ja chciałbym należeć do zboru który prowadzi machabeusz.\
To naprawdę trudne pytanie zadane przez Hardiego, miałem na ten temat bardziej filozoficzne przemyślenia ale wyjaśnienie Machabeusza jest oświecające.
Od siebie mogę jedynie dodać że rozum napewno nie jest domem duszy tylko jednym choć wyjątkowym organem człowieka. Jego wyjątkowość to rejestrowanie i rozponawanie i porządkowanie otaczających go bodźców. Fakt np. że ktoś mam problemy z percepcją bodźców komunikacyjnych sprawia nie zmienia jego duszy lub ze jej nie ma.
Myślę że dobrym zobrazowaniem rozdzielności miedzy sprawnością mózgu a duszą - czyli istotą bytu ludzkiego w filozofii chrześcijańskiej - jest słynna nawet z bilbordów sytuacja kiedy ludzie w czasie wieloletnich śpiączek chcą się komunikować mimo iż uszkodzone części mózgu nie tylko im to uniemożliwiają ( nie chodzi tu o paraliż, ci ludzie nie są sparaliżowani anie nie mają uszkodzonych organów) ale nawet wszelkie biologiczne wskazania aktywności ciała wskazują na zupełny brak świadomości - a tak w rzeczywistości nie jest. Opisach medycznych tego stanu
http://www.akogo.pl/Inne/Pacjent%20w%20 ... lowiek.pdf - ciekawostka
http://www.humbug.pl/texts/view?art=o_c ... w_spiaczce__
Widać więc dużą rozdzielność między powszechnie znanymi funkcjami mózgu które oceniamy na OKO i jej dobrze znamy a funkcjami mózgu które ujawniają się w trakcie takich trudnych do zbadania przez naukę sytuacji. Gdzieś tak jest ta nic która łączy ciało z duszą.
Tej osobie która zadał ci pytanie odpowiedziałbym prostym przykładem porównawczym
Wyobraźmy sobie ze ciało to najnowszej technologii zkomputeryzowany kombajn do wycinki drzew - taki jaki pracuje w lasach skandynawi a dusza to operator.
Obserwatorzy pracy koparki mieliby poważny problem jaką rolę pełni operator skoro po przyciśnięciu jednego guzika siedzi z założonymi rękami a wycinarka sama odnajduje drzewo z określonego na GPS terenu, ścina, pozbawia gałęzi, ewentualnie tnie na zadane odcinki i ładuje na wózek. W opisanym przez ciebie przypadku kombajn uległ poważnemu uszkodzeniu, teraz jedyne co potrafi to przejechać z punktu A do B ale cały wspaniale dotychczas funkcjonujący mechanizm już nie działa - czy to oznacza że operatora nie ma ?
Otóż jest, rozpacza nad losem kobajnu, być może nikt z obserwatorów z zewnątrz nie słyszy jego wołania go nie rozumie, ba nawet nie zauważa za kupą złomu którym stał się kombaj, ale ten operator tam siedzi, jest wierny maszynie aż do ostatniego obrotu silnika.
Jeśli miałbym coś dorzucić od siebie do dyskusji to większym problem dla naszej religii jest wyjaśnienie innych odkryć dotyczących mózgu, którego część fizyczna oddziaływuje na coś co powszechnie uważa sie za domenę sumienia. Chodzi o psychopatycznych morderców.
Okazuje się że w większości osoby te są w stanie dopuścić sie przestępstw gdyż mają nie wykształcone obwody które umożliwiają współczucie, współodczuwanie ciepienia. Brak tych funkcjonowania tych elementów w mózgu powoduje że dla przeciętnego osberwatora to osoba z piekła rodem, wcielenie szatana. Na pewno taki osobnik nie należy do miluśińskich, chociaż na codzień moze być przemiłym sąsiadem które kochają wszystkie emerytki w okolicy. NIemniej jednak badania wskazują że zdolność do bycia takim mordercą wcale nie oznacza być psychopata tylko źródłem są wypaczenia w rozwoju mózgu w jego wczesnym wieku - np. patologiczna rodzina lub inne wydażenia. Kończąc więc dla nas chrześcijań powstaje pytania - CZYM MOŻNA UZNAĆ ŻE GRZECHY TYCH LUDZI SĄ WYNIKIEM ICH WOLNEJ WOLI ?
Dodam - każdy z nas miewa nieraz napływ złości a w nim myśl o zrobieniu komuś krzywyd. Majac prawidłowo ukształtowany mózg możemy zapobiec tym działania nie tylko z obowy przed konsekwencjami prwanymi ale w efekcie współodczuwania - nie chcemy zadawać komuś bólu bo czujemy go tak jakbyśmy zadawali go sobie.
Ludzie z nierozwiętą cześcia muzgu odpowiadająca za ten efekt takiego hamulca nie mają.
JAK ICH OCENIAĆ ?