Czy powinieneś należeć do jakiejś wspólnoty?
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
brat polak
- Miriam
- Posty: 2211
- Rejestracja: 26 lip 2006, 16:15

Brat polak napisał: -
Oczywiście, że nie.a czy mozna należeć do danej wspólnoty nie uczestnicząc w regularnych jej spotkaniach?
Bo jak następowałby duchowy wzrost, gdyby osoby
nie karmiły się tym duchowym pokarmem jakim jest Słowo Boże?
Przecież nasz Zbawiciel gdy był kuszony przez szatana powiedział: -
„Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek,
ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.
Ew. Mateusza 4:4.
A apostoł Piotr poucza nas: -
„Odrzuciwszy więc wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i zazdrość, i wszelką obmowę, jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu, Gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan. Przystąpcie do Niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego,
lecz przez Boga wybranego jako kosztowny. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa”.
1 Liście Piotra 2:1-5
Każdy z nas musi odrzucić wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i zazdrość, i wszelką
obmowę, i zapragnąć Słowa Bożego, a wówczas będzie wzrastał ku zbawieniu.
W Liście do Hebrajczyków 10:24-25, czytamy: -
"Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę; I baczmy jedni na drugich
w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych
w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża".
A jak duży powinien być Zbór
Pan Jezus powiedział: -
"Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni
w Imię Moje, tam jestem pośród nich".
Bracie polaku, czy zgadzasz się z tym, co napisałam
-
brat polak
-
Miłujący prawdę
- Posty: 1123
- Rejestracja: 28 cze 2006, 5:56
- Lokalizacja: Gdańsk
Organizacja ma dostarczać informacji od Boga.
Tak więc i to źródło informacji musi być ustanowione przez Boga.
Nasz Ojciec niebiański posługuje się „niewolnikiem wiernym i roztropnym".
Ów „Niewolnik" ten mA obowiązek ustalać, jakich informacji udzielić domownikom wiary i kiedy jest na to „właściwy czas".
Ten pokarm duchowy jest udostępniany tylko za pośrednictwem organizacji teokratycznej.
Wiarogodnych informacji zawsze powinniśmy oczekiwać ze źródła ustanowionego przez Boga, a nie od jakiejś dowolnej grupy.
Jezus wyraźnie określił kto jest tym Niewolnikiem i jak go rozpoznać.
"Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie?
Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem.
Ale gdyby ów zły niewolnik rzekł w swoim sercu: 'Mój pan zwleka'
i gdyby zaczął bić swych współniewolników oraz jeść i pić z niepoprawnymi pijakami, pan owego niewolnika przyjdzie w dniu, którego ten się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna,
i ukarze go z największą surowością, i wyznaczy mu dział z obłudnikami. Tam będzie płakał i zgrzytał zębami"(Mat. 24:45-51).
Wyraźnie jest tu powiedziane jak rozpoznać owego prawdziwego niewolnika, ale też, co bardzo ważne, powiedział co uczyni z tymi organizacjami podszywającymi się pod "niewolnika wiernego i roztropnego".
Nie ma więc żadnej wątpliwości iż organizacja Boża jest, że istnieje i że jest konieczna.
Czytasz:
"Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: Kto nie wchodzi do owczarni drzwiami, lecz się wspina w jakimś innym miejscu, ten jest złodziejem i grabieżcą.
Ale kto wchodzi drzwiami, jest pasterzem owiec.
Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, a on woła swoje owce po imieniu i je wyprowadza.
Kiedy już wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, a owce podążają za nim, ponieważ znają jego głos.
Za obcym na pewno nie będą podążać, lecz będą od niego uciekać, ponieważ nie znają głosu obcych".
Jezus opowiedział im owo porównanie, ale oni nie wiedzieli, co znaczy to, o czym do nich mówi.(...)
Ja jestem drzwiami; kto wejdzie przeze mnie, ten będzie wybawiony i wejdzie oraz wyjdzie i znajdzie pastwisko.
Złodziej nie przychodzi w innym celu, jak tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć.
Ja przyszedłem, by miały życie i by miały je w obfitości.
Ja jestem wspaniałym pasterzem; wspaniały pasterz daje swą duszę za owce.
Najemnik, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą jako jego własność, widzi zbliżającego się wilka, porzuca owce i ucieka — a wilk porywa je i rozprasza — ponieważ jest najemnikiem i nie troszczy się o owce.
Ja jestem wspaniałym pasterzem i znam moje owce, a moje owce znają mnie, tak jak Ojciec zna mnie, a ja znam Ojca; i daję swą duszę za owce.
A mam drugie owce, które nie są z tej owczarni; te również muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna trzoda, jeden pasterz"(Jana 10:1-16).
Nie ma wątpliwości że taka organizacja jest, że jest potrzebna i że Jehowa nadał jej konkretne zadanie. Na czele tej organizacji stoi Jezus - głowa zboru.
Ale jak ze wszystkim każdy musi sam ją znaleźć. Nie jest daleko od nikogo.
Tak więc i to źródło informacji musi być ustanowione przez Boga.
Nasz Ojciec niebiański posługuje się „niewolnikiem wiernym i roztropnym".
Ów „Niewolnik" ten mA obowiązek ustalać, jakich informacji udzielić domownikom wiary i kiedy jest na to „właściwy czas".
Ten pokarm duchowy jest udostępniany tylko za pośrednictwem organizacji teokratycznej.
Wiarogodnych informacji zawsze powinniśmy oczekiwać ze źródła ustanowionego przez Boga, a nie od jakiejś dowolnej grupy.
Jezus wyraźnie określił kto jest tym Niewolnikiem i jak go rozpoznać.
"Kto rzeczywiście jest niewolnikiem wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad członkami czeladzi swojej, aby im dawał pokarm we właściwym czasie?
Szczęśliwy ów niewolnik, jeśli jego pan, przybywszy, zastanie go tak czyniącego! Zaprawdę wam mówię: Ustanowi go nad całym swoim mieniem.
Ale gdyby ów zły niewolnik rzekł w swoim sercu: 'Mój pan zwleka'
i gdyby zaczął bić swych współniewolników oraz jeść i pić z niepoprawnymi pijakami, pan owego niewolnika przyjdzie w dniu, którego ten się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna,
i ukarze go z największą surowością, i wyznaczy mu dział z obłudnikami. Tam będzie płakał i zgrzytał zębami"(Mat. 24:45-51).
Wyraźnie jest tu powiedziane jak rozpoznać owego prawdziwego niewolnika, ale też, co bardzo ważne, powiedział co uczyni z tymi organizacjami podszywającymi się pod "niewolnika wiernego i roztropnego".
Nie ma więc żadnej wątpliwości iż organizacja Boża jest, że istnieje i że jest konieczna.
Czytasz:
"Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: Kto nie wchodzi do owczarni drzwiami, lecz się wspina w jakimś innym miejscu, ten jest złodziejem i grabieżcą.
Ale kto wchodzi drzwiami, jest pasterzem owiec.
Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, a on woła swoje owce po imieniu i je wyprowadza.
Kiedy już wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, a owce podążają za nim, ponieważ znają jego głos.
Za obcym na pewno nie będą podążać, lecz będą od niego uciekać, ponieważ nie znają głosu obcych".
Jezus opowiedział im owo porównanie, ale oni nie wiedzieli, co znaczy to, o czym do nich mówi.(...)
Ja jestem drzwiami; kto wejdzie przeze mnie, ten będzie wybawiony i wejdzie oraz wyjdzie i znajdzie pastwisko.
Złodziej nie przychodzi w innym celu, jak tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć.
Ja przyszedłem, by miały życie i by miały je w obfitości.
Ja jestem wspaniałym pasterzem; wspaniały pasterz daje swą duszę za owce.
Najemnik, który nie jest pasterzem i do którego owce nie należą jako jego własność, widzi zbliżającego się wilka, porzuca owce i ucieka — a wilk porywa je i rozprasza — ponieważ jest najemnikiem i nie troszczy się o owce.
Ja jestem wspaniałym pasterzem i znam moje owce, a moje owce znają mnie, tak jak Ojciec zna mnie, a ja znam Ojca; i daję swą duszę za owce.
A mam drugie owce, które nie są z tej owczarni; te również muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna trzoda, jeden pasterz"(Jana 10:1-16).
Nie ma wątpliwości że taka organizacja jest, że jest potrzebna i że Jehowa nadał jej konkretne zadanie. Na czele tej organizacji stoi Jezus - głowa zboru.
Ale jak ze wszystkim każdy musi sam ją znaleźć. Nie jest daleko od nikogo.
"Jako żyje Jehowa, będę mówił to, co powie mój Bóg"
-
brat polak
-
jarek
Wspólnota wierzących przyrównywana jest w Biblii do ciała, budynku i... światyni, lecz nigdy do jakiejś zorganizowanej grupy.
Nie nalezymy już do świata, a do Pana. Przynajmniej tak powinno być i to na Nim zawarta jest wspólnota każdego z innym wierzącym a nie na sobie samych jako ciele Pana. Nie wierzę w kościół jako moc sprawczą, ale wierzę ze kościół jest z mocy Pana.
Sama organizacja, czy inne ciało to nic, jesli nie ma tego który jest. Skoro ktoś wskazuje na Katolików aby to wykazać, czemu u siebie tego nie widzi?
ech...
Pozdrawiam
Nie nalezymy już do świata, a do Pana. Przynajmniej tak powinno być i to na Nim zawarta jest wspólnota każdego z innym wierzącym a nie na sobie samych jako ciele Pana. Nie wierzę w kościół jako moc sprawczą, ale wierzę ze kościół jest z mocy Pana.
Sama organizacja, czy inne ciało to nic, jesli nie ma tego który jest. Skoro ktoś wskazuje na Katolików aby to wykazać, czemu u siebie tego nie widzi?
ech...
Pozdrawiam
- Bobo
- Posty: 17680
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Ja na tematowe pytanie odpowiem: jak najbardziej i jest to nakaz Biblijny.
Niektórzy robią różnicę pomiędzy tym, co określa się jako 'społeczność' a organizacją. Ale to chyba bardziej wynika z uprzedzeń niż racjonalnych uzasadnień. Spójrzmy może na to, co kryje się pod określeniem: społeczność. Robić, być gdzieś razem, wespół, społem. To grupa połaczona jednym celem, działaniem. Trudno sobie wyobrazić, że mam z kimś społeczność, ktora polega tylko na tym, że sobie siedzę koło niego na jakiejś sali w ktorej wygłasza się przemówienie Biblijne. Jesli Biblia mowi o wspólnych zebraniach, to po to aby się zjednoczyć a co za tym idzie wzmocnić i nabrać sił do:
1. ...trwania w wierze. Mamy przecież wiele pokus, kłopotów dnia codziennego itp. Wszystko to może mieć wpływ na naszą kondycję duchową.
2. ...wykonywania woli Boga. dzisiaj polega ona na tym, aby wszyscy ludzie dokladnie poznali Boga i Jego zamierzenie. Zbór (czy społeczność) nadaje kierunek naszej działalności. Pomijam podpowiedzi dot. tego jak głosić, gdzie głosić i czemu głosić. Czyli Bóg poprzez społeczność wyznacza cel chrześcijaninowi.
Nie darmo w Objawieniu kilka razy powtarza się zwrot: 'kto ma uszy, niechaj słucha co duch mowi do zboru.' Bóg zawsze posługiwał się zborem, czy to żydowskim, czy chrzescijańskim obecnie. Najbardziej smutne w tytułowym pytaniu jest dla mnie to, że o potrzebie tej nalezy przypominać chrzescijanom.
A co do słowa 'organizacja' jak zwał tak zwał. Spór o pietruszkę bo tak naprawdę to każda społeczność jest zorganizowana w pewnym stopniu. Nawet ci, ktorzy odżegnują się od tego słowa mają swoją organizację. Czyż nie ustalono dokładnie dni i godzinę nabożeństw? Czy obrządy podczas mszy albo nabożeństwa nie są poukładane? Czy wierni nie są zachęcani do pewnych kroków? Np. chrzest, obecność w sali? A starsi, czy nie mają jakiejś listy czy spisu wiernych podlegających ich władzy? Czy nie przestrzega się pewnych zasad wiary obowiązujących w danej społeczności? Czy nie ma jakichś konsekwencji wyciąganych od niesubordynowanych? Czy nie ma czegoś takiego jak skrzynka na datki? Kto to wybiera i jak księguje? Kto wydaje lokalną gazetkę albo książki i inna literaturę Biblijną? Kto koordynuje co ma się w niej ukazać? Czy jako członek społeczności nie oczekujesz, że raz na jakiś czas pastor albo twój starszy odwiedzi cię i pokrzepi? Kto to koordynuje?
Jesli ktoś na powyższe odpowie, że wszystko to dzieje się bez koordynacji i nigdy nie jest planowane to... owszem, to na pewno nie jest organizacja. Tylko, że społeczność też nie...
Jasne jest, że każdy ma jakąś zorganizowaną społeczność. Różnica tylko polega na tym, że pewne społeczności są zorganizowane lokalnie i niezależnie od innych a inne są powiązane jako społeczności w szerszym wymiarze. Zorganizowane są jednak wszystkie. Słowo organizacja wywodzi się od słowa ergon, jak dobrze pamietam i znaczy: praca. Z tego też wywodzi się słowo określające narzędzie do wykonywania danej pracy. Musiałbym poszukać w słownikach. Tak więc organizacja to nie cel sam w sobie ale narzedzie służące do tego aby dobrze wywiązać się z zadania jakie wyznacza Bóg.
Zauważyłem nawet, że Penelopa co niedzielę urzadza spotkania w Warszawie pod kolumną Zygmunta i z jakąś grupą idzie na Stare Miasto (tak przynajmniej pisuje w miniczacie). Dzieją się wtedy cuda, nawrócenia i tylko Bóg wie co jeszcze. Penelopa robi to regularnie i... jest zorganizowana. Myślę nawet, że w prostym kierunku dąży do stworzenia solidnej organizacji, ale to tak na marginesie i nie do końca poważnie...
Piszę dużym drukiem, bo Ewa też bierze udział...
Niektórzy robią różnicę pomiędzy tym, co określa się jako 'społeczność' a organizacją. Ale to chyba bardziej wynika z uprzedzeń niż racjonalnych uzasadnień. Spójrzmy może na to, co kryje się pod określeniem: społeczność. Robić, być gdzieś razem, wespół, społem. To grupa połaczona jednym celem, działaniem. Trudno sobie wyobrazić, że mam z kimś społeczność, ktora polega tylko na tym, że sobie siedzę koło niego na jakiejś sali w ktorej wygłasza się przemówienie Biblijne. Jesli Biblia mowi o wspólnych zebraniach, to po to aby się zjednoczyć a co za tym idzie wzmocnić i nabrać sił do:
1. ...trwania w wierze. Mamy przecież wiele pokus, kłopotów dnia codziennego itp. Wszystko to może mieć wpływ na naszą kondycję duchową.
2. ...wykonywania woli Boga. dzisiaj polega ona na tym, aby wszyscy ludzie dokladnie poznali Boga i Jego zamierzenie. Zbór (czy społeczność) nadaje kierunek naszej działalności. Pomijam podpowiedzi dot. tego jak głosić, gdzie głosić i czemu głosić. Czyli Bóg poprzez społeczność wyznacza cel chrześcijaninowi.
Nie darmo w Objawieniu kilka razy powtarza się zwrot: 'kto ma uszy, niechaj słucha co duch mowi do zboru.' Bóg zawsze posługiwał się zborem, czy to żydowskim, czy chrzescijańskim obecnie. Najbardziej smutne w tytułowym pytaniu jest dla mnie to, że o potrzebie tej nalezy przypominać chrzescijanom.
A co do słowa 'organizacja' jak zwał tak zwał. Spór o pietruszkę bo tak naprawdę to każda społeczność jest zorganizowana w pewnym stopniu. Nawet ci, ktorzy odżegnują się od tego słowa mają swoją organizację. Czyż nie ustalono dokładnie dni i godzinę nabożeństw? Czy obrządy podczas mszy albo nabożeństwa nie są poukładane? Czy wierni nie są zachęcani do pewnych kroków? Np. chrzest, obecność w sali? A starsi, czy nie mają jakiejś listy czy spisu wiernych podlegających ich władzy? Czy nie przestrzega się pewnych zasad wiary obowiązujących w danej społeczności? Czy nie ma jakichś konsekwencji wyciąganych od niesubordynowanych? Czy nie ma czegoś takiego jak skrzynka na datki? Kto to wybiera i jak księguje? Kto wydaje lokalną gazetkę albo książki i inna literaturę Biblijną? Kto koordynuje co ma się w niej ukazać? Czy jako członek społeczności nie oczekujesz, że raz na jakiś czas pastor albo twój starszy odwiedzi cię i pokrzepi? Kto to koordynuje?
Jesli ktoś na powyższe odpowie, że wszystko to dzieje się bez koordynacji i nigdy nie jest planowane to... owszem, to na pewno nie jest organizacja. Tylko, że społeczność też nie...
Jasne jest, że każdy ma jakąś zorganizowaną społeczność. Różnica tylko polega na tym, że pewne społeczności są zorganizowane lokalnie i niezależnie od innych a inne są powiązane jako społeczności w szerszym wymiarze. Zorganizowane są jednak wszystkie. Słowo organizacja wywodzi się od słowa ergon, jak dobrze pamietam i znaczy: praca. Z tego też wywodzi się słowo określające narzędzie do wykonywania danej pracy. Musiałbym poszukać w słownikach. Tak więc organizacja to nie cel sam w sobie ale narzedzie służące do tego aby dobrze wywiązać się z zadania jakie wyznacza Bóg.
Zauważyłem nawet, że Penelopa co niedzielę urzadza spotkania w Warszawie pod kolumną Zygmunta i z jakąś grupą idzie na Stare Miasto (tak przynajmniej pisuje w miniczacie). Dzieją się wtedy cuda, nawrócenia i tylko Bóg wie co jeszcze. Penelopa robi to regularnie i... jest zorganizowana. Myślę nawet, że w prostym kierunku dąży do stworzenia solidnej organizacji, ale to tak na marginesie i nie do końca poważnie...
Piszę dużym drukiem, bo Ewa też bierze udział...
-
jarek
Czy szukałbys tego wszystkiego, w kosciele katolickim, albo w innej społeczności?Jesli Biblia mowi o wspólnych zebraniach, to po to aby się zjednoczyć a co za tym idzie wzmocnić i nabrać sił do:
1. ...trwania w wierze. Mamy przecież wiele pokus, kłopotów dnia codziennego itp. Wszystko to może mieć wpływ na naszą kondycję duchową.
2. ...wykonywania woli Boga. dzisiaj polega ona na tym, aby wszyscy ludzie dokladnie poznali Boga i Jego zamierzenie. Zbór (czy społeczność) nadaje kierunek naszej działalności. Pomijam podpowiedzi dot. tego jak głosić, gdzie głosić i czemu głosić. Czyli Bóg poprzez społeczność wyznacza cel chrześcijaninowi.
-
nike
- Posty: 11689
- Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59
-
jarek
człowiek ma ciało, którego wszystkie członki i komureczki są zorganizowane, ale czy nasz namiot doczesny jest z tego powodu organizacją, czy ciałem? To popierwsze.
A po drugie, to pietruszkowego problemu by nie było, gdyby nie to ze według zorganizowanych komurek, prawdziwy i jedyny kościół, to Organizacja.
Jak ludzie nazywają wierzących jest mi obojętne, lecz ze sami mówimy ze jest to nieistotne, jakbysmy mieli mozliwośc w wybieraniu tego co nam pasuje, to jedynie bałwochwalcza niewiasta tak mówi siedząc na narodach, które uwielbiaja te rózne marketowe opcje.
A po drugie, to pietruszkowego problemu by nie było, gdyby nie to ze według zorganizowanych komurek, prawdziwy i jedyny kościół, to Organizacja.
Jak ludzie nazywają wierzących jest mi obojętne, lecz ze sami mówimy ze jest to nieistotne, jakbysmy mieli mozliwośc w wybieraniu tego co nam pasuje, to jedynie bałwochwalcza niewiasta tak mówi siedząc na narodach, które uwielbiaja te rózne marketowe opcje.
- Bobo
- Posty: 17680
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Nie, nie szukałbym tego akurat w KK. Za przeproszeniem, na tyle ile poznałem kierunek wyznaczany każdemu parafianinowi (albo raczej jego brak) w KK to raczej nie pokrywa mi to się z Biblią. A jeśli chodzi o trwanie w wierze, to... również, chyba co pięć minut moja wiara bylaby raczej nadwątlona. A to przez księdza co to nie chciał pochować za darmo, a to przez dogmat o piekle, który raczej mnie odstrasza od Boga, a to, z powodu nieukrywanej niechęci do Imienia Bożego Jehowa itd. itp.jarek pisze:Czy szukałbys tego wszystkiego, w kosciele katolickim, albo w innej społeczności?
Nawiasem mówiąc ja już znalazłem to o co pytasz.
Dość ciekawie spreparowany problem. Może zanim zaczniemy odpowiadać poprosimy aby ten co tak postawił sprawę, najpierw wyjaśnił nam co rozumie pod pojęciem WSPÓLNOTA i ORGANIZACJA. Mając potem takie odnośniki, możemy ocenić czy chcemy jednego a drugiego nie czy na odwrót. A tak... dyskusja idzie prosto w ślepy zaułek. A więc poproszę, może ktoś zacznie:nike pisze:Każdy ma wolną wolę, jeden woli wspólnotę, drugi organizację.
1. Co to jest wspólnota?
2. Co to jest organizacja?
3. Czym różni się jedno od drugiego?
-
nike
- Posty: 11689
- Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59
Jest różnica:1. Co to jest wspólnota?
2. Co to jest organizacja?
3. Czym różni się jedno od drugiego?
(ś.łc. organizatio od organizare ‘organizować; tworzyć system’) 1. grupa ludzi mająca wspólny cel, plan, program; instytucja np. społeczna, polityczna. 2. sposób, forma, system, w jaki coś jest organizowane. 3. struktura, budowa (substancji, organizmu).
Słownik języka polskiego
organizacja
I rz. ż IIa, lm D. ~cji ‘zrzeszenie osób fizycznych, grup społecznych lub państw, mające wspólny program działania, cel i zadania zawarte w statucie’
wspólnota
rz. ż Ia 1. ‘odznaczanie się wspólnymi cechami; powiązanie przez posiadanie cech wspólnych’ 2. ‘wspólne bycie właścicielem czegoś lub użytkownikiem’ 3. ‘grupa osób związana ze sobą czymś wspólnym...
Nie wszystkie wspólnoty mają narzucone z góry wytyczne. Bo wtedy nie jest Zbór demokratyczny, tylko sterowany przez organizację.
-
jarek
no i sam widzisz Bobo, ze nie kazda wspólnota bedzie taka w załozeniach jak podałeś, choć owszem bedzie pomagać trwania w wierze (1. ...trwania w wierze.), niekoniecznie prawdziwej. Jednak co do drugiego punktu (2. ...wykonywania woli Boga. ) moz byc juz gorzej, aczkolwiek bezpośrednio zainteresowani daną społecznościa mogą mieć, i napewno mają, inne zdanie w obu kwestiach.
Napewno wspólnota ma wpływ na wierzących, buduje ich postrzeganie, wiarę itp. Co ciekawe według wielu róznych wspólnot (należących do róznych kościołów) inne, czyli poza własną są przynajmniej niepełne, lub też w mocniejszych słowach: zwodnicze.
Najciekawsze jest to ze do danej wspólonty dołącza się ludzi dopiero co zaczynających drogę, lub też zniechęconych (zrazonych) do poprzedniej. W przypadku nowonarodzonych, lub tez dopiero co kiełkujących do tego smuci mnie to ze tak naprawdę ci ludzie przyłaczani są do wpólnoty czy kościoła, bazując na własnym jeszcze nie ukształtowanym w nowym przymierzu rozumie. Po latach takiego wzrostu nie są oni obrońcami wiary, ale ... koscioła. Lecz gdy zraża się stają sie także nie obrońcami prawdy, lecz wrogami dotychczasowej denominacji.
tak czy siak nie jest to zadne budowanie na kamieniu węgielnym którym jest Chrystus, ani na Apostołach i prorokach, ani nawet na biblii, bowiem ona świadczy o Chrystusie.
No cóż, większość ludzi jest święcie przekonanych, ze będąc w danej społeczności, są we własciwym miejscu w Ciele Chrystusa i nie nazwa jest wazna, ani jakies inne okreslenie, ale czy nalezy sie do jakiejś wspólnoty czy też nie jest wazne. Tylko czy tak sie rzeczy mają?
Wracając więc do twojej wypowiedzi, nie poleciłbyś KK, prawda? Na cóż więc cała rozmowa, gdzie tak naprwdę zachwala się własny towar, a jesli nie mozna zachwalac wprost siebie, to zachwala się jego ogólne wartosci, przymuszając w ten sposób do wyboru nie Pana, ale denominacji.
sie rozpisałem ;)
Napewno wspólnota ma wpływ na wierzących, buduje ich postrzeganie, wiarę itp. Co ciekawe według wielu róznych wspólnot (należących do róznych kościołów) inne, czyli poza własną są przynajmniej niepełne, lub też w mocniejszych słowach: zwodnicze.
Najciekawsze jest to ze do danej wspólonty dołącza się ludzi dopiero co zaczynających drogę, lub też zniechęconych (zrazonych) do poprzedniej. W przypadku nowonarodzonych, lub tez dopiero co kiełkujących do tego smuci mnie to ze tak naprawdę ci ludzie przyłaczani są do wpólnoty czy kościoła, bazując na własnym jeszcze nie ukształtowanym w nowym przymierzu rozumie. Po latach takiego wzrostu nie są oni obrońcami wiary, ale ... koscioła. Lecz gdy zraża się stają sie także nie obrońcami prawdy, lecz wrogami dotychczasowej denominacji.
tak czy siak nie jest to zadne budowanie na kamieniu węgielnym którym jest Chrystus, ani na Apostołach i prorokach, ani nawet na biblii, bowiem ona świadczy o Chrystusie.
No cóż, większość ludzi jest święcie przekonanych, ze będąc w danej społeczności, są we własciwym miejscu w Ciele Chrystusa i nie nazwa jest wazna, ani jakies inne okreslenie, ale czy nalezy sie do jakiejś wspólnoty czy też nie jest wazne. Tylko czy tak sie rzeczy mają?
Wracając więc do twojej wypowiedzi, nie poleciłbyś KK, prawda? Na cóż więc cała rozmowa, gdzie tak naprwdę zachwala się własny towar, a jesli nie mozna zachwalac wprost siebie, to zachwala się jego ogólne wartosci, przymuszając w ten sposób do wyboru nie Pana, ale denominacji.
sie rozpisałem ;)
