Jezus i cudzołożnica... na którą spadł grad kamieni...

Dział, który przyczynia się do naszego duchowego rozwoju oraz prowadzi do refleksji nad tekstem biblijnym

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

Rethel

Post autor: Rethel »

RM pisze:a Jezus mówił do mnie
:shock:

ata333 pisze:RM-ie wszystkie Twoje wypowiedzi wydrukuje sobie..
Nie ma to jak się na siłę indoktrynować w jedynie chcianym kierunku...

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Rethel pisze:
RM pisze:a Jezus mówił do mnie
:shock:

ata333 pisze:RM-ie wszystkie Twoje wypowiedzi wydrukuje sobie..
Nie ma to jak się na siłę indoktrynować w jedynie chcianym kierunku...
Rethel, jak rozumiem to szalenie irytujące bywa, gdy inni odnajdują więzi łączące ich w Jezusie.
Indoktrynacja w jedynie słusznym kierunku ..., hmm masz na uwadze podążanie za Jezusem? Ja rzeczywiście mam mocną fiksację na tym kierunku.

Ale dlaczego Twój emotikon robi takie zdziwione oczka na słowa: Jezus mówił do mnie, czyżby Twój Jezus już nie żył?

Rethel

Post autor: Rethel »

RM pisze:Ale dlaczego Twój emotikon robi takie zdziwione oczka na słowa: Jezus mówił do mnie, czyżby Twój Jezus już nie żył?
Tu jest wielu, którzy rozmawiają z Jezusem.
Pogadaj np. z Lucjanem... wymienicie się newsami :-)

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

Rethel pisze:
RM pisze:Ale dlaczego Twój emotikon robi takie zdziwione oczka na słowa: Jezus mówił do mnie, czyżby Twój Jezus już nie żył?
Tu jest wielu, którzy rozmawiają z Jezusem.
Pogadaj np. z Lucjanem... wymienicie się newsami :-)

a nie mozna by tak bardziej merytorycznie..?

Awatar użytkownika
leszed
Posty: 3616
Rejestracja: 08 sie 2009, 15:11
Lokalizacja: dostępny tylko na pw/www
Kontakt:

prawo

Post autor: leszed »

RM pisze:Naturę Jezusa określa wiele wersetów, przytoczę kilka:
...knota tlejącego nie dogasi...
...miłosierdzia chcę a nie ofiary...
... powiadam ci nie 7 razy, ale siedemdziesiąt razy po siedem...
...nie oddawajcie złem za zło...

Czy zatem ktoś może okazać zdziwienie, ze Jezus nie tylko wybaczył tej kobiecie, ale i okazał jej bezgraniczną miłość. Zaakceptował ją w jej hańbie i stał wobec niej pochylony
W porządku.
RM pisze:Nie wykonał prawa
ee. Pismo mówi, że wypełnił wszystko w Prawie. Niuans polega na tym, że nie szkodzi to temu, że nie skorzystał z jakiegoś prawa (tym razem z wykonania kary śmierci) i wypełnił Prawo. Przeniesienie znaczenia następuje właśnie w Jezusie (i do tego kieruje potem Paweł):
RM pisze:bo prawo rodzi śmierć,
A więc Paweł i RM mówią o innej kwestii. Tyle, że Paweł nie w tym naszym kontekście...
RM pisze:a Jezus jest źródłem życia. Nie tylko nie wykonał prawa, ale właśnie poprzez prawo zastawił pułapkę na oskarżycieli tej kobiety, wpuszczając ich w sidła, które zastawili na niego.
Dotarło do mnie gdy rozmyślałem nad ich podchodami, to oni sami nie wiedząc, zastawili pułapkę na siebie, a mianowicie: uważali (tak myślę) Jezusa za grzesznika. Kiedy zaś Jezus pozwolił im na wszystko, zaznaczając- jeśli są bez grzechu- okazało się, że musieliby sami wziąć odpowiedzialność (a przecież chcieli wszystko zrzucić na Jezusa).

I to był jeden z tych momentów, które powodowały, że Jezus bierze nasze grzechy na siebie, bez narzekania na nie/sprawiedliwość. Stosowali atak na Jego domniemaną grzeszność, a On pozwalał im się testować: "któż z was może mi udowodnić grzech?"- cyt. z pamięci. Nawet więc, jeśli bardzo chcieliby nadal zaszkodzić Jezusowi- nie mogliby. Zabrakłoby im argumentów. Ich grzechy wołały poprzez ich skorupę, bo Jezus był najpokorniejszym z ludzi. I takim powinien być każdy człowiek. Jeśli nawet sumienia ich nie ruszyły z miłości, bardziej prawdopodobne, że ruszyły ich na ich własnym, miernym poziomie, zachowując im większy 'zysk' własny w tej rozgrywce z Jezusem. Ale i na to Jezus poszedł... w końcu na krzyż. "Wszystko postawił na jedną kartę", nie bał się poświęcić siebie.

Eleazar myśli, że grzech ma tak wielką nad nami moc. Nie, Jezus oczyszcza z każdego grzechu, i to skutecznie. Tak, że nie trzeba się martwić. I powiedział to, co powiedział: kto z was jest bez grzechu (a nie bez jakiegoś nie/określonego przestępstwa Prawa), niech pierwszy rzuci kamieniem. Wiem jak to brzmi, ale tak to tam brzmi.

Jezus staje w miejsce nasze, naszych zranień i pozwolił by Go bito za nas. Ustanawia nowe.
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

leszed pisze:Eleazar myśli, że grzech ma tak wielką nad nami moc. Nie, Jezus oczyszcza z każdego grzechu, i to skutecznie. Tak, że nie trzeba się martwić. I powiedział to, co powiedział: kto z was jest bez grzechu (a nie bez jakiegoś nie/określonego przestępstwa Prawa), niech pierwszy rzuci kamieniem. Wiem jak to brzmi, ale tak to tam brzmi.

Jezus staje w miejsce nasze, naszych zranień i pozwolił by Go bito za nas. Ustanawia nowe.

Dokladnie Leszedzie.... :-D

moim zdaniem Eleazar..nie docenil w pelni ofiary Chrystusa,, i tutaj lezy problem..

grzech stracil przeciez swoja moc..

a Jezus rzeczywiscie nie powiedzial o czym juz pisalam..:
"kto jest swiadkiem niech pierwszy rzuci.."
tylko padly znamienne slowa..kto z was jest bez grzechu....

i w tych slowach trzeba szukac zarowno motywacji jak i charakteru Jezusa..

On zmusza nas do refleksji..a w szerszym kontekscie
do porzucenia wlasnej sprawiedliwosci..
dla mnie te slowa sa niezwykle..bo pobudzaja sumienie..
i dzieki temu prowadza do dojrzalosci..jak swietnie to okreslil RM..

Eleazar
Posty: 325
Rejestracja: 19 lis 2010, 22:33
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Eleazar »

ata333 pisze:Ty jestes kontynuatorem religijnosci zydowskiej..
Twój problem polega na tym, że o "religijności" myślisz oddzielnie od zwykłego, codziennego życia,
podczas gdy Nauka Słowa Bożego jest taka, że to jest jedno i to samo - religijność powinna kształtować codzienne życie.
Dla ciebie, tak jak dla Samarytanki z J 4 "religijność" jest w określonym miejscu i czasie - podczas składania ofiar w Świątyni czy na górze Garizim,
dlatego jej pytanie o to, gdzie należy czcić Boga jest zupełnie źle sformułowane. Ofiary to jeden z przejawów, a nie istota religijności.
Najważniejsze jest to, żeby z wiary wynikała przemiana postępowania na zgodne z wolą Boga czyli Prawami, które ustanowił,
ale nie dlatego, że ktoś tak nakazuje, tylko z osobistego przekonania, że to jest dobre, wtedy rzeczywiście będzie.
ata333 pisze:a ja jestem zwolenniczka oddawania czci Bogu w duchu i prawdzie...
To bardzo dobrze, ale co rozumiesz przez "w duchu i prawdzie"?
Czy stosujesz definicję z Pisma Świętego, czy masz własne, ludzkie rozumienie?
Jeśli masz ludzkie, to nie jest ono ani w Duchu, ani w prawdzie...

"Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, lecz czynem i prawdą."
(1 J 3,18)

Oddawanie Bogu czci w Duchu nie jest niezależnie od uczynków, ale polega na spełnianiu właściwych uczynków;
nie polega na mówieniu o tym, że się wierzy, ale na okazywaniu swojej wiary poprzez słuszne postępowanie.
Jan umieścił słowo "czynem" w miejsce frazy "w Duchu" z Ewangelii uważając to za równoznaczne...
Taka jest prawda.

"Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego Przykazania.
Kto mówi: 'Znam Go', a nie zachowuje Jego Przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy."

(1 J 2,3-4)

"Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia.
Albowiem Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci.
Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg].
On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla [usunięcia] grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech,
aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha."

(Rz 8,3-4)

Jeśli postępujesz w Duchu czy według Ducha, to Prawo musi się wypełniać w Tobie... Inaczej nie ma w Tobie prawdy.
Odpowiedz więc sama sobie czy tak rzeczywiście jest, możesz to rozważyć na przykładzie Przykazania o szabacie.
Jeśli uważasz, że ono się w Tobie wypełnia, to wyjaśnij w jaki sposób; jeśli nie, to nie żyjesz według Ducha.

"Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni.
Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni."

(Rz 2,12-13)

Bóg usprawiedliwi tylko tych, którzy będą wypełniać Prawo, czyli pełnić uczynki zgodne z Prawem
(nie chodzi o ślepe wypełnianie poleceń innych ludzi, ale o posiadanie przekonania i chęci, aby tak żyć);
oczywiście nie trzeba tego robić od urodzenia, można nawrócić się i stopniowo nauczyć się tego później;
ale stopniowo trzeba dojść do wszystkiego, czego naucza całe Słowo Boże, co do najmniejszej literki.
Uznając tylko część Pisma, odrzucasz część prawdy, a zatem nie wierzysz ani nie czcisz Boga w prawdzie.

Moje rozumienia oddawania czci "w duchu i prawdzie" jest takie,
że chodzi o to, aby stanowiło to ducha, wewnętrzną istotę tego, kim jestem, co czuję, czego pragnę, co robię;
chodzi o to, aby było to takie samo, a zatem prawdziwe, w każdej chwili mojego życia, w każdym miejscu i w każdej sprawie,
a nie było tylko udawane i okazywane od święta i podczas zgromadzenia na nabożeństwie, choć wtedy oczywiście też.
ata333 pisze:ja staram sie zrozumiec w pelni przeslanie..N.T..przeslanie milosci..czyli nauk milosiernego Jezusa..
To starasz się zrozumieć o wiele za mało...

Jak myślisz,
dlaczego Mesjasz przyszedł do Izraelitów; a nie do Rzymian, nie do Greków, nie do Chińczyków, nie do Wikingów i nie do Azteków?
Do innych narodów dobra nowina dotarła później, kiedy było już dość dużo głosicieli zdolnych do składania właściwego świadectwa.
Dla mnie sprawa jest jasna: Żydzi mieli patriarchów, proroków i Prawo, co miało ich przygotować do tego wydarzenia, inni nie;
każdy inny naród, nawet jeżeli wcześniej zetknął się ze Słowem Bożym, to je zupełnie zlekceważył i odrzucił, u Żydów przetrwało.
Żydzi słuchając Nauk Jezusa rozumieli je właściwie we właściwym kontekście, jako wyjaśnienie do tego, co mieli już wcześniej,
byli bliżsi doskonałego rozumienia Słowa Bożego (bo mieli jakiekolwiek), a więc łatwiej było ich nauczyć reszty i poprawić błędy;
jeśli czytasz Ewangelię bez znajomości Bożego Prawa, to rozumiesz ją zupełnie inaczej niż pierwotny słuchacz, inaczej niż autor,
który znajomość Prawa wśród swoich uczniów zakładał przychodząc najpierw do takich, a nie innych ludzi...

Widzisz to na na przykładzie omawianej tutaj historii (J 8,1-11).
Ty (słusznie) uważasz, że Jezus powiedział (jak napisano), że "kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień",
ale masz tylko tę jedną informację, wyrwaną z kontekstu, co daje Ci swobodę interpretacji, a nie dokładny sens,
a więc sposób rozumienia i zachowanie uczestników wydarzenia sobie dopowiadasz sama, a nie wywodzisz z Biblii;
ja dzięki znajomości Prawa wiem, że dla żydów sens był ograniczony do "kto [ze świadków] jest bez grzechu...",
bo nikt inny nie mógł kamienia rzucić przed nimi, co dla każdego z uczestników tego wydarzenia było jasne i pewne,
dzięki temu moja interpretacja nie podważa mądrości Boga, który ustanowił Prawo, podczas gdy Twoja to robi.
Ty myśląc na swój sposób czynisz się mądrzejszą od Boga, choć nie jesteś; a ja autorytet Boga uznaję w pełni.
ata333 pisze:i widze kochajacego Ojca..wybaczajacego nieskonczenie swoim dzieciom,,
Cały czas widzisz Ojca, który kocha grzeszników, nie widzisz jednak Ojca, który kocha sprawiedliwych...
Jeśli ktoś jest wielokrotnie krzywdzony i cierpi z powodu zła innych, to wybaczanie tego zła powiela jego ból.
Bóg wybacza grzesznikom, ale tylko wtedy, gdy skrucha jest szczera i objawia się w uczynkach:
w naprawie wyrządzonej szkody, np. trzeba oddać co się zabrało (i dodatkowe zadośćuczynienie),
w zaprzestaniu popełnianego zła (a przynajmniej (w pierwszym kroku) w robieniu tego rzadziej).
ata333 pisze:nawet siedmiokrotnie w ciagu dnia..jezeli wyraza siedmiokrotna skruche..
"Siedmiokrotnie" owszem, nawet "siedemdziesiąt siedem razy" (Mt 18,22), ale "w ciągu dnia" błędnie dopisałaś sama.
Siedmiokrotnie grzeszenie w ciągu jednego dnia i prawdziwa skrucha raczej nie występują razem; zaprzeczają sobie.
Człowiek zdecydowanie nie żałuje czegoś, co robi regularnie i często, co przychodzi mu z taką łatwością.

Gdyby ktoś codziennie mnie okradał i codziennie za to przepraszał, to szybko przestałbym mu wierzyć,
ale gdyby najpierw okradał mnie codziennie, potem co tydzień, potem co miesiąc, potem co rok, potem...
ogólnie coraz rzadziej, to widząc jego postęp chętnie wybaczałbym mu coś, co nadal czyni źle,
bo przecież stara się to zmienić, choć jeszcze do końca nie potrafi.

Nie ma limitu co do tego ile razy możemy upaść i ile razy możemy uzyskać wybaczenie,
jednak tak na prawdę wybaczenie jest tylko jedno - to ostatnie, za wszystko, co było wcześniej.
W momencie popełnienia grzechu nie ma pamięci sprawiedliwości człowieka, wracają wszystkie winy;
od chwili stania się sprawiedliwym grzechy zostają zapomniane, liczy się czynione obecnie dobro.
ata333 pisze:ale przeciez skrucha nie zawsze jest natychmiastowa..czasami potrzeba nam refleksji..zrozumienia..
A czasem jej po prostu nie ma, podczas gdy wybaczenie przychodzi po okazaniu skruchy, a nie przed.
Jezus powiedział "nie wyjdziesz aż nie oddasz, co do ostatniego pieniążka" (Mt 5,25-26): wyrok sądu ma być sprawiedliwy, surowy jeśli trzeba;
jeżeli chcemy być potraktowani łagodnie, mamy rozwiązywać spory zanim staniemy przed sądem, a nie oczekiwać łagodnych sądów.
Czasem skutki grzechu da się naprawić - może wystarczy przeprosić, może oddać co się ukradło, może zadośćuczynić coś więcej;
a czasem nie da się tego zrobić - my życia zamordowanemu przywrócić nie potrafimy.

Skruchę należy okazać przed postawieniem przed sądem, przed udowodnieniem winy, a nie kiedy wyrok jest już wykonywany.
ata333 pisze:tymbardziej ze.skrucha przed wykonaniem kary..moze byc nieszczera,,bo wyplywajaca li tylko ze strachu przed kara..
Owszem,
ale jak już napisałem, problem jest taki, że może jej nie być wcale...
I właśnie dlatego Prawo potrzebne jest dalej - ludziom sprawiedliwym to nie przeszkadza ani ich nie ogranicza,
bo wypełniają Prawo żyjąc według Ducha, z wewnętrznej potrzeby, nie pod wpływem nakazów; a kary im nie grożą;
ludzie niesprawiedliwi natomiast muszą być powstrzymani od zła, aby nie wyrządzali krzywd innym,
lepiej żeby zrozumieli jak być powinno i poprawili się sami, ale jeśli nie potrafią, muszą to zrobić nadzorcy.
Można jednocześnie egzekwować Prawo jako nakaz (wobec tych, dla których lepsza droga nie działa)
i pobudzać w ludziach poczucie sprawiedliwości Prawa, które będzie działać bez nakazów,
mając nadzieję na to, że kiedyś w końcu nadzorcy przestaną być potrzebni.
ata333 pisze:ta pozniejsza opatrzona refleksja..bedzie na pewno trwalsza..
Tak, jeśli będzie.
Problem w tym, że większość ludzi tej refleksji nie ma; żyjąc bez Prawa są przekonani o jego zbędności,
swoje własne normy moralne, które zaspokajają ich potrzeby stawiają ponad niepodważalną racją Boga,
który ograniczył i zakazał nam pewne sprawy nie po to, aby nas skrzywdzić, ale by nas chronić od zła.
Ludzie, którzy chcą cudzołożyć, nie dojdą do refleksji, że to niewłaściwe, jeśli się im tego nie wyjaśni;
dlatego ważne jest to, żeby wciąż mówić o Bożym Prawie i je rozważać jako dobre i słuszne.
ata333 pisze:jak zesz wiec Ten..ktory przyszedl..do ludzi jako czlowiek...aby lepiej zrozumiec czlowieka ..
Bóg zawsze doskonale rozumiał człowieka, jeszcze zanim człowiek powstał;
przecież całe nasze rozumowanie odbywa się według zamysłu i projektu Ojca...
Powiedziałbym raczej, że to my możemy nie wiedzieć jeszcze, jak można myśleć i czuć.
Mesjasz musiał być człowiekiem, aby pokazać nam, że można lepiej niż ludziom się wydaje.
Jeśli chodzi o rozumienie ludzkich słabości, to kapłani lewiccy mieli takie samo jak Jezus,
przecież oni wszyscy byli zwykłymi ludźmi narażonymi na grzech (Hbr 4,15).
ata333 pisze:aby przebaczac i nawracac,,moglby jakiejkolwiek osobie sposrod swoich nie dac szansy..
Szansy na co?
Na dalsze bycie takim samym jakim był; ale z przekonaniem, że od teraz jest dobry, choć czyni to samo zło, co wcześniej?
Czy szansy za zmianę postępowania i zapomnienie o tym, kim był dawniej, skoro stał się kimś innym, lepszym?
ata333 pisze:przyszedl dac ja wlasnie najbardziej zbrukanym grzechem..najzatwardzialszym..
czyz nie mam racji..?
Masz, ale skutkiem tej szansy musi być to, że przestaną być takimi, jakimi byli; inaczej z niej nie skorzystali.
Każdy grzesznik może się nawrócić, ale dopiero po nawróceniu zostanie zbawiony, a nie przed nim.
Najpierw pojednaj się z bratem, potem wróć przed ołtarz i złóż swój dar (Mt 5,23-24);
najpierw stań się sprawiedliwa, potem przystąp do ofiary Jezusa i z niej skorzystaj;
Jezus obiecuje, że będziesz mogła, aby Cię zachęcić do poprawy,
a nie odpuszcza Ci winę mimo wszystko, gdy nadal grzeszysz.
ata333 pisze:on nie przyszedl zbawiac..stosujac eksterminacje gzresznikow tylko wlasnie milosierdzie czyli przebaczenie..to... byla jego misja jako czlowieka wlasnie..
W tym celu jeszcze nie przyszedł, ale zacytowałem już wcześniej (Jud 1,14-15; Obj 14,9-10), że jeszcze po to przyjdzie...
Wtedy objawi się po to, aby dać życie sprawiedliwym, poprzednio objawił się po to, aby nas sprawiedliwymi uczynić.
Poprzednio przyszedł, aby usunąć grzech z kogo tylko może, następnym razem usunie pozostałych grzeszników.

Są trzy sposoby usunięcia zła ze świata i Bóg wykorzystuje każdy z nich we właściwym sobie czasie.
Cel jest jeden, a więc na końcu każdej z dróg mogą znaleźć się tylko ludzie prezentujący jedyną właściwą postawę:
tą postawą jest życie w pełni zgodne z wymaganiami i obietnicami Boga.

Pierwszym jest przymuszanie do sprawiedliwego życia - to może działać nawet gdy ludzie nie rozumieją dlaczego tak być powinno;
po prostu coś robią; przyzwyczajają się, że tak jest; doświadczają, że są tego dobre efekty; dokumentują przyczyny i skutki.
Ten sposób musiał być zastosowany jako pierwszy, abyśmy mogli wyciągnąć wnioski z doświadczenia i mieć uzasadnienie dla drugiego.
Tę drogę możemy nazywać judaizmem.

Drugim jest przekonanie ludzi, aby sami chcieli być sprawiedliwi - nie prowadzi do tego przymus, ale głębokie rozważania sprawy.
Z tego powodu Paweł pisał w listach trudne sprawy: nie zawsze chciał, aby przyjmować to dosłownie i być posłusznym jak wobec Mojżesza,
ale aby skonfrontować to z innymi źródłami z Biblii i przemyśleć; a budując jedyne bezsprzeczne stanowisko zrozumieć jak być powinno.
Widząc, jak Żydom powodziło się gdy byli posłuszni Bogu, a jak gdy odstępowali, powinniśmy zechcieć sprawdzić, jak będzie z nami;
a następnie samodzielnie dokonać właściwego wyboru. Tę drogę możemy nazywać chrześcijaństwem.

Trzecią drogę jest zniszczenie wszystkich, którzy pierwsze dwie odrzucili.
Tę drogę możemy nazywać sądem ostatecznym, który poprzednie dwie zapowiadają.

Ostatecznie w raju mogą być tylko ludzie doskonali, nie grzeszący, nie krzywdzący innych,
bo każda krzywda spowodowałaby, że raj przestałby być rajem (dla tej cierpiącej osoby).
A więc aby przywrócić raj, Bóg musi albo doprowadzić nas na powrót do doskonałości,
albo pozbyć się wszystkich, którzy w żaden sposób doskonali być nie chcą.
ata333 pisze:jako czlowiek..rozumial duzo wiecej..a wiec mogl pozwolic sobie na duzo wieksza wyrozumialosc..

na eksterminacje przyjdzie czas..wtedy byl czas na milosc i przebaczenie..

bo w ten sposob dawal szanse nawet zbrodniarzom i nierzadnikom..na powrot Do Domu Ojca..
Bóg jest jeden, zawsze ten sam i nie zmienia ani siebie, ani obietnic, które złożył, ani Przymierz, które zawarł.
Przymierza mogą być zerwane przez ludzi - tylko z tymi, którzy je zerwali, ale nie z tymi, którzy ich dochowują.
Bóg okazywał wielką wyrozumiałość również w czasach poprzedzających przyjście Jezusa,
ale tak samo wtedy, jak i teraz, łączył z tym wymaganie poprawy postępowania.
ata333 pisze:dla mnie dekalog Boga..tez jest swiety bo jest wyrazem Jego prawa Milosci.. ;-)

to wlasnie Milosc pozwala najpelniej go wypelnic..bo pozwala zrozumiec jego sens..
Z tym, że ten sens wyraża się poprzez literę, którą należy praktykować kierując się Miłością, będąc motywowanym Miłością.
Skoro Dekalog (jak i całe Prawo) jest wyrazem Miłości Boga, to jak może tam być coś złego? A skoro jest dobry, to po co go odrzucać?
Czy odrzucanie dobra nie jest złem? Lekceważąc zakaz zła, czyni się zło, więc jest to zło!
ata333 pisze:ps: zapraszam Cie do swojego watku w dziale wersety..
poruszylam temat rozmowy Jezusa z Samarytanka..
J4:21-24..
Twoje zdanie bedzie dla mnie niezwykle cenne..
Myślę, że odpowiedziałem już na to tutaj, na oddzielną wypowiedź uwzględniającą inne sprawy brak mi czasu,
można ewentualnie skopiować tam fragment odpowiadający na drugi cytat, albo odnośnik do tej wypowiedzi...
ata333 pisze:z drugiej strony wierze,,na podstawie Jego slow,,ze Bog bedzie ocenial tez zamysly naszych serc..jak podaje P.S..
Tak, zamysły są o wiele ważniejsze od uczynków, ale oczekiwane jest, aby pierwsze objawiało się przez drugie.

Gdybym chciał obchodzić szabat, ale tego nie robił, bo jako niewolnik bym nie mógł bez buntu wobec właściciela,
to chęć wystarczy, powinienem się modlić o to, aby i właściciel się nawrócił i zaczął obchodzić szabat dając mi tę możliwość.
Gdybym chciał obchodzić szabat, ale tego nie robił, choć mam możliwość; to dowodziłbym, że w praktyce wcale tego nie chcę.

Gdybym nie chciał obchodzić szabatu, to nie byłoby we mnie zamysłu, który Bóg oceniłby dobrze, ale zły.
W takiej sytuacji to ja byłbym wciąż osobą, która potrzebuje zmiany i może mieć na nią szansę, ale do czasu.
ata333 pisze:mysle,,ze jak bedzie nam dane zmartwychwstac..to Bog wszystko nam wyjasni..i powie. w czym tkwily nasze bledy..co do interpretacji Jego slow..
Tak, ale większość ludzi zostanie wtedy za to ukarana śmiercią drugą, śmiercią wieczną...
Przecież słyszeli wcześniej wielokrotne pouczenia, ale je odrzucali...
Mamy to jedno życie aby wykazać czy zasługujemy na wieczne czy nie.
RM pisze:Naturę Jezusa określa wiele wersetów, przytoczę kilka:
...knota tlejącego nie dogasi...
...miłosierdzia chcę a nie ofiary...
... powiadam ci nie 7 razy, ale siedemdziesiąt razy po siedem...
...nie oddawajcie złem za zło...
Naturę Jezusa określają wszystkie jego wypowiedzi i biblijne wypowiedzi o nim,
a nie tylko wybrany podzbiór cech, które chce się wykorzystać w danej chwili.
Jezus ma doprowadzić świat do doskonałości, nauczał więc ideałów, jakie być powinny,
ale zdawał też sobie sprawę z rzeczywistości jaką jest i problemów, które musi rozwiązać;
a więc na pewno nie odrzucał rozwiązań, które są obiektywnie konieczne.

Tlącego się knota nie dogasi; ale co z tymi, które już zgasły?
Można je wyrzucić, czy mają stać na świeczniku uniemożliwiając wstawienie nowych świec?

W sprawie Saula Bóg chce "posłuszeństwa, a nie ofiary" (1 Sm 15,22), więc trzeba je połączyć, albo nawet utożsamić z miłosierdziem;
bo istotnie tak jest, że posłuszeństwo wobec Boga oznacza postępowanie, które przeciwdziała krzywdzeniu innych, więc jest miłosierne.
Saul został oczywiście skarcony za to, że nie wyniszczył doszczętnie bezbożnych wrogów, ale oni składali w ofiarach własne dzieci,
więc przetrwanie kogokolwiek z nich, a wraz z ludźmi ich obyczajów, w perspektywie czasu skutkowałoby większym złem;
faktem jest też to, że do tamtej chwili oni mieli mnóstwo czasu, aby wziąć z Żydów przykład i tych praktyk zaniechać.

Okaleczenie czy zabijanie z powodu gniewu i nienawiści jest złem, ogłoszenie i wykonanie prawomocnego wyroku Boga jest dobre.
Zemsta jest złem, Bóg zabrania zemsty (Kpł 19,18). Kara jest pouczeniem, jak nie dla winnego, to dla wszystkich innych (Pwt 13,10-11/11-12).
Widząc jakie są skutki popełniania grzechu, ludzie powinni dojść do wniosku, że nie chcą go naśladować i przez to tracić;
jeśli kara jest łagodniejsza od przestępstwa, to do takiego wniosku nie prowadzi, bo przestępstwo się opłaca.
RM pisze:Nie wykonał prawa, bo prawo rodzi śmierć, a Jezus jest źródłem życia.
Prawo sprowadza śmierć na tych, którzy je przekraczają, a nie na tych, którzy je wypełniają.
Gdyby Jezus nie wykonał Prawa, to przestałby być źródłem życia, bo sam zostałby słusznie ukarany śmiercią.
Jezus sam mówił, że przyszedł wypełnić Prawo (Mt 5,17), a nie je obalić, więc jak mógłby postąpić inaczej?
Istotą poświęcenia Jezusa było to, że nie umarł za siebie, a za nas; gdyby umarł za siebie, umarłby jak każdy inny.
RM pisze:Nie tylko nie wykonał prawa, ale właśnie poprzez prawo zastawił pułapkę na oskarżycieli tej kobiety, wpuszczając ich w sidła, które zastawili na niego.
Powiedział im: jeśli chcecie ja potępić, to ja wam powiadam, że wszyscy zasługujecie na potępienie.
Jezus wykonał Prawo, ale nie wydał wyroku skazującego, bo zgodnie z Prawem nie było do tego podstaw (Pwt 17,6-7).
Nie znalazło się dwóch świadków, którzy potwierdziliby winę kobiety i mogliby rzucić kamienie jako pierwsi.
Oskarżyciele byliby potępieni, gdyby złożyli zeznania; bo tylko przez współudział mogliby wiedzieć o winie;
nawet gdyby pierwotnie było ich więcej, wycofali się i nie świadczyli aby zachować życie...
RM pisze:Błędem jest myślenie, że miłosierdzie Boga może prowadzić do eskalacji grzechu.
Masz rację,
do eskalacji grzechu prowadzi jedynie błędne rozumienie miłosierdzia Boga, które polega jedynie na wybaczeniu winy,
a nie uwzględnia motywacji do poprawy ani umocnienia człowieka i uzdolnienia go do sprawiedliwego życia.
RM pisze:Ten kto poznaje Jezusa traci zainteresowanie grzechem.
Nie znam możliwości, aby człowiek, który poznaje prawdę i Jezusa, potrafił się "cieszyć" grzechem.
Grzech może być pociągający i atrakcyjny tylko do momentu poznania Jezusa.
Trzeba jeszcze doprecyzować, że chodzi o każdy grzech,
a nie tylko o te, które za grzech uważa sam poznający prawdę.
Jeśli ktoś zrezygnował z 10 grzechów, które były mu obojętne,
a wciąż popełnia 5, bez których żyć nie potrafi,
to jeszcze Jezusa nie poznał, a nadal szuka...
leszed pisze:Eleazar myśli, że grzech ma tak wielką nad nami moc.
Nie myślę nic podobnego.

Grzech nie jest osobą ani siłą i nie ma na żadnej mocy; moc powodująca grzech, jak każda przyczyna, go poprzedza,
jest nią znajomość możliwości popełnienia zła, którego nie uważa się za zło, bo wtedy można chcieć je czynić, wtedy ono kusi.
Grzech jest przestępstwem Prawa (1 J 3,4), zatem czynnością wykonaną przez człowieka (lub brakiem dobrej czynności),
to my możemy mieć moc nad grzechem, opanować go, powstrzymać, tak jak to Bóg powiedział do ludzi na przykładzie Kaina (Rdz 4,7);
co jest dowodem, że według Boga jest to możliwe dla każdego człowieka, co więcej było możliwe nawet przed wcieleniem Jezusa,
przecież wtedy ludzie mogli otrzymać łaskę na podstawie proroctwa tak samo, jak my dzisiaj na podstawie historii.
Moment złożenia ofiary nie żadnego znaczenia z porównaniu ze zrozumieniem jej celu i sensu.
Kluczem do odrzucenia grzechu jest uznanie za złe tego, co po prostu takie jest.

Problemem jest to, że mało kto wie co jest grzechem, a co nie. Obecnie w społecznościach, których większość uważa się za chrześcijan,
takich jak w naszym kraju, nie mówi się nierządnicom "nie grzesz więcej", jawnie oferują swe "usługi" i nic się z tym nie robi...
Tolerancja dla grzechu sukcesywnie rośnie, jeśli stosuje się do niego takie podejście, jakie jest powszechnie stosowane;
przykładem są rosnące roszczenia i regulacje prawne zmierzające do akceptacji czy nawet popierania związków homoseksualnych.
W Polsce nielegalnie jest "czerpanie korzyści z nierządu" (którego dokonuje inna osoba), a nie sam nierząd
i są liczne przypadki, że ludzie zgłaszają swoje wykryte nielegalne dochody jako pochodzące z prostytucji,
aby w ten sposób uniknąć ich wysokiego opodatkowania (bo przecież państwo nie może czerpać z tego korzyści),
a więc doszło do tego, że jeden grzech można wykorzystać to uniknięcia kary za inne przestępstwo.
leszed pisze:Nie, Jezus oczyszcza z każdego grzechu, i to skutecznie. Tak, że nie trzeba się martwić.
Jest różnica między prawdziwym oczyszczeniem, a jedynie przykryciem brudu, który nadal jest.
Jaki pożytek byłby z tego, że z wierzchu pachną drogie perfumy, gdyby zgnilizna zalegała pod spodem?
Jezus oczyszcza nas z grzechu, bo sprawia, że dzięki niemu przestajemy grzeszyć, jak i on nie grzeszył;
jeśli na prawdę wierzymy, to musimy tak czynić (1 J 2,6), ale to nie nakaz, a nieunikniony skutek.
To, co pod spodem, jest o wiele ważniejsze od tego, co na wierzchu!
leszed pisze:I powiedział to, co powiedział: kto z was jest bez grzechu (a nie bez jakiegoś nie/określonego przestępstwa Prawa),
niech pierwszy rzuci kamieniem. Wiem jak to brzmi, ale tak to tam brzmi.
Powiedział to też do ludzi, którzy wiedzieli co wiedzieli, a czego Ty nie wiedziałeś (Pwt 17,6-7).
W takiej sytuacji tylko świadkowie oskarżenia brali pod uwagę możliwość rzucenia pierwszego kamienia,
wszyscy pozostali ludzie czekali na możliwość wzięcia udziału w egzekucji, bo takie Prawo ich obowiązywało.
Gdyby ktokolwiek rzucił kamień przed świadkami, byłby przestępcą wobec Prawa winnym okaleczenia lub morderstwa
i groziłoby mu to samo, co zrobił osobie, wobec której wyrok nie zapadł aż świadkowie nie "podniosą rąk";
nie można było kamienować osoby, która aż do potwierdzenia zeznań, musiała być uważana za niewinną.
Jeśli ktoś chciał rzucić kamień przed świadkami, musiał najpierw sam stać się świadkiem,
złożyć zeznania, wyjaśnić skąd zna sprawę i wystawić na próbę, czy nie mówi fałszywie.

Gdyby uznali, że Jezus zachęca ich do postąpienia wbrew Prawu (Pwt 12,32/13.1) to i jego by za to ukamienowali (J 8,59),
ludzi biorących udział w tym zgromadzeniu było więcej niż dwoje, więc do wydania wyroku by ich na pewno wystarczyło;
fakt, że nawet tego nie próbowali (bo nie mogli) dowodzi, że zrozumieli jego wypowiedź zgodnie z Prawem,
tak że po raz kolejny okazał się niewinny, nie uległ próbie faryzeuszów, zwyciężył...

Faktem jest, że również podczas procesu przed arcykapłanem nie udało im się udowodnić Jezusowi żadnej winy (Mt 26,59-66),
z czego wniosek, że wobec każdego zarzutu pojawiał się świadek, który rozumiał Naukę Jezusa zgodnie z Prawem
i przedstawiając taki jej wykład czynił oskarżenia bezzasadnymi (ale niekoniecznie fałszywymi,
bo zgadzały się fakty, a różnice dotyczyły interpretacji - świadkowie nie musieli umierać).
leszed pisze:Jezus staje w miejsce nasze, naszych zranień i pozwolił by Go bito za nas.
Chcesz żeby bito go więcej? Chcesz, żeby było więcej powodów aby go bić?
Jeśli ktoś osłania Cię od ciosów, to nie po to, abyś tam stał i narażał się na następne, ale żebyś mógł oddalić się w bezpieczne miejsce.
Trwonisz jego poświęcenie pozostając pod ostrzałem, trwając w grzechu. W skutek tego Twoja wina wzrasta, a nie maleje (Hbr 6,4-6).
leszed pisze:Ustanawia nowe.
Nowe, które jednocześnie jest Starym (1 J 2,7-8), które było od dawna nie tylko dla nas, ale i dla ludzi w pierwszym wieku chrześcijaństwa;
a więc istniejące od samego początku, na pewno w czasach, kiedy prawdziwą religią był judaizm sformalizowany przez Mojżesza,
ale najprawdopodobniej jeszcze dawniej (wypisane w sercach), bo i o Abrahamie jest mowa, że zachowywał Boże Prawa (Rdz 26,4-5).
ata333 pisze:moim zdaniem Eleazar..nie docenil w pelni ofiary Chrystusa,, i tutaj lezy problem..
Doceniłem, ale nie przeceniłem.

Nie przypisuję ofierze Jezusa tego, czego on sam jej nie przypisywał,
a nie twierdził, że zbawia wszystkich bezwarunkowo, powiedział nawet coś takiego:

"Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Lecz teraz nie mają usprawiedliwienia dla swojego grzechu. (...)
Gdybym wśród nich nie dokonał dzieł, których nikt inny nie dokonał, nie mieliby grzechu. Lecz teraz ujrzeli je, a jednak znienawidzili i Mnie, i mojego Ojca."

(J 15,22.24)

Jeśli z ofiary Jezusa wnioskujesz, że możesz bezkarnie grzeszyć, lekceważysz Ojca i Prawa, które dał;
z błędnego rozumienia Nauk i dzieł Jezusa masz grzech, dla którego nie masz usprawiedliwienia.
ata333 pisze:On zmusza nas do refleksji..a w szerszym kontekscie
do porzucenia wlasnej sprawiedliwosci..
Według czyjej sprawiedliwości rozstrzygasz co jest dobre, a co złe i co czynisz, a czego nie czynisz?
Czy przyjmujesz wyroki Boga, które objawił przez proroków i które zostały spisane jako Pismo Święte,
a może jednak uważasz (wbrew temu, co napisałaś), że możesz decydować o tym samodzielnie?

Wybór dany człowiekowi, choć ma wiele przejawów, jest tylko jeden: czy podporządkujemy się Bogu, czy nie?
ata333 pisze:dla mnie te slowa sa niezwykle..bo pobudzaja sumienie..
i dzieki temu prowadza do dojrzalosci..jak swietnie to okreslil RM.
Ale pobudzają sumienie do czego?
Aby stało się takim, jakim być powinno według Boga,
czy aby "rozwijało się" subiektywnie, według własnych przekonań?
Rz 2,9-16

Awatar użytkownika
BLyy
Posty: 2984
Rejestracja: 27 lip 2009, 1:54
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: BLyy »

Analizując omawianą sytuację polecam zastanowić się,
kogo łatwiej znalazłaby prostytutka w Izraelu w pierwszym wieku naszej ery:
- jednego klienta, który zapłaci jej za współżycie; czy tłum chętny by ją publicznie ukamienować?
Polecam też zauważyć, że żydzi mieli możliwość, aby takie sprawy osądzać według swoich Praw,
Rzymianie zarezerwowali krzyżowanie tylko dla siebie, ale inne kary wykonywano według Mojżesza,
przykładem jest omawiana tutaj sprawa, ale i o wiele późniejsze wyroki na chrześcijanach, np. Szczepanie.
Prawo rzymskie nie skazywało ludzi za cudzołóstwo, toteż nie mieli prawa jej zabić. Gdyby Jezus powiedział, by ją ukamienować to złamałby prawo rzymskie toteż byłby to doskonały powód by go oskarżyć. Sami Żydzi w przypadku Jezusa mówili w Janie 18,31: Nam nie wolno nikogo zabić - według obowiązującego prawa nie mieli możliwości go skazać na śmierć, dlatego prosili o to Piłata by on to zrobił. Przypadek Szczepana mógł być bezprawnym linczem, na który władza rzymska mogła często przymykać oko. Szczepan zresztą nie został zabity z powodu cudzołóstwa. Zacytuję przypis z książki:
"istniało prawo 'ius gladii' (łac. prawo miecza - przyp. tłum.), które zastrzeżone było wyłącznie dla rzymskiego namiestnika. Nie zawsze jednak przestrzegano go: w Ewangeliach czytamy o nieudanej próba ukamienowania cudzołożnicy (por. J 8,1-11) i o drugiej - skutecznej - egzekucji przypadku Szczepana (Dz 7, 54-60). W tego typu okolicznościach władza rzymska tolerancyjnie odnosiła się do wewnętrznego Prawa Żydów."

LINK - str. 134

Jest podobny przypadek śmierci Jakuba Sprawiedliwego:
Otóż Ananos (Annasz) będąc człowiekiem takiego charakteru i sądząc, że nadarzyła się dogodna sposobność, ponieważ zmarł Festus, a Albinus był jeszcze w drodze, zwołał sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie Prawa i skazał na ukamienowanie. Lecz szlachetniejsi obywatele miasta i gorliwi strażnicy Prawa oburzyli się tym postępkiem. Wysiali przeto potajemnie poselstwo do króla żądając, aby listownie na- pomniał Ananosa (Annasza) i nie pozwolił mu popełniać takich czynów na przyszłość, gdyż to, czego się poprzednio dopuścił, były to postępki niesprawiedliwe. Niektórzy z nich nawet wyszli na spotkanie Albinusa, który właśnie przybywał z Aleksandrii, i przedstawili mu, że Ananos (Annasz) nie miał prawa bez jego wiedzy zwoływać sanhedrynu. Albinus przychylił się do ich zdania i napisał w gniewnym tonie list do Ananosa (Annasza), grożąc mu ukaraniem. Z tej przyczyny król Agryppa pozbawił go godności arcykapłańskiej, którą piastował przez trzy miesiące, a na jego miejsce powołał Jezusa (Jozuego), syna Damnajosa {Damneusza).
Ów arcykapłan wykorzystał chwilowe zamieszano przy władzach i bezprawnie skazał Jakuba na śmierć. Ale akurat tutaj się sprzeciwili mu inni i pozbawili go urzędu,natomiast żadna większa kara go nie spotkała - przynajmniej ja o niej nie wiem. Władza przymknąć mogła na to oko, bo gdyby podobnie zabito Rzymianina to z pewnością by tego nie zostawili. Najlepszym przykładem może być Paweł, który dopiero gdy powołał się na obywatelstwo rzymskie to wojsko zainterweniowało nie uczyniono na obywatelu rzymskim samosądu. W przypadku Jezusa to w powszechnym mniemaniu był guru sekty i jeśli by go tak zabito jak Szczepana czy Jakuba to mogłoby dojść do rozruchów to lepiej uczynić to z władzą a na dodatek hańbiocą śmiercią. Gdyby władza rzymska interweniowała na każdy samosąd to mogliby nie utrzymać tam władzy długo bo przyspieszyło by tylko powstanie przeciw Rzymowi. Dlatego prawo prawem a życie życiem.
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

Eleazarze,

to co napisales jak zawsze jest cennym materialem do przemyslen..
ale wrocmy jednak do sedna tematu..czyli do cudzoloznicy..?

wiec w skrocie ja widze to w ten sposob..:

Jezus przychodzi do czlowieka w ciele..czyli jako czlowiek.. nie aby wytrzebic grzech..w znaczeniu eksterminacji grzechu...bo wtedy na pewno nie okazywalby milosierdzia..a przyszedl by od razu na sad..
wytrzebil grzesznych i bylo by po sprawie..

ale przyszedl wzbudzic w kazdym czlowieku i sprawiedliwym i grzesznym refleksje zmierzajace do odpowiedzialnosci..wzgledem drugiego czlowieka..i Boga..

ta odpowiedzialnosc za zycie innych ludzi..to jest wlasnie to,,czym wykazal sie sam Jezus wzgledem nas..ofiarowujac swoje zycie za kazdego czlowieka..

skoro sie wykazal..moze teraz od nas wymagac tego samego..
dlaczego..?

poniewaz daje ludziom do myslenia..
daje czas do namyslu,,do zastanowienia sie nad wlasna ..indywidualna sprawiedliwoscia..ktora tak naprawde nie ma znaczenia..gdyz najwazniejsze jest dobro drugiego czlowieka..w kontekscie calej ludzkosci i calego stworzenia Bozego..

dlatego Jezus jako czlowiek..nikogo nie mial zamiaru ukamieniowac..ani nawet uczestniczyc w takim widowisku..
nie po to wtedy przyszedl..
to nie byl czas sadu jak sam mowi,,a milosierdzia i sluzenia czlowiekowi..
pomocy w nawiazaniu dobrych relacji synow marnotrawnych z kochajacym..i wybaczajacym Ojcem..

mowisz ze czasami ludzie sie nie nawracaja nigdy..
czy to ma byc pretekstem do natychmiastowej eksterminacji..grzesznika..?

Jezus dawal szanse..a swoja wielka miloscia..przebaczeniem..poruszal serca najzatwardzialszych..

pokaz mi choc jedna scene..gdzie popiera kare ukamieniowania..dazy do tego,,badz akceptuje wymownym milczeniem..?

krotko bo tylko tak mozemy rzeczywiscie podyskuowac..

ps:
powiem Ci,,ze bardzo sie ciesze z naszej dyskusji..

aha nigdzie nie napisalam,,ze mozemy bezkarnie grzeszyc to totalne nieporozumienie..ale pomalu mam nadzieje dojsc do tego..


pozdrawiam Eleazarze..:)

Awatar użytkownika
leszed
Posty: 3616
Rejestracja: 08 sie 2009, 15:11
Lokalizacja: dostępny tylko na pw/www
Kontakt:

Post autor: leszed »

Eleazar pisze:Jezus sam mówił, że przyszedł wypełnić Prawo (Mt 5,17), a nie je obalić
Eleazar pisze:leszed napisał/a:
Eleazar myśli, że grzech ma tak wielką nad nami moc. ...
Nie myślę nic podobnego.

Grzech nie jest osobą ani siłą i nie ma na żadnej mocy; moc powodująca grzech, jak każda przyczyna, go poprzedza,
jest nią znajomość możliwości popełnienia zła, którego nie uważa się za zło, bo wtedy można chcieć je czynić, wtedy ono kusi.
zło można chcieć popełniać bo
Eleazar pisze:Grzech jest przestępstwem Prawa (1 J 3,4), zatem czynnością wykonaną przez człowieka (lub brakiem dobrej czynności),
ale przestępstwo liczy się gdy czyn został popełniony z premedytacją, a nie przez przypadek. Oprócz przestępstw istnieją złe czyny i działania nieświadome. Ostatnio pełnoletniego pokazują tv w więzieniu, a ma on umysł na poziomie 5-latka. Zabieranie rowerów w tym przypadku nie jest kradzieżą, bo równe jest zabieraniu zabawki w piaskownicy. Ja nie mówię jednak że są to dobre czyny. Inne dziecko płacząc wyrazi prawdziwość tych słów.
Eleazar pisze:to my możemy mieć moc nad grzechem, opanować go, powstrzymać, tak jak to Bóg powiedział do ludzi na przykładzie Kaina (Rdz 4,7);
co jest dowodem, że według Boga jest to możliwe dla każdego człowieka, co więcej było możliwe nawet przed wcieleniem Jezusa,
teoretycznie tak, praktycznie nie ma człowieka bez grzechu (nie licząc Jezusa). I właśnie Jezus jest w stanie to zmienić. Dopiero wtedy staje się to realne w życiu człowieka.
Eleazar pisze:przecież wtedy ludzie mogli otrzymać łaskę na podstawie proroctwa tak samo, jak my dzisiaj na podstawie historii.
Moment złożenia ofiary nie żadnego znaczenia z porównaniu ze zrozumieniem jej celu i sensu.
Kluczem do odrzucenia grzechu jest uznanie za złe tego, co po prostu takie jest.
Nie neguję, przeciwnie, Pismo określa Jezusa w ST jako towarzyszącą Skałę itp. Jednocześnie więc Pismo podkreśla zbawienie wyłącznie przez Jezusa. Zbawienie to jest od mocy grzechu i od każdego grzechu, bo nie ma grzechu bez siły, która do niego prowadzi. Grzech nie jest naturalną własnością ludzi lecz ludzkim wyborem.
I ludzki wybór przyjęcia łaski od Jezusa może to zmienić i zabezpieczyć tym samym od popełniania grzechów. Dzieci Boże już nie mogą grzeszyć (1Jana). Bo cóż to takiego trwanie w grzechu? Ile sekund, minut, godzin, lat...?
Eleazar pisze:Problemem jest to, że mało kto wie co jest grzechem, a co nie.
Grzechem jest przestępstwo wobec Bożego Prawa. To Prawo jest bardzo jasne, bo tyczy się sumienia ludzkiego i natury ludzkiej. Cudzołóstwo jest grzechem dla tego kto o tym wie (a nie np. dla osoby która współżyje z czyimś małżonkiem(ką) nieświadomie czyjegoś ślubu (gwałt to odrębna kategoria).
Eleazar pisze:Jezus oczyszcza nas z grzechu, bo sprawia, że dzięki niemu przestajemy grzeszyć, jak i on nie grzeszył;
jeśli na prawdę wierzymy, to musimy tak czynić (1 J 2,6), ale to nie nakaz, a nieunikniony skutek.
To także nakaz (mówisz jakoś wbrew sobie).
Eleazar pisze:leszed napisał/a:

Kod: Zaznacz cały

I powiedział to, co powiedział: kto z was jest bez grzechu (a nie bez jakiegoś nie/określonego przestępstwa Prawa), 
niech pierwszy rzuci kamieniem. Wiem jak to brzmi, ale tak to tam brzmi.
Powiedział to też do ludzi, którzy wiedzieli co wiedzieli, a czego Ty nie wiedziałeś (Pwt 17,6-7).
Jan pisał ewangelię nie tylko do Żydów, inaczej tak by ich nie nazywał stosując ewidentnie negatywne brzmienie tego słowa. Czytelnik łapie to, a nie jest to kwestia błędu w biblii. Greka.
Eleazar pisze:W takiej sytuacji tylko świadkowie oskarżenia brali pod uwagę możliwość rzucenia pierwszego kamienia,
wszyscy pozostali ludzie czekali na możliwość wzięcia udziału w egzekucji, bo takie Prawo ich obowiązywało.
Gdyby ktokolwiek rzucił kamień przed świadkami, byłby przestępcą wobec Prawa winnym okaleczenia lub morderstwa
i groziłoby mu to samo, co zrobił osobie, wobec której wyrok nie zapadł aż świadkowie nie "podniosą rąk";
nie można było kamienować osoby, która aż do potwierdzenia zeznań, musiała być uważana za niewinną.
Ci Żydzi nawet nie przychodziliby do Jezusa, gdyby wiedzieli, że Jezus im to wygarnie. Oni wiedzieli, że z Jezusem mogą próbować 'powalczyć' jedynie podstępem. Okazją do tego było rzeczywiste przyłapanie. Kwestią było czy ukamienować cudzołożnicę w ogóle, czy wcale. Ewangelista zaznaczył dawno, iż ją przyłapano na cudzołóstwie a nie, że oni tylko tak mówili.-
Nie odnosicie się do tej kwestii.
Eleazar pisze:Gdyby uznali, że Jezus zachęca ich do postąpienia wbrew Prawu (Pwt 12,32/13.1) to i jego by za to ukamienowali (J 8,59),
otóż to.
Zero przykazania miłości, nie mówiąc o przykazaniach Jezusa z tym związanych.
Eleazar pisze: leszed napisał/a:
Jezus staje w miejsce nasze, naszych zranień i pozwolił by Go bito za nas.
Chcesz żeby bito go więcej? Chcesz, żeby było więcej powodów aby go bić?
Pytania wiążesz z czym? Próbujesz mi dowalić?

Co do dojrzałości, akurat ja kiedyś byłem w podobnym błędzie co RM uznając częściowo błędność Biblii. Bo czym jest totalne negowanie Prawa? Oczywiście wszystko w imię Boga... i odkładanie biblii między książki. Dzisiaj nie uznaję tego za dojrzałość, lecz jest to siedzenie w problemach jako człowiek mimo wszystko wierzący...
ata333 pisze:a Jezus rzeczywiscie nie powiedzial o czym juz pisalam..:
"kto jest swiadkiem niech pierwszy rzuci.."
tylko padly znamienne slowa..kto z was jest bez grzechu....

i w tych slowach trzeba szukac zarowno motywacji jak i charakteru Jezusa..
mądre i Biblijne słowa

Pozdrawiam
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia

Awatar użytkownika
Anowi
Posty: 10038
Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
Lokalizacja: Bóg wie

Post autor: Anowi »

Eleazar pisze:Jezus wykonał Prawo, ale nie wydał wyroku skazującego, bo zgodnie z Prawem nie było do tego podstaw (Pwt 17,6-7).
Nie znalazło się dwóch świadków, którzy potwierdziliby winę kobiety i mogliby rzucić kamienie jako pierwsi.
Oskarżyciele byliby potępieni, gdyby złożyli zeznania; bo tylko przez współudział mogliby wiedzieć o winie;
nawet gdyby pierwotnie było ich więcej, wycofali się i nie świadczyli aby zachować życie...
gdy mieli skazać Jezusa na śmierć nie mieli problemów z krzywoprzysięstwem, dlatego myślę, że była niewinna, jej jedyną winą było uczestniczenie w spisku, który miał na celu wykazanie, że Jezus nie nadaje się na Sędziego, gdyż skazałby niewinną.
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

Anowi pisze: gdy mieli skazać Jezusa na śmierć nie mieli problemów z krzywoprzysięstwem, dlatego myślę, że była niewinna, jej jedyną winą było uczestniczenie w spisku, który miał na celu wykazanie, że Jezus nie nadaje się na Sędziego, gdyż skazałby niewinną.

problem w tym ze jest napisane,,iz przylapano ja na cudzolostwie..

ale sednem sprawy jest pytanie..czy Jezus przyszedl eksterminowac grzesznikow czy nawracac..?
chodzi o cel jego misji..

Awatar użytkownika
Dżej
Posty: 2135
Rejestracja: 28 lip 2012, 0:20
Lokalizacja: Warszawa a potem tu i tam.

Post autor: Dżej »

RM pisze:a Jezus mówił do mnie
W jakim języku?
ata333 pisze: moje serce jest zawsze z tymi..ktorzy sa blisko Niego.. :serce: :serce: :serce:
Liczy się obrazek z nim?
:-D

A tak serio to temat jest chyba o Jezusie i cudzołożnicy.
Teraz żaden grad kamieni nie spada z tego powodu(cudzołóstwa).
Samo "cudzołóstwo" dla wielu jest dość dyskusyjne.
Biblia...czemu słowem a nie wykładem bożym? Wszak zawiera więcej niż jedno słowo i nie jest tak klarowna.

Awatar użytkownika
Anowi
Posty: 10038
Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
Lokalizacja: Bóg wie

Post autor: Anowi »

ata333 pisze:problem w tym ze jest napisane,,iz przylapano ja na cudzolostwie..
tak twierdzili ci, którzy ją przyprowadzili - to byli świadkowie czy nie?
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

Anowi pisze:
ata333 pisze:problem w tym ze jest napisane,,iz przylapano ja na cudzolostwie..
tak twierdzili ci, którzy ją przyprowadzili - to byli świadkowie czy nie?
swiadkow nie bylo..bo Jezus swoimi slowami..(ktory z Waa jest bez grzechu)..pobudzil ich do rozliczenia sie najpierw z wlasnym sumieniem..

dlatego sam o sobie mowi..jestem prawda i zyciem..

gdyz swoimi slowami potrafi wydobyc z ludzi prawde o samych sobie..( czyli chwile szczerych refleksji..nad wlasna niedoskonalosvcia..)..
dajac jednoczesnie nowe ..zycie..

zycie w prawdzie..

mam zreszta nadzieje,,,ze w tym przypadku dal je nie tylko .grzesznicy .ale i "sprawiedliwym" swiadkom jej czynu rowniez..

inaczej cala ta opowiesc splyca sie tylko do intrygi..i pozbawiona jest glebszego sensu..

a intencja misji Chrystusa jest wlasnie doglebne obnazenie ludzkiej,,faryzejskiej pseudo sprawiedliwosci..:)
Ostatnio zmieniony 24 cze 2013, 9:02 przez ata333, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biblijne studium”