Henryk pisze:Daj dowód, że spalono je żywcem na ołtarzu w świątyni jerozolimskiej i... zamilcz!
Henryk,
jakiej świątyni, gdzie Salomon a gdzie Mojżesz?
Oni tam namiot mieli.
A dowód już zapodawałem wiele razy. Czy ten kolejny raz wystarczy?
Dz 7, 42 bw: ...Czy mnie składaliście ofiary i dary Przez czterdzieści lat na pustyni, domu Izraela? Tak, nosiliście namiot Molocha...
Czy mam też wyjaśnić, co to znaczy namiot Molocha?
Pusty śmiech mnie ogarnia z tymi dziewczynkami...
Jeśli ktoś uważa, że słowo ofiara ma oznaczać spalenie na ołtarzu to niech sobie tak myśli, co mi do tego. Jednak niech potem nie walczy z własną brednią jakoby to była prawda.
W Biblii często słowo ofiara występuje zamiennie ze słowem danina. Nie zawsze je spalano, a wręcz... niekiedy nie można było takiej daniny w ogóle spalić. Np. mamy taki zapis:
Ponadto nie zapominajcie o wyświadczaniu dobra i dzieleniu się z drugimi tym, co macie, bo takie ofiary sprawiają Bogu wielką przyjemność (Hebr 13:16)
Ofiarą nazwano tu wyświadczanie dobra. Paweł również ofiarą nazwał wsparcie materialne jakie dostał od braci. I co? Spalił to?
Lewici dostali te 32 dziewczyny. W świątyni czy w ich domach mogły mieć utrzymanie i im pomagały. Ale, żeby zaraz spalić?
Jaki umysł mógł wymyślić taki scenariusz? No chyba raczej chory
Chciałbyś, Bobo, aby twoją córkę podarowano na przykład biskupowi (nie wymienię nazwisk)?
Bo ja ani córki, ani syna nie powierzyłabym nikomu z kręgu czy to lewitów, czy kapłanów jakiegokolwiek wyznania. NIGDY. Łapy precz. I kto tu ma spaczony umysł? Co to w ogóle za nakaz, aby w niewolę dawać dzieci i to na boży rozkaz. Jaki bóg tak postępuje? Mój na pewno nie.
(1) Wtedy Jezus przemówił do ludu i do uczniów swoich tymi słowy: (2) Na mównicy Mojżeszowej zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. (3) Wszystko więc, cokolwiek by wam powiedzieli, czyńcie i zachowujcie, ale według uczynków ich nie postępujcie; mówią bowiem, ale nie czynią.
Co zazwyczaj robili na mównicy faryzeusze? Min. czytali pisma. Jakie? Te, które my mamy w ST. I o tym właśnie pisałem, gdy odnosiłem się do wiadomości Nieziema.
Część z Was uważa, że pół Biblii macie prawdziwej, a pół sfałszowanej. Nie potraficie jednak podać podstawy takiego osądu. Moim zdaniem on nie ma żadnych podstaw.
Uważam całą Biblię za pożyteczną do nauki. Nie odrzucam jakiejś części. Uznaję Mojżesza i proroków za część własnego dziedzictwa, podobnie zresztą jak i proboszcza z parafii, gdzie chodziłem do kościoła.
Nie podążam za nauczaniem księdza chociaż przecież mógł na kazaniu mówić, że Bóg jest miłością, nie podejrzewam go o dwulicowość, że jak znikał w zachrystii to mówił ave satan. Tak Mojżesza i innych nie posądzam o złe zamiary. Oceniam natomiast ich przekaz w świetle nauki Jezusa. W poprzednim poscie zamieściłem cytat z dziejów apostolskich opisujący budowę przez Salomona domu dla Boga.
Strotestementowy opis mówi jaki to ten przybytek Boga był okazały a Szczepan rzuca zupełnie inne światło na sprawę przybytku- Najwyższy nie mieszka w budowlach ludzkich.
Nie odrzucam faktu budowy przybytku. Za Szczepanem przyjmuję natomiast Bożą prawdę, że On w takim przybytku się nie znajduje.
Podobnie z innymi rzeczami, np. nie odrzucam faktu zaistnienia ofiar ale w nauczaniu Jezusa nie znajduje powodu by mnie to dotyczyć miało. To, że nie uznaję ofiar nie znaczy, że uznaję część pism o ofiarach sfałszowane.
To znaczy, że używam Biblię do wykrywania błędów.
Temat wzbudza sporo emocji i bardzo dobrze. Emocje utrwalają treść w umyśle, a kiedy opadną, człowiek powinien na chłodno zmierzyć się z treścią.
Bóg jest jeden. Nie w sensie unitariańskim, żeby kto nie pomyślał. Niepoznawalny, nieosiągalny dla ludzkiego umysłu, pozostający poza naszą percepcją i zrozumieniem. Jednak właśnie On, tylko względem człowieka, przyjął oblicze Ojca (i przede wszystkim Matki). Wydzielając Ogród, stworzył stan, w którym mógł spotykać się z człowiekiem jako Matka i Ojciec. Poza Ogrodem Bóg nie jest dostępny ani osiągalny jako Matka i Ojciec.
Człowiek opuszczając Ogród poznał Boga w inny sposób, przez pryzmat natury, czyli poznania dobra. Co więcej, ludzie poznawali Boga na swój subiektywny, dowolny sposób. Dlatego zostało wykreowanych wielu bogów, fałszywych w tym sensie, że nie oddających prawdziwego oblicza i charakteru Boga. Jeden z tych bogów jest charakterystyczny w szczególny sposób, to JHWH.
Dlaczego?
Ponieważ został połączony ze ścieżką odkupienia (drogą powrotu do odbudowy poznania Boga prawdziwego, Matki i Ojca). Wiodącą rolę w przygotowaniu drogi powrotu odegrał Mojżesz. Niestety, ta rola jest zaledwie miałka. Dlaczego? Ponieważ Mojżesz do treści niosących nadzieję i życie, dorobił kult i wypromował JHWH jako okrutne bóstwo.
Bezwartościowość misji Mojżesza objawiła się w czasie przyjścia Pomazańca, kiedy to ludzie mający być przygotowani na przyjęcie Króla, z powodu zwiedzenia religijnego zapoczątkowanego przez Mojżesza, rozpoznali w Jezusie oszusta. To jest oczywisty dowód na pejoratywną wartość treści, które Mojżesz wniósł jako dziedzictwo w społeczność Narodu Wybranego.
Ale Jezus przetrwał. Chociaż dzisiaj jest znany głównie (błędnie) jako postać religijna, to i tak prawda przez niego objawiona jest powszechnie dostępna.
Prawda ma dwa główne wymiary: przyjęcie autorytetu Jezusa jako Mistrza i Przewodnika, poznanie Boga jako Matkę i Ojca.
Przyjęcie prawdy, to dokonywanie wyborów. Często wybory mają charakter krytyczny, jak choćby omawiana kwestia JHWH.
Przyjmowanie prawdy oznacza także porządkowanie swojego duchowego dziedzictwa. W moim duchowym dziedzictwie, nie ma już miejsca dla JHWH. Podporządkowanie się prawdzie niosącej m. in. treści o Bogu rozumianym jako Matka i Ojciec, jako miłość, oznacza dla mnie odrzucenie treści o Bogu JHWH,żądającym krwawych ofiar, którego dodatkowo Mojżesz zdegenerował swoimi ofiarami z niewinnych dziewczynek.
Ten wybór każdy człowiek podejmuje sam, jedynie przy wsparciu Ducha Prawdy.
Bobo pisze:Pusty śmiech mnie ogarnia z tymi dziewczynkami
Dlatego też pozwoliłem sobie na refleksję w Twoją stronę dotyczącą mądrości.
Czyli uważasz, że Szczepan sobie konfabulował z tym namiotem Molocha? Czy w ogóle rozumiesz jaką treść niesie w sobie sformułowanie "namiot Molocha"?
Prawda ma dwa główne wymiary: przyjęcie autorytetu Jezusa jako Mistrza i Przewodnika, poznanie Boga jako Matkę i Ojca.
Przyjęcie prawdy, to dokonywanie wyborów. Często wybory mają charakter krytyczny, jak choćby omawiana kwestia JHWH.
Przyjmowanie prawdy oznacza także porządkowanie swojego duchowego dziedzictwa. W moim duchowym dziedzictwie, nie ma już miejsca dla JHWH.
Umiesz wyrazić słowami spokojnymi to, co ja próbuję powiedzieć, ale niepotrzebnie "w emocjach". Dzięki.
Człowiek w XXI w. postrzega Boga jako byt duchowy nie mający ani początku ani końca . Byt (ISTNIENIE), który wypełnia sobą wszystko i jest wszystkim we wszystkim . Takiemu Bogu nie można nadać Imienia . Takiego Boga nie można zamknąć w żadnej formie ani w kształcie , takiego Boga umysł ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić , tym samym nie jest w stanie nadać mu ani kształtu ani formy swoim dłutem czy pędzlem (nie czyń sobie obrazu Boga, bo nie jesteś do tego zdolny)
W Bogu nie zachodzą żadne zmiany . Bóg z czasów Mojżesza , Bóg z czasów Jezusa , Bóg XXI w. to ten sam Bóg i taki sam Bóg .
Zgadzam się w 99%. Wszystkie zdania są prawdziwe, oprócz ostatniego. Oczywiście dla mnie. Częściowo odpowiedziałam w międzyczasie.
Bez sensu . Moja odpowiedź dotyczyła cytuję ; czy BÓG STWÓRCA nieba, ziemi, planet, galaktyk, słońc i czarnych dziur, światów widzialnych i niewidzialnych, POTRZEBUJE ofiar z palonych ciał, smrodu, odoru, cierpienia?!
Henryk ma rację . Szkoda czasu i atłasu na tłumaczenie.
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...
Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
Człowiek w XXI w. postrzega Boga jako byt duchowy nie mający ani początku ani końca . Byt (ISTNIENIE), który wypełnia sobą wszystko i jest wszystkim we wszystkim . Takiemu Bogu nie można nadać Imienia . Takiego Boga nie można zamknąć w żadnej formie ani w kształcie , takiego Boga umysł ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić , tym samym nie jest w stanie nadać mu ani kształtu ani formy swoim dłutem czy pędzlem (nie czyń sobie obrazu Boga, bo nie jesteś do tego zdolny)
W Bogu nie zachodzą żadne zmiany . Bóg z czasów Mojżesza , Bóg z czasów Jezusa , Bóg XXI w. to ten sam Bóg i taki sam Bóg .
Zgadzam się w 99%. Wszystkie zdania są prawdziwe, oprócz ostatniego. Oczywiście dla mnie. Częściowo odpowiedziałam w międzyczasie.
Bez sensu . Moja odpowiedź dotyczyła cytuję ; czy BÓG STWÓRCA nieba, ziemi, planet, galaktyk, słońc i czarnych dziur, światów widzialnych i niewidzialnych, POTRZEBUJE ofiar z palonych ciał, smrodu, odoru, cierpienia?!
Henryk ma rację . Szkoda czasu i atłasu na tłumaczenie.
Skoro potrzebuje to trudno. Ja się odniosłam wyłącznie do tego fragmentu. Nie oceniam twojej wiary, ani Henryka, ale mam inne zdanie i inne poznanie.
Bez sensu dla mnie jest wierzyć, że TEN STWÓRCA, którego tak wywyższamy, ma upodobanie w smrodzie palonych ciał
Jeszcze o tych 32 dziewczynkach...
Sugeruję bardzo wolne i dokładne przeczytanie tego rozdziału.
Otóż zanim te dziewczynki zamordowano, wymordowano już chłopców. Wymordowano przeogromną ilość małych, niewinnych chłopców.
Tego mordu dokonano na polecenie JHWH, który powiedział: nuże pomścij się, oraz na osobiste polecenie i pod osobistym patronatem Mojżesza. Mordercy wysłani do przeprowadzenia tej etnicznej czystki, jednak nie byli tak zdegenerowani jak Mojżesz, bo oszczędzili kobiety i chłopców, a także dziewczynki. To Mojżesz zażądał dokończenia mordu i osobiście nadzorował rzeź.
Naprawę, macie aż tak zryte religią mózgi, że czytacie i nie rozumiecie treści zapisanej aż tak dosłownie?
Czy ta zgraja miała jakiekolwiek opory etyczne przed zamordowaniem dziewczynek? Czy byli niezdolni do złożenia ich w ofierze palnej dla swojego bóstwa. Nawet, jeśli w przypływie religijnego szaleństwa ktoś uzna, że te dziewczynki przebrano w białe szaty i przyjęto do służby w namiocie, to nie zmienia wymiaru i zakresu wcześniejszej rzezi, rezunów JHWH.
Przepraszam za szczerość człowieka kochającego Jezusa, ale moja uczciwość nakazuje mi, aby g...o, nazywać wprost g....m.
Czy w ogóle rozumiesz jaką treść niesie w sobie sformułowanie "namiot Molocha"?
Ty z pewnością nie rozumiesz o czym mówił Szczepan?
Podobnie jak Jego słuchacze.
Znajdzie jakieś zdanie oderwane o rzeczywistości, podobnie jak on sam, i... buduje teorie.
A reszta pieje z zachwytu.
Dz 7, 42 bw: ...Czy mnie składaliście ofiary i dary Przez czterdzieści lat na pustyni, domu Izraela? Tak, nosiliście namiot Molocha...
Czy mam też wyjaśnić, co to znaczy namiot Molocha?
Napisz osobny temat o namiocie Molocha. Uważam, że jest to bardzo ważne.
Bo ja nie wstydzę się ewangelii chrystusowej o obecnym w nas wszystkich Chrystusie,Słowie Bożym (Kol.1.24-28).Jest On bowiem mocą i Mądrością Bożą (1 Kor.1.24) ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.
Czy w ogóle rozumiesz jaką treść niesie w sobie sformułowanie "namiot Molocha"?
Ty z pewnością nie rozumiesz o czym mówił Szczepan?
Podobnie jak Jego słuchacze.
Znajdzie jakieś zdanie oderwane o rzeczywistości, podobnie jak on sam, i... buduje teorie.
A reszta pieje z zachwytu.
A ty tylko pękać ze śmiechu potrafisz, ewentualnie durne emotki wklejać...i pisac w trzeciej osobie o innych, aby swą pogardę wyrazić.
Zgadzam się w 99%. Wszystkie zdania są prawdziwe, oprócz ostatniego. Oczywiście dla mnie. Częściowo odpowiedziałam w międzyczasie.
Bez sensu . Moja odpowiedź dotyczyła cytuję ; czy BÓG STWÓRCA nieba, ziemi, planet, galaktyk, słońc i czarnych dziur, światów widzialnych i niewidzialnych, POTRZEBUJE ofiar z palonych ciał, smrodu, odoru, cierpienia?!
Henryk ma rację . Szkoda czasu i atłasu na tłumaczenie.
Skoro potrzebuje to trudno. Ja się odniosłam wyłącznie do tego fragmentu. Nie oceniam twojej wiary, ani Henryka, ale mam inne zdanie i inne poznanie. Bez sensu dla mnie jest wierzyć, że TEN STWÓRCA, którego tak wywyższamy, ma upodobanie w smrodzie palonych ciał
Z tego co podkreślone, jasno wynika, że nie interesuje Cię odpowiedź na to pytanie (które sama zadałaś) a tylko i wyłącznie potwierdzenie Twojego zdania i Twojego poznania .
Po co zadawać pytania skoro i tak nie przyjmiesz niczego co nie zgadza się z Twoim zdaniem i Twoim poznaniem ?
Edit;
Odpowiedź na to pytanie nie dotyczyła ani mojej wiary ani wiary Henryka , odpowiedź dotyczyła pytania; dlaczego Ten który jest Miłością - Święty , Jedyny Bóg - NIEPOTRZEBUJE ofiar z palonych ciał, smrodu, odoru, cierpienia
Prawda jest taka , że odpowiedź nie zgadzała się ani z Twoim zdaniem , ani z Twoim poznaniem, więc ja totalnie zignorowałaś
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...
Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają