Przeemek pisze:Moją preferencją jest "ugotowanie najlepszego rosołu"...... i nie ma tu wymogu "preferencji", bo ona już została podana - "ugotować" /"najlepszy". Mówiąc prościej, ja chcę najlepszy rosół, nie preferencje..........
jak ugotowac najlepszy rosol?
"Przegląd od AI
Najlepszy rosół ugotujesz, łącząc różne rodzaje mięsa (np. kurczak, wołowina) z włoszczyzną, zalewając je zimną wodą i gotując bardzo powoli na małym ogniu przez kilka godzin, bez przykrycia. Kluczem jest szumowanie na początku, opiekanie cebuli i dodatek lubczyku, co gwarantuje klarowność i głęboki aromat.
......(.....)...........
Wedle zyczenia,przepis na najlepszy rosol od AI.
To po prostu uśredniony przepis z milionów tekstów kucharskich.
To nie jest "najlepszy rosół" - to statystycznie popularny rosół. AI nie potrafi ocenić smaku, nie gotowało. To dokładnie potwierdza moją tezę, że AI symuluje odpowiedź, a nie rozumie pytania.
Więc AI nie "wyznaje" wiary, nie może wyznawać czegokolwiek.
Przeemek pisze:To po prostu uśredniony przepis z milionów tekstów kucharskich.
Stosujac Twoja frazeologie z wczesniejszych postow,moglbym zapytac-a masz jakies dowody na to twierdzenie? ;)
Przeemek pisze:To nie jest "najlepszy rosół" - to statystycznie popularny rosół. AI nie potrafi ocenić smaku, nie gotowało. To dokładnie potwierdza moją tezę, że AI symuluje odpowiedź, a nie rozumie pytania.
Kiedy Ci napisalem o preferencjach,stwierdziles ze nie o nie chodzi,tylko o ten najlepszy.Dostales przepis,ale nie akceptujesz go,twierdzac ze to jakis usredniony,czyli jednak preferencje.Nie ugotowales rosolu z tego przepisu,mimo iz posiadasz umiejetnosc gotowania i potrafisz ocenic smak,a jednak twierdzisz,ze nie jest najlepszy.Czyli ocena z ...
Przemek pisze:Więc AI nie "wyznaje" wiary, nie może wyznawać czegokolwiek.
...dopoki nie znajdzie sie ktos,kto ja zaprogramuje tak,zeby mogla.
Czlowiek nie potrafi latac,a jednak lata,bo trafili sie tacy bracia,ktorzy nauczyli sie jak to zrobic,nie sluchajac twierdzacych ze sie nie da.
Stosujac Twoja frazeologie z wczesniejszych postow,moglbym zapytac-a masz jakies dowody na to twierdzenie? ;)
....
Kiedy Ci napisalem o preferencjach,stwierdziles ze nie o nie chodzi,tylko o ten najlepszy.Dostales przepis,ale nie akceptujesz go,twierdzac ze to jakis usredniony,czyli jednak preferencje.Nie ugotowales rosolu z tego przepisu,mimo iz posiadasz umiejetnosc gotowania i potrafisz ocenic smak,a jednak twierdzisz,ze nie jest najlepszy.Czyli ocena z ...
Mam.
Dowód jest prosty - zapytaj tę samą AI dwa razy o to samo, albo delikatnie w różny sposób, a dostaniesz różne "najlepsze" przepisy. Zapytaj AI trenowaną na francuskich źródłach - dostaniesz inny "najlepszy rosół" niż od AI trenowanej na polskich.
Bo nie ma żadnego obiektywnego "najlepszego" - jest tylko to, co AI wyciągnęła ze swoich danych treningowych.
I tu wracamy do meritum, bo z rosołem to jeszcze pół biedy. Ja od początku pytam o coś znacznie poważniejszego - skąd AI miałaby wiedzieć, w co człowiek ma wierzyć? Skąd miałaby "wybrać" i rozpoznać prawdziwą religię?
...dopoki nie znajdzie sie ktos,kto ja zaprogramuje tak,zeby mogla.
Czlowiek nie potrafi latac,a jednak lata,bo trafili sie tacy bracia,ktorzy nauczyli sie jak to zrobic,nie sluchajac twierdzacych ze sie nie da.
Tyle że człowiek nie lata - lata samolot, który człowiek skonstruował. Człowiek nadal nie potrafi latać o własnych siłach. Analogia chybiona - bo Ty właśnie udowadniasz moją tezę - AI nie "wierzy", tylko symuluje wiarę, tak jak samolot nie "lata jak ptak", tylko imituje efekt lotu zupełnie innym mechanizmem.
Magisterium AI nie jest katolikiem - on produkuje katolicko brzmiące zdania. To fundamentalna różnica, której cały czas nie chcesz dostrzec. Dlatego nie da się zaprogramować AI na "wyznawanie" jakiejś wiary/religii.
Że tak się wtrącę w waszą dyskusje o AI. Kiedyś zapytałem ją, czy zasadne jest to, że w tekście NT powinno być Imię Boże Jehowa. Jak mogłem sie spodziewać, odpowiedź padła, że nie. Podała argumenty typowe. Jednak od słowa do słowa, po zadaniu szeregu pytać, AI zaczęła twierdzić, że to całkiem możliwe, potem, że bardzo prawdopodobne, że w tekście oryginalnym było to imię. W końcu doszliśmy, że w 90% jest prawie pewne, że Imię tam było. AI nie ma przekonań, można też nim sterować i uzyskać to, co się chce. Po części zależy to od tego, jak formułujesz pytania.
Natomiast w kwestii, czy AI jest wierząca, to... wg. Biblii, wiara jest darem od Boga (Ef 2:8; Rzym 12:3).
Zakres wiedzy, jakim dysponuje AI to nie wiara. Wiedza może prowadzić do wiary, ale tu jest ten próg, którego AI nie przeskoczy. Wiarę daje Bóg a nie ludzie programujący AI.
Przez przeszło dwadzieścia lat żyję w stanie, który — według wszelkich dostępnych obserwatorów zewnętrznych — uchodzi za małżeństwo. Nie zostało to nigdy szczególnie formalnie ustalone, raczej wydarzyło się samo: przyjaciele, kierując się zapewne impulsem o nie do końca zbadanej genezie humanitarnej, przyprowadzili pewnego dnia do mojego mieszkania swoją znajomą, po czym — uznawszy najwyraźniej sprawę za załatwioną — wyszli i nie wrócili już w tej roli.
Od tego momentu funkcjonujemy razem. Bez protokołów, bez ceremonii, bez pieczęci i podpisów, lecz za to z czymś znacznie bardziej wymagającym: z powszechną zgodą otoczenia, które od samego początku wie lepiej, kim jesteśmy, niż my sami.
Przez lata nie widziałem w tym nic szczególnego. Związek jak związek — tyle że bez papieru.
Aż do chwili, gdy, przypadkiem czy z nieostrożności, natrafiłem na głosy internetowego forum, gdzie ktoś z powagą, a ktoś inny z jeszcze większą, wyjaśnił mi, że mój stan cywilno-duchowy może być nie tyle neutralny, ile podejrzany. A w najgorszym wariancie — kwalifikujący się do kategorii moralnie niepewnych.
Od tego momentu zacząłem widzieć rzeczy, których wcześniej nie było. Na przykład twarz moderatora Bobo — spokojną, lecz nieubłaganą — która zdaje się patrzeć na mnie z tą szczególną mieszaniną troski i wyroku, właściwą wyłącznie istotom przekonanym o swojej interpretacyjnej wyższości.
W akcie desperacji sięgnąłem więc do tekstów źródłowych, szukając instrukcji obsługi związku, który mógłby uchodzić za „prawidłowy w oczach Najwyższego”. I tu pojawia się pewien kłopot natury fundamentalnej: instrukcja, o ile istnieje, jest zaskakująco lakoniczna.
Pierwszy przypadek — Adam i Ewa — nie pozostawia wiele materiału porównawczego. Brak świadków, brak formularzy, brak ceremonii, brak nawet sugestii, że ktoś to później zatwierdził. A jednak, z niejasnych powodów, historia uznała ich za parę o statusie wiążącym.
Reszta przekazu milczy albo mówi językiem, który wymaga osobnego tłumacza, kolejnych komentarzy i jeszcze kolejnych komentarzy do komentarzy. W efekcie człowiek zostaje z wrażeniem, że im bardziej chce zrozumieć podstawowe zasady, tym bardziej uczestniczy w nieskończonym sporze o ich interpretację.
I wtedy pojawia się pytanie, które nie tyle domaga się odpowiedzi, co raczej nie daje się już wyciszyć: jak właściwie „zalegalizować” związek w oczach Najwyższego, skoro sama definicja legalizacji zmienia się w zależności od tego, kto akurat przemawia?
Czy konieczne jest w tym celu przystąpienie do jakiejś instytucji? A jeśli tak — to do której? Judaistycznej, chrześcijańskiej, czy jeszcze innej, nowszej, bardziej aktualnie zatwierdzonej przez Niebo?
I wreszcie pytanie najbardziej kłopotliwe, choć wypowiadane półgłosem: czy istnieje gdziekolwiek ranking bliższości wobec tego, co uznaje się za Boską akceptację — czy też każdy system posiada wyłącznie własną mapę, na której centrum zawsze znajduje się on sam?
Nie wiem. I być może właśnie w tej niepewności cała sprawa okazuje się najbardziej uporczywa.
Felek pisze:Pierwszy przypadek — Adam i Ewa — nie pozostawia wiele materiału porównawczego. Brak świadków, brak formularzy, brak ceremonii, brak nawet sugestii, że ktoś to później zatwierdził. A jednak, z niejasnych powodów, historia uznała ich za parę o statusie wiążącym.
Dziwne jakieś argumenty stosujesz. Dzisiejsze normy miały obowiązywać na początku?
Dodam, że sukni ślubnej też nie było
Jeśli Bóg zatwierdził pierwsze małżeństwo to jakich świadków jeszcze Tobie potrzeba? No chyba, że pomijasz tych ze sfery duchowej (aniołów itp.).
To, że zawarto wtedy małżeństwo potwierdził później Jezus nawiązując do pierwszej pary:
Odparł im: „4 Czy nie czytaliście, że Stwórca już na początku stworzył ludzi jako mężczyznę i kobietę 5 i że powiedział: ‚Z tego względu mężczyzna opuści ojca i matkę, a przylgnie do swojej żony i oboje będą jednym ciałem’? 6 Tak więc nie są już dwojgiem — są jednym ciałem. Co zatem Bóg połączył, tego niech człowiek nie rozdziela” (Mat 19:4-6).
Sposób zawarcia małżeństwa w różnych epokach i miejscach na ziemi wygląda inaczej, zrozumiałe więc, że Biblia nie narzuca jednego sposobu zawarcia małżeństwa. Jednak... mocno rozgranicza się życie w małżeństwie od życia z drugą osobą bez małżeństwa.
No bo jak wtedy traktować taki zarzut jak niemoralność, rozpusta (po grecku porneia) gdyby można było bez ślubu żyć z kobietą i uważać, że to OK.
Podam ciekawostkę. W księdze Ozeasza, gdy Bóg powiedział, żeby prorok jeszcze raz pokochał kobietę, która innego kocha i cudzołoży, gdy prorok oświadczył jej, że się do niej nie zbliży, Bóg oskarżył kapłana, że jego słabość za dnia, powoduje słabość proroka
Oz 3:1-3 PBP 1
I znów PAN powiedział do mnie: Idź, pokochaj kobietę kochającą innego i cudzołożącą. Podobnie PAN kocha synów Izraela, a oni odwracają się do innych bogów i lubią placki z rodzynkami.
2
Nabyłem ją więc sobie za piętnaście srebrników oraz za chomer i letek jęczmienia.
3
Powiedziałem do niej: Pozostań u mnie na dłuższy czas, źle się nie prowadź, nie oddawaj się mężczyznom, a ja też do ciebie [nie przyjdę].
Oz 4:4-5 PBP 4
I co? Niech nikt nie oskarża i niech nikt nie osądza?! Z tobą, tak, z tobą, mam sprawę, kapłanie!
5
Potykasz się dniem i nocą, a wraz z tobą potyka się prorok — i zniszczyłeś swój lud!
1Kor 1:27 BT5 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Radku - a czy w roli kapłana nie jest pobłogosławić małżeństwo?
Queza, w tej relacji u Ozeasza chodziło o to, że to kapłan jest winny kształtu świata, który spowodował, że prorok nie chciał zbliżać się do kolejnej kobiety
1Kor 1:27 BT5 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Radku - a czy w roli kapłana nie jest pobłogosławić małżeństwo?
Queza, w tej relacji u Ozeasza chodziło o to, że to kapłan jest winny kształtu świata, który spowodował, że prorok nie chciał zbliżać się do kolejnej kobiety
Tylko, że Feldek nie jest prorokiem a ma moim zdaniem paranoję przed zawarciem małżeństwa.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Radku - a czy w roli kapłana nie jest pobłogosławić małżeństwo?
Queza, w tej relacji u Ozeasza chodziło o to, że to kapłan jest winny kształtu świata, który spowodował, że prorok nie chciał zbliżać się do kolejnej kobiety
Tylko, że Feldek nie jest prorokiem a ma moim zdaniem paranoję przed zawarciem małżeństwa.
Queza, zdaje się, że dopiero się poznaliście. Daj Mu trochę czasu
1Kor 1:27 BT5 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Queza, w tej relacji u Ozeasza chodziło o to, że to kapłan jest winny kształtu świata, który spowodował, że prorok nie chciał zbliżać się do kolejnej kobiety
Tylko, że Feldek nie jest prorokiem a ma moim zdaniem paranoję przed zawarciem małżeństwa.
Queza, zdaje się, że dopiero się poznaliście. Daj Mu trochę czasu
Radku - aleś mnie rozśmieszył, przecież ja nie jestem Jego kobietą.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.