bartek212701 pisze:Anowi, To,że Ludzi którzy poszli za Jezusem nazywali sektą wiemy.Kiedy do nas się tak mówi powinniśmy być silni to prawda.Ale na forum tak o sobie pisać? to przesada,tu sa jakieś zasady[regulamin]

EMET:
Jednak liczy się kontekst sytuacyjny.
Wówczas zaszczytem było dla chrystian prawdziwych przynależeć do owej 'sekty', czego echa pobrzmiewają w Talmudzie Bawli.
Tak np. wypowiedź ap. Pawła w
Dziejach Ap 24:14 - 16: "14 To jednak wyznaję przed tobą, że służę ojczystemu Bogu zgodnie z tą drogą, którą oni nazywają sektą, wierząc we wszystko, co jest napisane w zakonie i u proroków, 15 pokładając w Bogu nadzieję, która również im samym przyświeca, że nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 16 Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie." - BW.
Przeciwnicy inwektywnie nazywali sektą, 'sektą nazarejczyów' [24:5] z przypisywaną 'przywódczą rolą' Pawła.
Niemniej, on sam, tzn. ap. Paweł: miał czyste sumienie przed Bogiem i ludźmi; przynajmniej starał się o takowe czyste sumienie zabiegać.
Nie od dzisiaj wiadomo - są też wypowiedzi psychologów i socjologów - iż nazwą "sekta" są obdarzane mniejszości wyznaniowe będące w opozycji wobec jakiejś Dominanty w jakimś kraju, np. w Polsce wobec Katolicyzmu czy Prawosławia.
To nie jest taka
ciepła nazwa, lecz
wzgardliwie inwektywna, niestety, gdy jest w oglądzie kogoś z owej tzw. większości wyznaniowej.
Mamy np. --
"Nie ma jak to ja, bo z tego prawdziwego rzymskokatolickiego Kościoła, nie to, co Ci...".
Czyż w wypowiedziach Admin Juniora YZ na tym tutaj Forum nie przebijało to w tonacji: 'on z Kościoła filaru i podpory Prawdy, nie to co jacyś z rozlicznych rozsianych wyznań protestanckich' itp.
Jedynie to zasada tzw. 'łaskawego przyzwolenia' i formuła Forum sprawiały i sprawiają, iż mogą się ukazywać treści niezbyt po myśli Jego [np. YZ] dufnego spojrzenia.
Stad też często ów YZ zapomina
o względności swoich wypowiedzi w obliczu wypowiedzi Innych.
Gdy
Pismem tylko by
trzeba udowadniać, to ów YZ pisze w ostateczności: "nas nie wiąże samo tylko Pismo Święte". I kończy sprawę. Bowiem wtedy stosuje regułę: "Rzym powiedział, sprawa skończona.". 'Co mi tutaj jacyś będą wywodzić, skoro w KKK jest taka a nie inna wykładnia; owej ufam, nie zaś jakimś tam wywodom...'. Nie napisze jawnie "sekciarzy", ale w tonacji tak to wygląda.
Wg mnie: obojętnie, z jakiejś pozycji ktoś tutaj pisuje: przynależnego gdzieś tam, nieprzynależnego nigdzie, denominacyjnego, niedenominacyjnego, samodzielnego, gdzieś tam sympatyzującego czy tp., to i tak liczy się to,
co można wyczytać w kogoś post/ach/. Żadne tam kogoś zapewnienia o tzw. 'przewadze', jak temu komuś daje np. niedenominacyjność nic nie oznaczają, poza tzw. własnym dobrym kogoś samopoczuciem i ew. postawą: <nie ma jak to ja, niedenominacyjny, bez żadnych okowów; nie to, co owi gdzieś tam przynależni czy ew. sympatyzujący i przywiązani ideowo do jakiejś Denominacji>.
Osobiście odrzucam zarówno pychę przynależnych jak i nieprzynależnych, natomiast oceniam
argumentacje kogoś rzeczową, nie zaś samą tylko kogoś tzw. 'wolność i niezależność': głównie
deklarowaną wg danego kogoś mniemania - wolność i niezależność: w jego oczach tak się jawiącymi.
Podobnie krytycznie oceniałem to, żeby kogoś jakaś wykładnia była tą jedynie słuszną, tą jedynie poprawną, od której należy wywodzić argumentację i ku której inklinacyjnie się skłaniać.
Nie może bowiem tak, że pisujemy tutaj jakby nierównoprawnie bez względu na to, czy ktoś zakwalifikowany jako 'sekciarz' czy 'prawdziwy wyznawca'. Nawet wtedy, gdy tego kogoś poglądy kłócą się z poglądami Admin Administrator, Admin Juniorów czy Moderatorów.
Jedynym kryterium jest
rzeczowa argumentacja - zwłaszcza probiblijna - oraz
pisywanie w zgodzie z Regulaminem Forum, nie zaś, iż i tak będziesz 'pod pręgierzem' tzw. >>łaskawego przyzwolenia<< typu: "Wierz sobie w co chcesz, bo mamy wolność sumienia i wyznania, ale wiedz, że i tak...".
Owszem: uważam, że termin "sekta" ma jednak rację bytu, ale są to sytuacje raczej
skrajne, typu sekta "NIEBO". Takowym kryterium nie może stanowić jednak kuriozum w postaci 'Dominikańskiego Ośrodka do zwalczania Sekt'...
Czy oczekujemy obiektywizmu dominanty wobec mniejszości religijnych?

<Dla owej Dominanty byłoby najlepiej, gdyby "po boku nie pętały im się jakieś sekty i odszczepieństwa, zwłaszcza wysoce dla Owej Dominanty konkurencyjne i Ową Dominantę deprymujące [mówiąc delikatnie]>...
Jeśli z szeregów jakiejś Dominanty uciekają ludzie do owych 'Sekt', to czyż Owa Dominanta może łaskawym okiem na to patrzeć?
Pytanie jest z gatunku retorycznych, raczej.
Tyle, że
tutaj mamy pluralistyczne Forum dyskusyjne, bez ukierunkowanej dominanty, jak to i w formule Forum.
Stephanos, ps. EMET