Po co Lech Kaczyński pojechał do Gruzji
Według mnie generalnie po to, aby poprzeć utrzymanie oderwania Gruzji od wpływów Rosji, a rzucić ją w objęcia zachodu, głównie USA. Niewykluczone, że zrobił to na komendę zachodnich mocodawców i jako jeden z wielu ich posłusznych piesków próbował wykonać zadanie.
Kogo Lech Kaczyński w Gruzji tak bardzo personalnie popierał
Urzędującego wtedy prezydenta
Micheila Saakaszwiliego, który w trakcie swojego urzędowania dopuścił się wielokrotnego łamania prawa i
obecnie jest ścigany listem gończym przez wymiar sprawiedliwości Gruzji. Saakaszwili przekraczał również nielegalnie granice Polski, podsycał rewolucje na Ukrainie, jak było trzeba krytykował Poroszenkę, aż był ścigany listem gończym, a obecnie jest wysokim urzędnikiem ds. reform na Ukrainie, mianowanym przez komika Żeleńskiego
Niedawno się wypowiedział, że jest w stanie być premierem w większości krajów europejskich, co pokazuje kim ten człowiek jest w rekach rozdających polityczne karty.
Jak docenił Lech Kaczyński Micheila Saakaszwiliego
3 marca 2008 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP za „
wybitne zasługi w rozwijaniu współpracy między Rzeczpospolitą Polską a Gruzją” -
https://pl.wikipedia.org/wiki/Micheil_Saakaszwili
Jakie były okoliczności katastrofy samolotu z Lechem Kaczyńskim na pokładzie
Według mnie prawdopodobna jest wersja nalegania przez Kaczyńskiego pilotów do lądowania w bardzo trudnych warunkach, aby nie spóżnić się na uroczystości katyńskie. Podobnie Kaczyński nalegał na pilota do lądowania w Gruzji.
Samolot zszedł zbyt nisko i nie mógł się już z powrotem wznieść, po czym nastąpiło łubu - du.
Kto według powyższego scenariusza odpowiada za katastrofę
Lech Kaczyński.
Jaka była prezydentura Lecha Kaczyńskiego
Według mnie, w Polsce po 1989 roku nie było prezydenta, który byłby prawdziwie oddany polskiej sprawie, wszyscy mniej lub bardziej byli rezydentami niż prezydentami.
Jednak, gdyby pokusić się o jakiś ranking, to wśród najgorszych umieściłbym dwóch Lechów - Wałęsę i Kaczyńskiego.
Prezydentura Kaczyńskiego to wszczynanie nieustannych kłótni na rodzimym podwórku, zakłamywanie historii przez wprost niesamowite gloryfikowanie znaczenia powstania warszawskiego, jak to by był jakiś wielki sukces polskiego oręża.
A to nie był żaden sukces lecz zupełna klapa. Poza wielkim bohaterstwem szeregowych Warszawiaków i nie tylko ich, nie było w tym nic dobrego.
Do tego dochodzi jeszcze Traktat Lizboński i wiele różnych potknięć.
Poza tym, był to prezydent z jarmułką na głowie, a to wydaje świadectwo jakiego układu był człowiekiem.