Bobo pisze: ↑23 lip 2026, 10:44
Nie bardzo wiem, co masz na myśli ale... wyjaśniając dobrze znaną ci przypowieść masz takie wyjaśnienie w Tomach Russella i Strażnicach z Jego czasu:
Królem jest Jehowa, synem Jezus, uczta to zaślubiny tych, którzy mają nadzieję niebiańską. Takie zaproszenie pierwotnie otrzymali żydzi, gdy zawierano z nimi przymierze.
Bobo,
Mylisz się – Russell
nigdy i nigdzie nie nauczał, że Izrael miał kiedykolwiek „nadzieję niebiańską”. Ich nadzieja była wyłącznie ziemska, dotyczyła życia na tej ziemi.
Sami nawet nie słyszeli o czymś takim jak powołanie do nieba – bo go po prostu jeszcze nie było.
Poczytaj sam Wykłady Pisma Świętego i wczesne Strażnice: nadzieja narodu izraelskiego jest tam konsekwentnie przedstawiana jako przywrócenie do ludzkiej doskonałości na ziemi.
„Wysokie powołanie” do natury duchowej Russell ograniczał wyłącznie do wieku Ewangelii – otworzyło się ono dopiero po zesłaniu ducha świętego na Pięćdziesiątnicę (Święto tygodni) i dotyczyło „małego stadka”, czyli Kościoła, oraz Wielkiego grona (tłumu) jako klasy duchowej.
Wcześniej, w Wieku Żydowskim, taka nadzieja w ogóle nie istniała.
Więc to, co napisałeś – że „zaproszenie na ucztę zaślubin dla mających nadzieję niebiańską pierwotnie otrzymali żydzi, gdy zawierano z nimi przymierze” – kłóci się z całą resztą nauki Russella o dwóch odrębnych nadziejach.
Jeśli masz konkretny tom albo numer Strażnicy, gdzie miałoby to być napisane, pokaż – bo ja czegoś takiego tam nie znajduję, nie znam, nie słyszałem.
Wystarczy przypomnieć wersety o wilku i baranku (Iz 11:6-9), o odbudowie Jeruzalem (np. Jer 31, Ez 36-37) oraz o budowie domów i winnic, z których sami skorzystają (Iz 65:21-22) – wszystkie mówią wprost o życiu na ziemi, nie w niebie.
I jeszcze jedno – mieszasz dwa zupełnie różne teksty.
Pisaliśmy o przypowieści o „uczcie weselnej” z Mateusza 22:1-14 – gdzie król wyprawia wesele dla syna, zaproszeni (typowo odnoszeni do Izraela) odrzucają zaproszenie, więc w ich miejsce zapraszani są inni „z rozstajnych dróg”.
To właśnie tam, i tylko tam (nie ma tego u Łukasza 14:15-24, w równoległej przypowieści o „wielkiej wieczerzy”), pojawia się człowiek bez szaty weselnej, wyrzucony „w ciemności zewnętrzne”.
Ty tymczasem przeskakujesz do Objawienia 19:6-9 – „wesela Baranka”.
To zupełnie inna scena: symboliczna wizja z Apokalipsy, gdzie oblubienicą jest zbór/Kościół, a błogosławieni są ci zaproszeni na „wieczerzę weselną Baranka”.
To nie przypowieść Jezusa z Ewangelii, tylko odrębny obraz z ostatniej księgi Biblii, dotyczący spełnienia się nadziei niebiańskiej.
Traktowanie tych dwóch fragmentów jako jednego „obrazu uczty weselnej” to zwykłe pomieszanie dwóch niezależnych tekstów, z różnych ksiąg, o różnym kontekście symbolicznym – łączy je tylko sam motyw wesela, nic więcej.