meritus pisze:świadczy to o tym jaką miarą mierzysz i jak osądzasz intencje innych.
Intencje wygarnął mi niejeden ksiądz, gdy po ludzku chciałem z nim porozmawiać. Na ogól szło dobrze aż do momentu, gdy zwróciłem się do niego: proszę Pana. Wcale nie mając zamiaru jakoś obrażać. Ale usłyszałem: Obrażasz mnie tak się do mnie zwracając...! Nie mamy o czym dalej rozmawiać! I koniec!
Jak to jest, meritus, że Boga zamiast po imieniu nazywacie zwykle PANEM a gdy ten sam zwrot używam w stosunku do was, to pretensje? To Bogu taki zwrot nie uwłacza ale księdzu już tak? No chyba żeście lepsi...
meritus pisze:Kolejna twoja ocena - nie sądzę, by Nike powoływała się na Boga z ironią.
Chyba Ty coś tu insynuujesz,. nieprawdaż? Powołujesz się na trzecią osobę, nie mając do dyspozycji jej postu, a oceniasz jej motywy chcąc wskazać coś mnie? Pokrętna logika i... jaka nielogiczna!
W Polsce przyjęło się mówić do księdza na ksiądz. Poloniści i językoznawcy zauważają, że umyślne użycie mówienie "per pan" może mieć charakter manifestowania lekceważenia.
Nie sposób nie przytoczyć uroczego zajścia z panią Grodzką... Gdy powiedziała do o. Rydzyka na pan, zwrócił jej uwagę pewien poseł PiS. Ta się oburzyła, że przecież to nic obraźliwego. A gdy poseł jej odpowiedział: "dobrze proszę pana" to się wściekła, oburzyła i chyba nawet popłakała. Więc jak to jest?
Nie możesz napisać do moderatora PW z prośbą o wydzielenie tematu, tylko zaraz fochy, krzyki i zgłoszenia? Trzeba zaraz awanturę robić? Uspokój się. Wywiązała się ciekawa dyskusja, zasługująca na osobny temat.
Jak nie była? Była i nadal jest z niej kawał chłopa - 188 cm wzrostu.
Ksiądz to tytuł religijny ale dla wiernych. A dla innych wyznań? Też mają uznawać ów autorytet?
Ksiądz to ksiądz. Obiektywnie. Jeżeli ktoś sobie ubzdura, że dla niego ksiądz nie jest księdzem, to jego problem. Podobnie ktoś może sobie ubzdurać, że wyglądając jak niedźwiedź jest kobietą i może nawet dać się za to pokroić.
meritus pisze:Jak nie była? Była i nadal jest z niej kawał chłopa - 188 cm wzrostu.
Płeć oceniasz po wzroście? Współczuje koszykarkom i siatkarkom, które spotkasz zna swojej drodze. Kurcze, ja mam prawie 180 cm wzrostu, za 8 cm stanę się mężczyzną
Co prawda akurat Ruch Palikota działa pod publiczkę, ale to już inna sprawa.
meritus pisze:Ksiądz to ksiądz. Obiektywnie. Jeżeli ktoś sobie ubzdura, że dla niego ksiądz nie jest księdzem, to jego problem. Podobnie ktoś może sobie ubzdurać, że wyglądając jak niedźwiedź jest kobietą i może nawet dać się za to pokroić.
A piekarz to piekarz, a nauczyciel to nauczyciel. Jak widzisz piekarza to zwracasz się do niego "proszę pana", a on nie oburza się, że przecież jest piekarzem i powinno się do niego zwracać "proszę piekarza". Dla ateistów ksiądz to zawód jak każdy inny. Obiektywnie.
meritus pisze:Zawsze się dziwiłem, dlaczego świadkowie Jehowy milczą na słowa "szczęść Boże" i "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Skoro nie zgina się im kolano przed Chrystusem to i trudno by słowem chwalili Pana. Poza tym w rodzinach chrześcijańskich i katolickich wciąż używa się takich błogosławieństw jak "szczęść Boże" i "z Bogiem". Zdaje się, że Nike (o ile mnie pamięć nie myli) jakiś czas temu chwaliła się, że używa "szczęść Boże" wobec awanturujących się klientów.
To nie Nike, ale Anowi, pisala, ze mowi "Bog zaplac" gdy leca obelgi w jej strone z powodu schowania butelki pod lade. Pisala tez, ze zaraz po tym "Bog zaplac" obelgi ustaja.
Jak nie była? Była i nadal jest z niej kawał chłopa - 188 cm wzrostu.
Ksiądz to tytuł religijny ale dla wiernych. A dla innych wyznań? Też mają uznawać ów autorytet?
Ksiądz to ksiądz. Obiektywnie. Jeżeli ktoś sobie ubzdura, że dla niego ksiądz nie jest księdzem, to jego problem. Podobnie ktoś może sobie ubzdurać, że wyglądając jak niedźwiedź jest kobietą i może nawet dać się za to pokroić.
hmm, zgodze sie tu z Bobo, ksiadz jest panem, tak jak dla kogos dany profesor jest przede wszystkim profesorem, a dla innej osoby jest tylko nieznajomym/znajomym panem/kolega/mezem/ojcem.
Czy ty sie zwracasz np do innych per bracie ?, a przeciez niektorzy sa twoimi bracmi w wierze, no i jezeli bardzo wysoka kobieta jest wedlug ciebie mezczyzna, to ty powinienes uwazac siebie za kobiete. No chyba, ze masz wiecej niz 188cm.
meritus pisze:Sformułowanie "szczęść Boże" u niektórych urasta do czegoś sprośnego... Jest to skrócone błogosławieństwo
No... ale brzmi jakoś po księżowsku... nie pamiętam już aby ktokolwiek w innej sytuacji tak się pozdrawiał. Nie ma co mówić, zwrot odchodzi do lamusa a dziś tylko do duchownych taka ceremonia, tak jak, nie: Proszę Pana! ale: Proszę Księdza, nie: Dzień Dobry! ale: Niech będzie Pochwalony! itp. itd. Nic to jak ciąg dalszy wyróżnienia się, podobnie jak szaty tak i te zwroty. Kler chce się wyróżniać i... wyróżnia. Tylko, że nie tym co trzeba. Fasada. A jacy obrażeni, gdy nie użyje się specjalnego zwrotu!
W Niemczech przynajmniej jeszcze 20 lat temu w Bawarii zwykli ludzie, zadni tam duchowni witali sie nawzajem "Gruess Gott", czyli odpowiednikiem polskiego "Szczesc Boze".
p.s. przepraszam za trzy posty naraz, jakos nie chcialo mi sie cytowac, edytowac i wstawiac do jednego.
agnieszka pisze:W Niemczech przynajmniej jeszcze 20 lat temu w Bawarii zwykli ludzie, zadni tam duchowni witali sie nawzajem "Gruess Gott", czyli odpowiednikiem polskiego "Szczesc Boze".
Tak jak to wcześniej już wspomniałem obecnie w Polsce cały czas powitanie 'Szczęść Boże' funkcjonuje wśród górników.
"Sławiłem więc radość, bo nic dla człowieka lepszego pod słońcem, niż żeby jadł, pił i doznawał radości, i by to go cieszyło w jego trudzie za dni jego życia, które pod słońcem daje mu Bóg." (Ecc 8:15 bt)
Eliot pisze:'Szczęść Boże' funkcjonuje wśród górników.
Ale raczej na dole w kopalni jako zwyczajowe, pozostałość po życzeniu szczęścia ze względu na niebezpieczeństwa i ogromną trudność w wykonywaniu tej pracy.
Może spotkanie z księdzem to też jakieś 'zagrożenie' i dlatego to: Szczęść Boże?
Eliot pisze:Formuła 'szczęść Boże' jest dalej żywa np. wśród górników, którzy zwykli w ten sposób się witać.
Z Twojego postu EMET wnoszę, że nie ma w tym pozdrowieniu nic zdrożengo? (upewniam się, bo wyłowienie sensu spomiędzy licznych 'krzaczków' w Twoich postach zawsze stanowi dla mnie wyzwanie ).
No tak Eliot, ciekawe, ze Ty jako SJ tez nie zawsze rozumiesz te Emetowe krzaczki i ten Emetowy "wodospad" slow.