Al Mudrasim pisze:Olo, nie denerwuj się. Czy jakieś argumenty poza biblijne cię przekonają? Wątpię. Więc po co mam się trudzić? Ba nawet wersety biblijne cię nie przekonują. Wiesz dlaczego dla mnie biblia nie jest żadnym autorytetem, wykładnią i aksjomatem? Ano dlatego,że jest pokrętna, można ją rozumieć na milion sposobów, stwarza pole do nadużyć i zawsze można się dopatrzeć w niej czegoś ,czego w niej nie ma, a to już jest domena prawa ludzkiego. Nie mniej uważam,że jest tam trochę przemyconych i nie zatartych prawd boskich. Weźmy np. " miłuj bliźniego swego, jak siebie samego". Tego nie da się przekręcić, wypatrzyć, źle zrozumieć, czy wielce nad tym dyskutować. Jest bardzo proste, jasne i czytelne. Tu nie ma relatywizmu,czy jakiś dwuznaczności. Albo "nie sądź, żebyś sam nie był sądzony". Prawo pochodzące z dziedziny duchowej nie pozostawia żadnego pola do pokrętnego, czy cwanego manewru i nie da się go niczym podważyć. Jest jednoznaczne, o niesamowitym wydźwięku i niebotycznym pułapie moralnym, jest skończone i doskonałe, nie można w nim nic ująć i nic dodać. Cała reszta to tylko zbędny balast. Wracając do argumentów, to nie wiem co mogłoby cię przekonać o tym,że we Wszechświecie wszystko jest ze sobą połączone i nic nie jest oddzielone.
EMET:
Nieśmiało przypomnę, że to tutaj Forum zwie się...
biblijnym, nie zaś: 'nauka', 'fizyka', 'astronomia', 'filozofia' czy tp.
Gdy Biblią przytacza się racje, wówczas Ci, którzy są na Forum, inaczej rozstrzygają w swojej jaźni.
Natomiast warianty oportunistyczne, że tak powiem, są jedynie głosem wolnomyślicielskim dodatkowo podbudowanym sentencją Voltera.
Np. nie dziwiłem się, gdy na Forum pl.soc.religia pisywali zdeklarowani ateiści.
Natomiast na tym tutaj Forum punktem wyjścia jest...
Biblia i odniesienia wszelkie traktują ową Księgę jako swoisty wzorzec tak moralny, jak i doktrynalny.
Ktoś, kto sobie z owej Księgi kpi i innym łaskawie pozwala mieć pogląd tylko na zasadzie płynącej z przyzwolenia - sentencji Voltera, to raczej jak może byś traktowany?
Stephanos, ps. EMET