Bóg mówi do człowieka
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
krzysiekniepieklo
- Posty: 1550
- Rejestracja: 22 lut 2024, 0:13
Bóg mówi do człowieka
Przeciwko dogmatom synów diabła
A mówi do ludzi otwartego serca, którzy chcą słuchać. Są tacy, którzy nie chcą słuchać – bo już „wszystko wiedzą”. Odnosi się to do ludzi o poglądach ortodoksyjnych. Ta mowa Boga do człowieka jest dość specyficzna. Każdy człowiek w swoich poglądach jest do pewnego stopnia ortodoksyjny i Bóg musi to brać pod uwagę w takiej rozmowie. Więc Bóg nie może powiedzieć człowiekowi – jest tak i tak, jeśli to się nie zgadza z tym, co człowiek już „wie”, bo to na pewno zostanie odrzucone. No więc Bóg, wyprowadzając człowieka z błędu, można powiedzieć, że prowadzi człowieka Drogą i stopniowo kwestionuje to, co człowiek już „wie”. Ortodoksi są tak zabetonowani w swoich poglądach, że mówienie do nich nie ma sensu. Oni nie myślą – oni „wiedzą”. No a wiara nie opiera się na pewności, bo jak ktoś „wie”, to nie musi wierzyć. Ortodoksi bardzo przeszkadzają innym ludziom uwierzyć, poprzez swoje dogmaty, no i poprzez ten swój krzyk, jak ktoś kwestionuje to, co oni już zadogmatowali.
To, co piszę, nie odnosi się tylko do religii. Dogmatyzowanie pojęć zabija rozwój myślenia i rozwój w wielu dziedzinach naszego życia. Szukanie lepszych rozwiązań stymuluje rozwój, nawet kosztem szeregu błędnych koncepcji, no bo na błędach człowiek się uczy. A jak jakieś rozwiązanie zostanie zdogmatyzowane, jako najlepsze, to ludzie przestają szukać rozwiązania jeszcze lepszego. A jak nam już wszystko zdogmatyzują, to będziemy niewolnikami tych, którzy nam te dogmaty napisali. No a myślenie będzie surowo karane.
A mówi do ludzi otwartego serca, którzy chcą słuchać. Są tacy, którzy nie chcą słuchać – bo już „wszystko wiedzą”. Odnosi się to do ludzi o poglądach ortodoksyjnych. Ta mowa Boga do człowieka jest dość specyficzna. Każdy człowiek w swoich poglądach jest do pewnego stopnia ortodoksyjny i Bóg musi to brać pod uwagę w takiej rozmowie. Więc Bóg nie może powiedzieć człowiekowi – jest tak i tak, jeśli to się nie zgadza z tym, co człowiek już „wie”, bo to na pewno zostanie odrzucone. No więc Bóg, wyprowadzając człowieka z błędu, można powiedzieć, że prowadzi człowieka Drogą i stopniowo kwestionuje to, co człowiek już „wie”. Ortodoksi są tak zabetonowani w swoich poglądach, że mówienie do nich nie ma sensu. Oni nie myślą – oni „wiedzą”. No a wiara nie opiera się na pewności, bo jak ktoś „wie”, to nie musi wierzyć. Ortodoksi bardzo przeszkadzają innym ludziom uwierzyć, poprzez swoje dogmaty, no i poprzez ten swój krzyk, jak ktoś kwestionuje to, co oni już zadogmatowali.
To, co piszę, nie odnosi się tylko do religii. Dogmatyzowanie pojęć zabija rozwój myślenia i rozwój w wielu dziedzinach naszego życia. Szukanie lepszych rozwiązań stymuluje rozwój, nawet kosztem szeregu błędnych koncepcji, no bo na błędach człowiek się uczy. A jak jakieś rozwiązanie zostanie zdogmatyzowane, jako najlepsze, to ludzie przestają szukać rozwiązania jeszcze lepszego. A jak nam już wszystko zdogmatyzują, to będziemy niewolnikami tych, którzy nam te dogmaty napisali. No a myślenie będzie surowo karane.
-
Nieziem
- Posty: 1734
- Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47
Re: Bóg mówi do człowieka
Stare Pisma świadczą o tym, że w dawnych czasach Bóg mówił do człowieka. Zwłaszcza przy Mojżeszu mnóstwo jest treści typu "I powiedział Bóg..." Ale w czasach innych wybitnych postaci biblijnych też Bóg przemawiał.
W ziemskich czasach Pana Jezusa również się wypowiedział, choć dużo skromniej, kilka pojedynczych zdań z nieba.
Od tamtego czasu, cicho sza. Czy to nie dziwne? Aż chciałoby się zapytać, ale nie wypada, czy zapomniał języka w gębie?
To milczenie jest wiele mówiące, uważam, i zauważam.
W ziemskich czasach Pana Jezusa również się wypowiedział, choć dużo skromniej, kilka pojedynczych zdań z nieba.
Od tamtego czasu, cicho sza. Czy to nie dziwne? Aż chciałoby się zapytać, ale nie wypada, czy zapomniał języka w gębie?
To milczenie jest wiele mówiące, uważam, i zauważam.
- Felek
- Posty: 115
- Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30
Re: Bóg mówi do człowieka
Stare Pisma pozostawiają czytelnika z jednoznacznym wrażeniem, że dawniej niebo było zadziwiająco rozmowne. Zwłaszcza w księgach Mojżeszowych niemal na każdej stronie napotykamy formułę: „I powiedział Bóg...”. Bóg wydaje polecenia, wyjaśnia, ostrzega, dyskutuje, zawiera przymierza. Również prorocy nie narzekają na brak kontaktu z Najwyższym. Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel – wszyscy przedstawiają się jako ludzie przekazujący słowa usłyszane bezpośrednio od Boga.
W czasach Jezusa sytuacja wyraźnie się zmienia. Głos z nieba rozlega się już tylko kilka razy: podczas chrztu w Jordanie, przemienienia na górze i tuż przed męką. Kilka krótkich zdań zamiast niekończących się rozmów z Mojżeszem. Jakby Niebo zaczęło oszczędzać słowa.
Potem zapada cisza.
Kościół katolicki nie tylko tego nie ukrywa, ale wręcz uczynił z tego element swojej doktryny. Uczy, że wraz ze śmiercią ostatniego apostoła zakończyło się objawienie publiczne. Oznacza to, że od blisko dwóch tysięcy lat nie pojawiło się żadne nowe orędzie skierowane do całej ludzkości, które należałoby przyjąć jako część depozytu wiary. Można więc powiedzieć, że także z katolickiego punktu widzenia epoka wielkich rozmów Boga z człowiekiem dobiegła końca.
Owszem, pozostają objawienia prywatne. Jezus ma przemawiać do Małgorzaty Marii Alacoque, Maryja ukazuje się Bernadetcie Soubirous w Lourdes, później dzieciom w Fatimie, wśród nich Łucji dos Santos, a w XX wieku Jezus rozmawia z Faustyną Kowalską. Jednak wszystkie te wydarzenia mają charakter lokalny i indywidualny.
Zadziwiające jest jednak coś innego. Gdy Mojżesz otrzymywał słowa Boga, nikt nie potrzebował cudownych źródeł ani płaczących figur. Dziś natomiast religijna wyobraźnia chętnie przenosi ciężar dowodu na uzdrawiające wody, niewyjaśnione zjawiska czy prywatne wizje. Można odnieść wrażenie, że wraz z zanikiem publicznego głosu Boga rośnie liczba wydarzeń, które mają to milczenie zastąpić. Paradoks polega na tym, że im mniej jednoznacznych objawień, tym więcej ich interpretatorów.
Osobne miejsce zajmuje urząd papieski. Katolicy wierzą, że gdy papież ogłasza dogmat ex cathedra, Duch Święty chroni go przed błędem. Nie oznacza to, że papież otrzymuje nowe objawienie ani że słyszy głos z nieba. Otrzymuje raczej szczególną asystencję, dzięki której nieomylnie definiuje prawdy już zawarte w depozycie wiary. To subtelna, ale zasadnicza różnica. Duch Święty ma czuwać nad poprawnością doktryny, nie zaś dyktować kolejne rozdziały Biblii.
Pozostaje więc pytanie, którego nie sposób zbyć wzruszeniem ramion. Dlaczego Bóg, który według Biblii rozmawiał z ludźmi niemal bezpośrednio, od blisko dwóch tysięcy lat nie przemawia już w sposób równie publiczny i możliwy do zweryfikowania? Dlaczego epoka Mojżesza, Samuela czy Eliasza obfitowała w Boże wypowiedzi, a współczesność musi zadowalać się wspomnieniami po dawnych rozmowach?
Odpowiedzi są różne. Teologia odpowiada, że wszystko, co było konieczne do zbawienia, zostało już objawione w Chrystusie i dlatego nie ma potrzeby nowych objawień publicznych. Sceptyk zapyta, czy nie jest to po prostu eleganckie wyjaśnienie wielowiekowego milczenia. Wierzący uzna ciszę za próbę wiary. Niewierzący – za argument przeciwko tezie o nieustannej ingerencji Boga w historię i dlatego będzie poddawał w wątpliwoś Jego istnienie.
Jedno wydaje się pewne. Pytanie o Boże milczenie nie jest ani złośliwością, ani tanią prowokacją. Jest konsekwencją samej lektury Biblii. Skoro dawniej Bóg mówił tak wiele, dlaczego dziś mówi tak mało? A jeśli rzeczywiście mówi, dlaczego nie czyni tego w sposób równie jednoznaczny jak wtedy, gdy Mojżesz miał usłyszeć: „Idź do faraona”?
Przecież mógłby powiedzieć komuś z nas choćby jedno krótkie zdanie. Na przykład: „Idź do diabła!”.
W czasach Jezusa sytuacja wyraźnie się zmienia. Głos z nieba rozlega się już tylko kilka razy: podczas chrztu w Jordanie, przemienienia na górze i tuż przed męką. Kilka krótkich zdań zamiast niekończących się rozmów z Mojżeszem. Jakby Niebo zaczęło oszczędzać słowa.
Potem zapada cisza.
Kościół katolicki nie tylko tego nie ukrywa, ale wręcz uczynił z tego element swojej doktryny. Uczy, że wraz ze śmiercią ostatniego apostoła zakończyło się objawienie publiczne. Oznacza to, że od blisko dwóch tysięcy lat nie pojawiło się żadne nowe orędzie skierowane do całej ludzkości, które należałoby przyjąć jako część depozytu wiary. Można więc powiedzieć, że także z katolickiego punktu widzenia epoka wielkich rozmów Boga z człowiekiem dobiegła końca.
Owszem, pozostają objawienia prywatne. Jezus ma przemawiać do Małgorzaty Marii Alacoque, Maryja ukazuje się Bernadetcie Soubirous w Lourdes, później dzieciom w Fatimie, wśród nich Łucji dos Santos, a w XX wieku Jezus rozmawia z Faustyną Kowalską. Jednak wszystkie te wydarzenia mają charakter lokalny i indywidualny.
Zadziwiające jest jednak coś innego. Gdy Mojżesz otrzymywał słowa Boga, nikt nie potrzebował cudownych źródeł ani płaczących figur. Dziś natomiast religijna wyobraźnia chętnie przenosi ciężar dowodu na uzdrawiające wody, niewyjaśnione zjawiska czy prywatne wizje. Można odnieść wrażenie, że wraz z zanikiem publicznego głosu Boga rośnie liczba wydarzeń, które mają to milczenie zastąpić. Paradoks polega na tym, że im mniej jednoznacznych objawień, tym więcej ich interpretatorów.
Osobne miejsce zajmuje urząd papieski. Katolicy wierzą, że gdy papież ogłasza dogmat ex cathedra, Duch Święty chroni go przed błędem. Nie oznacza to, że papież otrzymuje nowe objawienie ani że słyszy głos z nieba. Otrzymuje raczej szczególną asystencję, dzięki której nieomylnie definiuje prawdy już zawarte w depozycie wiary. To subtelna, ale zasadnicza różnica. Duch Święty ma czuwać nad poprawnością doktryny, nie zaś dyktować kolejne rozdziały Biblii.
Pozostaje więc pytanie, którego nie sposób zbyć wzruszeniem ramion. Dlaczego Bóg, który według Biblii rozmawiał z ludźmi niemal bezpośrednio, od blisko dwóch tysięcy lat nie przemawia już w sposób równie publiczny i możliwy do zweryfikowania? Dlaczego epoka Mojżesza, Samuela czy Eliasza obfitowała w Boże wypowiedzi, a współczesność musi zadowalać się wspomnieniami po dawnych rozmowach?
Odpowiedzi są różne. Teologia odpowiada, że wszystko, co było konieczne do zbawienia, zostało już objawione w Chrystusie i dlatego nie ma potrzeby nowych objawień publicznych. Sceptyk zapyta, czy nie jest to po prostu eleganckie wyjaśnienie wielowiekowego milczenia. Wierzący uzna ciszę za próbę wiary. Niewierzący – za argument przeciwko tezie o nieustannej ingerencji Boga w historię i dlatego będzie poddawał w wątpliwoś Jego istnienie.
Jedno wydaje się pewne. Pytanie o Boże milczenie nie jest ani złośliwością, ani tanią prowokacją. Jest konsekwencją samej lektury Biblii. Skoro dawniej Bóg mówił tak wiele, dlaczego dziś mówi tak mało? A jeśli rzeczywiście mówi, dlaczego nie czyni tego w sposób równie jednoznaczny jak wtedy, gdy Mojżesz miał usłyszeć: „Idź do faraona”?
Przecież mógłby powiedzieć komuś z nas choćby jedno krótkie zdanie. Na przykład: „Idź do diabła!”.
- Queza
- Posty: 7779
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Bóg mówi do człowieka
Bóg mówi do człowieka przede wszystkim przez drugiego człowieka, może być nim sąsiad, nauczyciel, ksiądz, kolega z pracy, koleżanka itp. a nawet dziecko, tylko trzeba uważnie słuchać co Duch mówi do nas, napisane jest przecież: "Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów" Objawienie 2.29.Nieziem pisze: ↑09 lip 2026, 0:04Stare Pisma świadczą o tym, że w dawnych czasach Bóg mówił do człowieka. Zwłaszcza przy Mojżeszu mnóstwo jest treści typu "I powiedział Bóg..." Ale w czasach innych wybitnych postaci biblijnych też Bóg przemawiał.
W ziemskich czasach Pana Jezusa również się wypowiedział, choć dużo skromniej, kilka pojedynczych zdań z nieba.
Od tamtego czasu, cicho sza. Czy to nie dziwne? Aż chciałoby się zapytać, ale nie wypada, czy zapomniał języka w gębie?
To milczenie jest wiele mówiące, uważam, i zauważam.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
krzysiekniepieklo
- Posty: 1550
- Rejestracja: 22 lut 2024, 0:13
Re: Bóg mówi do człowieka
Jaka jest różnica pomiędzy Starym Przymierzem, a Nowym Przymierzem? W Starym Przymierzu Bóg mówił do człowieka poprzez proroków. Prorok nie był w prorockim natchnieniu cały czas. Raczej takie prorockie natchnienia były dość rzadkie. Zdecydowana większość ludzi nie doświadczała prorockiego natchnienia w ogóle. W Nowym Przymierzu jest sytuacja zupełnie inna. Jezus daje swoim uczniom Swojego Ducha i to właśnie poprzez Tego Ducha Bóg do człowieka mówi. To szatan robi wszystko żeby ludzie tego Bożego Ducha w sobie nie mieli. Stąd zakłamywanie rytuału ostatniej wieczerzy, co skutkuje tym, że tego Ducha ludzie nie mają. Ludzie, którzy mają w sobie tego Bożego Ducha, to według słów Jezusa, mają w sobie Boże Życie. Ludzie, którzy nie mają tego Bożego Ducha w sobie, To nie mają w sobie tego Bożego Życia. Bóg króluje tym, którzy mają w sobie Życie, bo według słów Jezusa Bóg jest Bogiem Żywych. Kto nie ma w sobie Życia, nie słyszy tego, co Bóg do niego mówi. Każdy do Nowego Przymierza może przystąpić ale najpierw, to musi Jezusowi uwierzyć. Ci, którzy wierzą synom diabła i korzystają z jego pouczeń, to stają się niewolnikami diabła. To dlatego powinniśmy się kierować tylko nauką Jezusa.
- radek
- Posty: 5378
- Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
- Lokalizacja: Choszczno
- Kontakt:
Re: Bóg mówi do człowieka
Krzysiek, Ty twierdzisz, że najważniejsza jest "ostatnia wieczerza", ŚJ twierdzą, że najważniejsze jest chodzenie po domach, KK twierdzi, że najważniejszy jest celibat. Wszyscy macie bardzo piękne wierzenia, które możecie w sobie rozwijać. Dlaczego się kłócicie ? Może dlatego, że Wasze wierzenia jednak Was nie satysfakcjonują ? Jeśli tak jest, to zamiast perswadować swoją cząstkę innym, spróbujcie dopracować jej szczegóły i wróćcie, gdy będziecie mieli satysfakcjonujące adwersarzy odpowiedzi na Ich zastrzeżenia. Obecnie Wasze połajanki religijne nie wyglądają jakbyście mieli zasłużyć na to, o co rzekomo zabiegacie. Na razie umiejętnością czytania wykazuje się głównie Queza, o czym świadczą Jej wpisy
1Kor 1:27 BT5
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Wielbiciel Pełni
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Wielbiciel Pełni
- Queza
- Posty: 7779
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Bóg mówi do człowieka
Dziękuję Radku, że mnie doceniasz. Twoje posty też nabrały wyrazu, a także widzę, że dobrze politykujesz.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
krzysiekniepieklo
- Posty: 1550
- Rejestracja: 22 lut 2024, 0:13
Re: Bóg mówi do człowieka
A jak czytasz naukę Jezusa, to co, według Ciebie jest najważniejsze? Co Jezus uznał za najważniejsze?radek pisze: ↑01 sie 2026, 16:35Krzysiek, Ty twierdzisz, że najważniejsza jest "ostatnia wieczerza", ŚJ twierdzą, że najważniejsze jest chodzenie po domach, KK twierdzi, że najważniejszy jest celibat. Wszyscy macie bardzo piękne wierzenia, które możecie w sobie rozwijać. Dlaczego się kłócicie ? Może dlatego, że Wasze wierzenia jednak Was nie satysfakcjonują ? Jeśli tak jest, to zamiast perswadować swoją cząstkę innym, spróbujcie dopracować jej szczegóły i wróćcie, gdy będziecie mieli satysfakcjonujące adwersarzy odpowiedzi na Ich zastrzeżenia. Obecnie Wasze połajanki religijne nie wyglądają jakbyście mieli zasłużyć na to, o co rzekomo zabiegacie. Na razie umiejętnością czytania wykazuje się głównie Queza, o czym świadczą Jej wpisy
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Bóg mówi do człowieka
No, ale jaka to nauka
Mamy pić Jego krew i spożywać Jego ciało. Nie opierać się złu. Temu, który chce nas wykorzystać, abyśmy nieśli mu ciężar jedna milę, mamy go zdenerwować przez niesienie jego ciężaru dwie mile
Mamy mieć w nienawiści swoich rodziców, aby być Go godnym. Mamy uwierzyć, że ziarno gorczycy jest najmniejsze na ziemi, a sól wietrzeje.
Pić truciznę, a ta nam nie zaszkodzi. Rzucać góry w morze. Wierzyc w koniec świata za pokolenia apostołów itd.
Wielu pisze, że należy iść za Jezusem, stosować się do Jego nauki, ale nie precyzuje o które nauki chodzi. Czy o całość, czy o wybrane.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE
- Queza
- Posty: 7779
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Bóg mówi do człowieka
Według mnie najważniejsze jest rozpoznać swój własny krzyż i go przenieść przez życie, bo Jezus powiedział:krzysiekniepieklo pisze: ↑01 sie 2026, 19:46A jak czytasz naukę Jezusa, to co, według Ciebie jest najważniejsze? Co Jezus uznał za najważniejsze?
"Kto nie bierze swego krzyża a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38).
Można więc powielać zachowanie Jezusa, ale to nic nie da, gdy swój krzyż się wypiera.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
- Queza
- Posty: 7779
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Bóg mówi do człowieka
To oznacza pokorną akceptację trudów losu. Jezus wzywa do naśladowania Go przez codzienne znoszenie trudności. W języku potocznym symbolizuje ono osobiste problemy, choroby lub zmartwienia, które każdy człowiek musi mężnie znosić do końca.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Bóg mówi do człowieka
Ma z tymi trudnościami nic nie robić. To znaczy ma nie rozwiązywać problemów, nie leczyć się
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE
- Queza
- Posty: 7779
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Bóg mówi do człowieka
Należy rozwiązywać problemy, leczyć choroby, pokonywać trudności. Wszystko jednak jest w rękach BOGA. Pamiętasz co Jezus powiedział w przypadku niebezpieczeństwa bogactw? Powiedział: "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe". (Mt 19.26) chodziło o to, że JEZUS stwierdził że bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego, powiedział: Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego, ale gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: Któż więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe. (Mt 19.23-26). Także pewne rzeczy należy powierzyć BOGU.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Bóg mówi do człowieka
No to jeżeli może rozwiązywać problemy, leczyć się, pokonywać trudności to takie coś robi lub czuje potrzebę robienia takiego czegoś, znakomita większość ludzi bez potrzeby wiary w tego czy innego Boga. To człowiek ma w sobie zakodowane. Normalny, zdrowy na umyśle człowiek chce szczęśliwie żyć i do tego nie potrzeba go przekonywać.
Jeżeli na tym ma polegać niesienie swojego krzyża to do tego nie ma potrzeby nikogo namawiać.
Natomiast stwierdzenie, że u Boga wszystko jest możliwe odnosi sie chyba do tego, że pomimo niespełnienia wymogów, pomimo prawa, Bóg może okazać łaskę i wbrew zapowiedziom nad kimś się zlitować. Może zrobić inaczej niż normalnie przewidywałby to protokół.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE