Oczywiście, że są. Znam/znałam wiele takich osób. To są przede wszystkim ludzie gotowi do bezinteresownej pomocy obcym sobie ludziom czy zwierzętom. To są ludzie pokojowo i przyjaźnie nastawieni do otaczającego nas świata. Niosący radość, chociaż często sami smutni i z problemami.
No pewnie, że Pan Jezus był takim człowiekiem. Działał dla innych, chciał naszego dobra, kierował się współczuciem i miłością.
A co się stało z rodzinami tych, których Jezus powołał na apostołów ?
Bo przypuszczalnie mieli jakieś rodziny, a nic nie napisano co z nimi.
Bo jeśli ojcowie rodzin zostawili je bez środków do życia i poszli za Jezusem, to gdzie ta jezusowa dobra wola ?
Luba, trudno to oszacować, ale ja Niemena lubię i ... dlatego stoję murem za nim . Poważnie - myślę, że większość.
Oj tam,oj tam, czepiasz się BoaDusicielu. Jasno powiedziano, że masz kochac bardziej niż mamę i tatę, brata i siostrę - Pana Boga. Finito.
I znowu poważnie - pewnie byli na utrzymaniu społeczności wierzących, tych zborów, gmin, czy jak tam to się nazywało na początku. Gorzej jednak z tymi, którzy nie uwierzyli. Głód?
Oj tam,oj tam, czepiasz się BoaDusicielu. Jasno powiedziano, że masz kochac bardziej niż mamę i tatę, brata i siostrę - Pana Boga. Finito.
I znowu poważnie - pewnie byli na utrzymaniu społeczności wierzących, tych zborów, gmin, czy jak tam to się nazywało na początku. Gorzej jednak z tymi, którzy nie uwierzyli. Głód?
Po prostu ciekawi mnie dlaczego ani słowem nie wspomniano o losie rodzin apostołów.
Bo widzisz, ja mam taki dziwny sposób myślenia
Jak czytam, że Jezus powołał rybaków ( i innych ) na apostołów, to od razu zaczynam się zastanawiać: No OK, powołał, ale przecież chyba nie wszyscy apostołowie byli kawalerami.
Prawdopodobnie niektórzy mieli żony, dzieci, albo starych rodziców na utrzymaniu. I co, zostawili ich wszystkich i poszli za Jezusem ?
Potrafisz wyobrazić sobie los matki z dzieckiem, zostawionych przez męża/ojca, w tamtych czasach ?
Dlaczego w NT nie ma o tym słowa ?
Myślę, że nie udał się ten eksperyment Stwórcy z ludźmi. Od tysięcy lat nic się nie zmieniło, ludzie są podobni. Postęp jest jedynie w dziedzinie nauki, życie jest prostsze i łatwiejsze. Ale zarazem nauka niesie wiele zagrożeń, chorób, cierpień i okrutnej smierci-broń biologiczna, broń chemiczna. Ludzie się nie zmienili mają te same potrzeby nic ich nie nauczyło.
Przede wszystkim są podatni na manipulację.
Religie od tysięcy lat nic nie dały, nic nie pomogły do poprawy. Jedno zawołanie i większość stawia się na rozkaz do wojny. Nie wiem czemu ten eksperyment służy? Żadnej poprawy, a nawet jest gorzej, a w szafach pełno pism o moralności i dobroci. I tak z pokolenia na pokolenie.
Co to miał dać ten eksperyment? Żadnych pozytywów. I tak od wieków.
Korn pisze:Myślę, że nie udał się ten eksperyment Stwórcy z ludźmi. Od tysięcy lat nic się nie zmieniło, ludzie są podobni. (...)
Co to miał dać ten eksperyment? Żadnych pozytywów. I tak od wieków.
Nie wiem czy to byl eksperyment Stworcy.
Ja mysle , ze jednak cos sie zmienia...Obserwuje wyraznie budzaca sie wsrod ludzi SWIADOMOSC.
Korn pisze:Myślę, że nie udał się ten eksperyment Stwórcy z ludźmi. Od tysięcy lat nic się nie zmieniło, ludzie są podobni. (...)
Co to miał dać ten eksperyment? Żadnych pozytywów. I tak od wieków.
Nie wiem czy to byl eksperyment Stworcy.
Ja mysle , ze jednak cos sie zmienia...Obserwuje wyraznie budzaca sie wsrod ludzi SWIADOMOSC.
I to jest zdecydowanie pozytywne.
Widzisz Luba, obserwując karty historii, obawiam się żeby Ci przebudzeni nie skończyli tak samo jak Piotrowi Chrześcijanie. A co gorsza, to prorokowany jest "wielki ucisk".
Ten ucisk załatwi wszystko, tak jak zawsze od pokoleń było załatwiane-przez brutalną siłę.
No ale chwała tym, którzy mają nadzieję. Może nadzieja zwycięży?
Sama wiesz jak skończył Jezus. Może jak większość się przebudzi? Ale czy da radę?
BoaDusiciel pisze:Bo widzisz, ja mam taki dziwny sposób myślenia
Jak czytam, że Jezus powołał rybaków ( i innych ) na apostołów, to od razu zaczynam się zastanawiać: No OK, powołał, ale przecież chyba nie wszyscy apostołowie byli kawalerami.
Prawdopodobnie niektórzy mieli żony, dzieci, albo starych rodziców na utrzymaniu. I co, zostawili ich wszystkich i poszli za Jezusem ?
Potrafisz wyobrazić sobie los matki z dzieckiem, zostawionych przez męża/ojca, w tamtych czasach ?
Dlaczego w NT nie ma o tym słowa ?
EWANGELIA ŁUKASZA 9. 60. BIBLIA WARSZAWSKA
Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego. Odrzekł mu: Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże
EWANGELIA MARKA 3. 32 - 35. BIBLIA WARSZAWSKA
A wokół niego siedział lud. I powiedzieli mu: Oto matka twoja i bracia twoi, i siostry twoje są przed domem i poszukują cię. I odpowiadając, rzekł im: Któż jest matką moją i braćmi? I powiódł oczyma po tych, którzy wokół niego siedzieli, i rzekł: Oto matka moja i bracia moi. Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką
EWANGELIA MATEUSZA 19. 27 - 29. BIBLIA WARSZAWSKA
Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy? A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich. I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny.