DEIZM

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

Nowa wuka pisze: ↑
27 maja 2026, 22:07

Przecież nawet zatwardziali ateiści mają jakieś wyobrażenie Siły, Nadistoty, Kogoś przed kim trzeba w jakiejś chwili życia czoło pochylić i śmiem wysnuć myśl, że "oni"(ateiści) są może najbliżsi prawdy.
Postawa agnostyków jest tez godna uwagi. Wydaje mi się, że jest to uczciwe podejście
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘŚĆ II, SEKCJA 5

Wśród odrażających złoczyńców, którzy w jakimkolwiek okresie historii świata zhańbili imię ludzkości, nie sposób znaleźć większego niż Mojżesz, jeśli ta relacja jest prawdziwa. Oto rozkaz wymordowania chłopców, wymordowania matek i zdeprawowania córek.
Niech jakakolwiek matka postawi się w sytuacji tych matek: jedno dziecko zamordowane, drugie skazane na gwałt, a ona sama w rękach kata; niech jakakolwiek córka postawi się w sytuacji tych córek, skazanych na ofiarę morderców matki i brata, a jakie będą ich uczucia? Na próżno próbujemy narzucać naturze, bo natura i tak pójdzie swoją drogą, a religia, która torturuje wszystkie jej więzi społeczne, jest religią fałszywą.

Po tym odrażającym rozkazie następuje opis zdobytego łupu i sposobu jego podziału; i tutaj właśnie bezbożność kapłańskiej hipokryzji poszerza katalog przestępstw. Wersety 37-40: „A danina Pana z owiec wynosiła sześćset osiemdziesiąt piętnaście; i wołów trzydzieści sześć tysięcy, z czego danina Pana wynosiła sześćdziesiąt dwanaście; i osłów trzydzieści pięćset, z czego danina Pana wynosiła sześćdziesiąt jeden; i osób szesnaście tysięcy, z czego danina Pana wynosiła trzydzieści dwie osoby”. Krótko mówiąc, sprawy zawarte w tym rozdziale, jak i w wielu innych częściach Biblii, są zbyt odrażające, by ludzkość mogła je przeczytać, a przyzwoitość wysłuchać, ponieważ z 35. wersetu tego rozdziału wynika, że ​​liczba kobiet-dzieci skazanych na rozpustę z rozkazu Mojżesza wynosiła trzydzieści dwa tysiące.

Ludzie na ogół nie zdają sobie sprawy, ile niegodziwości kryje się w tym rzekomym słowie Bożym. Wychowani w przesądach, przyjmują za pewnik, że Biblia jest prawdziwa i dobra; nie pozwalają sobie na wątpliwości i przenoszą wyobrażenia o dobroci Wszechmogącego na księgę, którą, jak ich nauczono, napisano z Jego upoważnienia. O Boże! To zupełnie inna sprawa; to księga kłamstw, niegodziwości i bluźnierstwa; bo czy może być większe bluźnierstwo niż przypisywanie ludzkiej niegodziwości rozkazom Wszechmogącego?

Wracając jednak do tematu, czyli do wykazania, że ​​Mojżesz nie jest autorem ksiąg mu przypisywanych, a Biblia jest fałszywa. Dwa podane przeze mnie przykłady wystarczyłyby bez żadnych dodatkowych dowodów, aby podważyć autentyczność każdej księgi, która rzekomo jest czterysta lub pięćset lat starsza niż sprawy, o których mówi lub do których odnosi się jako do faktów; w przypadku bowiem ścigania ich aż do Dana i królów panujących nad synami Izraela, nie można powoływać się nawet na marne pozory proroctwa. Wyrażenia te są w czasie preter i byłoby czystym idiotyzmem twierdzić, że człowiek może prorokować w czasie preter.

Istnieje jednak wiele innych fragmentów rozsianych po tych księgach, które łączą się w tym samym punkcie dowodowym. W Księdze Wyjścia (innej z ksiąg przypisywanych Mojżeszowi), rozdz. 16, werset 34, czytamy: „I synowie Izraela jedli mannę przez czterdzieści lat, aż przybyli do ziemi zamieszkałej; jedli mannę, aż doszli do granic ziemi Kanaan”.

To, czy dzieci Izraela jadły mannę, czy nie, czym ona była, czy też czymś więcej niż rodzajem grzyba, małego grzyba lub innej substancji roślinnej powszechnej w tej części kraju, nie ma żadnego znaczenia dla mojej argumentacji; chcę jedynie wykazać, że to nie Mojżesz mógł napisać tę relację, ponieważ wykracza ona poza życie i czasy Mojżesza. Mojżesz, według Biblii (ale jest to tak pełna kłamstw i sprzeczności, że nie sposób wiedzieć, w którą część wierzyć, ani czy w którąkolwiek), umarł na pustyni i nigdy nie dotarł do granic ziemi Kanaan; a zatem nie mógł on być tym, który powiedział, co dzieci Izraela zrobiły ani co jadły, gdy tam przybyły. Ta relacja o jedzeniu manny, która, jak nam powiedziano, została spisana przez Mojżesza, sięga czasów Jozuego, następcy Mojżesza; jak wynika z relacji zawartej w Księdze Jozuego, po tym, jak dzieci Izraela przekroczyły rzekę Jordan i dotarły do ​​granic ziemi Kanaan. Księga Jozuego, rozdz. 5, werset 12. „Manna ustała nazajutrz, gdy zjedli świeżą żywność tej ziemi; synowie Izraela nie mieli już manny, ale jedli z owoców ziemi Kanaan w tym roku”.

Ale bardziej niezwykły przykład niż ten występuje w Księdze Powtórzonego Prawa, która, choć dowodzi, że Mojżesz nie mógł być autorem tej księgi, ukazuje również bajkowe wyobrażenia, jakie panowały w tamtych czasach na temat olbrzymów. W trzecim rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa, wśród podbojów, o których mówi się, że dokonał Mojżesz, znajduje się relacja o pojmaniu Oga, króla Baszanu, w. II. „Bo tylko Og, król Baszanu, pozostał z ocalałych olbrzymów; oto jego łoże było łożem żelaznym; czyż nie jest ono w Rabbat synów Ammona? Dziewięć łokci jego długości, a cztery łokcie szerokości, według łokcia męskiego”. Łokieć to 1 stopa 9888-1000 cala; długość łoża wynosiła zatem 16 stóp i 4 cale, a szerokość 7 stóp i 4 cale; tyle o łożu tego olbrzyma. Teraz przejdźmy do części historycznej, która, chociaż nie zawiera tak bezpośrednich i niezbitych dowodów jak w poprzednich przypadkach, to jednak jest to bardzo prawdopodobny i potwierdzający dowód, lepszy niż najlepsze dowody przeciwne.

Autor, dowodząc istnienia tego olbrzyma, powołuje się na jego łoże jako na starożytną relikwię i mówi: „Czyż nie znajduje się ono w Rabba (lub Rabbah) synów Ammona?”, mając na myśli, że tak jest; ponieważ w ten sposób często potwierdza się coś w Biblii. Nie mógł to jednak powiedzieć Mojżesz, ponieważ Mojżesz nie mógł nic wiedzieć o Rabbah ani o tym, co się w niej znajdowało. Rabba nie była miastem należącym do tego króla olbrzymów ani jednym z miast zdobytych przez Mojżesza. Wiedza o tym, że to łoże znajdowało się w Rabbah, a także o szczegółach jego wymiarów, musi zatem odnosić się do czasu zdobycia Rabbah, a nastąpiło to dopiero czterysta lat po śmierci Mojżesza; patrz 2 Sm, rozdz. XII, werset 26. „A Joab (wódz Dawida) walczył przeciwko Rabbah synów Ammona i zdobył miasto królewskie”.

Nie podejmuję się bowiem wykazania wszystkich sprzeczności dotyczących czasu, miejsca i okoliczności, których mnóstwo jest w księgach przypisywanych Mojżeszowi, a które dowodzą, że księgi te nie mogły zostać napisane przez Mojżesza, ani też sprzeczności co do czasu, w jakim zostały napisane, w przypisywaniu tych czynów rozkazom Wszechmogącego.

Po pierwsze, Księga Jozuego, podobnie jak poprzednie księgi, napisana jest w trzeciej osobie; przemawia historyk Jozuego, gdyż byłoby absurdem i próżnością, gdyby Jozue powiedział o sobie, jak powiedziano o nim w ostatnim wersecie szóstego rozdziału, że „sława jego rozeszła się po całym kraju”. Teraz przejdę bezpośrednio do dowodu.

W rozdziale 24, wersecie 31, czytamy: „I Izrael służył Panu przez wszystkie dni Jozuego i przez wszystkie dni starszych, którzy przeżyli Jozuego”. Czyż, kierując się zdrowym rozsądkiem, to Jozue może opowiadać o tym, co ludzie czynili po jego śmierci? Ta relacja musiała zostać spisana nie tylko przez jakiegoś historyka, który żył po Jozuem, ale także przez starszych, którzy przeżyli Jozuego.

W Księdze Jozuego znajduje się kilka fragmentów o ogólnym znaczeniu czasowym, rozproszonych po całej Księdze Jozuego, które oddalają czas jej powstania od czasów Jozuego, ale nie wykluczają żadnego konkretnego momentu, jak w cytowanym powyżej fragmencie. W tym fragmencie czas między śmiercią Jozuego a śmiercią starszych jest wykluczony opisowo i bezwzględnie, a dowody potwierdzają, że księga nie mogła zostać napisana przed śmiercią ostatniego z nich.

Choć fragmenty, do których nawiązuję i które zamierzam zacytować, nie wskazują na żaden konkretny czas przez wykluczenie, to jednak wskazują na czas znacznie bardziej odległy od czasów Jozuego niż ten, który mieści się między śmiercią Jozuego a śmiercią starszych. Taki jest fragment z rozdz. 10, werset 14, gdzie po opisaniu, że słońce zatrzymało się nad Gibeonem, a księżyc w dolinie Ajalon, na rozkaz Jozuego (opowieść nadająca się jedynie do zabawy dla dzieci), fragment ten mówi: „I nie było dnia podobnego do tego, ani przedtem, ani potem, aby Pan wysłuchał głosu człowieka”.

Ta opowieść o słońcu stojącym nieruchomo na górze Gibeon i księżycu w dolinie Ajalon to jedna z tych baśni, które same się nasuwają. Taka okoliczność nie mogłaby się wydarzyć bez wiedzy całego świata. Jedna strona zastanawiałaby się, dlaczego słońce nie wschodzi, a druga, dlaczego nie zachodzi; i tradycja o tym byłaby powszechna, podczas gdy nie ma na świecie narodu, który by o tym cokolwiek wiedział. Ale dlaczego księżyc musi stać nieruchomo? Z jakiej okazji księżyc mógłby świecić w dzień, i to jeszcze wtedy, gdy świeciło słońce? Jako figura poetycka, całość jest całkiem dobra; jest spokrewniona z pieśnią Debory i Baraka: „Gwiazdy na swoich drogach walczyły z Syserą”; ale jest gorsza od metaforycznej deklaracji Mahometa skierowanej do osób, które przyszły, by go pouczyć o jego poczynaniach: „Gdybyś”, rzekł, „przyszedł do mnie ze słońcem w prawej ręce i księżycem w lewej, nie zakłóciłoby to mojej drogi”. Aby Joshua prześcignął Mahometa, powinien był umieścić słońce i księżyc w każdej kieszeni i nosić je tak, jak Guy Fawkes nosił swoją czarną latarnię, i wyjmować je, by świecić wtedy, gdy będzie mu to potrzebne.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘŚĆ II, ROZDZIAŁ 6

Wzniosłość i śmieszność są często tak ściśle ze sobą powiązane, że trudno je rozdzielić. Jeden stopień ponad wzniosłością czyni śmieszność, a jeden stopień ponad śmiesznością znów wzniosłość; jednakże relacja ta, oderwana od poetyckiej fantazji, ukazuje ignorancję Jozuego, który powinien był nakazać ziemi, by się zatrzymała.
Czas sugerowany przez wyrażenie występujące po nim, tj. po tym dniu, w porównaniu z całym czasem, który upłynął przed nim, musi, aby nadać temu fragmentowi jakiekolwiek znaczenie ekspresywne, oznaczać bardzo długi okres czasu: na przykład byłoby śmieszne, gdybyśmy powiedzieli to następnego dnia, następnego tygodnia, następnego miesiąca lub następnego roku; aby zatem nadać fragmentowi znaczenie porównywalne z cudem, który opisuje, i wcześniejszym czasem, do którego nawiązuje, musi on oznaczać stulecia; jednak mniej niż jeden byłoby drobnostką, a mniej niż dwa byłoby ledwie dopuszczalne.

Odległy, ale ogólny czas jest również podany w rozdziale 8, gdzie po opisaniu zdobycia miasta Aj, w wersecie 28 czytamy: „Jozue spalił Aj i uczynił z niego rumowisko na wieki, pustkowie aż do dnia dzisiejszego”; i ponownie w wersecie 29, gdzie mówiąc o królu Aj, którego Jozue powiesił i pochował u wejścia do bramy, czytamy: „I wzniósł na nim wielki stos kamieni, który pozostał do dnia dzisiejszego”, to znaczy do dnia lub czasu, w którym żył autor Księgi Jozuego. I ponownie w rozdziale 10, gdzie po omówieniu pięciu królów, których Jozue powiesił na pięciu drzewach, a następnie wrzucił do jaskini, czytamy: „I położył wielkie kamienie na wejściu do jaskini, które pozostały do ​​dnia dzisiejszego”.

Wymieniając liczne czyny Jozuego, plemion i miejsc, które podbili lub próbowali zdobyć, w rozdziale XV, wersecie 63 czytamy: „Co do Jebusytów, mieszkańców Jerozolimy, synowie Judy nie mogli ich wypędzić; lecz Jebusyci mieszkają z synami Judy w Jerozolimie aż do dnia dzisiejszego. Pytanie w tym fragmencie brzmi: kiedy Jebusyci i synowie Judy mieszkali razem w Jerozolimie? Ponieważ ta kwestia pojawia się ponownie w pierwszym rozdziale Księgi Sędziów, wstrzymam się z uwagami, aż dojdę do tej części.

Wykazawszy w ten sposób na podstawie samej Księgi Jozuego, bez żadnego dodatkowego dowodu, że Księga Jozuego nie jest jedyną księgą, która mogłaby zostać odkryta, i że jest anonimowa, a w konsekwencji niemająca żadnego autorytetu, przechodzę, jak wspomniano wcześniej, do Księgi Sędziów.

Księga Sędziów jest na pierwszy rzut oka anonimowa; stąd też trudno udawać, że jest słowem Bożym; nie ma w niej nawet imienia; jest w ogóle pozbawiona ojca.

Księga ta rozpoczyna się tym samym wyrażeniem, co Księga Jozuego. Księga Jozuego zaczyna się w rozdziale 1, wersecie 1, słowami: „Po śmierci Mojżesza” itd., a Księga Sędziów zaczyna się od słów: „Po śmierci Jozuego” itd. To, a także podobieństwo stylu obu ksiąg, wskazują, że są one dziełem tego samego autora, ale kim on był, pozostaje całkowicie nieznane; jedynym dowodem na to jest fakt, że autor żył długo po czasach Jozuego; choć zaczyna się tak, jakby nastąpił bezpośrednio po jego śmierci, drugi rozdział jest streszczeniem całej księgi, która, zgodnie z chronologią biblijną, rozciąga swoją historię na okres 306 lat; to znaczy od śmierci Jozuego, 1426 lat przed Chrystusem, do śmierci Samsona, 1120 lat przed Chrystusem i zaledwie 25 lat przed tym, jak Saul udał się po osły swojego ojca i został królem. Istnieją jednak powody, by sądzić, że została ona napisana nie wcześniej niż za czasów Dawida, a Księga Jozuego nie została napisana przed tym samym okresem.

W pierwszym rozdziale Księgi Sędziów, po ogłoszeniu śmierci Jozuego, autor opowiada o tym, co wydarzyło się między potomkami Judy a rdzennymi mieszkańcami Kanaanu. W tym stwierdzeniu, po nagłym wspomnieniu o Jerozolimie w wersecie 7, autor dodaje zaraz potem, w wersecie 8, tytułem wyjaśnienia: „Synowie Judy walczyli przeciwko Jerozolimie i zdobyli ją”. W związku z tym księga ta nie mogła zostać napisana przed zdobyciem Jerozolimy. Czytelnik przypomni sobie cytat, który przed chwilą przytoczyłem z 15. rozdziału Księgi Jozuego, werset 63, gdzie powiedziano, że Jebusyci mieszkają z potomkami Judy w Jerozolimie aż do dnia dzisiejszego, co oznacza czas, w którym powstała Księga Jozuego.

Dowody, które już przedstawiłem, aby udowodnić, że księgi, o których dotychczas mówiłem, nie zostały napisane przez osoby, którym się je przypisuje, ani przed upływem wielu lat od ich śmierci, o ile takie osoby w ogóle żyły, są już tak liczne, że mogę pozwolić sobie na przyjęcie tego fragmentu z mniejszą wagą, niż mam prawo mu przypisywać. Rzecz bowiem w tym, że o ile Biblię można uznać za dzieło historyczne, miasto Jerozolima zostało zdobyte dopiero za czasów Dawida; a co za tym idzie, Księgi Jozuego i Sędziów zostały spisane dopiero po rozpoczęciu panowania Dawida, czyli 370 lat po śmierci Jozuego.

Nazwa miasta, które później nazwano Jerozolimą, pierwotnie brzmiała Jebus lub Jebusi i była stolicą Jebusytów. Opis zdobycia tego miasta przez Dawida znajduje się w II Księdze Samuela, rozdz. 5, werset 4 itd.; a także w I Kronik, rozdz. 14, werset 4 itd. W żadnej części Biblii nie ma wzmianki o tym, że zostało ono kiedykolwiek zdobyte, ani żadnej relacji, która by popierała taką opinię. Ani w Księdze Samuela, ani w Kronikach nie powiedziano, że doszczętnie wymordowali mężczyzn, kobiety i dzieci; że nie pozostawili ani jednej duszy, jak to powiedziano o ich innych podbojach; a milczenie tutaj zaobserwowane sugeruje, że zostało zdobyte przez kapitulację i że Jebusyci, rdzenni mieszkańcy, nadal mieszkali w tym miejscu po jego zdobyciu. Dlatego opis podany w Księdze Jozuego, że Jebusyci mieszkają z synami Judy w Jerozolimie do dnia dzisiejszego, nie odnosi się do żadnego innego okresu niż po zdobyciu miasta przez Dawida.

Wykazawszy, że każda księga Biblii, od Księgi Rodzaju do Księgi Sędziów, jest pozbawiona autentyczności, przechodzę do Księgi Rut, pustej, nieudolnej historii, opowiedzianej nie wiadomo przez kogo, o wędrownej wiejskiej dziewczynie, która podstępnie wkrada się do łóżka ze swoim kuzynem Boazem. Doprawdy piękna rzecz, jak na słowo Boże! Jest to jednak jedna z najlepszych ksiąg Biblii, bo wolna od morderstw i grabieży.

Następnie przejdę do dwóch ksiąg Samuela, aby wykazać, że księgi te nie zostały napisane przez Samuela i nie powstały przed upływem długiego czasu od jego śmierci, a także, podobnie jak wszystkie poprzednie księgi, są anonimowe i nie mają autorytetu.

Aby przekonać się, że księgi te zostały napisane znacznie później niż czasy Samuela, a zatem nie przez niego, wystarczy przeczytać relację autora o tym, jak Saul udał się na poszukiwanie osłów swego ojca, a także o jego rozmowie z Samuelem, którego Saul zapytał o zaginione osły, tak jak dziś głupi ludzie udają się do wróżbity, aby dowiedzieć się o zgubionych rzeczach.

Autor opowiadając historię Saula, Samuela i osłów, nie przedstawia jej jako zdarzenia, które miało miejsce niedawno, lecz jako historię opowiedzianą w starożytności, w czasach, w których żył autor; opowiada ją bowiem w języku i na język używany w czasach, w których żył Samuel, co zmusza autora do objaśnienia historii za pomocą języka i na język używany w czasach, w których żył autor.

Samuel, w relacji o nim, w pierwszej z tych ksiąg, w rozdziale IX, jest nazywany widzącym; i to właśnie tym określeniem Saul pyta o niego, werset II: „A gdy (Saul i jego sługa) szli pod górę do miasta, spotkali młode dziewczęta wychodzące po wodę; i zapytali je: Czy jest tu widzący?”. Saul poszedł więc za radą dziewcząt i spotkał Samuela, nie znając go, i zapytał go, werset 18: „Powiedz mi, proszę, gdzie jest dom widzącego?”. Samuel odpowiedział Saulowi: „Ja jestem widzącym”.

Ponieważ autor Księgi Samuela relacjonuje te pytania i odpowiedzi językiem lub sposobem mówienia używanym w czasach, w których rzekomo zostały wypowiedziane, a ponieważ ten sposób mówienia nie był już używany, gdy autor pisał tę książkę, uznał za konieczne, aby uczynić historię zrozumiałą, wyjaśnienie terminów, w których te pytania i odpowiedzi zostały wypowiedziane; czyni to w wersecie 9, kiedy mówi: „Dawniej w Izraelu, gdy ktoś szedł pytać Boga, tak mawiał: Chodźcie, pójdźmy do widzącego; bo ten, którego teraz nazywają prorokiem, dawniej nazywano widzącym”. Dowodzi to, jak wcześniej powiedziałem, że historia Saula, Samuela i osłów była starożytną historią w czasach, gdy pisano Księgę Samuela, a co za tym idzie, że Samuel jej nie napisał i że ta księga jest nieautentyczna.

Ale jeśli zagłębimy się w te księgi, dowody są jeszcze bardziej przekonujące, że Samuel nie jest ich autorem; opowiadają one bowiem o rzeczach, które wydarzyły się dopiero kilka lat po śmierci Samuela. Samuel zmarł przed Saulem; bowiem Pierwsza Księga Samuela, rozdz. 28, opowiada, że ​​Saul i czarownica z Endor wyczarowali Samuela po jego śmierci; jednakże historia wydarzeń zawartych w tych księgach jest rozszerzona o prawdę, która wydaje się być prawdą, że osoby, które uważacie za autorów, nie są autorami i że nie wiecie, kim są autorzy. Jaki cień pretekstu macie teraz do przedstawienia, aby kontynuować bluźniercze oszustwo? Co macie jeszcze do zaoferowania przeciwko czystej i moralnej religii deizmu, na poparcie waszego systemu fałszu, bałwochwalstwa i rzekomego objawienia? Gdyby okrutne i mordercze rozkazy, którymi wypełniona jest Biblia, oraz niezliczone tortury i egzekucje mężczyzn, kobiet i dzieci, będące ich konsekwencją, przypisano jakiemuś przyjacielowi, którego pamięć czcicie, promienielibyście z satysfakcji, odkrywając fałsz zarzutów, i chlubilibyście się obroną jego zniesławionej sławy. Czy to dlatego, że pogrążeni jesteście w okrucieństwie przesądów lub nie czujecie żadnego zainteresowania czcią waszego Stwórcy, słuchacie okropnych opowieści Biblii lub słuchacie ich z bezduszną obojętnością? Dowody, które przedstawiłem i przedstawię w toku tej pracy, aby udowodnić, że Biblia nie ma autorytetu, choć ranią upór księdza, ukoją i uspokoją umysły milionów; uwolnią ich od wszystkich tych twardych myśli o Wszechmogącym, które kapłaństwo i Biblia wpoiły im w umysły, a które stały w wiecznej sprzeczności z wszelkimi ich wyobrażeniami o Jego moralnej sprawiedliwości i dobroci.

Przechodzę teraz do dwóch Ksiąg Królewskich i dwóch Kronik. Księgi te mają charakter wyłącznie historyczny i ograniczają się głównie do życia i czynów królów żydowskich, którzy generalnie byli bandą łotrów; ale są to kwestie, którymi nie interesujemy się bardziej niż rzymskimi cesarzami czy relacją Homera z wojny trojańskiej. Poza tym, ponieważ te dzieła są anonimowe i nie wiemy nic o autorze ani jego charakterze, nie sposób stwierdzić, w jakim stopniu należy wierzyć zawartym w nich kwestiom. Jak wszystkie inne starożytne historie, wydają się one mieszaniną baśni i faktów, prawdopodobnych i nieprawdopodobnych rzeczy; ale dystans czasowy i przestrzenny oraz zmiany w świecie sprawiły, że stały się one nieaktualne i nieciekawe.

Głównym celem, jaki wykorzystam w tych księgach, będzie porównanie ich ze sobą i z innymi częściami Biblii, aby wykazać zamieszanie, sprzeczności i okrucieństwo zawarte w tym rzekomym słowie Bożym.

Pierwsza Księga Królewska rozpoczyna się od panowania Salomona, które według chronologii biblijnej przypada na 1015 lat przed narodzeniem Chrystusa; druga zaś kończy się 588 lat przed narodzeniem Chrystusa, krótko po panowaniu Sedekiasza, którego Nabuchodonozor, po zdobyciu Jerozolimy i podboju Żydów, uprowadził do niewoli w Babilonie. Obie księgi obejmują okres 427 lat.

Obie Księgi Kronik to historia tych samych czasów i generalnie tych samych osób, napisana przez innego autora; absurdem byłoby bowiem przypuszczać, że ten sam autor napisał tę historię dwukrotnie. Pierwsza Księga Kronik (po podaniu genealogii od Adama do Saula, która zajmuje pierwsze dziewięć rozdziałów), rozpoczyna się panowaniem Dawida; a ostatnia księga kończy się, podobnie jak ostatnia Księga Królewska, wkrótce po panowaniu Sedekiasza, około 588 lat przed Chrystusem. Dwa ostatnie wersety ostatniego rozdziału przenoszą historię o 52 lata do przodu, czyli do roku 536. Ale te wersety nie należą do tej księgi, jak wykażę, omawiając Księgę Ezdrasza.

Dwie Księgi Królewskie, oprócz historii Saula, Dawida i Salomona, którzy panowali nad całym Izraelem, zawierają streszczenie życia 17 królów i jednej królowej, którzy zostali nazwani królami Judy, oraz 19, którzy zostali nazwani królami Izraela. Naród żydowski bowiem zaraz po śmierci Salomona podzielił się na dwie strony, które wybrały oddzielnych królów i prowadziły ze sobą zaciekłe wojny.

Te dwie księgi to niewiele więcej niż historia zamachów, zdrad i wojen. Okrucieństwa, których Żydzi zwykli się dopuszczać wobec Kananejczyków, których kraj brutalnie najechali pod pozorem daru od Boga, później równie zaciekle praktykowali wobec siebie nawzajem. Zaledwie połowa ich królów umierała śmiercią naturalną, a w niektórych przypadkach całe rodziny ginęły, by zapewnić sobie posiadłość następcy; który po kilku latach, a czasem zaledwie po kilku miesiącach lub krócej, podzielił ten sam los. W dziesiątym rozdziale Drugiej Księgi Królewskiej opisano dwa kosze pełne głów dzieci, w liczbie siedemdziesięciu, wystawione przy wejściu do miasta; były to dzieci Achaba i zostały zamordowane z rozkazu Jehu, którego Elizeusz, rzekomy mąż Boży, namaścił na króla Izraela, celowo dokonując tego krwawego czynu i zabijając swojego poprzednika. A w opisie panowania Menachema, jednego z królów Izraela, który zamordował Szalluma, panującego zaledwie miesiąc, powiedziane jest w II Księdze Królewskiej, rozdz. 15, werset 16, że Menachem uderzył na miasto Tifsach, ponieważ nie otworzono mu miasta, a wszystkie brzemienne kobiety w nim pozabijał.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘSC II, SEKCJA 7

Gdybyśmy mogli sobie pozwolić na przypuszczenie, że Wszechmogący wyróżniłby jakikolwiek naród imieniem Swojego ludu wybranego, musielibyśmy założyć, że ludzie ci byli dla reszty świata przykładem najczystszej pobożności i człowieczeństwa, podobnie jak Achaba, i byli morderczymi rzezimieszkami i rzezimieszkami, jak starożytni Żydzi; naród, który, zepsuty i naśladujący takie potwory i oszustów jak Mojżesz i Aaron, Jozue, Samuel i Dawid, wyróżnił się ponad wszystkich innych na znanej ziemi barbarzyństwem i niegodziwością. Jeśli nie będziemy uparcie zamykać oczu i hartować serc, nie sposób nie dostrzec, pomimo wszystkich tych od dawna utrwalonych przesądów, że pochlebna nazwa Jego ludu wybranego to nic innego jak kłamstwo, które wymyślili kapłani i przywódcy Żydów, by ukryć podłość własnego charakteru, a w które chrześcijańscy kapłani, niekiedy tak samo zepsuci, a często tak okrutni, twierdzili, że wierzą.
Obie księgi Kronik powtarzają te same zbrodnie, ale historia jest w kilku miejscach przerwana przez autora, który pomija panowanie niektórych z ich królów; i w tym, jak i w Księgach Królewskich, występuje tak częste przejście od królów Judy do królów Izraela i od królów Izraela do królów Judy, że narracja jest niejasna w trakcie czytania. W tej samej księdze historia czasami zaprzecza sama sobie; na przykład w drugiej Księdze Królewskiej, rozdz. 1, werset 17, dowiadujemy się, lecz w dość dwuznacznych słowach, że po śmierci Achazjasza, króla Izraela, Joram, lub Joram (który był z domu Achaba), panował w jego miejsce, w drugim roku Jorama lub Jorama, syna Jozafata, króla Judy; a w rozdz. viii., werset 17. 16. W tej samej księdze powiedziano, że w piątym roku panowania Jorama, syna Achaba, króla Izraela, Jozafat, będąc wówczas królem Judy, rozpoczął panowanie; mianowicie jeden rozdział mówi, że Joram z Judy rozpoczął panowanie w drugim roku panowania Jorama z Izraela, a drugi rozdział mówi, że Joram z Izraela rozpoczął panowanie w piątym roku panowania Jorama z Judy.

Kilka z najbardziej niezwykłych wydarzeń opisanych w jednej historii, jako mających miejsce za panowania tych a tych królów, nie występuje w innej, dotyczącej panowania tego samego króla; na przykład, dwoma pierwszymi rywalizującymi królami po śmierci Salomona byli Roboam i Jeroboam; a w Pierwszej Księdze Królewskiej, rozdz. XII i XIII, znajduje się opis Jeroboama składającego ofiarę z kadzidła i człowieka, który był tam nazywany mężem Bożym, krzyczącego do ołtarza (rozdz. XIII, werset 2): „Ołtarzu, ołtarzu! Tak mówi Pan: Oto domowi Dawida narodzi się syn, imieniem Jozjasz; i na tobie złoży on ofiarę kapłanom wyżyn, którzy palą na tobie kadzidło, a kości ludzkie będą na tobie spalone”. Wiersz 4: „Gdy król Jeroboam usłyszał słowa męża Bożego, który wołał przeciwko ołtarzowi w Betel, wyciągnął rękę od ołtarza, wołając: «Schwytajcie go!» A ręka, którą wyciągnął przeciwko niemu, uschła, tak że nie mógł jej cofnąć”.

Można by pomyśleć, że tak niezwykły przypadek (o którym mówi się jako o wyroku), który przydarzył się przywódcy jednej ze stron i który wydarzył się w pierwszej chwili podziału Izraelitów na dwa narody, zostałby, gdyby był prawdą, odnotowany w obu kronikach. Lecz chociaż w późniejszych czasach ludzie uwierzyli we wszystko, co powiedzieli mu prorocy, nie wydaje się, aby ci prorocy lub historycy wierzyli sobie nawzajem; znali się aż za dobrze.

W Księdze Królewskiej również znajduje się długa relacja o Eliaszu. Obejmuje ona kilka rozdziałów i kończy się słowami (II Księga Królewska, rozdz. II, werset II): „I stało się, gdy oni (Eliasz i Elizeusz) szli dalej i rozmawiali, oto ukazał się wóz ognisty i konie ogniste, i rozdzieliły ich obu, a Eliasz w wichrze wstąpił do nieba”. Mhm! Autor Kronik, choć historia jest cudowna, nie wspomina o tym, choć wymienia Eliasza po imieniu; nie wspomina też nic o historii opisanej w drugim rozdziale tej samej Księgi Królewskiej, o grupie dzieci nazywających Elizeusza łysą głową, łysą głową; i że ten mąż Boży, werset 24, „Odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pana; i wyszły z lasu dwie niedźwiedzice i rozszarpały czterdzieści dwoje dzieci”. Pomija również milczeniem historię opowiedzianą w II Księdze Królewskiej, rozdz. XIII, że gdy chowano człowieka w grobowcu, w którym pochowano Elizeusza, zdarzyło się, że zmarły, gdy go spuszczano (werset 21), dotknął kości Elizeusza, a on (zmarły) ożył i stanął na nogach. Historia nie mówi nam, czy pochowano człowieka, mimo że ożył i stanął na nogach, czy też go z powrotem wyciągnięto. O wszystkich tych historiach autor Kronik milczy tak, jak każdy współczesny pisarz, który nie chciałby być oskarżony o kłamstwo, a przynajmniej o romansowanie, milczy o historiach tego rodzaju.

Jednakże, jakkolwiek ci dwaj historycy mogą różnić się od siebie w odniesieniu do opowieści, które opowiada każdy z nich, milczą oni jednakowo o mężach zwanych prorokami, których pisma wypełniają drugą część Biblii. Izajasz, który żył w czasach Ezechiasza, jest wspomniany w Księdze Królewskiej, a następnie w Kronikach, gdy ci historycy mówią o tym panowaniu; ale poza jednym lub dwoma przypadkami, i to bardzo nieznacznymi, o pozostałych nie ma nawet wzmianki, ani nawet nie wspomina się o ich istnieniu; chociaż, zgodnie z chronologią biblijną, żyli w czasach, w których spisano te historie; niektórzy na długo przed nimi. Jeśli ci prorocy, jak się ich nazywa, byli ludźmi tak ważnymi w swoich czasach, jak później przedstawiali ich kompilatorzy Biblii, kapłani i komentatorzy, to jak można wytłumaczyć, że żadna z tych historii nie wspomina o nich ani słowem?

Jak już powiedziałem, dzieje Księgi Królewskiej i Kronik sięgają roku 588 przed narodzeniem Chrystusa; warto zatem zbadać, którzy z tych proroków żyli przed tym okresem.

Poniżej znajduje się tabela zawierająca listę wszystkich proroków, wraz z czasami, w których żyli przed Chrystusem, zgodnie z chronologią dołączoną do pierwszego rozdziału każdej z ksiąg prorockich; a także liczbę lat, w których żyli przed napisaniem ksiąg Królewskich i Kronik.

TABLICA PROROKÓW.

Nazwy. Lata przed Chrystusem. Lata przed Księgami Królewskimi i Kronikami. Obserwacje.
Izajasz 760 172 wspomniany.
Jeremiasz 629 41 wspomniano dopiero w ostatnim rozdziale Kron.
Ezechiel 595 7 nie wspomniano.
Daniel 607 19 nie wspomniano.
Ozeasz 785 97 nie wspomniano.
Joel 800 212 nie wspomniano.
Amos 78 199 nie wspomniano.
Obadiasz 78 199 nie wspomniano.
Jonasz 862 274 zobacz notatkę. [uwaga]
Micheasz 750 162 nie wspomniano.
Nahum 713 125 nie wspomniano.
Habakuk 620 38 nie wspomniano.
Sofoniasz 630 42 nie wspomniano.
Aggeusz — po roku 588
Zachariasz — po roku 588
Malachiasz — po roku 588


Tabela ta albo nie jest zbyt zaszczytna dla historyków biblijnych, albo nie jest zbyt zaszczytna dla proroków biblijnych; pozostawiam kapłanom i komentatorom, którzy są bardzo uczeni w szczegółach, rozstrzygnięcie kwestii etykiety pomiędzy nimi i podanie powodu, dla którego autorzy Ksiąg Królewskich i Kronik potraktowali proroków, których w poprzedniej epoce Wieku Rozumu uważałem za poetów, z takim samym poniżającym milczeniem, z jakim każdy współczesny historyk potraktowałby Piotra Pindara.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘSĆ PIERWSZA, SEKCJA 8

Czego więcej pragnie człowiek niż tego, że ręka lub moc, która to wszystko stworzyła, jest boska, wszechmocna? Niech uwierzy w to z siłą, której nie sposób odrzucić, jeśli pozwoli swojemu rozumowi działać, a jego zasady moralne oczywiście się do tego przystosują.
Wszystkie aluzje w Księdze Hioba mają tę samą tendencję, co w tym Psalmie: polegają na wyprowadzeniu lub udowodnieniu prawdy, która w przeciwnym razie pozostałaby nieznana, na podstawie prawd już znanych.

Nie pamiętam wystarczająco dużo fragmentów z Księgi Hioba, aby je poprawnie wstawić; ale przychodzi mi do głowy jeden, który pasuje do tematu, o którym mówię: „Czy potrafisz badać Boga? Czy potrafisz zbadać Wszechmogącego w całej pełni?”

Nie wiem, w jaki sposób drukarze zacytowali ten fragment, ponieważ nie posiadam Biblii; zawiera on jednak dwa odrębne pytania, na które można udzielić odrębnych odpowiedzi.

Po pierwsze, czy możesz poprzez poszukiwania odkryć Boga? Tak, ponieważ po pierwsze, wiem, że nie stworzyłem siebie, a jednak istnieję; a badając naturę innych rzeczy, odkrywam, że żadna inna rzecz nie mogłaby stworzyć siebie; a jednak istnieją miliony innych rzeczy; dlatego też wiem, na podstawie pozytywnego wniosku wynikającego z tych poszukiwań, że istnieje moc wyższa od wszystkich tych rzeczy, a mocą tą jest Bóg.

Po drugie, czy potrafisz dogłębnie poznać Wszechmogącego? Nie; nie tylko dlatego, że moc i mądrość, które objawił w strukturze Stworzenia, które widzę, są dla mnie niepojęte, ale także dlatego, że nawet to objawienie, choć wielkie, jest prawdopodobnie jedynie małym przejawem tej ogromności mocy i mądrości, dzięki której miliony innych światów, dla mnie niewidzialnych z powodu odległości, zostały stworzone i nadal istnieją.

Oczywiste jest, że oba te pytania zostały zadane rozumowi osoby, do której miały być skierowane; i tylko przyjmując, że na pierwsze pytanie można odpowiedzieć twierdząco, można było pociągnąć za sobą drugie. Byłoby niepotrzebne, a nawet absurdalne, gdyby na pierwsze pytanie udzielono odpowiedzi przeczącej, postawienie drugiego pytania, trudniejszego niż pierwsze. Te dwa pytania mają różne przedmioty; pierwsze odnosi się do istnienia Boga, drugie do jego atrybutów; rozum może odkryć jedno, ale nieskończenie niewiele mu brakuje do odkrycia całości drugiego.

Nie przypominam sobie ani jednego fragmentu w pismach przypisywanych mężom zwanym apostołami, który przekazywałby jakiekolwiek pojęcie o tym, kim jest Bóg. Pisma te są w przeważającej mierze kontrowersyjne; a poruszane w nich tematy – człowiek umierający w męce na krzyżu – lepiej pasują do ponurego geniuszu mnicha w celi, który – być może – je napisał, niż do człowieka oddychającego świeżym powietrzem Stworzenia. Jedyny fragment, jaki przychodzi mi na myśl, odnoszący się do dzieł Bożych, poprzez które można poznać jedynie Jego moc i mądrość, jest rzekomo wygłoszony przez Jezusa Chrystusa jako lekarstwo na nieufną troskę. „Spójrzcie na lilie polne: nie pracują ani nie przędą”. To jednak znacznie ustępuje aluzjom w Księdze Hioba i Psalmie 19; ale jest podobne w idei, a skromność obrazu odpowiada skromności człowieka.

Jeśli chodzi o chrześcijański system wiary, jawi mi się on jako odmiana ateizmu – rodzaj religijnego zaprzeczenia Bogu. Głosi on wiarę w człowieka, a nie w Boga. Jest to połączenie składające się głównie z manizmu z niewielką domieszką deizmu i jest tak bliskie ateizmowi, jak zmierzch ciemności. Wprowadza on między człowieka a jego Stwórcę nieprzejrzyste ciało, które nazywa Odkupicielem, tak jak księżyc wprowadza swoją nieprzejrzystą naturę między Ziemię a Słońce, i w ten sposób wywołuje religijne lub niereligijne zaćmienie światła. Rzuca cień na całą orbitę rozumu.

Skutkiem tej niejasności było wywrócenie wszystkiego do góry nogami i przedstawienie wszystkiego na odwrót. Wśród rewolucji, które w ten sposób magicznie wywołano, znalazła się również rewolucja w teologii.

To, co obecnie nazywamy filozofią przyrody, obejmującą cały krąg nauk, w którym astronomia zajmuje czołowe miejsce, jest badaniem dzieł Boga oraz mocy i mądrości Boga w Jego dziełach i jest prawdziwą teologią.

Jeśli chodzi o teologię, która jest obecnie studiowana w jej miejsce, to jest to badanie ludzkich opinii i ludzkich fantazji na temat Boga. Nie jest to badanie samego Boga w dziełach, które stworzył, lecz w dziełach i pismach, które stworzył człowiek; i nie należy do najmniejszych szkód, jakie system chrześcijański wyrządził światu, że porzucił pierwotny i piękny system teologiczny, niczym piękną niewinność, na pastwę udręki i wyrzutów, by zrobić miejsce wiedźmie przesądów.

Księga Hioba i Psalm 19, które nawet Kościół uznaje za starsze niż chronologia, w jakiej znajdują się w księdze zwanej Biblią, są teologicznymi oracjami zgodnymi z pierwotnym systemem teologicznym. Wewnętrzny dowód tych oracji dowodzi, że studiowanie i kontemplacja dzieł stworzenia oraz mocy i mądrości Boga, objawionych i zamanifestowanych w tych dziełach, odegrały znaczącą rolę w pobożności religijnej czasów, w których powstały; i to właśnie te pobożne studia i kontemplacja doprowadziły do ​​odkrycia zasad, na których opiera się to, co dziś nazywamy naukami; i to odkryciu tych zasad zawdzięczają swoje istnienie niemal wszystkie sztuki przyczyniające się do wygody ludzkiego życia. Każda główna sztuka ma za rodzica jakąś naukę, choć osoba, która mechanicznie wykonuje tę pracę, nie zawsze, a wręcz bardzo rzadko, dostrzega ten związek.

Nazywanie nauk ludzkim wynalazkiem to oszustwo systemu chrześcijańskiego; ludzkie jest jedynie ich zastosowanie. Każda nauka opiera się na systemie zasad tak stałych i niezmiennych, jak te, którymi rządzi się i reguluje wszechświat. Człowiek nie może tworzyć zasad, może je jedynie odkrywać.

Na przykład: Każdy, kto zagląda do almanachu, widzi opis, kiedy nastąpi zaćmienie, i widzi również, że zawsze przebiega ono zgodnie z podanym tam opisem. To dowodzi, że człowiek zna prawa, według których poruszają się ciała niebieskie. Ale byłoby czymś gorszym niż ignorancja, gdyby jakikolwiek Kościół na ziemi twierdził, że te prawa są ludzkim wynalazkiem. Byłoby również ignorancją lub czymś gorszym stwierdzenie, że zasady naukowe, za pomocą których człowiek jest w stanie obliczyć i przewidzieć, kiedy nastąpi zaćmienie, są ludzkim wynalazkiem. Człowiek nie może wymyślić czegoś wiecznego i niezmiennego; a zasady naukowe, którymi posługuje się w tym celu, muszą być i są z konieczności tak wieczne i niezmienne, jak prawa, według których poruszają się ciała niebieskie, w przeciwnym razie nie mogłyby zostać użyte, tak jak są, do ustalenia czasu i sposobu zaćmienia.

Zasady naukowe, którymi posługuje się człowiek, aby uzyskać wiedzę o zaćmieniu lub o czymkolwiek innym związanym z ruchem ciał niebieskich, zawarte są głównie w tej części nauki, która nazywa się trygonometrią, czyli właściwościami trójkąta, która, zastosowana do badania ciał niebieskich, nazywa się astronomią; zastosowana do wyznaczania kursu statku na oceanie, nazywa się nawigacją; zastosowana do konstruowania figur rysowanych za pomocą linijki i cyrkla, nazywa się geometrią; zastosowana do konstruowania planów lub budowli, nazywa się architekturą; zastosowana do pomiaru dowolnej części powierzchni Ziemi, nazywa się geodezją. Krótko mówiąc, jest ona duszą nauki; jest wieczną prawdą; zawiera matematyczną demonstrację, o której mówi człowiek, a zakres jej zastosowań jest nieznany.

Można powiedzieć, że człowiek potrafi stworzyć lub narysować trójkąt, a zatem trójkąt jest wynalazkiem ludzkim.

Ale trójkąt, gdy zostanie narysowany, jest niczym innym jak obrazem zasady; jest zarysem dla oka, a stamtąd dla umysłu, zasady, która w przeciwnym razie byłaby niedostrzegalna. Trójkąt nie tworzy zasady, tak jak świeca wniesiona do ciemnego pokoju nie tworzy krzeseł i stołów, które wcześniej były niewidoczne. Wszystkie właściwości trójkąta istnieją niezależnie od figury i istniały, zanim jakikolwiek trójkąt został narysowany lub wymyślony przez człowieka. Człowiek nie miał większego udziału w formowaniu tych właściwości lub zasad, niż w tworzeniu praw, według których poruszają się ciała niebieskie; a zatem jedno musi mieć to samo boskie pochodzenie, co drugie.

Tak samo, jak można powiedzieć, że człowiek może stworzyć trójkąt, tak też można powiedzieć, że może stworzyć instrument mechaniczny zwany dźwignią; ale zasada, zgodnie z którą działa dźwignia, jest czymś odrębnym od instrumentu i istniałaby, gdyby instrument nie istniał; jest ona przymocowana do instrumentu po jego stworzeniu; instrument zatem nie może działać inaczej, niż działa; ani wszystkie wysiłki ludzkiej inwencji nie mogą sprawić, że będzie działał inaczej — to, co we wszystkich takich przypadkach człowiek nazywa skutkiem, to nic innego jak sama zasada uczyniona postrzegalną dla zmysłów.

Skoro zatem człowiek nie potrafi tworzyć zasad, skąd zdobył ich wiedzę, aby móc je stosować nie tylko do rzeczy na Ziemi, ale także do określania ruchu ciał tak niezmiernie od niego odległych, jak wszystkie ciała niebieskie? Skąd, pytam, mógłby zdobyć tę wiedzę, jeśli nie ze studiów nad prawdziwą teologią?
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘŚĆ II, SEKCJA 9

Twórcy Biblii i ci regulatorzy czasu, chronolodzy, zdają się być w rozterce, gdzie umieścić i jak pozbyć się Księgi Hioba; nie zawiera ona bowiem żadnej okoliczności historycznej ani aluzji do żadnej, która mogłaby określić jej miejsce w Biblii. Lecz nie spełniłaby ona celu tych ludzi, aby poinformować świat o ich niewiedzy, dlatego też przyporządkowali ją do ery 1520 lat przed Chrystusem, czyli w czasie, gdy Izraelici przebywali w Egipcie, i co do której mają tyle samo autorytetu, a nie większy niż ja miałbym, gdybym powiedział, że było to tysiąc lat przed tym okresem. Prawdopodobieństwo jest jednak takie, że jest starsza niż jakakolwiek inna księga w Biblii; i jest to jedyna, którą można czytać bez oburzenia lub obrzydzenia.
Nic nie wiemy o tym, jak wyglądał starożytny świat pogański (jak się go nazywa) przed czasami Żydów, których praktyką było oczernianie i oczernianie charakteru wszystkich innych narodów; i to z żydowskich przekazów nauczyliśmy się nazywać ich poganami. Lecz, o ile wiemy, że jest inaczej, byli to ludzie sprawiedliwi i moralni, nieskłonni, jak Żydzi, do okrucieństwa i zemsty, lecz o których wyznaniu wiary nie wiemy. Wydaje się, że mieli zwyczaj uosabiać zarówno cnotę, jak i występek za pomocą posągów i wizerunków, tak jak czyni się to obecnie zarówno w rzeźbach, jak i malowidłach; nie wynika z tego jednak, że czcili ich bardziej niż my.

Przechodzę do Księgi Psalmów, której nie trzeba wiele uwagi poświęcać. Niektóre z nich mają charakter moralny, inne zaś są bardzo mściwe; większość zaś odnosi się do pewnych lokalnych okoliczności narodu żydowskiego w czasie, gdy powstały, z którymi nie mamy nic wspólnego. Nazywanie ich Psalmami Dawida jest jednak błędem lub nadużyciem. Są one zbiorem, jak współczesne śpiewniki, utworów różnych pieśniarzy, żyjących w różnych czasach. Psalm 137 nie mógł zostać napisany wcześniej niż 400 lat po czasach Dawida, ponieważ został napisany na pamiątkę wydarzenia, niewoli Żydów w Babilonie, która nastąpiła dopiero w tym czasie. „Nad rzekami Babilonu usiedliśmy; owszem, płakaliśmy, wspominając Syjon. Zawiesiliśmy nasze harfy na wierzbach, pośród nich; bo tam ci, którzy nas uprowadzili w niewolę, zażądali od nas pieśni, mówiąc: Zaśpiewajcie nam jedną z pieśni Syjonu”. Jak ktoś powiedziałby Amerykaninowi, Francuzowi czy Anglikowi: „Zaśpiewajcie nam jedną z waszych amerykańskich pieśni, albo z waszych francuskich, albo z waszych angielskich pieśni”. Ta uwaga, odnosząca się do czasu powstania tego Psalmu, służy jedynie pokazaniu (pośród innych już wspomnianych) powszechnego narzucenia autorom Biblii, jakiemu poddany został świat. Nie zwrócono uwagi na czas, miejsce i okoliczności, a imiona osób zostały przypisane do poszczególnych ksiąg, których napisanie było równie niemożliwe, jak to, by człowiek szedł w procesji na swoim własnym pogrzebie.

Księga Przysłów. Podobnie jak Psalmy, stanowią one zbiór, i to od autorów należących do innych narodów niż naród żydowski, jak wykazałem w uwagach dotyczących Księgi Hioba; poza tym niektóre z przysłów przypisywanych Salomonowi pojawiły się dopiero dwieście pięćdziesiąt lat po śmierci Salomona; w pierwszym wersecie 25. rozdziału powiedziano bowiem: „To są również przysłowia Salomona, które przepisali mężowie Ezechiasza, króla judzkiego”. Od czasów Salomona do czasów Ezechiasza minęło dwieście pięćdziesiąt lat. Kiedy człowiek jest sławny i jego imię jest szeroko znane, zostaje uznany za domniemanego ojca rzeczy, których nigdy nie powiedział ani nie zrobił, i tak najprawdopodobniej było w przypadku Salomona. Wydaje się, że w tamtych czasach modne było tworzenie przysłów, tak jak dziś modne jest tworzenie ksiąg żartów i przypisywanie ich tym, którzy ich nigdy nie widzieli.

Księgę Koheleta, czyli Kaznodzieję, również przypisuje się Salomonowi, i to nie bez racji, choć nie do końca. Jest ona napisana jako samotne refleksje wyczerpanego rozpustnika, jakim był Salomon, który, wspominając sceny, których już nie może się cieszyć, woła: „Wszystko marność!”. Wiele metafor i sentencji jest niejasnych, najprawdopodobniej z powodu tłumaczenia; ale wystarczająco dużo pozostało, by pokazać, że były one silnie zaznaczone w oryginale. [przypis] Z tego, co nam przekazano o charakterze Salomona, wynika, że ​​był dowcipny, ostentacyjny, rozwiązły, a w końcu melancholijny. Żył szybko i zmarł, zmęczony światem, w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat.

Siedemset żon i trzysta konkubin to gorsze niż nic, i choć może to nieść ze sobą pozór wzmożonej rozkoszy, niweczy wszelkie szczęście uczucia, nie pozostawiając mu żadnego punktu odniesienia. Podzielona miłość nigdy nie jest szczęśliwa. Tak było w przypadku Salomona i jeśli nie mógł, mimo wszystkich swoich pretensji do mądrości, odkryć tego wcześniej, zasłużył sobie, bez litości, na upokorzenie, którego później doświadczył. Z tego punktu widzenia jego kazanie jest zbędne, ponieważ aby poznać konsekwencje, wystarczy znać przyczynę. Siedemset żon i trzysta konkubin zajęłoby miejsce całej księgi. Nie trzeba było po tym mówić, że wszystko to marność i utrapienie ducha; nie sposób bowiem czerpać szczęścia z towarzystwa tych, których szczęścia pozbawiamy.

Aby być szczęśliwym na starość, musimy przyzwyczaić się do przedmiotów, które mogą towarzyszyć umysłowi przez całe życie, a resztę traktować jako dobrą w ich czasach. Człowiek, który sam oddaje się przyjemnościom, jest nieszczęśliwy na starość, a zwykła harówka w interesach niewiele lepsza; podczas gdy filozofia przyrody, nauki matematyczne i mechaniczne są nieustającym źródłem spokojnej przyjemności i pomimo ponurych dogmatów księży i ​​przesądów, studiowanie tych rzeczy jest prawdziwą teologią; uczy człowieka poznawać i podziwiać Stwórcę, ponieważ zasady nauki tkwią w stworzeniu, są niezmienne i mają boskie pochodzenie.

Ci, którzy znali Benjamina Franklina, pamiętają, że jego umysł był zawsze młody, a usposobienie zawsze pogodne; nauka, która nigdy nie siwieje, zawsze była jego kochanką. Nigdy nie był bez celu, bo kiedy go tracimy, stajemy się jak inwalida w szpitalu czekający na śmierć.

Pieśni Salomona są dość miłosne i głupie, ale pomarszczony fanatyzm nazwał je boskimi. Kompilatorzy Biblii umieścili te pieśni po Księdze Koheleta, a chronolodzy dołączyli do nich erę 1014 lat przed Chrystusem, w którym to czasie Salomon, według tej samej chronologii, miał dziewiętnaście lat i tworzył swój seraj z żon i konkubin. Twórcy Biblii i chronolodzy powinni byli lepiej pokierować tą kwestią i albo nie wspominać o czasie, albo wybrać czas mniej sprzeczny z domniemaną boskością tych pieśni; Salomon bowiem znajdował się wówczas w miodowym miesiącu tysiąca rozpusty.

Powinni byli również pomyśleć, że skoro napisał, o ile w ogóle napisał, Księgę Koheleta długo po tych pieśniach, w której wykrzykuje, że wszystko jest marnością i utrapieniem ducha, to włączył te pieśni do tego opisu. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że mówi on, lub ktoś za niego, w Księdze Koheleta, rozdz. II, werset 8: „Sprawiłem sobie śpiewaków i śpiewaczki (najpewniej do śpiewania tych pieśni), jako instrumenty muzyczne i to wszelkiego rodzaju; a oto (werset II), wszystko było marnością i utrapieniem ducha”. Kompilatorzy jednak wykonali swoją pracę jedynie połowicznie, bo skoro dali nam pieśni, powinni byli dać nam melodie, abyśmy mogli je śpiewać.

Księgi zwane Księgami Proroków wypełniają całą pozostałą część Biblii; jest ich szesnaście, począwszy od Izajasza, a kończąc na Malachiaszu, których listę podałem w moich uwagach do Księgi Kronik. Spośród tych szesnastu proroków, z których wszyscy, z wyjątkiem trzech ostatnich, żyli w czasach, w których powstały Księgi Królewskie i Kronik, tylko dwóch – Izajasz i Jeremiasz – jest wymienionych w historii tych ksiąg. Zacznę od tych dwóch, odkładając to, co mam do powiedzenia na temat ogólnego charakteru mężów zwanych prorokami, na inną część dzieła.

Ktokolwiek zada sobie trud przeczytania księgi przypisywanej Izajaszowi, odkryje, że jest to jedna z najbardziej dzikich i chaotycznych kompozycji, jakie kiedykolwiek powstały; nie ma ona początku, środka ani zakończenia; poza krótką częścią historyczną i kilkoma szkicami historii w dwóch lub trzech pierwszych rozdziałach jest to jeden ciągły, niespójny, bombastyczny wywód, pełen ekstrawaganckich metafor, bez zastosowania i pozbawiony znaczenia; uczeń szkoły średniej nie mógłby zostać usprawiedliwiony za napisanie czegoś takiego; jest to (przynajmniej w tłumaczeniu) ten rodzaj kompozycji i fałszywego gustu, który właściwie nazywa się szaloną prozą.

Część historyczna rozpoczyna się w rozdziale 36 i trwa do końca rozdziału 39. Dotyczy ona pewnych wydarzeń, które rzekomo miały miejsce za panowania Ezechiasza, króla Judy; w czasach, w których żył Izajasz. Ten fragment historii zaczyna się i kończy nagle; nie ma najmniejszego związku ani z rozdziałem go poprzedzającym, ani z tym, który po nim następuje, ani z żadnym innym rozdziałem księgi. Jest prawdopodobne, że Izajasz sam napisał ten fragment, ponieważ był aktorem w okolicznościach, o których mowa; ale poza tą częścią, istnieje zaledwie dwa rozdziały, które mają ze sobą jakikolwiek związek; jeden nosi tytuł na początku pierwszego wersetu: „Brzemię Babilonu”, drugi: „Brzemię Moabu”, kolejny: „Brzemię Damaszku”, kolejny: „Brzemię Egiptu”, kolejny: „Brzemię pustyni morskiej”. inne, „Brzemię doliny wizji” [uwaga] — jak powiedziałbyś, „Historia Rycerza Płonącej Góry”, „Historia Kopciuszka” lub „Dzieci w Lesie” itd., itd.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

Nieziem
Posty: 1734
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Re: DEIZM

Post autor: Nieziem »

RN pisze: ↑
06 lip 2026, 0:01
WIEK ROZUMU, CZĘSĆ PIERWSZA, SEKCJA 8
...
Jeśli chodzi o chrześcijański system wiary, jawi mi się on jako odmiana ateizmu – rodzaj religijnego zaprzeczenia Bogu. Głosi on wiarę w człowieka, a nie w Boga. Jest to połączenie składające się głównie z manizmu z niewielką domieszką deizmu i jest tak bliskie ateizmowi, jak zmierzch ciemności. Wprowadza on między człowieka a jego Stwórcę nieprzejrzyste ciało, które nazywa Odkupicielem, tak jak księżyc wprowadza swoją nieprzejrzystą naturę między Ziemię a Słońce, i w ten sposób wywołuje religijne lub niereligijne zaćmienie światła. Rzuca cień na całą orbitę rozumu.

Skutkiem tej niejasności było wywrócenie wszystkiego do góry nogami i przedstawienie wszystkiego na odwrót. Wśród rewolucji, które w ten sposób magicznie wywołano, znalazła się również rewolucja w teologii.

To, co obecnie nazywamy filozofią przyrody, obejmującą cały krąg nauk, w którym astronomia zajmuje czołowe miejsce, jest badaniem dzieł Boga oraz mocy i mądrości Boga w Jego dziełach i jest prawdziwą teologią.

Jeśli chodzi o teologię, która jest obecnie studiowana w jej miejsce, to jest to badanie ludzkich opinii i ludzkich fantazji na temat Boga. Nie jest to badanie samego Boga w dziełach, które stworzył, lecz w dziełach i pismach, które stworzył człowiek; i nie należy do najmniejszych szkód, jakie system chrześcijański wyrządził światu, że porzucił pierwotny i piękny system teologiczny, niczym piękną niewinność, na pastwę udręki i wyrzutów, by zrobić miejsce wiedźmie przesądów.
...
Odważna opinia, że system chrześcijański jest odmianą ateizmu.
I jakże interesujące spostrzeżenie, że Biblia zawiera ludzkie opinie i fantazje na temat Boga.
Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył. J.1,18

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

Nieziem pisze: ↑
15 lip 2026, 17:00

Odważna opinia, że system chrześcijański jest odmianą ateizmu.
I jakże interesujące spostrzeżenie, że Biblia zawiera ludzkie opinie i fantazje na temat Boga.
Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył. J.1,18

Według Paine, system chrześcijański przez to, że jest odpychający dla rozumu, prowadzi w konsekwencji do niewiary. Jak prowadzi do niewiary to staje się ateizmem. To chyba ma na myśli Paine.
Biblia zawiera ludzkie opinie i fantazje na temat Boga, bo zdaniem Paine jest tam wiele niegodnych Boga opowieści. Krytyce zostaje poddany właściwie każdy element, cuda, proroctwa, soteriologia, eschatologia.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘSĆ II, SEKCJA 10.

Wykazałem już, na przykładzie dwóch ostatnich wersetów Kronik i trzech pierwszych w Księdze Ezdrasza, że ​​kompilatorzy Biblii mieszali i mieszali ze sobą pisma różnych autorów, co samo w sobie, gdyby nie było innej przyczyny, wystarcza, by podważyć autentyczność jakiejkolwiek kompilacji, ponieważ stanowi więcej niż domniemany dowód na to, że kompilatorzy nie wiedzieli, kim byli autorzy. Bardzo rażący przykład tego występuje w księdze przypisywanej Izajaszowi; ostatnia część 44. rozdziału i początek 45. rozdziału, dalekie od bycia napisanymi przez Izajasza, mogły zostać napisane jedynie przez osobę żyjącą co najmniej sto pięćdziesiąt lat po śmierci Izajasza.
Te rozdziały są komplementem dla Cyrusa, który pozwolił Żydom powrócić do Jerozolimy z niewoli babilońskiej, aby odbudować Jerozolimę i świątynię, jak stwierdza Księga Ezdrasza. Ostatni werset 44. rozdziału i początek 45. brzmią następująco: „To mówi o Cyrusie: On jest moim pasterzem i spełni całą moją wolę; mówi do Jerozolimy: Będziesz odbudowana, a do świątyni: Twój fundament będzie położony. Tak rzekł Pan do swego pomazańca, do Cyrusa, którego prawicę ująłem, aby ujarzmić narody przed nim; i rozwiążę biodra królów, aby otworzyć przed nim bramy dwuskrzydłowe, a bramy nie będą zamknięte; pójdę przed tobą” itd.

Jaką bezczelnością jest ignorancja Kościoła i kapłanów narzucać światu tę księgę jako pismo Izajasza, skoro Izajasz, według ich własnej chronologii, zmarł wkrótce po śmierci Ezechiasza, czyli 693 lata przed Chrystusem, a dekret Cyrusa, nakazujący Żydom powrót do Jerozolimy, według tej samej chronologii, nastąpił 536 lat przed Chrystusem, co daje odstęp czasowy między nimi wynoszący 162 lata. Nie sądzę, aby kompilatorzy Biblii sporządzili te księgi, lecz raczej, że zebrali jakieś luźne anonimowe eseje i zebrali je pod nazwiskami autorów, którzy najlepiej odpowiadali ich celowi. Zachęcali do narzucania, co jest bliskie jego wymyśleniu, ponieważ było to niemożliwe, ale musieli tego przestrzegać.

Kiedy widzimy kunszt twórców Pisma Świętego, którzy każdą część tej romantycznej księgi szkolnej elokwencji naginają do monstrualnej idei Syna Bożego zrodzonego z ducha na ciele dziewicy, nie ma niczego, o co nie mielibyśmy prawa ich podejrzewać. Każde zdanie i każda okoliczność są naznaczone barbarzyńską ręką zabobonnych tortur i wtłoczone w znaczenia, których nie mogły mieć. Początek każdego rozdziału i góra każdej strony są ozdobione imionami Chrystusa i Kościoła, aby nieostrożny czytelnik mógł przyswoić sobie błąd, zanim zacznie czytać.

„Oto panna pocznie i porodzi syna” – werset z Księgi Izajasza, rozdz. VII, werset 14 – interpretowano jako odnoszące się do osoby zwanej Jezusem Chrystusem i jego matki Maryi, i powtarzano w chrześcijaństwie przez ponad tysiąc lat. Opinia ta rozgorzała tak gwałtownie, że prawie żadna jej część nie została splamiona krwią i naznaczona spustoszeniem. Chociaż nie zamierzam wdawać się w polemikę na tego rodzaju tematy, lecz ograniczyć się do wykazania, że ​​Biblia jest fałszywa, a tym samym, usuwając fundament, obalić od razu całą konstrukcję przesądów na niej opartą, zatrzymam się na chwilę, aby obnażyć błędne zastosowanie tego fragmentu.

To, czy Izajasz robił figle Achazowi, królowi Judy, do którego skierowany jest ten fragment, nie jest moją sprawą; chcę jedynie wykazać błędne zastosowanie tego fragmentu i to, że nie odnosi się on bardziej do Chrystusa i jego matki niż do mnie i mojej matki. Historia jest prosta: król Syrii i król Izraela (wspomniałem już, że Żydzi byli podzieleni na dwa narody, z których jeden nazywał się Juda, a którego stolicą była Jerozolima, a drugi Izrael), wspólnie wypowiedzieli wojnę Achazowi, królowi Judy, i poprowadzili swoje wojska w kierunku Jerozolimy. Achaz i jego lud zaniepokoili się, a relacja mówi w wersecie 2: „I wzruszyło się jego serce, i serce jego ludu, jak drzewa leśne się chwieją na wietrze”.

W tej sytuacji Izajasz zwraca się do Achaza i zapewnia go w imieniu Pana (niewypowiedziane słowa wszystkich proroków), że ci dwaj królowie nie odniosą zwycięstwa nad nim; i aby przekonać Achaza, że ​​tak się stanie, każe mu poprosić o znak. Jak czytamy w relacji, Achaz odmówił, podając jako powód, że nie będzie wystawiał Pana na próbę, o czym Izajasz, który jest mówcą, mówi w wersecie 14: „Dlatego sam Pan da wam znak: Oto panna pocznie i porodzi syna”, a w wersecie 16: „Zanim bowiem to dziecko nauczy się odrzucać zło, a wybierać dobro, ziemia, której się brzydzisz (lub której się lękasz, mając na myśli Syrię i królestwo Izraela), zostanie opuszczona przez obu swoich królów”. Oto zatem znak i ograniczony czas na wypełnienie zapewnienia lub obietnicy, a mianowicie zanim to dziecko nauczy się odrzucać zło i wybierać dobro.

Po tym, jak Izajasz oddał się aż tak daleko, konieczne stało się dla niego, aby uniknąć posądzenia o bycie fałszywym prorokiem i jego konsekwencji, podjęcie kroków w celu ukazania tego znaku. Z pewnością nie było trudno znaleźć dziewczynę brzemienną lub ją nią zapłodnić, i być może Izajasz znał ją wcześniej; nie sądzę bowiem, aby prorocy tamtych czasów byli godni zaufania bardziej niż kapłani tamtych czasów. Tak czy inaczej, jak mówi w następnym rozdziale, w wersecie 2: „I wziąłem sobie wiernych świadków, aby to potwierdzili: kapłana Uriasza i Zachariasza, syna Jeberekiasza, i poszedłem do prorokini, a ona poczęła i urodziła syna”.

Oto cała historia, jakkolwiek głupia by ona nie była, o tym dziecku i dziewicy. I to na bezczelnym wypaczeniu tej historii Ewangelia Mateusza oraz bezczelność i nikczemne interesy kapłanów w późniejszych czasach stworzyły teorię, którą nazywają Ewangelią. Tę historię zastosowali do osoby, którą nazywają Jezusem Chrystusem, poczętym, jak mówią, przez ducha, którego nazywają świętym, na ciele kobiety, zaręczonej, a następnie poślubionej, którą nazywają dziewicą, 700 lat po opowiedzeniu tej głupiej historii. Teoria, w którą, mówiąc za siebie, nie waham się nie uwierzyć i stwierdzić, że jest tak samo bajkowa i fałszywa, jak Bóg jest prawdziwy. [uwaga]

Aby jednak wykazać nadużycie i fałsz Izajasza, wystarczy zwrócić uwagę na dalszy ciąg tej historii, która, choć pomijana milczeniem w Księdze Izajasza, jest przytoczona w 28. rozdziale Drugiej Księgi Kronik. Jest nim to, że zamiast porażki tych dwóch królów w ataku na Achaza, króla Judy, jak Izajasz udawał, że przepowiada w imieniu Pana, odnieśli oni zwycięstwo; Achaz został pokonany i zniszczony, sto dwadzieścia tysięcy jego ludu wymordowano, Jerozolima została splądrowana, a dwieście tysięcy kobiet, synów i córek uprowadzono do niewoli. Tyle o tym kłamliwym proroku i oszustwie, Izajaszu, i księdze fałszu, która nosi jego imię.

Przechodzę do Księgi Jeremiasza. Ten prorok, jak go nazywano, żył w czasach, gdy Nabuchodonozor oblegał Jerozolimę, za panowania Sedekiasza, ostatniego króla Judy; i istniało silne podejrzenie, że zdradził interesy Nabuchodonozora. Wszystko, co dotyczy Jeremiasza, wskazuje na jego niejednoznaczny charakter; w metaforze garncarza i gliny (rozdz. XVIII) strzeże on swoich przepowiedni w tak przebiegły sposób, że zawsze pozostawia sobie furtkę ucieczki, na wypadek gdyby wydarzenie potoczyło się wbrew jego przewidywaniom.

W siódmym i ósmym wersecie tego rozdziału każe Wszechmogącemu powiedzieć: „W chwili, gdy powiem o narodzie i o królestwie, że go wyrwę, zburzę i zniszczę. Jeśli naród, przeciwko któremu wypowiedziałem wyrok, odwróci się od swojego zła, pożałuję zła, które zamierzałem mu wyrządzić”. To było zastrzeżenie przeciwko jednej stronie sporu; teraz dla drugiej strony.

Wersety 9 i 10: „A gdy tylko przemówię o narodzie i o królestwie, aby je zbudować i zasadzić, jeśli uczyni zło w moich oczach i nie będzie posłuszne mojemu głosowi, wtedy pożałuję dobra, którym obiecałem im dobrodziejstwo”. Oto zastrzeżenie przeciwne; zgodnie z tym planem proroctwa prorok nigdy nie mógłby się mylić, jakkolwiek myliłby się Wszechmogący. Tego rodzaju absurdalny podstęp i ten sposób mówienia o Wszechmogącym, jak o człowieku, jest zgodny z niczym innym, jak tylko z głupotą Biblii.

Jeśli chodzi o autentyczność księgi, wystarczy ją przeczytać, aby jednoznacznie stwierdzić, że choć niektóre fragmenty w niej zapisane mogły zostać wypowiedziane przez Jeremiasza, to nie jest on jej autorem. Części historyczne, o ile można je tak nazwać, są w stanie skrajnego chaosu; te same wydarzenia powtarzają się kilkakrotnie, i to w różny sposób, a niekiedy wręcz sprzecznie ze sobą; a ten chaos sięga aż do ostatniego rozdziału, gdzie historia, na której opiera się większa część księgi, zaczyna się od nowa i nagle się kończy. Księga sprawia wrażenie zlepku niepowiązanych anegdot dotyczących osób i rzeczy z tamtych czasów, zebranych w ten sam prymitywny sposób, jakby różnorodne i sprzeczne relacje, które można znaleźć w pliku gazet dotyczących osób i rzeczy współczesnych, zostały zebrane bez daty, porządku ani wyjaśnienia. Podam dwa lub trzy przykłady tego rodzaju.

Wydaje się, z relacji 37. rozdziału, że armia Nabuchodonozora, zwana armią Chaldejczyków, oblegała Jerozolimę przez pewien czas, a usłyszawszy, że armia faraona Egiptu maszeruje przeciwko nim, przerwali oblężenie i wycofali się na jakiś czas. W tym miejscu należy wspomnieć, aby zrozumieć tę zagmatwaną historię, że Nabuchodonozor oblegał i zdobył Jerozolimę za panowania Jojakima, poprzednika Sedekiasza; i że to Nabuchodonozor uczynił Sedekiasza królem, a raczej wicekrólem; i że to drugie oblężenie, o którym traktuje Księga Jeremiasza, było konsekwencją buntu Sedekiasza przeciwko Nabuchodonozorowi. To w pewnym stopniu wyjaśni podejrzenie, jakie żywi do Jeremiasza, że ​​jest zdrajcą i działa w interesie Nabuchodonozora; którego Jeremiasz nazywa w rozdziale 43, wersecie 10, sługą Boga.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘŚĆ II, SEKCJA 11

11. Werset 11 tego rozdziału (37.) mówi: „I stało się, że gdy wojsko Chaldejczyków oderwało się od Jerozolimy z obawy przed wojskiem faraona, Jeremiasz wyszedł z Jerozolimy, aby (jak podaje ta relacja) udać się do ziemi Beniamina, aby się stamtąd oddzielić pośród ludu. A gdy był w Bramie Beniamina, był tam dowódca straży, imieniem Jirijasz, syn Szelemiasza, syna Chananiasza, i on wziął proroka Jeremiasza, mówiąc: «Ty przechodzisz do Chaldejczyków». Wtedy Jeremiasz rzekł: «To fałsz; ja nie przechodzę do Chaldejczyków»”. Jeremiasz, zatrzymany i oskarżony, został po przesłuchaniu osadzony w więzieniu pod zarzutem zdrady, gdzie pozostał, jak stwierdzono w ostatnim wersecie tego rozdziału.
Ale następny rozdział przedstawia opis uwięzienia Jeremiasza, który nie ma związku z tą relacją, lecz przypisuje jego uwięzienie innej okoliczności, do której musimy wrócić do rozdziału 21. W wersecie 1 jest powiedziane, że Sedekiasz wysłał Paszchura, syna Malkiasza, i Sofoniasza, syna kapłana Maasejasza, do Jeremiasza, aby zapytali go o Nabuchodonozora, którego wojsko stacjonowało wówczas pod Jerozolimą; a Jeremiasz rzekł do nich w wersecie 8 i 9: „Tak mówi Pan: Oto stawiam przed wami drogę życia i drogę śmierci. Kto pozostanie w tym mieście, zginie od miecza, głodu i zarazy; lecz kto wyjdzie i padnie ofiarą Chaldejczyków, którzy was oblegają, będzie żył, a jego życie stanie się dla niego łupem”.

Ten wywiad i konferencja urywają się nagle pod koniec 10. wersetu 21. rozdziału. A taki jest nieporządek tej księgi, że musimy pominąć szesnaście rozdziałów o różnej tematyce, aby dotrzeć do dalszego ciągu i wydarzeń tej konferencji. To doprowadza nas do pierwszego wersetu 38. rozdziału, jak właśnie wspomniałem.

Rozdział 38 rozpoczyna się słowami: „Wtedy Szepatiasz, syn Mattana, Gedaliasz, syn Paszchura, Jukal, syn Szelemiasza, i Paszchur, syn Malkiasza (tu wymieniono więcej osób niż w rozdziale 21), usłyszeli słowa, które Jeremiasz wypowiedział do całego ludu, mówiąc: Tak mówi Pan: Kto pozostanie w tym mieście, zginie od miecza, głodu i zarazy; lecz kto uda się do Chaldejczyków, będzie żył, gdyż jego życie będzie zdobyczą i będzie żył” (słowa zebranych), dlatego (mówią do Sedekiasza): „Prosimy cię, zabijmy tego człowieka, bo w ten sposób osłabia ręce wojowników, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, mówiąc do nich takie słowa; bo ten człowiek nie szuka dobra ludu, lecz nieszczęścia”. W wersecie 6 czytamy: „Wtedy wzięli Jeremiasza i wrzucili go do lochu Malachiasza”.

Te dwie wersje są różne i sprzeczne. Pierwsza przypisuje jego uwięzienie próbie ucieczki z miasta; druga głoszeniu i prorokowaniu w mieście; pierwsza pojmaniu przez strażnika przy bramie; druga oskarżeniu przed Sedekiaszem przez członków rady. [przypis]

W następnym rozdziale (39.) mamy kolejny przykład nieuporządkowanego stanu tej księgi. Pomimo że oblężenie miasta przez Nabuchodonozora było tematem kilku poprzednich rozdziałów, szczególnie 37. i 38., rozdział 39. zaczyna się tak, jakby na ten temat nie powiedziano ani słowa; jakby czytelnik miał zostać poinformowany o każdym szczególe, ponieważ zaczyna się od wersetu: „W dziewiątym roku panowania Sedekiasza, króla judzkiego, w dziesiątym miesiącu, przybył Nabuchodonozor, król babiloński, i całe jego wojsko przeciwko Jerozolimie i oblegli ją” itd.

Ale przypadek w ostatnim rozdziale (52.) jest jeszcze bardziej rażący, bo choć historia ta była już wielokrotnie opowiadana, ten rozdział nadal zakłada, że ​​czytelnik nic o niej nie wie, gdyż zaczyna się od słów wersetu 1: „Sedekiasz miał dwadzieścia jeden lat, gdy objął panowanie, a panował jedenaście lat w Jerozolimie. Jego matka miała na imię Chamutal, córka Jeremiasza z Libny. (Werset 4) I stało się w dziewiątym roku jego panowania, w dziesiątym miesiącu, dziesiątego dnia tego miesiąca, że ​​Nabuchodonozor, król babiloński, nadciągnął wraz z całym swoim wojskiem przeciwko Jerozolimie, obległ ją i zbudował przeciwko niej twierdze” itd.

Niemożliwe, aby jeden człowiek, a zwłaszcza Jeremiasz, mógł być autorem tej księgi. Błędy są tak poważne, że żaden człowiek nie mógłby ich popełnić, siadając do pisania. Gdybym ja lub ktokolwiek inny pisał w tak chaotyczny sposób, nikt by tego nie przeczytał; i wszyscy przypuszczaliby, że pisarz jest w stanie szaleństwa. Jedynym sposobem wytłumaczenia tego chaosu jest zatem stwierdzenie, że księga jest zlepkiem oderwanych, niepotwierdzonych anegdot, zebranych przez jakiegoś głupiego księgarza pod imieniem Jeremiasz, ponieważ wiele z nich odnosi się do niego i do okoliczności czasów, w których żył.

Wspomnę o dwóch przykładach dwulicowości i fałszywej przepowiedni Jeremiasza, a następnie przejdę do przeglądu reszty Biblii.

Z rozdziału 38 wynika, że ​​gdy Jeremiasz przebywał w więzieniu, Sedekiasz wezwał go. Podczas tej prywatnej rozmowy Jeremiasz usilnie nalegał, aby Sedekiasz oddał się wrogowi. „Jeśli”, mówi on (werset 17), „na pewno udasz się do książąt króla babilońskiego, wtedy dusza twoja będzie żyła” itd. Sedekiasz obawiał się, że to, co zaszło na tej naradzie, zostanie ujawnione i powiedział do Jeremiasza (werset 25): „Jeśli książęta [mając na myśli książąt Judy] usłyszą, że rozmawiałem z tobą, i przyjdą do ciebie, i powiedzą ci: «Powiedz nam teraz, co powiedziałeś królowi; nie ukrywaj tego przed nami, a nie skażemy cię na śmierć», a także, co król ci powiedział, to im powiesz: «Przedłożyłem królowi moją prośbę, aby nie sprowadził mnie z powrotem do domu Jonatana, abym tam nie umarł». Wtedy przyszli wszyscy książęta do Jeremiasza i pytali go, a on im opowiedział wszystko zgodnie z poleceniem króla»”. Tak więc ów mąż Boży, jak go nazywano, mógł skłamać lub bardzo wyraźnie wykręcać się od prawdy, gdy sądził, że to pomoże w jego zamiarach; z całą pewnością nie udał się do Sedekiasza, aby prosić o coś, ani tego nie zrobił; udał się, ponieważ został wezwany, a wykorzystał tę okazję, aby poradzić Sedekiaszowi, aby oddał się Nabuchodonozorowi.

W rozdziale 34 znajduje się proroctwo Jeremiasza do Sedekiasza, w tych słowach (werset 2): „Tak mówi Pan: Oto Ja wydam to miasto w ręce króla babilońskiego, a on spali je ogniem. I nie ujdziesz jego ręki, lecz niechybnie zostaniesz pojmany i wydany w jego ręce. Twoje oczy będą patrzeć na oczy króla babilońskiego, a on będzie z tobą rozmawiał ustami, a ty pójdziesz do Babilonu. Posłuchaj jednak słowa Pana, Sedekiaszu, królu judzki: Tak mówi Pan o tobie: Nie zginiesz od miecza, lecz zginiesz w pokoju. I wraz z pożarami twoich ojców, dawnych królów, którzy byli przed tobą, będą palić dla ciebie wonności i będą cię opłakiwać, mówiąc: Ach, Panie! Bo wypowiedziałem słowo, mówi Pan”.

Zamiast tego, by Sedekiasz spojrzał w oczy króla Babilonu i rozmawiał z nim ustami, umierając w pokoju i wśród woni spalenizny, jak na pogrzebie swoich ojców (jak głosił Jeremiasz, że sam Pan przepowiedział), według rozdziału 52 sytuacja była odwrotna; powiedziano tam (werset 10): „I król babiloński zabił syna Sedekiasza na jego oczach. Potem wyłupił oczy Sedekiaszowi, a król babiloński zakuł go w łańcuchy i uprowadził do Babilonu, i wtrącił do więzienia aż do dnia jego śmierci”. Cóż więc możemy powiedzieć o tych prorokach, jeśli nie to, że byli oszustami i kłamcami?

Jeremiasz nie doświadczył żadnego z tych nieszczęść. Nabuchodonozor przyjął go z łaską, powierzając go dowódcy straży (rozdz. XXXIX, werset 12): „Weź go (powiedział) i miej go na oku i nie czyń mu nic złego, lecz uczyń z nim, jak ci powie”. Jeremiasz przyłączył się później do Nabuchodonozora i prorokował w jego imieniu przeciwko Egipcjanom, którzy wyruszyli na odsiecz oblężonej Jerozolimie. Tyle o kolejnym kłamliwym proroku i księdze noszącej jego imię.

Bardziej szczegółowo omówiłem księgi przypisywane Izajaszowi i Jeremiaszowi, ponieważ o tych dwóch mowa w Księgach Królewskich i Kronik, podczas gdy pozostałe nie. Pozostałymi księgami przypisywanymi mężom zwanym prorokami nie będę się zbytnio przejmował, lecz omówię je zbiorczo w ramach moich obserwacji na temat charakteru mężów zwanych prorokami.

W poprzedniej części Wieku Rozumu powiedziałem, że słowo prorok było biblijnym słowem oznaczającym poetę, a wzloty i metafory żydowskich poetów zostały nierozsądnie wplecione w to, co obecnie nazywa się proroctwami. Jestem wystarczająco uzasadniony w tej opinii, nie tylko dlatego, że księgi zwane proroctwami są napisane językiem poetyckim, ale dlatego, że nie ma w Biblii żadnego słowa, poza słowem prorok, które opisywałoby to, co rozumiemy przez poetę. Powiedziałem również, że słowo to oznacza wykonawcę na instrumentach muzycznych, czego przykłady podałem na przykład grupy proroków prorokujących za pomocą psałterzy, tabretów, piszczałek, harf itp., i że Saul prorokował z nimi, 1 Sam., rozdz. 10, werset 5. Z tego fragmentu i z innych części Księgi Samuela wynika, że ​​słowo prorok było ograniczone do oznaczania poezji i muzyki; bo osoba, która miała mieć wizjonerski wgląd w ukryte rzeczy, nie była prorokiem, lecz jasnowidzem [uwaga] (1 Sam., rozdz. IX, werset 9); i dopiero po tym, jak słowo jasnowidz wyszło z użycia (co najprawdopodobniej nastąpiło wtedy, gdy Saul wygnał tych, których nazywał czarownikami), zawód jasnowidza, czyli sztuka widzenia, została włączona do słowa prorok.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

Awatar użytkownika
Queza
Posty: 7777
Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
Lokalizacja: Bieszczady

Re: DEIZM

Post autor: Queza »

Prorok to osoba pełniąca rolę pośrednika między Bogiem a ludźmi, przekazująca boskie przesłania i często przewidująca przyszłe wydarzenia, natomiast jasnowidz to ktoś kto widzi przyszłość człowieka ale niekoniecznie w powiązaniu z Bogiem.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.

Carl Gustaw Jung

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

WIEK ROZUMU, CZĘŚĆ II, SEKCJA 12

Zgodnie ze współczesnym znaczeniem słowa prorok i prorokowanie, oznacza ono przepowiadanie wydarzeń na dużą odległość w czasie, a dla twórców Ewangelii stało się konieczne nadanie mu tej szerokości znaczeniowej, aby zastosować lub rozciągnąć to, co nazywają proroctwami Starego Testamentu, na czasy Nowego; ale zgodnie ze Starym Testamentem prorokowanie widzącego, a później proroka, o ile znaczenie słowa widzący włączone jest do znaczenia proroka, odnosiło się tylko do rzeczy z czasów minionych lub bardzo z nimi ściśle związanych, takich jak wydarzenie bitwy, w którą mieli się zaangażować, lub podróży, lub jakiegokolwiek przedsięwzięcia, które mieli zamiar podjąć, lub jakiejkolwiek okoliczności, która wtedy miała miejsce, lub jakichkolwiek trudności, w których się wówczas znajdowali; Wszystkie one bezpośrednio odnosiły się do nich samych (jak w przypadku wspomnianego już Achaza i Izajasza w odniesieniu do wyrażenia: „Oto panna pocznie i porodzi syna”), a nie do jakiejś odległej przyszłości. To właśnie ten rodzaj proroctwa odpowiada temu, co nazywamy wróżbiarstwem, takim jak rzucanie klątw, przepowiadanie bogactw, szczęśliwych lub nieszczęśliwych małżeństw, czarowanie o utracone dobra itp.; i to oszustwo Kościoła chrześcijańskiego, a nie żydowskiego, oraz ignorancja i przesądy czasów współczesnych, a nie starożytnych, wyniosły tę poetycką, muzyczną, magiczną, marzycielską, przechadzającą się szlachtę do rangi, którą od tamtej pory zajęli.
Ale oprócz tej ogólnej charakterystyki wszystkich proroków, mieli oni również swoją szczególną naturę. Należeli do ugrupowań i prorokowali za lub przeciw, zależnie od przynależności do danej partii, tak jak współcześni pisarze poetyczni i polityczni piszą w obronie ugrupowania, z którym się utożsamiają, przeciwko innemu.

Po podziale Żydów na dwa narody, Judę i Izrael, każda ze stron miała swoich proroków, którzy wzajemnie się oskarżali i obrażali, twierdząc, że są fałszywymi prorokami, kłamliwymi prorokami, oszustami itd.

Prorocy z partii Judy prorokowali przeciwko prorokom z partii Izraela; a z partii Izraela przeciwko prorokom z Judy. Proroctwo tej partii ujawniło się natychmiast po rozłamie za czasów dwóch pierwszych rywalizujących królów, Roboama i Jeroboama. Prorok, który przeklinał lub prorokował przeciwko ołtarzowi, który Jeroboam zbudował w Betel, pochodził z partii Judy, gdzie królował Roboam; a po powrocie do domu został napadnięty przez proroka z partii Izraela, który powiedział do niego (1 Księga Królewska, rozdz. XIII): „Czy ty jesteś mężem Bożym, który przybył z Judy? A on odpowiedział: Ja”. Wtedy prorok z ludu Izraela rzekł do niego: „Ja też jestem prorokiem, tak jak ty (mając na myśli Judę), a anioł przemówił do mnie słowem Pana, mówiąc: Zaprowadź go z powrotem ze sobą do domu swego, aby zjadł chleb i napił się wody. Lecz (jak mówi werset 18) skłamał”. Jednakże, zgodnie z historią, wydarzenie to oznacza, że ​​prorok z ludu Judy nigdy nie powrócił do Judy, gdyż został znaleziony martwy na drodze, za sprawą podstępu proroka z ludu Izraela, którego bez wątpienia własna partia nazywała prawdziwym prorokiem, a proroka z ludu Judy – prorokiem kłamliwym.

W trzecim rozdziale drugiej Księgi Królewskiej opowiedziano historię o prorokowaniu lub zaklinaniu, która w kilku szczegółach ukazuje charakter proroka. Jozafat, król Judy, i Joram, król Izraela, na jakiś czas porzucili wrogość między stronami i zawarli sojusz; ci dwaj, wraz z królem Edomu, wdali się w wojnę z królem Moabu. Jak głosi opowieść, po zjednoczeniu i wymarszu swoich wojsk, znaleźli się w wielkim niebezpieczeństwie braku wody; na co Jozafat rzekł: „Czy nie ma tu proroka Pańskiego, abyśmy przez niego mogli zapytać Pana?”. Jeden ze sług króla izraelskiego powiedział: „Oto Elizeusz”. [Elizeusz należał do stronnictwa Judy]. „I Jozafat, król Judy, rzekł: Słowo Pańskie jest z nim”. Historia głosi, że ci trzej królowie zstąpili do Elizeusza (który, jak już wspomniałem, był prorokiem judzkim), a gdy zobaczył króla Izraela, rzekł do niego: „Co ja mam z tobą wspólnego? Udaj się do proroków ojca twego i matki twojej”. A król Izraela rzekł do niego: „Nie, bo Pan zwołał tych trzech królów, aby ich wydać w ręce Moabu”. [Mając na myśli brak wody, w jakim się znaleźli]. Na co Elizeusz rzekł: „Jako żyje Pan Zastępów, przed którym stoję, gdybym nie zważał na obecność Jozafata, króla Judy, nie spojrzałbym na ciebie ani cię nie zobaczył”. Oto cała jadowitość i wulgarność stronniczego proroka. Teraz musimy przyjrzeć się działaniu, czyli sposobowi prorokowania.

Werset 15. „Przyprowadźcie mi” – powiedział Elizeusz – pieśniarza. I stało się, gdy pieśniarz grał, że spoczęła na nim ręka Pana”. Oto farsa iluzjonisty. Teraz proroctwo: „I rzekł Elizeusz [śpiewając najprawdopodobniej w rytm granej przez siebie melodii]: Tak rzekł Pan: Wykopcie w tej dolinie rowy”. To właśnie powiedziało im to, co każdy wieśniak mógłby im powiedzieć bez gadania ani farsy: że sposobem na zdobycie wody jest jej kopanie.

Lecz jak nie każdy magik słynie z tego samego, tak i ci prorocy; bo choć wszyscy, a przynajmniej ci, o których wspomniałem, słynęli z kłamstwa, niektórzy z nich celowali w przeklinaniu. Elizeusz, o którym właśnie wspomniałem, był liderem w tej gałęzi proroctwa; to on przeklął czterdzieści dwoje dzieci w imię Pana, które przyszły i pożarły dwie niedźwiedzice. Mamy przypuszczać, że dzieci te należały do ​​grupy Izraela; ale ponieważ ci, którzy przeklinają, kłamią, historia o dwóch niedźwiedzicach Elizeusza zasługuje na tyle samo uznania, co historia o Smoku z Wantley, o którym powiedziano:

"Pożarł on troje biednych dzieci, które nie mogły się z nim użerać; A przy jednym posiłku pożarł je, tak jak człowiek zjada jabłko."

Istniał jeszcze inny opis ludzi zwanych prorokami, którzy zabawiali się snami i wizjami; ale czy w nocy, czy w dzień, nie wiemy. Ci, jeśli nie byli całkiem nieszkodliwi, byli raczej mało szkodliwi. Do tej klasy należą:

Ezechiela i Daniela. A pierwsze pytanie dotyczące tych ksiąg, jak i wszystkich innych, brzmi: czy są one autentyczne, to znaczy, czy zostały napisane przez Ezechiela i Daniela?

Nie ma na to dowodów, ale jeśli chodzi o moją opinię, jestem bardziej skłonny uwierzyć, że tak było, niż że nie. Moje argumenty na rzecz tej opinii są następujące: Po pierwsze, ponieważ księgi te nie zawierają wewnętrznych dowodów na to, że nie zostały napisane przez Ezechiela i Daniela, tak jak księgi przypisywane Mojżeszowi, Jozuemu, Samuelowi itd. dowodzą, że nie zostały napisane przez Mojżesza, Jozuego, Samuela itd.

Po drugie, ponieważ zostały napisane dopiero po rozpoczęciu niewoli babilońskiej, a istnieją powody, by sądzić, że żadna księga w Biblii nie została napisana przed tym okresem; przynajmniej na podstawie samych ksiąg można udowodnić, jak już wykazałem, że zostały napisane dopiero po rozpoczęciu monarchii żydowskiej.

Po trzecie, ponieważ sposób, w jaki napisane są księgi przypisywane Ezechielowi i Danielowi, odpowiada stanowi, w jakim znajdowali się ci mężczyźni w czasie ich pisania.

Gdyby liczni komentatorzy i kapłani, którzy bezmyślnie zajmowali się lub marnowali czas udając, że objaśniają i rozszyfrowują te księgi, zostali uprowadzeni w niewolę, tak jak Ezechiel i Daniel, znacznie pomogłoby im to w zrozumieniu powodu takiego sposobu pisania i oszczędziłoby im trudu niszczenia swego wynalazku, jak to zrobili, na próżno; odkryliby bowiem, że sami byliby zmuszeni pisać wszystko, co mieli do napisania o swoich własnych sprawach, o sprawach swoich przyjaciół lub o swoim kraju, w sposób ukryty, tak jak to zrobili tamci ludzie.

Te dwie księgi różnią się od wszystkich pozostałych, ponieważ tylko te są pełne opisów snów i wizji; a różnica ta wynikała z sytuacji, w jakiej znajdowali się pisarze jako jeńcy wojenni lub więźniowie stanu w obcym kraju, co zmuszało ich do przekazywania sobie nawzajem nawet najbłahszych informacji, a także wszystkich swoich politycznych projektów lub opinii, w niejasnych i metaforycznych terminach. Udają, że mieli sny i wizje, ponieważ niebezpiecznie było dla nich mówić o faktach ani posługiwać się prostym językiem. Powinniśmy jednak założyć, że osoby, do których pisali, rozumiały, co mieli na myśli i że nie było to zamierzone dla nikogo innego. Lecz ci zapracowani komentatorzy i księża łamią sobie głowę, aby dowiedzieć się, czego nie mieli wiedzieć i z czym nie mają nic wspólnego.

Ezechiel i Daniel zostali uprowadzeni do niewoli do Babilonu podczas pierwszej niewoli, za czasów Jojakima, na dziewięć lat przed drugą niewolą za czasów Sedekiasza.

Żydzi byli wówczas wciąż liczni i dysponowali znacznymi siłami w Jerozolimie; a ponieważ naturalne jest przypuszczenie, że ludzie w sytuacji Ezechiela i Daniela rozmyślali o odzyskaniu ojczyzny i własnym wyzwoleniu, uzasadnione jest przypuszczenie, że opisy snów i wizji, którymi wypełnione są te księgi, są niczym innym jak zamaskowaną formą korespondencji, mającą ułatwić realizację tych celów – służyły im jako szyfr lub tajny alfabet. Jeśli nie są, są opowieściami, marzeniami i nonsensami; lub przynajmniej fantazyjnym sposobem na odreagowanie znużenia niewoli; ale przypuszcza się, że były tym pierwszym.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17680
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Re: DEIZM

Post autor: Bobo »

RN, kiedyś napisałeś:
RN pisze:Poza tym, kto w tym natłoku informacji czyta takie tasiemce (...)
Chodzi o to, że na takie posty bardzo niewielu decyduje się odpowiedzieć. Niewielu tez je czyta, bo w natłoku informacji, jakie mamy z różnych miejsc i na różne tematy, czytany jest nagłówek, sentencja.
To jak wytłumaczyć, że przepisujesz tu jakąś książkę, wpisy są jak tasiemce i praktycznie dyskusji wielkiej nie ma.
Zastanawiam się też, czy można tak wklepać całą książkę (a do tego chyba zmierzasz) na forum?
Daj link i to wystarczy.
Czy dobrze się rozumiemy?
Bobo-modo
Oszołomstwu mówię NIE!

Nieziem
Posty: 1734
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Re: DEIZM

Post autor: Nieziem »

Bobo pisze: ↑
16 sie 2026, 22:51
RN, kiedyś napisałeś:
RN pisze:Poza tym, kto w tym natłoku informacji czyta takie tasiemce (...)
Chodzi o to, że na takie posty bardzo niewielu decyduje się odpowiedzieć. Niewielu tez je czyta, bo w natłoku informacji, jakie mamy z różnych miejsc i na różne tematy, czytany jest nagłówek, sentencja.
To jak wytłumaczyć, że przepisujesz tu jakąś książkę, wpisy są jak tasiemce i praktycznie dyskusji wielkiej nie ma.
Zastanawiam się też, czy można tak wklepać całą książkę (a do tego chyba zmierzasz) na forum?
Daj link i to wystarczy.
Czy dobrze się rozumiemy?
Bobo-modo
Jestem wdzięczny za te wklejki, poa tym są w temacie wątku. Czytając, zapoznaję się z deizmem. Komentowałem kilka razy. Zapewne te treści są niewygodne dla wielu wierzących, stąd brak reakcji.

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Re: DEIZM

Post autor: RN »

Bobo pisze: ↑
16 sie 2026, 22:51
RN, kiedyś napisałeś:
RN pisze:Poza tym, kto w tym natłoku informacji czyta takie tasiemce (...)
Chodzi o to, że na takie posty bardzo niewielu decyduje się odpowiedzieć. Niewielu tez je czyta, bo w natłoku informacji, jakie mamy z różnych miejsc i na różne tematy, czytany jest nagłówek, sentencja.
To jak wytłumaczyć, że przepisujesz tu jakąś książkę, wpisy są jak tasiemce i praktycznie dyskusji wielkiej nie ma.
Zastanawiam się też, czy można tak wklepać całą książkę (a do tego chyba zmierzasz) na forum?
Daj link i to wystarczy.
Czy dobrze się rozumiemy?
Bobo-modo
Tak powiedziałem i to podtrzymuję.
Natomiast to, co wklejam jest już tak podzielone i nie jest to mój wybór.
Jeżeli te sekcje są za długie to, co powiedzieć o linku z całościa
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pozostałe wyznania i ruchy niechrześcijańskie”