Henryk pisze: Badacze Pisma Świętego wywodzący się od Russella zdecydowanie nie popierają aborcji na życzenie. Uważają życie za dar Boży, a rozmyślne przerwanie ciąży za poważny problem moralny. Ponieważ jednak nie tworzymy scentralizowanej organizacji posiadającej władzę nad sumieniem i codziennymi decyzjami wierzących, poszczególne zbory i osoby mogą różnić się w ocenie wyjątkowych przypadków, odpowiedzialności sumienia oraz ewentualnych konsekwencji organizacyjnych.
Warto też uważać na utożsamianie nas ze Świadkami Jehowy. Świadkowie Jehowy są jednym z odłamów wyrosłych z ruchu Badaczy, ale współcześni Badacze Pisma Świętego, zarówno pod względem historycznym, jak i organizacyjnym, nie są z nimi tożsami.
Nie posiadamy centralnego kierownictwa, które ustanawiałoby jednolite przepisy regulujące wszystkie nasze zachowania; w sprawach sumienia każdy wierzący powinien kierować się Biblią, modlitwą i osobistą odpowiedzialnością przed Bogiem.
Oni nie popierają, a Henryk popiera i jednocześnie pisze słowo "nas" choć tak wiele "was" dzieli . Jedno drugiemu przeczy i upiera się Henryk, że nie. Poproszę o cytat z publikacji nurtu Badaczy znanych Henrykowi który potwierdziłby powyższą wypowiedź, że "Badacze Pisma Świętego wywodzący się od Russella zdecydowanie nie popierają aborcji na życzenie." A także jakieś oświadczenie Badaczy o braku poparcia dla "aborcji w pewnych wypadkach".
Mylenie osobistej tożsamości religijnej z oficjalnym reprezentowaniem całej grupy jest podstawowym błędem. Jestem Badaczem Pisma Świętego, ale nie jestem rzecznikiem wszystkich Badaczy. Wypowiadam się we własnym imieniu i ponoszę odpowiedzialność za własne słowa- nie za poglądy każdej osoby należącej do tego ruchu.
To takie proste, a Sławomira zadziwia. Dlaczego?![]()
Dlatego, że kwestia aborcji jest dla chrześcijanina sprawą fundamentalnej wagi. Pomyleniem i błędem jest właśnie przypisywanie jakiemukolwiek zwolennikowi aborcji nazwy "chrześcijanin" lub "naśladowca Chrystusa" a także powoływanie się na Biblię. Poganin mógł być wcześniej zwolennikiem aborcji, ale po poznaniu Ewangelii nie ma już takiej możliwości aby dalej świadomie trwał w tak poważnym grzechu i jednocześnie nazywał się uczniem Chrystusa.
"Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, lecz jedynie jakieś pełne lęku oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić przeciwników."
Hbr 10,26–27
PS. Moje pytania nie mają charakteru pustej ciekawości i ingerowania w cudzą prywatność, ale nawiązują do ogólnego pytania które wcześniej zadałem, a mianowicie czy ktoś z obecnych na forum znalazł wspólnotę chrześcijańską podobną do tej, o której mówi NT. Przez "znalazł" rozumiem poparcie dla niej oraz uczestnictwo w jej wierzeniach i działalności.