Oto obszerne przytoczenie z książki „Żydowskie legendy biblijne”; SUPLEMENT II ----
--- str. 581 i 582.W tradycji zachodniej hebrajskie imiona własne są na ogół przekształcone w sposób niezgodny z rzeczywistą wymową, czasami tak bardzo, że trudno je wręcz rozpoznać. Przekształcenia te wywodzą się przeważnie z miejscowych przekładów Biblii, a w nich z wersji greckich albo łacińskich. Wiele najczęściej spotykanych i najważniejszych imion przyjęło się już w tradycji różnych narodów, także w polskiej, do tego stopnia, że należy je uznać raczej za tłumaczenie tych imion na rozmaite języki, a nie za ich przeróbki czy uproszczenia fonetyczne. Wprowadza to zamęt tym większy, że i przekłady Biblii w niejednym kraju bywają liczne i mocno się różniące, nie wyłączając zawartych w nich imion, oprócz tych najbardziej zadomowionych. Na przykład hebrajskie imię Mosze zawsze będzie po angielsku Moses, po polsku Mojżesz, lecz setki innych miewają po kilka najbardziej dowolnych wersji, w zależności po prostu od fantazji lub niekompetencji tego czy innego tłumacza.
Także dokładniejsze transkrypcje wyrazów, imion własnych lub cytatów hebrajskich i aramejskich bywają różne i nie istnieje żaden system ujednolicony, przyjęty na wszelkie okoliczności. Pod tym względem sytuacja hebrajskiego jest bez porównania gorsza niż np. greki albo sanskrytu. Jest więc dobre pół tuzina systemów transkrypcji naukowej i mnóstwo miejscowych sposobów transkrybowania do użytku potocznego. Prace naukowe powinny używać tych pierwszych, decydując się wyraźnie i stwierdzając, którym systemem ścisłej transkrypcji naukowej się posługują. W dziełach literackich, do których należy niniejsze, nie miałoby to większego sensu. Więc i ja stosuję potoczną transkrypcję polską.
Ale co innego transkrypcja, a co innego tłumaczenie imion własnych na ich miejscowe odpowiedniki.
Tym bardziej, że są to z reguły odpowiedniki przyjęte w tradycji chrześcijańskiej, do tej zaś dzieło par excellence żydowskie i poświęcone tradycji żydowskiej nie ma powodu się dostosowywać. Co więcej: są tym wyraźniejsze powody, ażeby podkreślić odrębność tych tradycji, odrywając je od chrześcijaństwa i pokazując choćby w imionach własnych, jak brzmią one w postaci oryginalnej.
O ile zatem we wstępie czy w innych rozważaniach możemy użyć imienia Mojżesza w jego powszechnie znanej formie, to we właściwym będziemy już pisać Mosze. I tak samo we wszystkich innych przypadkach rozbieżności.
[…]
W wersjach chrześcijańskich nagminnie występuje zniekształcenie brzmienia imion własnych również dlatego, że dawni tłumacze, których prace dały początek tej tradycji, trzymali się nie wymowy hebrajskiej, ale raczej transliteracji, jaką utrwaliły Septuaginta lub Vulgata. Stąd np. masowe i bardzo charakterystyczne pisanie litery b w miejscu bet niezależnie od rzeczywistej wymowy b lub w. Stąd nagminne mylenie pięciu głosek syczących itd.
[...]
Stephanos, ps. EMET