Albertus pisze: ↑09 sie 2020, 21:58
A co do nieświadomości osób które są włączane do wspólnoty wierzących to co powiesz na obrzezywanie w ósmym dniu po narodzinach żydowskich chłopców? Czy to też nieważne?
To powinno być karane więzieniem. Odcinanie drugiemu człowiekowi części ciała bez jego zgody jest niemoralne i chore.
Albertus pisze: ↑09 sie 2020, 21:58
A poza tym to nie masz pretensji że po narodzinach zostałeś włączony oficjalnie do wspólnoty obywateli Polski? Jak tak można było bez twojej świadomości?
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Uważam, z racji tego, iż niemowlę nie jest w stanie decydować i podejmować wyborów,
muszą to w wielu aspektach robić za niego rodzice.
Nie, nie mam pretensji, bo to się dzieje niejako z automatu. Po prostu się tu urodziłem i uchodzę za Polaka. Czy się nim czuję to już inna kwestia.
Na poziomie takich haseł, jak: naród, obywatel, polska tradycja, wspólnota, itp, nie czuję żadnej więzi z ludźmi, którzy są określani lub określają się polakami. I nie patrzę na ludzi przez pryzmat ich miejsca urodzenia i obywatelstwa.
To żaden wyczyn urodzić się akurat tutaj i w tym czasie. Tym bardziej nie ma w tym nic, z czego należałoby być dumnym.
Tak już jest, że z różnych powodów rodzice nas chrzczą, OK. Mnie też ochrzcili — podejrzewam, że nie zastanawiali się nad tym, że można tego nie robić. Osobiście cały ten obrzęd kompletnie nie ma dla mnie znaczenia i w żaden sposób nie wpływa na moje życie.
O ile samo poddanie niemowlaka magicznym rytuałom w żaden sposób mu nie szkodzi (poza nic nie znaczącym twierdzeniem innych osób, że to ma jakieś znaczenie), wspomniane przez Ciebie obrzezanie jest już delikatnie rzecz ujmując czymś, co pozostaje na całe życie.
Ale zakładając, że magia działa i rytuał ma jakieś znaczenie, to pozostaje pytanie,
czy chrzest w ogóle jest ważny, skoro chrzczony nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii?