Ja nie znam tych języków i nie zamierzam znać, a mam błogosławieństwo Boże.
Biblia kontra nauka ....
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
- Queza
- Posty: 7786
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Biblia kontra nauka ....
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
- booris
- Posty: 4220
- Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
- Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona
Re: Biblia kontra nauka ....
Byc moze kiedys zmienisz zamiar,a z blogoslawienstwem bedzie Ci latwiej.Queza pisze:Ja nie znam tych języków i nie zamierzam znać, a mam błogosławieństwo Boże.
Trzymaj się Ukraino
https://www.youtube.com/watch?v=saEpkcVi1d4
https://www.youtube.com/watch?v=saEpkcVi1d4
- radek
- Posty: 5386
- Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
- Lokalizacja: Choszczno
- Kontakt:
Re: Biblia kontra nauka ....
Booris jesteś bogatą osobą umiejącą przedstawic Swoją ofertę, Pismo Święte w jakimkolwiek języku by nie było z pewnością Ci nie przeszkodzi. Jeśli ktoś wychodzi do Ciebie z inicjatywą próbując szachować Cię Pismem Świętym, to z pewnością nie jest to Jego Autor. Życzę Ci byś wytrwał
Ewangelia według św. Mateusza 24:12-13 BW1975
[12] A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie. [13] A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
https://bible.com/bible/3490/mat.24.12.BW1975
1Kor 1:27 BT5
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Wielbiciel Pełni
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć
Wielbiciel Pełni
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Biblia kontra nauka ....
Opisuje stworzenie zwierząt i przyprowadzenie ich do człowieka, aby nadał im nazwy. Można też dojść do wniosku, że z owego stworzenia miała znależć sie pomoc dla człowieka, ale tak się nie stało.
Rozdziały nie tylko, że nie są spójne to jeszcze poszczególne opisy są błędne.
No, a czy tłumaczenia nie powstały na analizie manuskryptów.
Ja rozumiem, że mogą znajdować się w nich pewne wyznaniowe naleciałości, ale ogólnie treść nie jest widzimisię redaktorów tylko na czymś sie opiera
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Biblia kontra nauka ....
Masz rację.
Między innymi dlatego zaprzestałam rozmów w tym temacie. Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś, kto rozumy pozjadał i z innych robi niedouczonych debili.
Takie podchodzenie do Biblii i rozmów o niej i treści w niej zawartych mija się z celem.
Wynika z tego, że Biblia została napisana przez intelektualistów i tylko dla wysoce postawionych, wykształconych jest przeznaczona do czytania, studiowania, ot. czysta ciekawostka naukowa, dla badaczy.
Tłumaczenia w ogóle można w kąt rzucić, bo jakiego by nie dotknąć, to wszystkie kłąmią.
Takie wnioski są z dyskusji z userem Przeemkiem.
Dziękuję i pa pa temu tematowi i userowi.
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Biblia kontra nauka ....
Przeważnie ''czasowniki o innym znaczeniu'' pojawiają się wtedy, kiedy w żaden sposób nie da się pogodzić sprzeczności i innych błędówwuka pisze: ↑27 kwie 2025, 13:33
Masz rację.
Między innymi dlatego zaprzestałam rozmów w tym temacie. Nie ma żadnego sensu dyskusja z kimś, kto rozumy pozjadał i z innych robi niedouczonych debili.
Takie podchodzenie do Biblii i rozmów o niej i treści w niej zawartych mija się z celem.
Wynika z tego, że Biblia została napisana przez intelektualistów i tylko dla wysoce postawionych, wykształconych jest przeznaczona do czytania, studiowania, ot. czysta ciekawostka naukowa, dla badaczy.
Tłumaczenia w ogóle można w kąt rzucić, bo jakiego by nie dotknąć, to wszystkie kłąmią.
Takie wnioski są z dyskusji z userem Przeemkiem.
Dziękuję i pa pa temu tematowi i userowi.![]()
Jeżeli rzeczywiście dopiero teraz zostało odkryte poprawne tłumaczenie danego fragmentu, to co z tymi, którzy pomarli i nie dane im było tego wiedzieć, wobec tego się stosować.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE
- booris
- Posty: 4220
- Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
- Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona
Re: Biblia kontra nauka ....
Dziekuje Radku.Zycze Ci tego samego.Jestem przekonany,ze obaj damy rade.
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
Trzymaj się Ukraino
https://www.youtube.com/watch?v=saEpkcVi1d4
https://www.youtube.com/watch?v=saEpkcVi1d4
-
Przeemek
- Posty: 107
- Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54
Re: Biblia kontra nauka ....
Twój sarkazm o nauce hebrajskiego, greki koine, aramejskiego i łaciny jest zrozumiały – analiza Biblii w oryginale to wyzwanie. Ale dzięki ciężkiej pracy tysięcy historyków, biblistów i tłumaczy mamy dziś narzędzia, jak Bible Hub czy Blue Letter Bible, mamy słynną konkordancję Stronga, czy tłumaczenia interlinearne, które pozwalają studiować Pismo bez znajomości tych języków. W czasach analfabetyzmu ludzie byli zdani na innych lub narażeni na błędne opowieści. Dziś mamy ogromne możliwości badania tekstu – ja to doceniam, a nie wyśmiewam.
Poza tym, nie chodzi o to, że przekłady na polski są bezwartościowe czy że Biblia traci status Słowa Bożego. Tłumaczenie starożytnych tekstów, takich jak masoreckie kodeksy hebrajskie (np. Kodeks Leningradzki) czy greckie manuskrypty Septuaginty i NT (np. Kodeks Synajski), to złożony proces. Języki różnią się gramatyką, idiomami i kontekstem kulturowym, więc przekłady nigdy nie będą identyczne.
Weź prosty przykład: polskie przysłowie „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy” po angielsku może brzmieć „Haste makes waste” albo „When you rush, you invite trouble”. Oba oddają sens, ale różnią się formą. W Biblii podobnie – hebrajski czasownik „way-yi-tser” w Rdz 2:19 może być tłumaczony jako „utworzył” (Biblia Warszawska) lub „już uformował” (pluperfekt), co zmienia wrażenie chronologii. To nie błąd w tekście, tylko ograniczenie języka docelowego. Nawet zwykłe tłumaczenie z angielskiego na polski (np. „I’m over the moon” jako „Jestem w siódmym niebie”) wymaga interpretacji, a co dopiero z hebrajskiego czy greki koine, gdzie mamy idiomy sprzed 2000-3000 lat.
Biblia w oryginalnych manuskryptach jest bardzo spójna – uczeni szacują 95-99% zgodności tekstu w kodeksach greckich i hebrajskich (np. Zwoje z Qumran potwierdzają masorecki tekst). Różnice w przekładach wynikają z wyborów tłumaczy, a nie z błędów w Biblii. Narzędzia jak Bible Hub czy Blue Letter Bible pomagają analizować oryginały, ale przekłady, choć nieidealne, wciąż przekazują przesłanie Słowa Bożego. To nie ironia, tylko rzeczywistość tłumaczeń, którą specjaliści od wieków starają się doskonalić.
Rdz 2:19 nie mówi o stworzeniu zwierząt, tylko o ich przyprowadzeniu do Adama, by je nazwał i pokazać -- przeczytaj jeszcze raz? -- rozwijając kontekst, że nie są odpowiednią pomocą (Rdz 2:18, 20). Hebrajskie „way-yi-tser” może znaczyć „już uformował”, czyli zwierzęta istniały wcześniej (Rdz 1:24-25). Zauważ, że są przekłady, które oddają taką narracje, np. Biblia Tysiąclecia mówi: „Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta.........” (a tu jak na ironię, katolicy byli by raczej mniej skłonni wspierać dosłowną intepretacją, z ich znanym podejściem do alegoryzowania wszystkiego w Aktach Stworzenia), co przez imiesłów sugeruje, że to stało się wcześniej, jak w Rdz 1:24-25. Jak widzisz, to nie nieudana próba pomocy, a wstęp do stworzenia Ewy. Rdz 1 i 2 są spójne – zwierzęta były przed człowiekiem.
Fajnie, że masz zdanie/opinię, ale pokaż, jak to uzasadnisz faktami? Rdz 1:24-27 mówi jasno: zwierzęta lądowe powstały przed człowiekiem (szósty dzień). Rdz 2:19, z hebrajskim „way-yi-tser” („już uformował”), opisuje przyprowadzenie zwierząt do Adama, nie ich stworzenie. Oba rozdziały są spójne – Rdz 2 rozwija rolę człowieka, nie zmienia chronologii.
Twoje jednostrone subiektywne odrzucanie innych znaczeń terminu „way-yi-tser” nie prowadzi do prawdy ani fałszu – tłumaczenia to złożony proces, a konsensus naukowy obiektywnie daje opowiedź poprzez "narzędzia" językowe. A że nie pasuje ona do twojej wcześniejszej wersji, nie znaczy wcale, że nie jest prawdziwa......ale jak każdy, masz prawo do swojej opinii.....
Masz rację – tłumaczenia opierają się na manuskryptach, jak Kodeks Leningradzki czy Septuaginta, i nie są „widzimisię” tłumaczy.
Ale trzeba zrozumieć, że proces tłumaczenia jest złożony - kilka przykładów na czym ona polega, podałem wyżej. Hebrajskie słowa, jak „way-yi-tser” w Rdz 2:19 („już uformował” lub „utworzył”), mogą być różnie interpretowane.
Idąc Twoim tokiem rozumowania, dlaczego praktycznie wszystkie przekłady – Tysiąclecia, Warszawska, Gdańska, Przekład Nowego Świata i wiele innych – różnią się w doborze słów, praktyczne wszędzie w Biblii? Dlatego „Ulepiwszy” (Tysiąclecia) sugeruje wcześniejsze stworzenie zwierząt, „utworzył” (Warszawska) – sekwencję. To nie „widzimisię” redaktorów, tylko złożoność hebrajskiego „way-yi-tser” („już uformował” lub „uformował”). Wybierając jedną interpretację, pomijasz inne.
Ale nie ma idealnych przekładów - chcesz dokładności, musisz.... niestety ...zaglądać do "oryginałów"......
Bo takie tłumaczenie to jest proces, plus naleciałości wyznaniowe czy ograniczenia języka, prowadzi do pomyłek, np. sugerując w Rdz 2:19 stworzenie zwierząt po człowieku. Nie znaczy, że przekłady są złe – to naturalne wyzwania. Analiza manuskryptów i narzędzi, jak Bible Hub, potwierdza: zwierzęta były przed człowiekiem (Rdz 1:24-27).
- Queza
- Posty: 7786
- Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
- Lokalizacja: Bieszczady
Re: Biblia kontra nauka ....
Nie, nie zmienię, żebym przeczytała tyle przekładów Biblii ile mam w domu to będzie dobrze, wszystkie po polsku oczywiście, a Bóg mi błogosławi, gdy robię pożyteczne rzeczy a nie główkuję. Ci co przetłumaczyli Biblię napewno zrobili to dobrze, ja lepiej tego nie zrobię.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.
Carl Gustaw Jung
Carl Gustaw Jung
-
RN
- Posty: 7515
- Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
- Lokalizacja: Ziemia Łódzka
Re: Biblia kontra nauka ....
W takim razie jeszcze raz czytamy.
KSIEGA RODAJU 2.19. BIBLIA TYSIACLECIA
Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa
Według pierwszego opisu zwierzęta lądowe powstały przed człowiekiem, a według drugiego opisu wspomina się o nich po stworzeniu człowieka.Przeemek pisze: ↑28 kwie 2025, 11:16Fajnie, że masz zdanie/opinię, ale pokaż, jak to uzasadnisz faktami? Rdz 1:24-27 mówi jasno: zwierzęta lądowe powstały przed człowiekiem (szósty dzień). Rdz 2:19, z hebrajskim „way-yi-tser” („już uformował”), opisuje przyprowadzenie zwierząt do Adama, nie ich stworzenie. Oba rozdziały są spójne – Rdz 2 rozwija rolę człowieka, nie zmienia chronologii.
Oba opisy są groteskowe. Po co w ogóle potrzebne sa tam dwa opisy, gdzie na długości kilku wersetów okazuje sie, że był stworzony człowiek Rdz 1. 27. a już w Rdz. 2. 5 okazuje sie, że nie ma jeszcze człowieka.
]
Słowo ''ulepiwszy'' nie musi sugerować owego ulepienia wcześniej przed człowiekiem. Wystarczy spróbować zachować ciągłość od wersetu Rdz. 2. 18 gdzie jest mowa o stworzeniu pomocy dla człowieka.
Zajrzałem do sugerowanej strony Biblle hub i tam jest kilka wariantów tłumaczenia spornych wersetów. Nie zauważyłem tłumaczenia, gdzie w sposób wyrażny oddaje się ten werset jako zwierzęta wcześniej stworzone zostały przyprowadzone do Adama. Tłumaczenia są takie, jakie mamy w polskich przekładach.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE
-
nike
- Posty: 11689
- Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59
Re: Biblia kontra nauka ....
Nie masz racji RN zwierzęta zostały stworzone w dniu piątym, a człowiek w szóstym.
Biblia nie jest pisaną po kolei chronologicznie tylko trochę tu trochę tam. Dla naszego główkowania.
Biblia nie jest pisaną po kolei chronologicznie tylko trochę tu trochę tam. Dla naszego główkowania.
-
Przeemek
- Posty: 107
- Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54
Re: Biblia kontra nauka ....
No i czy zastosowanie tutaj imiesłowu 'Ulepiwszy' nie implikuje możliwości, że stało się to wcześniej? Ta forma gramatyczna wskazuje na czynność ukończoną przed głównym działaniem zdania (przyprowadzeniem zwierząt do Adama).RN pisze: ↑28 kwie 2025, 23:57W takim razie jeszcze raz czytamy.
KSIEGA RODAJU 2.19. BIBLIA TYSIACLECIA
Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa
To jak powiedzenie 'Ugotowawszy obiad, zasiedliśmy do stołu' - najpierw było gotowanie, potem siedzenie. Albo 'Przeczytawszy książkę, oddałem ją do biblioteki' - najpierw było czytanie, potem oddanie, a nie jednoczesne działania. Czy chodźby 'Zbudowawszy dom, zaprosił przyjaciół na parapetówkę' - budowa została ukończona przed zaproszeniem gości, co wskazuje na określoną sekwencję wydarzeń.
Analogicznie, można interpretować, że Bóg najpierw ulepił zwierzęta (co opisuje Rdz 1:24-25), a dopiero później przyprowadził je do człowieka. Imiesłów uprzedni sugeruje sekwencję wydarzeń, nie równoczesność działań, co wspiera spójność obu opisów stworzenia.
Ważne jest aby zrozumieć, że Rdz 1 i Rdz 2 to dwa opisy tych samych wyadrzeń - ale z różną perspektywą i celem:RN pisze: ↑28 kwie 2025, 23:57Według pierwszego opisu zwierzęta lądowe powstały przed człowiekiem, a według drugiego opisu wspomina się o nich po stworzeniu człowieka.
Oba opisy są groteskowe. Po co w ogóle potrzebne sa tam dwa opisy, gdzie na długości kilku wersetów okazuje sie, że był stworzony człowiek Rdz 1. 27. a już w Rdz. 2. 5 okazuje sie, że nie ma jeszcze człowieka.![]()
- Rdz 1 jest jak plan architektoniczny lub harmonogram budowy – pokazuje kolejność działań, co i kiedy ma być stworzone - fundament, ściany, dach, instalacje, a na końcu wyposażenie wnętrz. To chronologiczny, uporządkowany opis procesu.
- Rdz 2 jest jak projekt wnętrza albo jak opis historii mieszkańca domu – skupia się na tym, dlaczego dom został zbudowany, dla kogo, i jak człowiek ma w nim funkcjonować. Nie powtarza krok po kroku budowy, tylko skupia się na człowieku, jego roli, relacjach i celach - nawiązując do elementów z harmonogramu budowy, tam gdzie autor uznał za konieczne.
Ale to jakby dwa różne opisy tych samych wydarzeń, dlatego drugi opis nie zaburza chronologii pierwszego.
Wspomniany przez Ciebie Rdz 2,5 nie przeczy istnieniu człowieka, ale mówi o specyficznym kontekście: 'Nie było jeszcze człowieka, który by uprawiał ziemię' - co odnosi się do rolniczej aktywności, nie do samego istnienia.
Co do imiesłowu 'Ulepiwszy' w Rdz 2,19 - właśnie potwierdza on, że stworzenie zwierząt nastąpiło wcześniej. Hebrajskie 'way-yi-tser' może być tłumaczone jako 'już uformował', co wskazuje na czynność wcześniejszą wobec przyprowadzenia zwierząt do Adama.
Dwa opisy nie są 'groteskowe' ani sprzeczne - to celowy zabieg literacki. Pierwszy rozdział daje panoramiczny obraz stworzenia, drugi zagłębia się w szczegóły relacji człowiek-Stwórca. To jak dwa ujęcia tej samej rzeczywistości - jedno szerokie, drugie zbliżone na kluczowy element. Podobne zabiegi stosuje się powszechnie w literaturze, także współczesnej.
Twój argument, że 'ulepiwszy' niekoniecznie sugeruje wcześniejsze stworzenie zwierząt, pomija kluczowe aspekty gramatyczne i kontekstowe.RN pisze: ↑28 kwie 2025, 23:57Słowo ''ulepiwszy'' nie musi sugerować owego ulepienia wcześniej przed człowiekiem. Wystarczy spróbować zachować ciągłość od wersetu Rdz. 2. 18 gdzie jest mowa o stworzeniu pomocy dla człowieka.
Zajrzałem do sugerowanej strony Biblle hub i tam jest kilka wariantów tłumaczenia spornych wersetów. Nie zauważyłem tłumaczenia, gdzie w sposób wyrażny oddaje się ten werset jako zwierzęta wcześniej stworzone zostały przyprowadzone do Adama. Tłumaczenia są takie, jakie mamy w polskich przekładach.
Po pierwsze, forma imiesłowu uprzedniego w języku polskim (i odpowiadająca jej konstrukcja w hebrajskim) z definicji wyraża czynność wcześniejszą względem głównego czasownika zdania. W zdaniu 'Ulepiwszy zwierzęta, Pan Bóg przyprowadził je do człowieka' gramatycznie 'ulepienie' poprzedza 'przyprowadzenie'. To nie interpretacja teologiczna, tylko podstawowa zasada gramatyczna.
Po drugie, kontekst całości Księgi Rodzaju potwierdza tę interpretację. Rdz 1:24-27 jasno ustala chronologię: zwierzęta powstały przed człowiekiem. Jeśli Rdz 2:19 interpretowalibyśmy jako stworzenie zwierząt po człowieku, mielibyśmy jawną sprzeczność w tekście, który tradycyjnie przypisywany jest jednemu autorowi (Mojżeszowi).
Co do tłumaczeń na BibleHub - wiele z nich faktycznie używa form, które można interpretować dwojako. Ale właśnie dlatego konieczne jest sięgnięcie do oryginalnego hebrajskiego tekstu, gdzie 'way-yi-tser' może być rozumiane jako 'już uformował'. Ponadto, warto zauważyć, że niektóre angielskie przekłady używają form typu 'had formed' (np. NIV), co wyraźnie wskazuje na czynność uprzednią.
Wreszcie, kontekst Rdz 2:18-20 nie przeczy tej interpretacji. Choć Bóg mówi o stworzeniu pomocy dla człowieka, to przyprowadzenie zwierząt służy temu, by pokazać, że one NIE są odpowiednią pomocą (werset 20). To naturalnie prowadzi do stworzenia kobiety jako właściwej pomocy. Gdyby zwierzęta były stworzone specjalnie jako pomoc, a potem okazały się nieodpowiednie, sugerowałoby to błąd w planie Stwórcy - interpretacja niezgodna z teologią biblijną.
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Biblia kontra nauka ....
Prof. Majewski w wykładach, których linki wkleję wyjaśnia o dwóch wersjach stworzenia, w tych różnych wersetach w ks.Rdz. Polecam.
O czym TAK NAPRAWDĘ jest Ks. Rodzaju? Stworzenie świata wg Biblii
https://www.youtube.com/watch?v=Bxo8M9A ... ex=4&t=10s
Co mówi Biblia o Stworzeniu świata i człowieka? Księga Rodzaju [Tora 4]
https://www.youtube.com/watch?v=Iam0J-A ... t8&index=5
Całość o Torze jest tu (cała lista) https://www.youtube.com/playlist?list=P ... V6S0soK4t8
O czym TAK NAPRAWDĘ jest Ks. Rodzaju? Stworzenie świata wg Biblii
https://www.youtube.com/watch?v=Bxo8M9A ... ex=4&t=10s
Co mówi Biblia o Stworzeniu świata i człowieka? Księga Rodzaju [Tora 4]
https://www.youtube.com/watch?v=Iam0J-A ... t8&index=5
Całość o Torze jest tu (cała lista) https://www.youtube.com/playlist?list=P ... V6S0soK4t8
-
Przeemek
- Posty: 107
- Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54
Re: Biblia kontra nauka ....
Akurat tak się złożyło, że znam część twórczości profesora Marcina Majewskiego - widziałem kilka jego wykładów i podcastów. Jedno trzeba mu przyznać, posiada rozległą wiedzę o starożytnych tekstach oraz dostęp do wielu źródeł, które potrafi dobrze wykorzystywać. Często sięgam po jego materiały, gdy chcę pokazać, że istnienie Jezusa jako postaci historycznej da się uzasadnić bez odwoływania się do teologii czy religii - czysto akademickimi faktami. W jego filmie "Czy Jezus istniał?" profesor potrafi logicznie i historycznie wyjaśnić, że Jezus był postacią realną. Taki materiał to dla mnie zawsze dobry punkt wyjścia do dalszej ewangelizacji - rozmów z osobami poszukującymi lub sceptycznymi.wuka pisze: ↑29 kwie 2025, 14:02Prof. Majewski w wykładach, których linki wkleję wyjaśnia o dwóch wersjach stworzenia, w tych różnych wersetach w ks.Rdz. Polecam.
O czym TAK NAPRAWDĘ jest Ks. Rodzaju? Stworzenie świata wg Biblii
https://www.youtube.com/watch?v=Bxo8M9A ... ex=4&t=10s
Co mówi Biblia o Stworzeniu świata i człowieka? Księga Rodzaju [Tora 4]
https://www.youtube.com/watch?v=Iam0J-A ... t8&index=5
Całość o Torze jest tu (cała lista) https://www.youtube.com/playlist?list=P ... V6S0soK4t8
Jednak trzeba być wyczulonym, na fakt, że przy głębszej analizie wykładów i filmików prof. Majewskiego trzeba dodać, że mamy do czynienia z naukowcem, który jest nie tylko biblistą, ale również katolickim teologiem. Prof. Marcin Majewski to doktor habilitowany nauk teologicznych, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego. Oznacza to, że jego interpretacje wypływają z katolickiej, filozoficzno-teologicznej perspektywy, która przyjmuje ewolucję i próbuje łączyć ją z Biblią. Katolicka interpretacja Pisma Świętego opiera się na tzw. Tradycji - i właśnie to jest pewien punkt zapalny. Tradycja katolicka to nieustanny proces reinterpretacji i rozwijania doktryn - czego wyrazem jest m.in. dokument Dei Verbum, gdzie ludzkie interpretacje (czasem bardzo nowe) uznaje się za wyraz Słowa Bożego. W praktyce oznacza to, że doktryny mogą być rozbudowywane i zmieniane, co stawia pytania o trwałość nauczania Kościoła i nieomylność tzw. Tradycji, a co dopiero o prowadzenie przez Ducha Świętego....... zresztą każdy wie "jaki jest koń"........
A teraz podkreślę, moim zdaniem kluczowe stwierdzenia profesora z tych zalinkowanych filmików, które pokażą kilka istotnych faktów, z których można wyciągnąć ważne wnioski.....
1. „O czym TAK NAPRAWDĘ jest Ks. Rodzaju? Stworzenie świata wg Biblii [Tora 3]” https://www.youtube.com/watch?v=Bxo8M9A ... inMajewski
W jednym z fragmentów (między 00:19:54–00:20:30 minutą):
„...oczywiście tak kościół przez wieki interpretował detektyw dosłownie i mamy nawet dokumentach pewnych pewne dzisiaj papieska komisja biblijna.....jeszcze tam papież 512 mówił o tym, żeby bibliści bronili monogenizmu (...). Dzisiaj wydaje się to z biologicznego punktu widzenia absurdem... próba poszukiwania w tych opowiadaniach biologii, historii czy paleontologii jest skazana na niepowodzenie.”
prof. Majewski przyznaje, że przez wieki Kościół interpretował teksty Księgi Rodzaju literalnie - szczególnie koncepcję monogenizmu, czyli pochodzenia całej ludzkości od jednej pary (Adama i Ewy). Wskazuje, że jeszcze w XX wieku papieskie dokumenty nakazywały bronić tej idei, a dopiero współczesna biblistyka i nauki biologiczne (np. badania nad mitochondrialnym DNA) podważyły ten sposób rozumienia.
Zgadzam się, że to co Majewski jasno pokazuje, że Kościół przez wieki interpretował Księgę Rodzaju dosłownie - bo to jest historyczny fakt - jeszcze dokumenty Papieskiej Komisji Biblijnej (np. 1909) - nakazywały literalną interpretację niektórych fragmentów Genesis. Jednak to wywołuje poważne implikacje dla chrześcijaństwa - skoro przez niemal 2000 lat tak właśnie nauczali Ojcowie Kościoła, scholastycy i doktorzy Kościoła, a teraz prof. Majewski stwierdza, że trzeba jednak to interpretować inaczej, to czy naprawdę możemy mówić, że był to Kościół prowadzony przez Ducha Świętego? Czy Duch Święty przez dwa tysiące lat "nie wiedział", że nadejdzie teoria ewolucji i będzie trzeba zmienić interpretację Biblii? Czy zmiana podejścia dopiero w XX wieku oznacza, że wcześniej Kościół błądził? Jeśli tak - to co z nieomylnością Tradycji? A może prof. Majewski jest teraz właściwie prowadzony przez Ducha Świętego, reinterpretując Biblią na nowo?
Mam wrażenie, że prof. Majewski (choć bardzo rzeczowy i rzetelny) wpisuje się w tę nową linię katolickiego myślenia: reinterpretować teksty zgodnie z aktualną wiedzą i trendami naukowymi. Ale czy nie jest to niepokojące? Czy naprawdę można uznać, że przez tyle wieków wierni i teologowie źle rozumieli Boże Słowo? Czy to nie podważa wiarygodności całej struktury doktrynalnej Kościoła katolickiego? A tym samym Objawienia spisanego w Biblii? A co Duchem Świetym - mylił się tyle lat prowadząc różnych ludzi na manowce w tej interpretacji?
Zachęcam każdego wierzącego do refleksji nad tymi pytaniami.
2. Kolejne słowa profesora Majewskiego w tym samym przedziale czasowym:
"uczyli pochodzenia człowieka rzeczywiście od jednej pary dzisiaj wydaje się to z punktu biologicznego w z biologicznego punktu widzenia absurdem bo nawet jak się mówi mitochondrialną mitochondrialnym dna czyli mitochondrialna Ewa Czyli że faktycznie ludzkość homo sapiens mogło się wywodzić powiedzmy od jednej jakieś powiedzmy grupy to ta grupa liczyła 10000 nikt nie i tak dalej więc jakby próba poszukiwania w tych opowiadaniach biologii historii czy paleontologii jest skazana na niepowodzenie” https://www.youtube.com/watch?v=Bxo8M9A ... inMajewski
Jego narracja, że „próba poszukiwania w tych opowiadaniach biologii, historii czy paleontologii jest skazana na niepowodzenie”, wynikają z nieporozumienia dotyczącego tego, co właściwie oznaczają terminy takie jak „mitochondrialna Ewa” czy „Y-chromosomalny Adam”.
Z jednej strony, owszem, te modele (zwłaszcza koalescencyjne) nie przeczą temu, że cała ówczesna populacja mogła liczyć nawet dziesiątki tysięcy osób – chodzi tylko o to, że z biegiem czasu linie innych przodków zanikły i dziś wszyscy żyjący ludzie mają wspólnego przodka w tych konkretnych fragmentach genomu.
Ale tu pojawia się coś bardzo ciekawego: nawet czysto ewolucyjna rekonstrukcja ludzkich dziejów pokazuje istnienie jednego przodka, którego linia przetrwała – choć nie był on jedyny w swoim czasie. W tym sensie, mit o Adamie i Ewie nie musi być całkowicie oderwany od biologicznej rzeczywistości – może być symbolicznym echem faktu, że nasze genetyczne linie prowadzą do pojedynczych przodków, choć każdy z nas ma też miliony innych przodków z tamtego okresu.
Dodatkowo, badania takie jak te prowadzone przez Mendeza (analiza haplogrup Y-DNA i mtDNA) http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/i ... er2016.gif i dokładniejsze powiązania http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/i ... ot2013.jpg pokazują, jak precyzyjnie można dziś rekonstruować nie tylko kierunki migracji, ale też tempo zróżnicowania genetycznego – właśnie w linii żeńskiej i męskiej osobno. Co ciekawe, w Biblii liczy się głównie linia męska (genealogie od Abrahama, Dawida itd.), co w pewnym sensie odpowiada analizom chromosomu Y – pokazując, że intuicje o przekazywaniu tożsamości przez ojców mają swój odpowiednik w genetyce.
Więc nawet teoria ewolucji, owszem – w biologii nie potwierdza dosłownie mitu o jednej parze ludzi, ale pokazuje coś, co można interpretować jako echo tej idei - wspólne źródła, z których wychodzą współczesne linie genetyczne. Mit może więc być wyrazem prehistorycznej intuicji o wspólnym pochodzeniu - osobowego początku/wspólny przodek, przekazanej w języku symbolicznym, który współczesna nauka uzupełnia bardziej złożonym obrazem. Profesor Majewski nie był dokładny w tym ujęciu, przyjął tylko jednostronną lub ogólną interpretację mitochondrialnej Ewy.
3. Jednak z najbardziej uderzających wypowiedzi prof. Majewskiego była ta:
"......ale w moim głębokim przekonaniu jakby ten spór jest pozorny ten wspólnie zupełnie niepotrzebny bo ten tekst ale nie mam ambicji przynajmniej dzisiaj dowiemy starożytności tak jakby wcześniej tego nie wiedziano i nie było nauki Biblia była traktowana bardzo takie natchnienie było zrozumiane bardzo dosłownie i bardzo tak powiedzmy płytką płasko ale skoro to jest Biblia to znaczy że ma rację W każdy możliwy względzie dzisiaj wiemy że Biblia ma rację ale w tym co chcę wam powiedzieć czyli w tym co mówi o Panu Bogu” (między 00:21:09 – 00:21:42 minutami).
To stwierdzenie – choć wypowiedziane z pozornym spokojem – niesie za sobą bardzo poważne implikacje. Zgodnie z jego sugestią, w starożytności i przez wieki brak naukowej wiedzy prowadził do „płaskiego” i dosłownego odczytania Biblii, w tym opowieści o stworzeniu świata i człowieka. Wierzono, że Biblia jest prawdziwa we wszystkich aspektach – także przyrodniczych, historycznych czy kosmologicznych.
Dziś natomiast, według Majewskiego, należy tę prawdę ograniczyć wyłącznie do sfery teologicznej i zbawczej. Ale jeśli tak - to co z nauczaniem Kościoła, że Pismo Święte zostało natchnione przez Ducha Świętego? Czy Duch Święty, prowadząc Kościół przez wieki, nie potrafił „skorygować” błędnego, „płaskiego” rozumienia tekstu? Czy naprawdę mamy przyjąć, że przez niemal dwa tysiące lat wszyscy Ojcowie Kościoła, doktorzy, sobory, papieże – wszyscy się mylili, bo nie znali nowoczesnej nauki? A jeśli tak, to jak mamy być pewni, że nie mylą się również w innych, dziś uznawanych za fundamentalne, prawdach – jak np. dogmat o Trójcy Świętej, dziewictwie Maryi czy realnej obecności Chrystusa w Eucharystii?
Ograniczenie natchnienia jedynie do „prawdy o Bogu”, bez historycznej i antropologicznej spójności, rozmywa nie tylko Biblię jako źródło prawdy, ale stawia też niepokojące pytania o samą niezawodność prowadzenia Ducha Świętego w dziejach Kościoła. Trudno nie odnieść wrażenia, że to podejście – choć akademicko atrakcyjne – osłabia nie tylko tradycję, ale też fundament zaufania do objawienia.
4. Jeszcze chciałbym się odnieść do wypowiedzi profesora Majewskiego o Adamie:
„Słowo Adam zawiera w sobie od razu mnogość zawiera w sobie jakby liczbę mnogą słowo Adam powinno być w pierwotnym znaczeniu oznacza po prostu ludzie ludzie ludzkość człowiek jako gatunek człowieka jako taki czyli Popatrz jak to nam wpływa na Snapchat rozumienie tych tekstów o stworzeniu My nie musimy się tutaj upierać i walczyć o monogenizm czy rzeczywiście człowiek powstał z jednej pary że Pan Bóg stworzył jednego Adama Później teksty będą już bardziej takie obrazowe nawiązywać do tej rzeczywiście jednej pary ale same te paradygmatyczne tekst o stworzeniu mówią po prostu stworzeniu Adam czyli stworzenie ludzi Pan Bóg stworzył ludzi na swój obraz i swoje podobieństwo” (miedzy 00:21:44 – 00:22:15 minutą). w drugim zalinkowanym wykładzie: "Co mówi Biblia o Stworzeniu świata i człowieka? Księga Rodzaju [Tora 4]” https://www.youtube.com/watch?v=Iam0J-A ... inMajewski
Wypowiedź prof. Majewskiego, jakoby „słowo Adam zawierało w sobie od razu mnogość” i oznaczało zbiorowość („ludzi”, „człowieka jako gatunek”), stanowi poważne nadużycie językowe i egzegetyczne.
Owszem, w Biblii hebrajskiej adam (אָדָם) bywa używane ogólnie, jako rzeczownik zbiorowy („człowiek” = ludzkość), np. w Rdz 1,27 – „Bóg stworzył człowieka [adam] na swój obraz”, jednak już w Rdz 2–3 wyraźnie pojawia się konkretny człowiek, z indywidualną tożsamością, historią, żoną (Ewą) i odpowiedzialnością moralną.
W Nowym Testamencie, gdzie imię „Adam” występuje w formie greckiej (Ἀδάμ) https://www.blueletterbible.org/lexicon/g76/kjv/tr/0-1/ , kontekst jest jeszcze bardziej jednoznaczny: w Rz 5,12–19 oraz 1 Kor 15,45–49 Paweł mówi nie o zbiorowości, ale o jednym historycznym człowieku – „pierwszym Adamie”, którego grzech ma skutki dla całej ludzkości, i zestawia go z „nowym Adamem” – Chrystusem. W Rz 5,12: „jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat…”, a w 1 Kor 15,45: „Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą; ostatni Adam – duchem ożywiającym” – w obu przypadkach chodzi o jednostkową, realną postać, nie symbol, nie alegorię.
Paweł opiera całą soteriologię na tej paraleli - skoro jeden człowiek (Adam) przyniósł śmierć, to jeden człowiek (Chrystus) przynosi życie. Odrzucenie monogenizmu – czyli przekonania, że wszyscy ludzie pochodzą od jednej pary – jest również sprzeczne z nauką Kościoła. Pius XII w encyklice Humani Generis (1950) jednoznacznie stwierdza, że nie wolno katolikom przyjmować poligenizmu, ponieważ podważa to sens grzechu pierworodnego – a zatem i potrzeby Odkupienia.
Na prawdę dziwię się, że profesor w swojej egzegezie zignorował tak wyraźne sygnały i dowody ze świadectw Nowego Testamentu ???
Podsumowując:
Profesor Majewski, redukując postać Adama do symbolu zbiorowości, ignoruje kluczowe elementy chrześcijańskiej doktryny:
-(1) historyczność grzechu pierworodnego – bez realnej postaci Adama nie sposób mówić o realnym upadku ludzkości w konkretnym czasie i miejscu. A tym samym o istnieniu jakiegoś realnego grzechu!!!
-(2) paralelizm Adam–Chrystus – centralny w pismach Pawła (Rz 5,12–21; 1 Kor 15,22), w którym zbawienie dokonane przez jednego realnego człowieka – Chrystusa – odpowiada upadkowi spowodowanemu przez jednego realnego człowieka – Adama.
- (3) odkupienie jako odpowiedź na realny problem, nie jedynie metaforyczną kondycję człowieka. Pominięcie tych kwestii prowadzi do osłabienia całej chrystologii i soteriologii.
Bardziej literalne stanowisko - tradcyjne dla chrześcijaństwa, w przeciwieństwie do tej relatywizującej hermeneutyki profesora, broni spójności Objawienia, jedności Pisma i nawet Tradycji, ale przede wszystkim tradycji apostolskiej - w tym zgodności Ewangelii z Księgą Rodzaju (Łk 3,38; Rdz 5), a także racjonalności wiary, która opiera się na wydarzeniach realnych, a nie symbolicznych. Pofesor Majewski, choć korzysta z języka teologii, rozmywa jej treść – proponując narrację atrakcyjną intelektualnie, ale teologicznie nie do obrony.
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Re: Biblia kontra nauka ....
Jakim prawem stygmatyzujesz człowieka? Czy uważasz się za sędziego? Czy myślisz, że świadkowe, protestancki, luterańskie,anglikańskie itd. opracowania nie mają w sobie takich przegięć.katolickim teologiem
Do tego momentu przeczytałam, reszty twojego wpisu nie czytam, nie tykam....unikam.