Zgodnie z Nowym Przymierzem Ducha,wszyscy otrzymaliśmy Ducha Świętego Chrystusowego,przez którego Chrystus jest obecny w naszych sercach duchowych jako Pan i Osobisty Zbawiciel.On daje nam życie,prowadzi do zbawienia i poznania prawdy.Otrzymaliśmy Chrystusa,ponieważ Prawo Mojżeszowe nie prowadziło i nie prowadzi ludzi do zbawienia.Ewangelię chrystusową o obecnym w nas wszystkich Chrystusie,prawdziwym i żywym Słowie Bożym, głosił Paweł i apostołowie (Kol.1.24-28)O. Włodzimierz Zatorski OSB .Szukać Jezusa w sercu. LINK
Pan Jezus chce byśmy go szukali w sercu. Tymczasem sercem na co dzień targają najrozmaitsze emocje. Martwimy się pracą – żeby jej nie stracić, martwimy się o zdrowie, o dzieci żeby wyrosły, goszczą w sercu różne smutki, troski, rozpamiętywania, żale, złość, nawet nienawiść, zawziętość, ale i wzruszenia.Mamy serce pełne miłości kiedy kochamy i bólu kiedy tracimy. Pogodzenia, kiedy umiemy się godzić. Kogo tam naprawdę słuchamy?
My Pana Jezusa zwykliśmy szukać w kościele. Szukać w sercu? Czy potrafimy? Co zrobić, żeby umieć w tym emocjonalnym tłoku znajdować Jezusa? Jak słuchać, żeby usłyszeć głos wewnętrznego Nauczyciela?
Pan Jezus mówi nieco o słuchaniu Go. W Ewangelii św. Jana czytamy: Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je (J 10,27). Istnieje głęboka tajemnica poznania Chrystusa. W niej zawiera się klucz to wiary. Kto Go poznaje, nie ma wątpliwości. Tak było w przypadku św. Pawła i innych nawróconych.
Kto Go nie poznaje, nie jest w stanie naprawdę uwierzyć. Może co prawda na zasadzie tradycji uważać, że Jezus jest Mesjaszem, ale nie rozumiejąc tej prawdy w pełni. Wydaje się, że dzisiejszy kryzys wiary polega na utożsamieniu chrześcijaństwa z pozostającą po wierze tradycją, której jednak już nie ożywia autentyczna wiara.
Poznanie Jezusa dokonuje się przez głębię słuchania. Jeżeli ktoś autentycznie słucha wewnętrznego głosu, wcześniej lub później spotka Jezusa, który o sobie powiedział, że jest drogą, prawdą i życiem. Kto szuka, znajduje.
Przykładem tej prawdy jest wspomniany św. Paweł, który był gorliwy w służbie Bogu. Całym sobą szukał Boga. Robił to według swojego wyczucia. Jego gorliwość stała się podstawą dla Bożej łaski, która przemieniła jego myślenie. Podobnym przykładem jest Natanael, czyli apostoł Bartłomiej, którego spotkał Filip i przyprowadził do Jezusa.
Pan Jezus, zanim tamten się odezwał, powiedział o nim: To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu (J1,47). Na zdziwienie Natanaela, skąd go zna, Pan Jezus wskazuje na tajemniczy moment ,,pod drzewem figowym”. Prawdopodobnie Natanael doświadczył wtedy czegoś w swoim wnętrzu i potem, w Osobie Jezusa, odkrył tożsamość tego, co wewnętrznie spotkał.
Z naszej strony rozstrzygająca jest postawa autentycznego szukania. Pan Jezus wzywa: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha (Mk 4,9). Święty Augustyn uważa, że nasze poznanie prawdy jest możliwe dzięki temu, że ktoś nam w głębi mówi, co jest prawdą. Zatem poznawanie w istocie polega na słuchaniu wewnętrznego głosu. Jednak, aby usłyszeć, nie wystarczy sam słuch, trzeba jeszcze prawdziwie chcieć usłyszeć. Często niestety pragniemy jedynie potwierdzenia swoich uprzednich mniemań, nie przyjmujemy głosu prawdy, choć go nawet możemy słyszeć. Łatwo znajdujemy usprawiedliwienie swoich wyborów i argumenty odrzucające dochodzącą do nas prawdę.
W Ewangelii Pan Jezus mówi swoim rozmówcom, którzy domagali się od Niego jasnego powiedzenia, czy jest Mesjaszem:
Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec (J 10,25n).
Żydzi nieraz domagali się od Niego znaku i, co jest paradoksem, w Ewangeliach takie żądanie pojawia się zaraz po dokonanych cudach, które były wyraźnie takimi znakami. Jeżeli ktoś szuka czegoś innego, nie zobaczy tego, co mu się pokazuje. To niebezpieczeństwo dotyczy nie tylko żyjących wówczas Żydów, ale także nas. Nieraz, podobnie jak oni, szukamy jakichś nadzwyczajnych potwierdzeń, a nie słuchamy sercem, w którym rozbrzmiewa głos Pana.
Najlepiej potwierdzają to pozytywne przykłady ludzkich nawróceń. One uświadamiają nam, że w głębi naszego serca obecny jest Wewnętrzny Nauczyciel, który prowadzi nas ku prawdzie. W Dziejach Apostolskich przez rozproszonych z Jerozolimy uczniów prawda Ewangelii docierała do wielu. I docierała do ludzi, o których uczniowie nie myśleli, że się kiedyś nawrócą.
Tajemnica wewnętrznego słuchania właściwie jest tożsama z tajemnicą obecnego w naszych sercach od samego poczęcia Bożego Ducha. Właśnie ten Duch prowadzi nas do poznania całej prawdy objawionej w Chrystusie. On jest owym Nauczycielem. Aby Go usłyszeć, trzeba się samemu wyciszyć i podobnie jak On stać się pokornym. Duch Święty ma tę właściwość, że nigdy nie mówi: „Ja”. Nie sili się na żadną nowość, sensację, atrakcyjność… Wszystko, co nam przekazuje nie jest żadną nowinką, ale tym, co nam przekazał Jezus, czymś już objawionym i w istocie dobrze znanym. Prawda, jak o niej mówimy, jest naga. Nie ubiera się w żadne atrakcyjne stroje. Tak i Duch Prawdy nie uatrakcyjnia nam tego, co nam przekazuje.
Dlatego właśnie potrzeba pokory, aby tę „nieatrakcyjną” prawdę przyjąć, uznać i według niej żyć. Dopiero życie nią daje pełne poznanie i słyszenie prawdy, do której nas Chrystus prowadzi. Jeżeli jedynie ją rozważamy w swoim umyśle, podziwiamy i nawet ideologicznie wyznajemy, nie jest ona całą prawdą. Prawda, jaką nam przyniósł Chrystus, daje życie, więc trzeba nią żyć, aby ją poznać.
Biblia nie jest Słowem Bożym,ponieważ jest nim Chrystus.
Prawda nie jest w Biblii,ale jest w obecnym w nas Chrystusie.Biblia powinna być jasnym drogowskazem do obecnego w nas Chrystusa.Jeśli nim nie jest,to nie spełnia swojego zadania,ale służy do odwodzenia ludzi od obecnego w nich Chrystusa,który jest Drogą,Prawdą i Życiem.