3. Obcowanie ze zwierzętami a Towarzystwo Strażnica

Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy, Świecki Ruch Epifania i inne grupy wyznaniowe zapoczątkowane przez naukę Ch.T.Russella

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Obserwator
Posty: 6548
Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25

3. Obcowanie ze zwierzętami a Towarzystwo Strażnica

Post autor: Obserwator »

Kolejny zamówiony wątek przez daglezję.

Zapewne były to bardzo rzadkie przypadki wśród ŚJ, które występują w każdej populacji, ale na tyle istotne, że Towarzystwo poświęciło tej kwestii uwagę:

„Na skutek światowej propagandy seksu nawet niektórzy spośród ludu Bożego zaczęli podzielać pogląd, że w stosunkach homoseksualnych i podobnych zboczeniach nie ma nic specjalnie złego. (...) Dziwne to chyba, ale niejeden spośród tych, którzy się wdali w niemoralne praktyki, takie jak obcowanie ze zwierzętami, bynajmniej nie uważał, aby jego postępowanie było rażąco złe. A jednak utrzymywanie stosunków seksualnych ze zwierzętami jest haniebne. Stanowi podstawę do wykluczenia ze zboru chrześcijańskiego. Poza tym niektórzy się tłumaczyli, że właściwie nie wiedzieli, co się zalicza do czynów homoseksualnych” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 2 s. 22).

„Pamiętajmy, że takie rzeczy potrafią doprowadzić – i nieraz już doprowadziły - do czynów homoseksualnych, nawet między chrześcijanami. Dlaczego więc niektórzy dopuścili się wykroczeń w dziedzinie życia płciowego - homoseksualizmu, obcowania cielesnego ze zwierzętami, czerpania doznań erotycznych z podglądania innych i tak dalej? Okazało się, że sprawy płci pochłaniały dużą część ich uwagi. Byli nieraz chętnymi czytelnikami wydawnictw pornograficznych. Niemal bez wyjątku nałogowo uprawiali samogwałt (masturbację)” (jw. s. 24).

Towarzystwo Strażnica wyjaśniało też swym głosicielom, że obcowanie zwierzętami nie jest podstawą do rozwodu (kiedyś):

„Pederastia (tj. nienaturalny stosunek mężczyzny z innym mężczyzną, jak gdyby był kobietą), miłość lesbijska (tj. homoseksualne stosunki między kobietami) i sodomia (tj. nienaturalne stosunki płciowe mężczyzny lub kobiety ze zwierzęciem) nie są biblijnymi podstawami do rozwodu. (...) Tego rodzaju akty nie są jednak cudzołóstwem z drugą płcią, przez którą taka nieczysta osoba stałaby się jednym ciałem z osobą odmiennej płci. (Rzym. 1:26-32). Ale za to jest przewidziana kara pozbawienia społeczności. Przez te rzeczy chrześcijanin zostaje wyłączony z Królestwa niebiańskiego i z nowego świata Bożego, a to oznacza, że takie osoby zostaną jak zwierzęta zniszczone i zupełnie wyłączone z przyszłego życia” (Strażnica Nr 11, 1957 s. 7-8).

Awatar użytkownika
Obserwator
Posty: 6548
Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25

Post autor: Obserwator »

Ciekawe, że w jednej ze swych publikacji Towarzystwo Strażnica podaje, że Prawo Jehowy dawało pozwolenie do rozwodu w przypadku zoofilii (sodomii), a ta organizacja, jak widzieliśmy, nie dawało takiej zgody:

"Prawo Jehowy Boga, nadane starożytnemu narodowi izraelskiemu, dopuszczało rozwody z różnych powodów (Powt. Pr. 24:1, 2). Cudzołóstwo, homoseksualizm i współżycie ze zwierzęciem były uznane za niewątpliwą przyczynę do zerwania małżeństwa, przy czym osoba winna podlegała ukaraniu śmiercią (Powt. Pr. 22:22-24; Kapł. 18:22, 23)" (Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 15 s. 23).

Awatar użytkownika
Obserwator
Posty: 6548
Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25

Post autor: Obserwator »

Wspomniane obcowanie ze zwierzętami w Towarzystwie Strażnica zaliczono do rozpusty (zezwalającej im na rozwód) w roku 1984:

„Określenie »rozpusta« w pełniejszym rozumieniu, jakie występuje też w Ewangelii według Mateusza 5:32 i 19:9, najwyraźniej odnosi się do szerokiego zakresu bezprawnych i zakazanych kontaktów seksualnych poza małżeństwem. Pojęcie to mieści w sobie rażąco niemoralne użycie narządów płciowych co najmniej jednej osoby (w sposób zgodny z naturą bądź wynaturzony) przy współudziale kogoś drugiego - mężczyzny, kobiety, dziecka, ewentualnie nawet zwierzęcia. Dlatego samogwałt (jakkolwiek niewskazany oraz niebezpieczny dla usposobienia duchowego) nie zalicza się do tej kategorii. Termin porneia po dziś dzień obejmuje natomiast rozmaite praktyki, które są uprawiane w domach publicznych, gdzie po prostu kupuje się je i sprzedaje. Kto udaje się do kobiet lub mężczyzn żyjących nierządnie, aby skorzystać z jakichś odpłatnych usług seksualnych, oczywiście obciąża się winą określaną mianem porneia” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 7 s. 27).

Awatar użytkownika
Obserwator
Posty: 6548
Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25

Post autor: Obserwator »

Liberal podał mi tez następujący tekst:

No nieciekawe to były czasy, zwłaszcza dla osób, których współmałżonek "zdradzał" ze zwierzakiem:

*** The Watchtower z 1 stycznia 1972, ss.31,32 ***
Zatem chociaż zarówno homoseksualizm, jak i zezwierzęcenie [w oryg. "bestiality" - "współżycie ze zwierzętami"] są obrzydliwymi zboczeniami, to żadne z nich nie rozwiązuje węzła małżeńskiego. Rozwiązuje go jedynie czyn, który sprawia, że dana osoba staje się "jednym ciałem" z kimś płci przeciwnej, kto nie jest jej czy jego prawnie poślubionym małżonkiem.

Przez takie "światła od Jehowy" dochodziło do paradoksalnych sytuacji, że dopuszczający się zoofilii był pozbawiany społeczności, ale dla jego współmałżonka nie stanowiło to podstawy do rozwodu i musiał się nadal męczyć z takim wykluczonym zboczeńcem pod jednym dachem...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wyznania i ruchy postrussellowskie”