Czy ŚJ zrywają kontakty z byłymi współwyznawcami

Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy, Świecki Ruch Epifania i inne grupy wyznaniowe zapoczątkowane przez naukę Ch.T.Russella

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Anna01
Posty: 4971
Rejestracja: 20 maja 2006, 10:03
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Anna01 »

ebed pisze:Te doświadczenia to sobie wsadz w... buty, będziesz wyższy. Sekta odstępsów karmi się takimi żałosnymi opowiastakami, łykanymi jak prawdy absolutne, gorzkim żalami ludzi o wykolejonych umysłach, poplątanej psychice, fanatykami, i oszołomami, jakich wielu u odstępsów poznałem.
ebed pohamuj się !
To kogo właściwie przyjmujecie do organizacji ?!
Wykolejeńców ? Oszołomów ?
Dopuszczacie, że "ludzie o poplątanej psychice" przez lata są głosicielami ?!
Czy przypuszczasz, że wykoleili się będąc w Organizacji ???
A może specjalnie tworzą (po cichu) "sektę odstępców" w obrębie Organizacji ŚJ ?
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Anna01 pisze:
ebed pisze:Te doświadczenia to sobie wsadz w... buty, będziesz wyższy. Sekta odstępsów karmi się takimi żałosnymi opowiastakami, łykanymi jak prawdy absolutne, gorzkim żalami ludzi o wykolejonych umysłach, poplątanej psychice, fanatykami, i oszołomami, jakich wielu u odstępsów poznałem.
ebed pohamuj się !
To kogo właściwie przyjmujecie do organizacji ?!
Wykolejeńców ? Oszołomów ?
Dopuszczacie, że "ludzie o poplątanej psychice" przez lata są głosicielami ?!
Czy przypuszczasz, że wykoleili się będąc w Organizacji ???
A może specjalnie tworzą (po cichu) "sektę odstępców" w obrębie Organizacji ŚJ ?
Nie. Po prostu fiksują, czasami pod wpływem takich kłamstw jakie podają M czy jak mu tam Wtsarchiwe, Chłościński czy Boczkowski. Psują się. To normalne. Ludzi się psują. Ze zdrowych robia się wykolejeni, z normalnych oszołomy. Jak pierwszy człowiek Adam, jak anioł Szatan. Nie wiedziałaś o tym?

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

ebed pisze:
wtsarchive pisze:Ciekawe co by matka zrobiła, gdyby sięokazało, że córka np. dzwoni ze szpitala i potrzebuje pilnie pomocy, ale ona ją olała i nawet nie odebrała telefonu...
A czemu córka nie zadzwoni do Eryka, skoro dla niego olała rodzinę i przestrogi ojca, ze nie należy bzykać się bez ślubu? Dlaczego to jej mama ma jej teraz pomagać w szpitalu, np. bo np. po bzykaniu się z Erykiem jest w ciąży? Niech dzwoni do Eryka. Przecież jest dla niej ważniejszy do rodziców.
Czy to jest typowe podejście w Twojej organizacji religijnej? Przyznam, że szokuje mnie taka apoteoza nieprzejednania.

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Andżelika_FS pisze:
ebed pisze:
wtsarchive pisze:Ciekawe co by matka zrobiła, gdyby sięokazało, że córka np. dzwoni ze szpitala i potrzebuje pilnie pomocy, ale ona ją olała i nawet nie odebrała telefonu...
A czemu córka nie zadzwoni do Eryka, skoro dla niego olała rodzinę i przestrogi ojca, ze nie należy bzykać się bez ślubu? Dlaczego to jej mama ma jej teraz pomagać w szpitalu, np. bo np. po bzykaniu się z Erykiem jest w ciąży? Niech dzwoni do Eryka. Przecież jest dla niej ważniejszy do rodziców.
Czy to jest typowe podejście w Twojej organizacji religijnej? Przyznam, że szokuje mnie taka apoteoza nieprzejednania.
I co się marysi nie podoba? A może rodzice nie chcieli odbierać telefonu bo mieli doświadczenia , że córeczka chciała wciaż usprawiedliwiać swoje bzykanko z ukochanym miłością i żądać, aby oni zaakceptowali jej postępowania i przyjęli ja z powrotem do domu?
A nie czytala "ostra siostra' jak to Samuel nei chciał nawet gadać z Saulem, kiedy ten popadł w tarapaty? Był strasznie nieprzejednany. Ale jak go Biblia chwali!

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Pisz Ebed, pisz. Wal ostro i bez hamulców. A co?, a jak? Niech wiedzą, jak ma być.

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

ebed pisze:I co się marysi nie podoba?
Nie wiem co się marysi nie podoba. Mnie się nie podoba, jak napisałam, apoteoza nieprzejednania.
ebed pisze:A nie czytala "ostra siostra' jak to Samuel nei chciał nawet gadać z Saulem, kiedy ten popadł w tarapaty? Był strasznie nieprzejednany. Ale jak go Biblia chwali!
Według Ciebie Saul chciał (Twoimi słowami) uprawiać swoje bzykanko i żądał od Samuela akceptacji i przyjęcia do domu? Czy jednak zaczęło się od konfliktu o władzę podczas wojny amalekickiej, potem zamordowanie Achimeleka z kapłanami, a potem wyrżnięcie w pień miasta Nob? Zresztą, to starotestamentowa historia sprzed trzech tysięcy lat. Co ma do tego, że proponujesz zrywanie najbardziej pierwotnych (i chyba najsilniejszych) więzów międzyludzkich z powodu różnic światopoglądowych?

No i nie odpowiedziałeś na pytanie: czy Twoja wspólnota religijna ma taki sam pogląd w podobnych sprawach?

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Andżelika_FS pisze:
ebed pisze:I co się marysi nie podoba?
Nie wiem co się marysi nie podoba. Mnie się nie podoba, jak napisałam, apoteoza nieprzejednania.
ebed pisze:A nie czytala "ostra siostra' jak to Samuel nei chciał nawet gadać z Saulem, kiedy ten popadł w tarapaty? Był strasznie nieprzejednany. Ale jak go Biblia chwali!
Według Ciebie Saul chciał (Twoimi słowami) uprawiać swoje bzykanko i żądał od Samuela akceptacji i przyjęcia do domu? Czy jednak zaczęło się od konfliktu o władzę podczas wojny amalekickiej, potem zamordowanie Achimeleka z kapłanami, a potem wyrżnięcie w pień miasta Nob? Zresztą, to starotestamentowa historia sprzed trzech tysięcy lat. Co ma do tego, że proponujesz zrywanie najbardziej pierwotnych (i chyba najsilniejszych) więzów międzyludzkich z powodu różnic światopoglądowych?

No i nie odpowiedziałeś na pytanie: czy Twoja wspólnota religijna ma taki sam pogląd w podobnych sprawach?
Pogląd ŚJ został jasno wyrażony w filmie. Nie ma co dodawać.
Odnoście Samuela i Saula: Co to ma do rzeczy DLACZEGO Samuel nie chciał gadać z Saulem. Nie chciał i już. Był nieprzejednany w tym niechceniu, i został za to pochwalony na kartach Biblii. A między dziewczyną a rodzicami nie było konfliktu w poglądach na świat, tylko chuć młodej panienki i jej pogląd na te sprawy.

Ale poruszyłaś też ciekawą myśl: " Co ma do tego, że proponujesz zrywanie najbardziej pierwotnych (i chyba najsilniejszych) więzów międzyludzkich z powodu różnic światopoglądowych?". Które więzi - Twoim zdaniem - powinny być najsilniejsze? Z rodziną czy z Bogiem? Proszę o jednoznaczną odpowiedź.

Awatar użytkownika
Anna01
Posty: 4971
Rejestracja: 20 maja 2006, 10:03
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Anna01 »

Które więzi - Twoim zdaniem - powinny być najsilniejsze? Z rodziną czy z Bogiem? Proszę o jednoznaczną odpowiedź.
Czyli dla Ciebie ...albo Bóg albo córka.
Żadnych uczuć i ludzkich odruchów.


Nie była to jakaś ladacznica, wulgarna panienka.
Dziewczyna zakochała się, zbłądziła.
Poprzez miłość do dzieci wyrażamy miłość do Boga.
Zamiast odrzucać rozmawiamy, tłumaczymy i ....... wybaczamy, gdy dziecko okaże skruchę.
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

ebed pisze:
Andżelika_FS pisze:No i nie odpowiedziałeś na pytanie: czy Twoja wspólnota religijna ma taki sam pogląd w podobnych sprawach?
Pogląd ŚJ został jasno wyrażony w filmie. Nie ma co dodawać.
Czy są na sali inni ŚJ? Chętnie usłyszałabym analogiczną deklarację z ich ust.
ebed pisze:Odnoście Samuela i Saula: Co to ma do rzeczy DLACZEGO Samuel nie chciał gadać z Saulem. Nie chciał i już. Był nieprzejednany w tym niechceniu, i został za to pochwalony na kartach Biblii.
Całe sedno (moim zdaniem) tkwi w odpowiedzi na pytanie dlaczego. Bo potrafię sobie wyobrazić, że jestem mężczyzną i nie chcę gadać z młodszym bratem, który po długim czasie i serii porażek wrócił do rodzinnego domu (Łk 15,11-32). Nie chcę i już. Nie wierzę, że uważasz nieprzejednanie za cnotę samą w sobie.
ebed pisze:Ale poruszyłaś też ciekawą myśl: " Co ma do tego, że proponujesz zrywanie najbardziej pierwotnych (i chyba najsilniejszych) więzów międzyludzkich z powodu różnic światopoglądowych?". Które więzi - Twoim zdaniem - powinny być najsilniejsze? Z rodziną czy z Bogiem? Proszę o jednoznaczną odpowiedź.
Zaraz zaraz, gdzie tu widzisz konflikt matki? Gdzie też ona musi wybierać pomiędzy córką a Bogiem? Jeśli masz pod ręką cytat mówiący, że należy zerwać wszelkie kontakty z tymi, którzy nie padają przed Bogiem na twarz (bo to robi córka), to podaj. Chwilowo wyglądasz jak kolejny Konrad von Marburg, uważający ze na każde pytanie da się odpowiedzieć "tak" lub "nie".

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Anna01 pisze:
Które więzi - Twoim zdaniem - powinny być najsilniejsze? Z rodziną czy z Bogiem? Proszę o jednoznaczną odpowiedź.
Czyli dla Ciebie ...albo Bóg albo córka.
Nie dla mnie. Dla Chrystusa. Czytaj: Mat. 10:37
Nie była to jakaś ladacznica, wulgarna panienka.
Dziewczyna zakochała się, zbłądziła.
Poprzez miłość do dzieci wyrażamy miłość do Boga.
Zamiast odrzucać rozmawiamy, tłumaczymy i ....... wybaczamy, gdy dziecko okaże skruchę.
W którym miejscu ta córka okazała skruchę? Ty nie kręć innego filmu, niż ten juz nakręcony.

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Andżelika_FS pisze: Całe sedno (moim zdaniem) tkwi w odpowiedzi na pytanie dlaczego. Bo potrafię sobie wyobrazić, że jestem mężczyzną i nie chcę gadać z młodszym bratem, który po długim czasie i serii porażek wrócił do rodzinnego domu (Łk 15,11-32). Nie chcę i już. Nie wierzę, że uważasz nieprzejednanie za cnotę samą w sobie.
A moim zdaniem odpowiedż na pytanie dlaczego Samuel nie chciał gadać z Saulem jest bez znaczenia. Saul nie okazywał skruchy więc Samuel z nim nie chcial gadać. Podobnie dziewczyna z filmu wcale nie okazywała skruchy, tylko szukała pocieszenia, a nie miała zamiaru zmienić stylu życia. TO było wyraźnie uwidocznione w filmie. Sama o tym mówiła. Nieprzejednanie nie jest cnotą samą w sobie, ale czasami bywa, podobnie jak stanowczość może być potrzeba ale może byc zbędna. W tym przypadku akurat nieprzejednanie było cnotą.

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

ebed pisze:
Andżelika_FS pisze: Całe sedno (moim zdaniem) tkwi w odpowiedzi na pytanie dlaczego. Bo potrafię sobie wyobrazić, że jestem mężczyzną i nie chcę gadać z młodszym bratem, który po długim czasie i serii porażek wrócił do rodzinnego domu (Łk 15,11-32). Nie chcę i już. Nie wierzę, że uważasz nieprzejednanie za cnotę samą w sobie.
A moim zdaniem odpowiedż na pytanie dlaczego Samuel nie chciał gadać z Saulem jest bez znaczenia. Saul nie okazywał skruchy więc Samuel z nim nie chcial gadać. Podobnie dziewczyna z filmu wcale nie okazywała skruchy, tylko szukała pocieszenia, a nie miała zamiaru zmienić stylu życia. TO było wyraźnie uwidocznione w filmie. Sama o tym mówiła. Nieprzejednanie nie jest cnotą samą w sobie, ale czasami bywa, podobnie jak stanowczość może być potrzeba ale może byc zbędna. W tym przypadku akurat nieprzejednanie było cnotą.
Uhm, jak rozumiem jesteś Sędzią Nieprzejednanej Stanowczości, który rozpoznaje i orzeka w sposób ostateczny i niepodważalny o cnotliwości danego nieprzejednania. Wnioskuję po tym, że nadal nie podałeś warunków "dobrej stanowczości" oprócz uznaniowego zadekretowania, że w przypadku matki/córki tak właśnie jest. Szkoda, że nie ustosunkowałeś się do przypowieści o synu marnotrawnym. Gdyby rodzina z przypowieści działała jak twierdzisz, że działają ŚJ, to powrót marnotrawnego w ogóle nie doszedłby do skutku po przecięciu rodzinnych więzów z odstępnym synem.

Jeśli córka przekracza zasady wspólnoty religijnej, nie żałuje i nie wykazuje skruchy, wspólnota ją wyklucza. To prawo wspólnoty, normalna sprawa. Ale żądanie od matki, żeby z powodu naruszeń zasad wspólnoty wyrzekła się córki i wykluczyła ją ze swojego życia, to nie jest praktyka wspólnoty religijnej. To szykana, przeniesienie odpowiedzialności, karanie jednej osoby za czyny innej. Matka stoi przed dylematem "Bóg czy rodzina?" tylko w jednym przypadku - jeśli uznajesz, że związek wyznaniowy ŚJ (jako organizacja) jest równoznaczny z Bogiem. Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Nie znam żadnej religii, która ma takie założenia. Znam tylko sekty, które w ten sposób działają.

Terek
Posty: 36
Rejestracja: 03 gru 2015, 13:00

Post autor: Terek »

W którym miejscu ta córka okazała skruchę?
A niby skąd ci rodzice mogli wiedzieć czy ich córka okazuje skruchę,czy też nie,skoro z nią nie rozmawiali?Myśl czasem.
Nie dla mnie. Dla Chrystusa. Czytaj: Mat. 10:37
Właściwie Jezus nie stawia tutaj wyboru pomiędzy Bogiem Jehową a rodziną,ale pomiędzy sobą samym a rodziną,więc nijak ma się to do powyższej wypowiedzi.Poza tym nie zauważyłem aby zachęcał tutaj do nieodzywania się do kogokolwiek.
Zresztą z Jezusem też nie rozmawiają.Czyżby jego również wykluczyli ze swojego życia?



Mówisz też o grzeszeniu przeciwko Duchowi Świętemu.Lecz na czym,według ciebie,polega taki grzech?Moim zdaniem polega na odrzucaniu oczywistych przejawów Boskiej siły.Na przykład Jezus leczył chorych a faryzeusze mówili:"pokaż nam cud".Gdy wskrzesił zmarłego zapytali: "jaką mocą to czynisz?".I nie uwierzyli nawet gdy zmartwychwstał.To według mnie był grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Jednak obecnie takie cuda,co do których nie ma żadnych wątpliwości że nie są to sztuczki albo oszustwa,się nie zdarzają.Więc jak dzisiaj można zgrzeszyć przeciwko Duchowi Świętemu?[/quote]

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

Terek pisze:Więc jak dzisiaj można zgrzeszyć przeciwko Duchowi Świętemu?
O ile rozumiem formę organizacyjną ŚJ, to grzeszą przeciwko Duchowi Świętemu ci, którzy nie słuchają Ciała Kierowniczego (szefostwo organizacji).

ebed
Posty: 307
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:44

Post autor: ebed »

Andżelika_FS pisze: Uhm, jak rozumiem jesteś Sędzią Nieprzejednanej Stanowczości
Nie, nie rozumiesz.

Szkoda, że nie ustosunkowałeś się do przypowieści o synu marnotrawnym. Gdyby rodzina z przypowieści działała jak twierdzisz, że działają ŚJ, to powrót marnotrawnego w ogóle nie doszedłby do skutku po przecięciu rodzinnych więzów z odstępnym synem.
Doszedł do skutku z powodu okazania skruchy. U owej córki nie było skruchy, tylko tęsknota za rodziną. To nie jest skrucha.
Jeśli córka przekracza zasady wspólnoty religijnej, nie żałuje i nie wykazuje skruchy, wspólnota ją wyklucza. To prawo wspólnoty, normalna sprawa. Ale żądanie od matki, żeby z powodu naruszeń zasad wspólnoty wyrzekła się córki i wykluczyła ją ze swojego życia, to nie jest praktyka wspólnoty religijnej. To szykana, przeniesienie odpowiedzialności, karanie jednej osoby za czyny innej. Matka stoi przed dylematem "Bóg czy rodzina?" tylko w jednym przypadku - jeśli uznajesz, że związek wyznaniowy ŚJ (jako organizacja) jest równoznaczny z Bogiem. Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Nie znam żadnej religii, która ma takie założenia. Znam tylko sekty, które w ten sposób działają.
Wszystko zależy od tego, co uznamy za przejaw sekciarstwa. Ja za przejaw sekciarstwa uznaję Twoje podejście, że - mimo bzykania się po kątach - matka, który jej mówiła żeby tego nie robiła, ma nadal utrzymywać z lafiryndą przyjazne, ciepłe i rodzinne stosunki.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wyznania i ruchy postrussellowskie”