Czy powinieneś należeć do jakiejś wspólnoty?
Pragnę poruszyć ten temat. Chce tutaj przedstawić pewne biblijne spojrzenie na tą sprawę.
Pisałem juz o Pawle:
Ale pragne do tego dodać ważną myśl, wiec...Wiemy ze po nawróceniu i po momencie gdy jako Szaweł objawi sie mu Chrystus, przebywa u Ananiasza ...
... Po trzy letnim pobycie w Damaszku zdąża na krótko do Jerozolimy (Dz 9:26b-30; Gal 1:18-20), skąd wraca do Tarsu i tu znów w samotności przygotowuje się cierpliwie przez cztery lata do pracy misyjnej, dopóki Barnaba nie wezwie go do Antiochii (Dz. 11:25,26)...
Jaki wniosek z tego tekstu wypływa? Otóż Paweł ponad 7 lat "dochodził do siebie" przemieniając sie z faryzeusza na misjonarza i apostoła Narodów.
Ile nam czasu potrzebna? Nie wiem...
Ale z tego rada jest taka: Czekać, modlić sie i przeżywać czas z Chrystusem a On poprowadzi nas słuszną drogą.
W tym wszystkim jeszcze napisze jedno. Jestem przekonany że po takiej traumie odejścia od organizacji nie tyle zadawać sobie pytanie gdzie ja teraz, do jakiej społeczności pójdę?... co pozostawienie tego Bogu i różnych wątpliwości, a skupienie sie na uwielbieniu i modlitwie o prowadzenie. Ale społeczność jest potrzebna.
Czy w tym czasie Paweł spotykał się w jakimś zborze ?
Biblia tego nie precyzuje, nie mówi wyraźnie, możemy tylko przypuszczać że tak, ale jak często i jak regularnie nie wiemy.
Wiem że był to okres w którym Pan kształtował w nim, człowieka, którego pragnął użyć w służbie Narodów ( nie bedę sie tutaj rozpisywał jak to dokładnie czynił inny wątek może stworze).
Z tego przebija jeden fakt, możemy przeżywać jakiś okres, nazwijmy "przejściowy" i chociaż nie Kościół zbawia, ale Chrystus to Kościół, Społeczność jest Ciałem, do którego odrodzony człowiek z woli Bożej jest prędzej czy później kierowany. Stwierdzę wręcz, że to Duch "przymusza" nas współdziałając z naszym duchem.
Sam ostatnio przeżyłem swoiste dotkniecie, przez pewną myśl w sprawie tego gdzie powinienem być. To sprawiło że spojrzałem trochę inaczej na tą sprawę i poczułem że zostałem pchnięty dalej w tej drodze do społeczności.
Zgodzimy sie że każdy z nas powinien pozwolić sie prowadzić Bożą ręką, co będzie też ( ale nie tylko ) wyrażać się w naszym oczekiwaniu na Pana, nasłuchiwaniu Jego głosu, modlitwie o przyłączenie nas z Ciałem Chrystusowym.
Powiedziałem o słuchaniu Głosu. Tego trzeba się "uczyć" przykładem jest Samuel:
1 Sam. 3:4-10
4. I zawołał Pan: Samuelu! A on odrzekł: Oto jestem!
5. I przybiegł do Helego i rzekł: Oto jestem, wołałeś mnie, A on na to: Nie wołałem, wróć, połóż się. I odszedł, i położył się.
6. A Pan ponownie zawołał; Samuelu! I wstał Samuel, poszedł do Heliego i rzekł: Oto jestem, wołałeś mnie? A ten na to: Nie wołałem, synu mój, wróć, połóż się.
7. Lecz Samuel jeszcze nie znał Pana, a słowo Pana jeszcze mu się nie objawiło.
8. A Pan ponownie, po raz trzeci zawołał: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Heliego, i rzekł: Oto jestem, wołałeś mnie? I zrozumiał Heli, że to Pan woła pacholę.
9. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź, połóż się. A gdy cię zawoła, powiedz: Mów, Panie, bo sługa twój słucha. I poszedł Samuel i położył się na swoim miejscu.
10. I przyszedł Pan, stanął i zawołał jak i poprzednio: Samuelu, Samuelu! A Samuel rzekł: Mów, bo sługa twój słucha.
Sam doświadczam tego że muszę sie tego "uczyć" nie wiem jak jest u was, ale ja stwierdziłem, że właśnie tego bliskiego przeżycia brakowało mi.
Ale wróćmy do sedna. Dlaczego mamy i powinniśmy szukać społeczności?
Chcę zwrócić uwagę na kilka fragmentów wskazujących na taki naturalny rozwój chrześcijanina.
1 Kor. 10:16-18
Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba. Patrzcie na Izraela według ciała; czyż ci, którzy spożywają ofiary, nie są uczestnikami ołtarza?
W tych słowach jest mowa o Wieczerzy Pańskiej, która jest uczestnictwem w krwi i ciele Chrystusa. Ale zauważmy:
Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba
Apostoł ma tu na myśli zjednoczenie w Chrystusie poszczególnego uczestnika WP, ale zwraca szczególną uwagę na jedność, wspólnotę wszystkich zjednoczonych z Chrystusem. Sakramentem miłości. Wszyscy uczestnicząc w jednym chlebie, uczestniczymy w jednym ciele Chrystusa.
Wspólny udział w eucharystycznym chlebie i przez to w ciele Chrystusa sprawia, że zbór staje się "jednym ciałem" Chrystusa.
We wspomnianych wersetach akcent spoczywa na jedności ochrzczonych, na ich więzi z Chrystusem i na ich wspólnocie wzajemnej w Chrystusie.
Ale może jeszcze kilka innych fragmentów potwierdzających wspólnotę:
1 Kor. 12:12-14
Albowiem jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, ale wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele, tworzą jedno ciało, tak i Chrystus; Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało (...) i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Albowiem i ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma.
Gal. 3:27-28
Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa, (...) albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.
Pismo przez to wyraźnie mówi o tym że chrześcijanie stanowią "jedno" i stąd naturalną potrzebą wydaje sie pragnienie zjednoczenia z innymi "członkami" Ciała Chrystusowego.
Dlatego też jest to szczególny i wymowny fakt, że w świetle przytoczonych fragmentów nie da się odłączyć jedności Kościoła od zjednoczenia poszczególnych wiernych w Chrystusie, co powoduje zgromadzenie w wspólnocie.
Osobiste bowiem zjednoczenie z Chrystusem warunkuje wejście w kolektywną społeczność Chrystusa, we wspólnotę w Chrystusie ( du Corp du Christ ).
Wspomniałem o sprawie w kontekście WP ale słowa dotyczą wszelakiej społeczności z innymi wierzącymi.
Kościół jest utworzony w określonym celu. Będąc we wspólnocie każdy z nas może zaspakajać potrzeby o jakich mówi Pismo, ale jak wiemy zbór też ma określone zadanie we wewnątrz i na zewnątrz i to też jest możliwe do realizacji będąc w społeczności.
wniosek jest dla mnie prosty: Powinieneś należeć do jakiejś wspólnoty chrześcijańskiej.
-------------------------------------------
ps. UWAGA: w tym wątku nie rozmawiamy o tym, jaka to ma być społeczność, a tylko o tym o czym jest pytanie w tytule. Proszę o trzymanie sie tematu



