Bobo pisze:EMET pisze:Wszystko to jednak miało charakter bardziej incydentalny, bardziej o charakterze *zapraszania*, np. na ‘kółka oazowe’ i inne tp.
Kiedyś, głosząc w 10-piętrowym bloku od parteru w górę, słyszałem jak ktoś z ostatniego piętra schodzi i też puka/dzwoni po kolei do mieszkań. Kiedy się zrównaliśmy na tym samym pitrze, okazało się, że to katolicy. Facet do mnie, wiedząc, że jestem Świadkiem J. : I co? My też głosimy! Z dumą w głosie.
Kiedy posłuchałem jak rozpoczynają wstęp to okazało się, że... zapraszają swoich braci, na tzw. kółko różańcowe, z jakiegoś tam ważnego powodu.
No przecież to nie ewangelizacja o królestwie Bożym...

EMET:
Gwoli --- osobiście - wraz z osobą towarzyszącą - wolę zwiastować od góry i schodzić na dół [od najwyższej kondygnacji ku parterowi].
O ile np. katolicy mieliby być ‘zwiastunami’ w stylu [że tak sformułuję] takim, jak to i ma miejsce u Świadków Jehowy, wówczas powinna temu
towarzyszyć Świadomość, że najrozmaitszych ludzi w różnym wieku spotkać mogą. Owe ‘rozmaitości’ dotyczą też -- Ich [tych napotykanych w
służbie głoszenia] -- poglądów na wiarę, poglądów na niewiarę, ogólnie poglądów [w tym i politycznych, ekonomicznych], ale również bywają to wrogowie: nastawieni nieprzyjaźnie → zarówno do tego, kto im mówi akurat [też w sensie wyłuszczanych ‘treści’], jak i do Wyznania, które reprezentuje.
Ja np. nie tylko sobie wyobrażam, jak to jest, kiedy Bracia ‘funkcyjni’ [że tak napiszę zwięźle: starsi/nadzorcy; słudzy pomocniczy] są zwiastunami: często nie wiedząc kogo [i z jakim nastawieniem on zareaguje?] spotkają W Trakcie Zwiastowania. Ba, wręcz
nie do pomyślenia jest, żeby takowi nie stanowili - w tym to aspekcie - Przykładu Wobec Braterstwa → gdyby nie byli ‘zwiastunami’ pierwej /i to gorliwymi!/ – takowymi ‘funkcyjnymi’ by nie mogli zostać! Jednak, kontynuując, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby jako zwiastujący byli: jakiś biskup [np. Głódź], jakiś arcybiskup [np. Gądecki], o samym ‘papieżu-Franciszku’ nie wspominając. Chyba, że się mylę i że np. księża [zakonni czy seminaryjni] oraz zakonnice są takowymi zwiastującymi…? Ale wtedy [o ile nawet?], doświadczali by -
na sobie samych - ‘spraw’ typowych dla zwiastunów takich, jakimi byli: Pan Jezus Chrystus, Jego apostołowie, uczniowie /obojga płci/ itp., itd.; tudzież – później - chrystianie Jezusowo-apostolscy. Wystarczy dokładnie przeczytać Księgę Nowego Przymierza, jaką jest Ks. Dzieje Apostolskie, ew. - wg
dokładnego tłumaczenia z greki - ‘Dokonania Wysłanników’. Niekoniecznie zaraz trzeba być
misjonarzem [jak np. ap. Paweł], lecz wystarczy [taki eufemizm] być po prostu ‘zwiastunem’, jak to i czytamy np. w
Rzym 10:11 – 15 [wraz z
kontekstem]. Ale wtedy... na sobie samym każdy zwiastun [i wg zbiorowości]
doświadcza tego, co z tym jest związane: w tym → prześladowań, wyzwisk, szczucia psami, spychaniem ze schodów i inne kwestie, których nie będę teraz tutaj wyłuszczał. Osobnym [acz kardynalnym!] zagadnieniem jest
Treść Orędzia, z którym dany zwiastun przychodzi, jego
sposób podejścia i odejścia czy
inne czynniki.
Stephanos, ps. EMET