oszczędził? Oni nigdy nie byli ludźmi i od razu żyją w niebie z Bogiem.
Lipa z takimi wyjaśnieniami.
Po drugie, nadzieja na życie w raju na ziemi nie polega na nieśmiertelności tylko na życiu wiecznym. A to nie to samo.
Tak oto tworzą się fałszywe nauki, wynikające z niekonsekwencji.
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wybrana
- Posty: 4455
- Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
- Lokalizacja: Polska
Re: Śmierć
Bardzo dobrze ująłeś temat ponownego narodzenia.RM pisze: ↑01 sie 2021, 13:33Jaki jest sens naszej ziemskiej egzystencji?
Człowiek rodzi się jako istota czysta (niezapisana) w znaczeniu wiedzy, doświadczeń i pamięci, czyli ogólnie rzecz ujmując - z czystą świadomością. Nasza ziemska egzystencja jest miejscem i czasem na wypełnienie świadomości człowieka treściami, które po fizycznej śmierci tworzą potencjał do połączenia się człowieka z Bogiem. Człowiek nigdy nie był i nie będzie nieśmiertelny w znaczeniu fizycznym. Tzw. raj nie jest stanem fizycznej nieśmiertelności, jak to się uważa w wielu tradycyjnie myślących środowiskach chrześcijańskich. Owszem, człowiek ma fizyczny potencjał do znacznie dłuższej egzystencji fizycznej niż 80 lat, ale ciało nie jest i nigdy nie było nieśmiertelne. Celem fizycznej egzystencji jest kształtowanie i duchowe dojrzewanie kolejnych istot duchowych, które po fizycznej śmierci (obumarciu ciała), stają się bytami duchowymi zdolnymi do koegzystencji w jedności i symbiozie z Bogiem.
Człowiek został stworzony jako byt posiadający dwie natury. Śmierć w Ogrodzie, będąca następstwem spożycia owocu poznania dobra, dotyczy jedynie duchowej natury człowieka. Zatem człowiek opuścił Ogród jako istota jedynie fizyczna. Tak więc człowiek w ST nie różni się od konia, a jego postrzeganie i rozumienie Boga jest takie, jakie relatywnie ma koń. Dlatego też prawo napisane przez Mojżesza, było jedynie wariacją prawa naturalnego, poprzez które Bóg uregulował istnienie i funkcjonowanie istot stworzonych z prochu ziemi, takich jak koń.
Jezus mówi Nikodemowi:... Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Pomazaniec prowadzi człowieka do duchowego narodzenia, a następnie do odbudowy duchowej natury, świadomości i duchowego dziedzictwa.
Większość ludzi jednak tego nie rozumie. Utrwalają swoje myślenie i swoją świadomość jedynie w fizycznej egzystencji, licząc jedynie na to, że gdzieś tam po śmierci, w niebie, nastąpi zbawienie, połączone z jakimś sądem i będzie dobrze. W ten sposób, pozbawiają sami siebie możliwości kształtowania tu i teraz swojej natury i świadomości w oparciu o prawdę, która prowadzi do odbudowy duchowego dziedzictwa. Dlatego większość ludzi zabierze ze sobą, do nowego świata, świadomość ukształtowaną na fundamencie kupowania, posiadania, dbania o wygodę i wypoczynek. Co oni tam poczną z taką świadomością? Tym bardziej, że Jezus powiedział: ...jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego...
Do Królestwa Bożego wchodzimy tu i teraz, obierając za przewodnika i mistrza Jezusa, zdając się na Jego duchowy autorytet i nauczanie. Odbudowując swoją duchową naturę i świadomość duchowego dziedzictwa. Dla człowieka kształtowanego przez Jezusa, śmierć fizyczna staje się drugoplanowym wydarzeniem, bramą przez którą trzeba przejść, ponieważ podobnie jak poród jest nieredukowalnym i koniecznym wydarzeniem. Najważniejsze jest to, co człowiek przez tą bramę ze sobą przeniesie, czyli jego świadomość.
Większość pokłada swoją nadzieję tylko w fizycznej egzystencji i są całkowicie pozbawieni świadomości kształtowania - tu i teraz - swojego duchowego dziedzictwa, podobnie jak słów Jezusa nie rozumiał Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
Jeżeli w tym fizycznym życiu nie zostaniemy odrodzonymi mieszkańcami Królestwa Bożego ( narodzenie w Duchu), to po przekroczeniu progu śmierci nie będziemy członkami Królestwa lecz podlegamy sądowi. Tu i teraz - w tym życiu mamy na to daną szansę, by się ponownie narodzić ( w Duchu Bozym) I stać się mieszkańcem Królestwa. Królestwo Boże już się tworzy na ziemi, a Jego mieszkańcy po opuszczeniu ciała żyją dalej razem z Chrystusem Jezusem w Krolestwie Bożym w Niebie. Ci ludzie już są zbawieni i nie umierają lecz żyją wiecznie.
Na ziemi zgrzeszyliśmy w ciele tracąc duchową więź z Bogiem I tu na ziemi musimy pokonać grzech w ciele idąc drogą Ewangeli Jezusa oraz wytrwać do końca w tej Ewangeli. Wiara Chrystusowa nas zbawia, bo w niej jest nasze życie, wiara, miłość, ufnosc.
Tak jak Jezus po swojej cielesnej śmierci zmartwychwstał, tak my wierzący w Chrystusie po swojej śmierci zmartwychwstaniemy.
Jeżeli ktoś głosi, że nie ma zmartwychwstania po śmierci, to znaczy, że zaprzecza, że Jezus po śmierci ciała zmartwychwstał.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ
-
RM
- Posty: 3679
- Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37
Re: Śmierć
Dlaczego lipa? - bo w świerszczykach piszą inaczej? Nie poradzę nic na infantylne treści w świerszczykach.Lipa z takimi wyjaśnieniami.
Aniołowie to duchy służebne względem Synów Bożych. Człowiek to istota wolna, samostanowiąca, decydująca sama o sobie. Dokonująca wyborów w oparciu o własną wolę. Bogu nie zależy na sterowanych marionetkach, ale na istotach, które suwerennie decydują się na wybory zbliżające je do Boga i samodzielnie kształtujące swoją świadomość w stronę jedności z Bogiem. A do tego potrzebny jest warsztat i czas na praktykowanie, czyli pobyt na Ziemi.
Sam pobyt na Ziemi z pewnością byłby radośniejszy i o wiele bardziej satysfakcjonujący oraz owocny, gdyby ludzie dokonywali wyborów pomiędzy tym co przynosi życie zamiast śmierci, a nie pomiędzy dobrem i złem. Ale to może być trudne do zrozumienia dla Świadka Jehowy, czyli Unitarianina z błędnym pojmowaniem Jezusa, pokładającego nadzieję w życiu wiecznym na Ziemi, które to życie wieczne jest czymś innym niż nieśmiertelność (
Wuka i Wybrana, bardzo się cieszę, że pojmujemy te sprawy podobnie.
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
O co ci chodzi z tymi świerszczykami? Durne przygaduchy ci się rozwijają? Coś kiesko w takim ten 'warsztat ziemski' przechodzisz.
Dalej to co piszesz nie ma sensu. Nawiązałem do różnicy człowieka z aniołami. Co to niby miałoby znaczyć, że aniołowie to duchy służebne? Aniołowie nie mają wolnej woli? Nie stanowią o sobie? Więc jak to się stało, że część z nich się zbuntowała? Bezwolna marionetka?
Widzisz, stworzyłeś sobie jakieś mity, definiujesz je z sufitu,
Takie wyjaśnienie to też LIPA.
Dalej to co piszesz nie ma sensu. Nawiązałem do różnicy człowieka z aniołami. Co to niby miałoby znaczyć, że aniołowie to duchy służebne? Aniołowie nie mają wolnej woli? Nie stanowią o sobie? Więc jak to się stało, że część z nich się zbuntowała? Bezwolna marionetka?
Widzisz, stworzyłeś sobie jakieś mity, definiujesz je z sufitu,
Takie wyjaśnienie to też LIPA.
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
Anioły mają inny cel swego życia i ludzie mają inny. Cóż to za zarzut i porównywanie?Bobo pisze: ↑01 sie 2021, 16:07O co ci chodzi z tymi świerszczykami? Durne przygaduchy ci się rozwijają? Coś kiesko w takim ten 'warsztat ziemski' przechodzisz.
Dalej to co piszesz nie ma sensu. Nawiązałem do różnicy człowieka z aniołami. Co to niby miałoby znaczyć, że aniołowie to duchy służebne? Aniołowie nie mają wolnej woli? Nie stanowią o sobie? Więc jak to się stało, że część z nich się zbuntowała? Bezwolna marionetka?
Widzisz, stworzyłeś sobie jakieś mity, definiujesz je z sufitu,
Takie wyjaśnienie to też LIPA.
Pisanie takie ma sens. Po prostu nie rozumiesz tego, bo masz uwagę skierowaną (i nakierowywaną) na inne pojmowanie. Dlaczego odmawiasz innym zrozumienia spraw po swojemu? Ja nie rozumiem twojej wykładni, tak samo jak ty nie rozumiesz mojej. To tylko przykład.
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
Wuka czy odmawiam? Niech sobie RM wymyśla co chce i potem w to wierzy 
Pokazuję słabe strony takiej nauki. A dlaczego porównanie do aniołów? To proste, aniołowie JUŻ żyją tam, bez tego cierpienia, gdzie ludzie mieliby dopiero się dostać
Taka filozofia jest bardzo bliska jaką wyrażali niektórzy pątnicy, zakonnicy uważając, że cierpienie zbliża do Zbawienia.
Biblia poucza, że śmierć jest karą a nie jakąś naturalną bramą. Śmierć nazywa nieprzyjacielem Bóg usunie śmierć. I jak wtedy ludzie pójdą do nieba?
To dość proste pytania, ale RM je raczej ośmieszy niż cokolwiek racjonalnie wyjaśni. Zapewne dlatego, że... musiałby zweryfikować swoje poglądy a to raczej niemożliwe. Za bardzo kocha swoją filozofię. Dlaczego ją kocha? Bo jest jego filozofią.
Także lipa.
Pokazuję słabe strony takiej nauki. A dlaczego porównanie do aniołów? To proste, aniołowie JUŻ żyją tam, bez tego cierpienia, gdzie ludzie mieliby dopiero się dostać
Taka filozofia jest bardzo bliska jaką wyrażali niektórzy pątnicy, zakonnicy uważając, że cierpienie zbliża do Zbawienia.
Biblia poucza, że śmierć jest karą a nie jakąś naturalną bramą. Śmierć nazywa nieprzyjacielem Bóg usunie śmierć. I jak wtedy ludzie pójdą do nieba?
To dość proste pytania, ale RM je raczej ośmieszy niż cokolwiek racjonalnie wyjaśni. Zapewne dlatego, że... musiałby zweryfikować swoje poglądy a to raczej niemożliwe. Za bardzo kocha swoją filozofię. Dlaczego ją kocha? Bo jest jego filozofią.
Także lipa.
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
Aniołowie mają inne zadania i cele w swoim życiu, ludzie mają inne. Nigdy bym nie skojarzyła, że cierpienie zbliża do zbawienia. Owszem, cierpienie i ofiara Chrystusa i na tym koniec. A to, że niektórzy sadystycznie postępują w stosunku do swego ciała, to ... choroba lub dali się wkręcić; słuchali stukniętych nauczycieli.Bobo pisze: ↑01 sie 2021, 16:42Wuka czy odmawiam? Niech sobie RM wymyśla co chce i potem w to wierzy
Pokazuję słabe strony takiej nauki. A dlaczego porównanie do aniołów? To proste, aniołowie JUŻ żyją tam, bez tego cierpienia, gdzie ludzie mieliby dopiero się dostać
Taka filozofia jest bardzo bliska jaką wyrażali niektórzy pątnicy, zakonnicy uważając, że cierpienie zbliża do Zbawienia.
Biblia poucza, że śmierć jest karą a nie jakąś naturalną bramą. Śmierć nazywa nieprzyjacielem Bóg usunie śmierć. I jak wtedy ludzie pójdą do nieba?
To dość proste pytania, ale RM je raczej ośmieszy niż cokolwiek racjonalnie wyjaśni. Zapewne dlatego, że... musiałby zweryfikować swoje poglądy a to raczej niemożliwe. Za bardzo kocha swoją filozofię. Dlaczego ją kocha? Bo jest jego filozofią.
Także lipa.
Bobo, Biblia może i poucza, ale życie swoje. Śmierć jest przejściem do innego życia czy się komuś to podoba czy też nie podoba i ani biblia ani nie-biblia tego nie zmieni. Już kiedyś pisałam: na Biblii świat się nie zaczyna i nie kńczy. Życie, jego cel/cele to coś więcej niź zapisano w świętej książce. Kwestia grzechu też zalezy od "punktu widzenia i siedzenia". Tak że spoko. Ty widzisz sprawy tak, inni widzą inaczej.
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
Takie ujęcie, jakie proponuje RM czyni z Boga sadystę. CELOWO pozwala się ludziom rodzić w bólach, co go wcale nie uszlachetnia, potem jest skazany na obracanie się w tym świecie, które raczej nie uszlachetnia, potem chce czy nie chce, ale najczęśćiej choruje i cierpi czasem w mękach zanim umrze.
To w żaden sposób nikogo nie uszlachetnia i stawia bliżej Boga.
Wyobrażasz sobie, że po urodzenia dziecka wyrzucasz go do lasu z myślą, ze będzie cię bardziej kochać?
Zauważ, że po II Wojnie Św. nie bez powodu ateistyczny komunizm znalazł takie wzięcie. Bo cierpienia wojny raczej ludzi oddaliły od Boga niż przybliżyły.
Natomiast co do zjawiska śmierci... generalnie ludzkość bez względu na przekonania religijne, nigdy z nią się nie pogodziła. Zastanawiające... coś, co Bóg stwarza raczej jest dobre, sprawia radość i ludzie tego chcą. Śmierci NIKT nie chce. Jednak nie mamy na to wpływu i umieramy. Dlatego religie wymyśliły coś takiego jak brama. To nic innego jak osłodzenie niechcianej smierci, więc różne nauki mają na celu zmylić/oszukać tą przykrą świadomość.
A to jakaś brama, a to reinkarnacja a to śmo i owo.
Jezus nauczał o zmartwychwstaniu. Gdyby dusza była nieśmiertelna to... jak może zmartwychwstać? Z MARTWYCH powstać może to, co było martwe. Prost jak drut.
Weź też pod uwagę historie wskrzeszeń, jakich dokonał Jezus. Łazarz. Przyjaciel Jezusa. Zapewne 'szkolenie' na ziemi przeszedł pomyślnie, bo Jezus by chyba nie zapłakał przy jego grobie... poszedł bliżej BOga? A tu MASZ! Jezus robi mu psikusa i spowrotem wskrzesza go do życia ziemskiego. Może jednak Łazarz niezbyt dobrze wykorzystał czas na ziemi? Może za jakiś czas Łazarz został chrześcijaninem i trafił na arenę do lwów?
Gdzie tu logika? Jezus odbiera Łazarzowi nagrodę i... dalej chłopie się męcz
A przecież jest drogą do Ojca...
To w żaden sposób nikogo nie uszlachetnia i stawia bliżej Boga.
Wyobrażasz sobie, że po urodzenia dziecka wyrzucasz go do lasu z myślą, ze będzie cię bardziej kochać?
Zauważ, że po II Wojnie Św. nie bez powodu ateistyczny komunizm znalazł takie wzięcie. Bo cierpienia wojny raczej ludzi oddaliły od Boga niż przybliżyły.
Natomiast co do zjawiska śmierci... generalnie ludzkość bez względu na przekonania religijne, nigdy z nią się nie pogodziła. Zastanawiające... coś, co Bóg stwarza raczej jest dobre, sprawia radość i ludzie tego chcą. Śmierci NIKT nie chce. Jednak nie mamy na to wpływu i umieramy. Dlatego religie wymyśliły coś takiego jak brama. To nic innego jak osłodzenie niechcianej smierci, więc różne nauki mają na celu zmylić/oszukać tą przykrą świadomość.
A to jakaś brama, a to reinkarnacja a to śmo i owo.
Jezus nauczał o zmartwychwstaniu. Gdyby dusza była nieśmiertelna to... jak może zmartwychwstać? Z MARTWYCH powstać może to, co było martwe. Prost jak drut.
Weź też pod uwagę historie wskrzeszeń, jakich dokonał Jezus. Łazarz. Przyjaciel Jezusa. Zapewne 'szkolenie' na ziemi przeszedł pomyślnie, bo Jezus by chyba nie zapłakał przy jego grobie... poszedł bliżej BOga? A tu MASZ! Jezus robi mu psikusa i spowrotem wskrzesza go do życia ziemskiego. Może jednak Łazarz niezbyt dobrze wykorzystał czas na ziemi? Może za jakiś czas Łazarz został chrześcijaninem i trafił na arenę do lwów?
Gdzie tu logika? Jezus odbiera Łazarzowi nagrodę i... dalej chłopie się męcz
A przecież jest drogą do Ojca...
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
Sprawa śmierci nie wygląda tak dramatycznie, ani życie nie jest tak bolesne jeśli spojrzymy na te sprawy z perspektywy tej wyśmiewanej "wędrówki dusz".
Otóż przyjmując, że Dusza/Świadomość to istota naszego prawdziwego "ja" , które ma od zawsze swój dom poza ziemią, a w dodatku ma wolną wolę i zgadza się na uczestnictwo w bożym projekcie - zbieranie DLA NIEGO doświadczeń na tej planecie, w skutek czego jesteśmy tu i teraz, to nabiera wszystko innego wymiaru.
Byliśmy przedtem, teraz tu jesteśmy, a potem idziemy w inne miejsce. Na samym końcu każda dusza jednoczy się z Źródłem/Bogiem/Absolutem wszelkiego istnienia.
Wszystko wtedy ma cel i nie jest takie straszne, jak to napisałeś powyżej.
Otóż przyjmując, że Dusza/Świadomość to istota naszego prawdziwego "ja" , które ma od zawsze swój dom poza ziemią, a w dodatku ma wolną wolę i zgadza się na uczestnictwo w bożym projekcie - zbieranie DLA NIEGO doświadczeń na tej planecie, w skutek czego jesteśmy tu i teraz, to nabiera wszystko innego wymiaru.
Byliśmy przedtem, teraz tu jesteśmy, a potem idziemy w inne miejsce. Na samym końcu każda dusza jednoczy się z Źródłem/Bogiem/Absolutem wszelkiego istnienia.
Wszystko wtedy ma cel i nie jest takie straszne, jak to napisałeś powyżej.
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
Trochę to zabrzmiało jak Nirwana 
Jest tylko jedno ale... napisałaś: 'otóż przyjmując...'
A co jeśli jest to nie do przyjęcia?
Dziwnie brzmi ten projekt Boga, aby zbierać mu doświadczenia ludzkiego życia. Co on z tym potem zrobi?
Jest tylko jedno ale... napisałaś: 'otóż przyjmując...'
A co jeśli jest to nie do przyjęcia?
Dziwnie brzmi ten projekt Boga, aby zbierać mu doświadczenia ludzkiego życia. Co on z tym potem zrobi?
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
Dla mnie jak najbardziej do przyjęcia i daje wiele odpowiedzi i tłumaczy sporo kontrowersyjnych "prawd" biblijnych.
Niektórzy "przyjmują" koncepcję religijną, a zauwaz, że tam tylko straszenie. Same kary, przekleństwa, żądanie niemożliwego i dalej kary, kary i kary za życia i po śmierci nadal, a w końcu po zmartwychwstaniu także kary, jak się nie poddasz całkowicie.
Perspektywa taka, zamordyzm, wieczny bat to nie dla mnie.
Na nirwanie się nie znam wcale, ale skoro tak mówisz...to pewnie wiesz z własnego doświadczenia
- Bobo
- Posty: 17681
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Re: Śmierć
Teraz to ja tobie napiszę, że dramatyzujesz. Są oczywiście religie, które bazują na strachu. Ale ja w ogóle nie jestem wystraszony!
Czego mam się bać? Że trafię do raju? Bóg w którego wierzę, nie jest czyhającym na moje potknięcia. Obiecuje raj, i to czuję, bo pierwotne założenia raju leżą w mojej naturze, czyli... zakładać rodzinę, opiekować się zwierzętami i uprawiać ziemię. Takie to dla człowieka naturalne.
Nienaturalne natomiast jest to, że Absolut jak nazywasz Boga, skazuje cię na 70-80 lat poniewierki na ziemi, aby... właściwie uzyskać jakieś doświadczenia... i co z nimi potem zrobi? Wygarnie? Przypomni co robiłaś? Prowadzi jakiś rejestr?
Żeby to chociaż te doświadczenia minionych pokoleń, które zmarły, zostały nam jakoś przekazane a tu... NIC. Po ciemku sam się męcz bez wykorzystania tej wiedzy. Jest to tak samo niesprawiedliwe jak reinkarnacja, gdzie nie pamięta się w naturalny sposób poprzednich wcieleń.
Czego mam się bać? Że trafię do raju? Bóg w którego wierzę, nie jest czyhającym na moje potknięcia. Obiecuje raj, i to czuję, bo pierwotne założenia raju leżą w mojej naturze, czyli... zakładać rodzinę, opiekować się zwierzętami i uprawiać ziemię. Takie to dla człowieka naturalne.
Nienaturalne natomiast jest to, że Absolut jak nazywasz Boga, skazuje cię na 70-80 lat poniewierki na ziemi, aby... właściwie uzyskać jakieś doświadczenia... i co z nimi potem zrobi? Wygarnie? Przypomni co robiłaś? Prowadzi jakiś rejestr?
Żeby to chociaż te doświadczenia minionych pokoleń, które zmarły, zostały nam jakoś przekazane a tu... NIC. Po ciemku sam się męcz bez wykorzystania tej wiedzy. Jest to tak samo niesprawiedliwe jak reinkarnacja, gdzie nie pamięta się w naturalny sposób poprzednich wcieleń.
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Śmierć
Aż tak różowo to nie jest. Może ty się nie boisz, ale zwróć uwagę, że zarówno w Biblii, ST - bazuje na karaniu i strachu, gdzie to zostało realizowane przez ich kapłanów; NT - też Jezus mówi, aby się bać (tego, co dusze zatraca). Kapłani, księża i kazdy "u władzy" religijnej grzmi ciągle i ciągle: bój się Boga. Nawet po spowiedzi za karę masz 3 zdrowaśki zmówić
Mówimy tu o naszej religii, a nie o jakichś tam dalekich i znanych z książek jedynie.
Ja mówiąc Absolut na Boga wymiennie stosuję słowo. Uważam, że Bóg to własnie wszystko, a nie dziadzio w sandałach i z brodą (z kijem w ręku - a jakże
). Dla mnie to jedyne Źródło wszystkiego co istnieje i dla którego wszystko istnieje.Raczej chcę podkreślić wielkość, a nie umniejszać, jak zdajesz się sugerować.
Mówimy tu o naszej religii, a nie o jakichś tam dalekich i znanych z książek jedynie.
Ja mówiąc Absolut na Boga wymiennie stosuję słowo. Uważam, że Bóg to własnie wszystko, a nie dziadzio w sandałach i z brodą (z kijem w ręku - a jakże
-
RM
- Posty: 3679
- Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37
Re: Śmierć
Bobo,
wypisujesz bzdury, że aż szczypie. Może to po prostu nie są treści dla Ciebie. Nikt nie każe Ci tego czytać, i nikt nie broni Ci, karmić się treściami ze świerszczyków. Postaraj się zrozumieć, że tak, jak dla Ciebie moje treści są bzdurą, tak dla mnie treści ze świerszczyków są głupie.
To, że jesteś religijnie zindoktrynowany i wymyślasz coraz to inne religijne komunały, nie oznacza, że ja będę się do tego odnosił. No chyba, że napiszesz coś sensownego, to wtedy odpowiem z przyjemnością.
wypisujesz bzdury, że aż szczypie. Może to po prostu nie są treści dla Ciebie. Nikt nie każe Ci tego czytać, i nikt nie broni Ci, karmić się treściami ze świerszczyków. Postaraj się zrozumieć, że tak, jak dla Ciebie moje treści są bzdurą, tak dla mnie treści ze świerszczyków są głupie.
To, że jesteś religijnie zindoktrynowany i wymyślasz coraz to inne religijne komunały, nie oznacza, że ja będę się do tego odnosił. No chyba, że napiszesz coś sensownego, to wtedy odpowiem z przyjemnością.