Zapraszanie przez ŚJ na kongresy.

Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy, Świecki Ruch Epifania i inne grupy wyznaniowe zapoczątkowane przez naukę Ch.T.Russella

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Elius
Posty: 2036
Rejestracja: 08 paź 2009, 7:19
Lokalizacja: Miasto święte.Druga brama od południa.

Zapraszanie przez ŚJ na kongresy.

Post autor: Elius »

Ostatnio przed kongresami i zgromadzeniami u ŚJ rozpowszechniane są zaproszenia.
Potrafię zrozumieć,iż w mieście w którym jest kongres lub zgromadzenie ktoś skorzysta i przyjdzie,ale nie rozumię tego w miastach odległych,jeżeli już ktoś pojedzie to raczej będzie to osoba zainteresowana mająca już z ŚJ jakiś kontakt,napewno nie będzie to zasługa zaproszenia.
Myślę,iż to jest po to,gdyż nie mają już tematów np.Wiadomości Królestwa a trzeba im dać tzn.głosicielom jakieś zajęcie aby mieli poczucie misji.Jest to wielka akcja,zaproszenia mają dotrzeć do każdego -jest to na siłę zwiększanie działalności głoszenia.
Co o tym myślicie.

martunia
Posty: 31
Rejestracja: 12 lis 2010, 10:55

Post autor: martunia »

Jeżeli jest to na siłę zwiększanie działalności głoszenia, to fajnie że się wysilają. ;-) Gdyby się nie wysilali tobym do dziś nie wiedziała co to jest Biblia :-D
chcę zrozumieć,pojąć,dojść do prawdy.

Awatar użytkownika
Arius
Posty: 4884
Rejestracja: 25 lut 2008, 16:32
Lokalizacja: kosmopolita

Re: Zapraszanie przez ŚJ na kongresy.

Post autor: Arius »

Elihu pisze:Ostatnio przed kongresami i zgromadzeniami u ŚJ rozpowszechniane są zaproszenia.
Potrafię zrozumieć,iż w mieście w którym jest kongres lub zgromadzenie ktoś skorzysta i przyjdzie,ale nie rozumię tego w miastach odległych,jeżeli już ktoś pojedzie to raczej będzie to osoba zainteresowana mająca już z ŚJ jakiś kontakt,napewno nie będzie to zasługa zaproszenia.
Myślę,iż to jest po to,gdyż nie mają już tematów np.Wiadomości Królestwa a trzeba im dać tzn.głosicielom jakieś zajęcie aby mieli poczucie misji.Jest to wielka akcja,zaproszenia mają dotrzeć do każdego -jest to na siłę zwiększanie działalności głoszenia.
Co o tym myślicie.
Podam efekty tej działalności zapraszania na zgromadzenia.

Australia
Pewien pionier napisał: „Lekarka imieniem Pam poprosiła mnie o regularne dostarczanie jej najnowszych wydań naszych czasopism. Ma bardzo napięty plan zajęć i przez pół roku zdołałem zastać ją w domu tylko raz, więc zostawiałem czasopisma z dołączoną karteczką pod jej drzwiami. Po siedmiu miesiącach bezskutecznych prób nawiązania kontaktu zostawiłem pod drzwiami czasopisma z zaproszeniem na zgromadzenie okręgowe. Dołączyłem też swój numer telefonu, ale nikt nie zadzwonił. W listopadzie, po zgromadzeniu, poszedłem znowu i na drzwiach znalazłem karteczkę od Pam.
„Napisała, że czasopisma są bardzo ciekawe i że daje je także swoim współpracownikom. Oni z kolei udostępniają je pacjentom w szpitalu. Dodała też, że bardzo jej się podobał ‚zjazd’. Przeczytała zaproszenie na zgromadzenie i wzięła na nie trzy dni urlopu. Zrobiła także kopie zaproszenia i w pracy powkładała je kolegom do przegródek na korespondencję. Załączyła prośbę, by do niej zadzwonili, jeśli są zainteresowani. Pod koniec tygodnia 16 jej kolegów również wzięło trzy dni urlopu na zgromadzenie. Dzięki jednemu zaproszeniu zostawionemu pod drzwiami z trzech dni zgromadzenia skorzystało 17 lekarzy! Obecnie Pam regularnie studiuje książkę Czego uczy Biblia? i wspólnie omawia poznane informacje z grupą osób, które były na zgromadzeniu”.(Rocznik ŚJ 2009)
Benin
W odległej części tego kraju Biblię zaczęła studiować pewna duża rodzina. Ojciec był pastorem miejscowego kościoła. Już dwa tygodnie po pierwszym studium cała rodzina przyjęła zaproszenie na zgromadzenie okręgowe. W sobotę wieczorem najstarsza córka nagle zachorowała i zmarła. Pomimo tego ciosu ojciec był obecny na programie niedzielnym. W poniedziałek tak powiedział o śmierci córki: „To sprawka Szatana, który usiłuje nas zniechęcić, ale moja rodzina na to nie pozwoli”. Wyniósł na dwór wszystkie przedmioty, których używał w kościele: sutannę, nakrycie głowy, pas, olej do namaszczania i pastorał. Podobnie postąpiła jego żona, również sprawująca ważną funkcję w kościele. „Nie należymy już do tego kościoła” — oznajmił pastor. Następnie wzorem chrześcijan opisanych w Dziejach Apostolskich 19:19 publicznie spalił wszystkie te rzeczy. Cała rodzina robi piękne postępy.(Rocznik ŚJ 2008)
Francja
Podczas odwiedzin u krewnego pewna katoliczka i jej mąż zobaczyli zaproszenie. Zaciekawiły ich postawione tam pytania. Razem z trójką dzieci wybrali się na zgromadzenie. Gdy przybyli na miejsce, porządkowy serdecznie ich przywitał, dał im Biblie i posadził obok rodziny Świadków, która mieszkała zaledwie trzy kilometry od nich! Obie rodziny spędziły razem cały dzień i umówiły się na studium Biblii. Tydzień po zgromadzeniu rodzina zainteresowanych przyszła na zebranie podczas wizyty nadzorcy obwodu.
Indie
Sunita, znana piosenkarka, pojechała na występy do Kanady. Spotkała tam Świadków, którzy zaprosili ją na zebranie w języku pendżabskim. Przyjęła zaproszenie, a zebranie bardzo się jej spodobało, zwłaszcza dlatego, że kładziono na nim nacisk na Biblię. Gdy otrzymała zaproszenie na zgromadzenie, bezzwłocznie odwołała swoje występy zaplanowane na ten weekend, by skorzystać z całego programu. I wcale nie żałowała swej decyzji. Pod koniec pierwszego dnia powiedziała: „To jest prawda”. Po powrocie do Indii razem z matką, synem, bratankiem i przyjaciółką poszła do miejscowej Sali Królestwa. Na spotkaniu z pastorami ze swojego kościoła oznajmiła, że zamierza zostać Świadkiem Jehowy. Powiedziała im nawet, że oni też powinni zacząć chodzić do Sali Królestwa.
Serbia
W Belgradzie mieszka Chinka, którą nazwiemy Mei Li. W roku 2006 zaczęła czytać Strażnicę w swoim ojczystym języku. Kiedy otrzymała zaproszenie na zgromadzenie w Lipsku, gdzie program miał być przedstawiany między innymi w języku chińskim, postanowiła zrobić wszystko, by z niego skorzystać, choć Lipsk dzieli od Belgradu jakieś 1000 kilometrów. Zdobyła trzydniową wizę, poleciała samolotem do Monachium, skąd pociągiem przyjechała do Lipska. Podróż ta kosztowała ją równowartość dwumiesięcznych zarobków. To, co usłyszała podczas programu i w rozmowach z delegatami, bardzo ją poruszyło. Wróciwszy do Belgradu, Mei Li razem z matką zgodziły się na studium Biblii i zaczęły przychodzić na zebrania studium książki odbywające się w języku chińskim.
Stany Zjednoczone
„Przez wszystkie trzy dni można było wśród obecnych dostrzec gości niebędących Świadkami” — napisali w sprawozdaniu bracia z pewnego komitetu zgromadzenia. „Na przykład przyszła tu kobieta, która otrzymała zaproszenie dzień po tym, jak modliła się do Boga, by pokierował jej życiem. Jechała dwie godziny zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, a ponadto zgodziła się na studium biblijne”. W sprawozdaniu tym czytamy dalej: „Jeden mężczyzna biegł po ulicy za bratem, który zostawił zaproszenie jego synowi. Brat nie wiedział, czego się spodziewać, ale z ulgą odetchnął, gdy mężczyzna grzecznie poprosił go, by wrócił do jego domu i z nim porozmawiał. Z Biblią w ręku zadawał sporo pytań i zapoczątkowano z nim studium”.
Pewien brat zaproponował zaproszenie mężczyźnie pracującemu na budowie. Ten zapytał, czy może powiedzieć o tym innym.
„Oczywiście!” — zgodził się brat, nie wiedząc, że mężczyzna ten prowadzi audycję radiową w sobotnie poranki. Rzeczywiście poinformował innych o zaproszeniu — odczytał je na antenie! Dzięki temu zapragnęło je otrzymać wiele osób.
Dwunastoletnia Morgan jest pionierką pomocniczą. Tydzień przed specjalną kampanią spotkała mężczyznę, który zadał kilka pytań na temat Biblii i przyjął zaproszenie na wykład publiczny w miejscowej Sali Królestwa. Przyszedł na nie, choć musiał szybko wyjść, bo śpieszył się na pogrzeb krewnego. Gdy rozpoczęła się kampania, Morgan wręczyła mu zaproszenie. „Na pewno przyjdę w sobotę i niedzielę, ale w piątek muszę iść do pracy” — oznajmił. Zapytał, co Świadkowie robią w takiej sytuacji. „Zazwyczaj biorą urlop, ale czasami muszą po prostu zrezygnować z takiej pracy” — wyjaśniła Morgan.
Kiedy Morgan znów zaszła do tego człowieka, powiedział, że poprosił szefa o wolne w piątek, dodając, że jeśli go nie dostanie, to odejdzie z pracy. Szef oświadczył mu, że jest zbyt cennym pracownikiem, więc dostanie urlop na piątek i dodatkowo w czwartek, żeby mógł się przygotować.
Mężczyzna skorzystał z trzech dni zgromadzenia, ale nie sam. Razem z nim przyszło 8 członków jego najbliższej rodziny, 12 przyjaciół i ich krewni — łącznie 35 osób! Początkowo gdy poinformował Morgan, że może z nim przyjść jakieś 30 osób, ta zastrzegła, że nie może zająć aż tylu miejsc.
„Rozumiem” — rzekł mężczyzna. „Jeśli będzie trzeba, siądziemy nawet na barierkach”. Oczywiście nie zaszła taka konieczność; wszyscy znaleźli wygodne siedzenia.(Rocznik ŚJ 2007)
W Korei Południowej nadzorca obwodu i starszy we właściwym momencie dokonali wizyty pasterskiej. Odwiedzili siostrę, która od 10 lat była nieczynna. Jej mąż nie wierzył w Boga, ale po przebytej operacji postanowił, że zacznie chodzić do kościoła. Kiedy bracia do niej przyszli, zastali również męża, który po miłej rozmowie przyjął broszurę Wymagania. Studiując z nim, starszy jednocześnie udzielał też zachęt siostrze. Mąż przyjął zaproszenie na zgromadzenie okręgowe, przestał chodzić do kościoła i zaczął regularnie uczęszczać na zebrania. Siostra także zrobiła postępy i poprosiła, by odwiedzić czworo ich dzieci mieszkających w innym mieście. W rezultacie mąż tej siostry, jej najstarsza córka z mężem oraz najmłodsza córka zostali ochrzczeni. Później do chrztu zgłosili się również najstarszy syn z żoną, razem więc w rodzinie tej Świadkami zostało sześć kolejnych osób.(Rocznik ŚJ 2005)

martunia
Posty: 31
Rejestracja: 12 lis 2010, 10:55

Post autor: martunia »

To ja dla odmiany powiem coś o sobie.Skorzystałam kiedyś z takiego zaproszenia na zgromadzenie z czystej ciekawości.Co prawda nic nie wiedziałam o naukach SJ,ale ciekawość mnie popchnęła.Byłam wtedy nastolatką.Co prawda wytrwałam tylko jeden dzień,bo jak się nie ma pojęcia o czym mowa to się człowiek trochę męczy,ale nie powiem,wrażenie było.Przede wszystkim byłam w szoku że w trakcie przerwy wszyscy zostawiają swoje rzeczy i odchodzą z miejsc nie bojąc się kradzieży. To był dla mnie szok,a jakże. Ponadto zwróciłam też uwagę że nikt nie robił śmietnika ze stadionu.I podobało mi się też jak kilkanaście tysięcy osób śpiewało tę samą pieśń,miało to bardzo miłe brzmienie dla ucha.
Dziwiłam się też mocno że kiedy zaproponowali mi studium,to dojeżdżali do mnie pociągiem 40km dwa razy w tygodniu żeby to studium się odbywało,podobno nie było bliżej zboru. No a wiadomo,to jest własny nakład finansowy,ja im za bilety nie zwracałam przecież,no i czas zagospodarowany,oboje pracowali. No niesamowita determinacja, trudno jest za to ganić. Jeżeli ktoś jest gotów do takich poświęceń to ja to podziwiam bo takiej determinacji nie widziałam nigdy,jeżeli chodzi o wiarę.
chcę zrozumieć,pojąć,dojść do prawdy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wyznania i ruchy postrussellowskie”