bo jej nie rozumieja..?
tak jak nie potrafimy zrozumiec bezwarunkowej Milosci Boga do czlowieka..bez przerwy ja negujac,,i nakladajac temu pojeciu swoje ramy...????
oto wymowny przyklad.. :
http://www.fakt.pl/wierni-maja-dosc-zby ... 022,1.html
http://www.fakt.pl/Nie-trzeba-byc-katolik ... 968,1.html"Przypomnieli sobie natychmiast i inne – ich zdaniem zbyt liberalne nauki nowego papieża – i zaczęli je podważać. W internecie krążą więc długie i szczegółowe eseje zatytułowane choćby "Mam powyżej uszu papieża Franciszka" czy też "Dlaczego papież powoduje, że czuję się źle".
A co mają do zarzucenia temu otwartemu człowiekowi, który nawołuje do miłości każdego bliźniego? Między innymi właśnie to! – Wzywa każdego z nas, byśmy kochali naszych sąsiadów, co jest naprawdę trudne – argumentuje swą narastającą niechęć do Franciszka Amerykanka Mary Barringer. – Może papież nawołuje, bym kochała nawet tego, kogo poglądy mi się nie podobają.
– Ludzie, którzy odeszli z Kościoła, nagle zostali poinformowani, że Bóg ich kocha, a Kościół wciąż na nich czeka, co mnie drażni – wyjaśnia z kolei Gregory Popcack. Nawiązuje do słów Franciszka, który powiedział kiedyś, że Bóg kocha także ateistów. Jak każdego prawego człowieka.
Rzeczywiście, nauka Franciszka w wielu momentach odchodzi od tej Jana Pawła II czy Benedykta XVI. Oni zwracali się do Kościoła. Dbali, by katolicy nie pogubili się we współczesnym świecie, gdzie wszystko jest dozwolone. To dlatego podkreślali wyjątkowość nauki Kościoła. Franciszek robi dokładnie odwrotnie: mówi do każdego człowieka, niezależnie od jego stosunku do Kościoła. I katolicy czują się zagubieni oraz zdezorientowani. A także niedocenieni – skoro każdy jest tak samo dobry i zasługuje na zbawienie, jak oni, którzy tak się starają...
Każdy dobry człowiek pójdzie do nieba; kim ja jestem, by osądzać gejów; osobiście ochrzczę twoje nieślubne dziecko, na rozgrzeszenie zasługuje kobieta, która dokonała aborcji, ale żałuje – to tylko kilka z szokujących katolików wypowiedzi papieża. Ludzie zarzucają mu też, że jego nauka jest zbyt wieloznaczna, a otwartość – zbyt duża[/b]. Czy ten opór będzie narastał? Zobaczymy."
Po prostu czyńcie dobro, a znajdziemy płaszczyznę porozumienia – tak podczas środowej mszy w Rzymie papież wskazał katolikom sposób spojrzenia na ludzi niewierzących. Nie trzeba dodawać, że wywołał tym szok we wszystkich środowiskach
Ta msza, którą papież Franciszek odprawia codziennie rano w swej rezydencji, jest niezwykła. Uczestnicy normalnie rozmawiają z papieżem – zadają mu pytania, a on na nie odpowiada. Niezwykłe jest też to, że homilie wygłasza zawsze na gorąco, bez wcześniejszego przygotowania.
Tym razem więc ludzie usłyszeli w kazaniu coś, co nimi wstrząsnęło. I co stoi w zasadniczej opozycji w stosunku do myśli poprzednika.
– Ależ ojcze, on nie jest katolikiem! Nie może postępować dobrze – przytoczył papież, zwierzchnik 1,2 miliarda katolików na całym świecie, słowa teoretycznego wiernego. I zaraz sam na nie odpowiedział: – Owszem, może. A nawet musi, a nie może. Musi! Jezus przytuli nawet niewierzących!
– A czy nawet ateiści będą zbawieni? – padło inne wyimaginowane pytanie. I znowu zdecydowana odpowiedź Franciszka: – Nawet oni. Wszyscy. Wszyscy mamy obowiązek czynienia dobra.
A co na to ateiści? Też są zdumieni. I uważają, że katolicyzm zrobił tą wypowiedzią wielki krok do przodu: – Katolicyzm tradycyjny to dogmatyczne podejście "My jesteśmy najlepsi" – stwierdziła praktykująca katoliczka (amerykańska pisarka i komentatorka) Mary Elizabeth Williams w internetowym portalu salon.com. – A to ogromnie ważna informacja, którą katolicy muszą usłyszeć. Że nie chodzi o to, by mieć rację, lecz o to, by być kochającym. Nie ocala nas przynależność do kościoła, ale przynależność do siebie nawzajem – napisała.
Nie była to wcale pierwsza wypowiedź Franciszka próbująca jednoczyć ludzi bez względu na religię. Mówił tak odkąd zasiadł na Stolicy Piotrowej, od początku szokując wiernych przyzwyczajonych do zupełnie innej postawy swego poprzednika. Papież Benedykt XVI często powodował narzekania innowierców, że są dla niego ludźmi wprawdzie też wierzącymi, ale jednak niższej kategorii.