po lekturze 27 rozdziału ks. Jeremiasza naszła mnie taka myśl: jak nic Jeremiasz brzmi jak szpieg babiloński.
Teraz możemy tłumaczyć, że Bóg rządzi narodami, w następnym rozdziale, żeby udowodnić, że to Jeremiasz ma rację, ukatrupi Chananiasza - ale ja się tam współczesnym Jeremiaszowi Judejczykom nie dziwię, że nie chcieli go słuchać. Wyobraźcie sobie u nas taką sytuację - wchodzą do nas onuce, a wychodzi prorok i mówi "nie brońcie się, jak będą was wywozić, to jedźcie - pracujcie na pomyślność zabajkala, bo przez 70 lat (tak, wiem, czas długi, ale skończony) to będzie wasz dom. Koniec końców, jak oni mieli odróżnić, czy to Jeremiasz, czy dziesiątki innych proroków ma rację?Naród i królestwo, które nie chciałyby służyć Nabuchodonozorowi, królowi babilońskiemu, i które nie poddałyby swego karku pod jarzmo króla babilońskiego, nawiedzę mieczem i zarazą - wyrocznia Pana - dopóki nie oddam ich w jego ręce. Jr 27,8
Z Panem Bogiem
wilku
PS. moja Źona zwróciła mi też uwagę na inny aspekt - jaką psychę musiał mieć Jeremiasz, żeby głosić w imieniu Pana takie kontrowersyjne tezy...