Płaskowicki Rys pisze:A gdy śnisz też myślisz ?
to rodzaj snu na jawie - zatapiam się w modlitwę - gdy nikt nie patrzy nie podsłuchuje
odpoczywam w Panu
pozdrawiam
Sen to nie modlitwa, gdyż modlitwa to rozmowa z BOGIEM, a nie wyobrażam sobie rozmowy z kimkolwiek, bez udziału świadomości.
Zaś wypowiadanie sylab jakie komuś na język się nasuną bez udziału myśli, nie uważam za modlitwę. Mamy tyle pięknych przykładów modlitw w Piśmie Świętym, żadna nie jest wypowiedziana bez udziału myśli.
Ty jednak zrobisz jak ty uważasz za słuszne, każdy sam za siebie zda sprawę przed BOGIEM.
Płaskowicki Rys pisze:A gdy śnisz też myślisz ?
to rodzaj snu na jawie - zatapiam się w modlitwę - gdy nikt nie patrzy nie podsłuchuje
odpoczywam w Panu
pozdrawiam
Na jawie to jest widzenie, sen to nie jawa. Jak ja śpię, to śnię, ale nie modlę się. Modlitwa musi być rozumna, musisz wiedzieć o czym z Bogiem chcesz rozmawiać, bo inaczej nie jest modlitwa.
Nike Bóg rozumie ja nie muszę
będę się modlił Duchem Będę się modlił rozumem
pierwszy koryntian 14 wers 14
z tego wersu wynika ,ze Paweł inaczej myślał o modlitwie niż Ty
wybacz ale bardziej się dla mnie liczy nauczanie Pawła
zwłaszcza ,ze uważam tak samo jak on
Rzymian 8 wersy 26 -27
Płaskowicki Rys pisze:A gdy śnisz też myślisz ?
to rodzaj snu na jawie - zatapiam się w modlitwę - gdy nikt nie patrzy nie podsłuchuje
odpoczywam w Panu
pozdrawiam
Rys a możesz napisać jakie były u ciebie początki tego daru? Jak on zaczął się objawiać? Czy modliłes się o niego?
Pozdrawiam
Gdy przyszedłem do zboru a było to jakiś rok po tym jak Bóg dotknął się mnie w dole w ośrodku terapeutycznym w Radzimowicach
chodziłem do zboru Anastasis KZ w Legnicy
Jednego dnia zjechał brat Ron Kimbal z Północnej Karoliny
Głosił po nabożeństwie podszedł do mnie - byłem w jednej z ostatnich ławek i zaprosił do modlitwy
Poszedłem z nim do przodu.
On zaś powiedział ,ze nie będzie modlił się tylko o moje papierosy ale o przekleństwo ,które jest ze mną od urodzenia - oniemiałem bo nikt wtedy w tym zborze nie wiedział ,ze jestem adoptowany - nie chwaliłem się tym
Nałożył na mnie ręce .Najpierw poczułem żar na całym ciele potem zemdlałem
Gdy się ocknąłem czułem błogi spokój a niezrozumiałe dzwjęki i słowa cisnęły mi się na usta
tego dnia w maju 1989 nie zapaliłem a następnego dnia po szkole wyrzuciłem papierosy bo nie były mi już potrzebne
a paliłem 2 paczki dziennie i nie umiałem rzucić sam palenia
Od tego czasu gdy modle się w komorze lub nawet wśród ludzi ale "pogrążę się " w modlitwie wydobywają się z moich ust dzwięki i słowa
których nie rozumiem bo nawet ich nie słyszę przynajmniej wyraznie
świadkami tego co się ze mną stało było ponad 100 osób
pozdrawiam
Henry
odpowiem Ci tu, jesli mozna, bo mnie wczesniej zbanowales( nawet nie potrafiles dotrzymac terminu bana ustalonego przez samego siebie:)
Ktos w koncu przejzal Ciebie i Twoje poglady:)))
W sumie ,nie jest to, co zamierzam tu napisac tak calkiem nie na temat.
Ford- Henry Kubik, zamiescil owy artykul- zupelnie nowe zrozumienie daru jezykow, na swoim forum, z ktorego wyrzucil mnie, poniewaz mam inne zdanie niz on sam.
Dlaczego czuje sie taka sfrustrowana.?
Poniewaz zdalam sobie sprawe, ze przez dwa lata ulegalam manipulacjiom owego Pana.
Tak ford, to boli ,
boli, gdy Bog otwiera oczy , gdy czlowiek zaczyna widziec i dostrzega, ze przyjaciel, wcale nie jest tym, za kogo sie podaje.
Kazdy, kto smie posiadac inne zrozumienie wersow biblijnych niz ford ,natychmiast nazwany bedzie AGENTEM ( czyt. wspolpracownikiem Lucyfera) , ktory zasluzyl na najwyzsza kare najjasniejszego- BAN!
Tak jak napisalam Henry- na Twoim forum, to juz tylko sam Bog... ponad Toba.
Wprowadzasz tyranie i dyktature, system przed ktorym uciekales....Byc moze, ze jestes ofiara owego systemu... totalitarnego, cierpisz tez na jego syndrom?
Jestem zawiedziona, ze swoim zaslepieniem i koniecznoscia potwierdzenia tezy,
UNIEWAZNILES polowe listow apostolskich ( nie tylko Koryntian), wylacznie aby postawic na swoim.
Nie jestem Zielonoswiatkowcem, mialam z nimi stycznosc, wielu przyjaciol ...nalezalam do kosciola NIECHARYZMATYCZNEGO ewangelicznego. Jak zwykle stosujesz manipulacje, tak aby Twoja prawda wyszla na wierzch.
napisales:
"Ciągle ta sama błędna retoryka, kłótnie o słowa, misja zielonych napawająca innych forumowiczów przerażeniem. Ponieważ wielu z nich opuściło religie kontrolowane przez Lucyfera. "
Sam jednak patrzasz nadal, przez okulary Straznicy- moze bardziej rozowe, przemycajac ich doktryny. Mowisz-mamy dwoch Bogow- o i katolicka pojawia sie.....
Zarzucasz mi wiare w Katolicka Trojce- nieprawda , kolejna manipulacja....
zawsze mowilam, ze Bog jest Jeden- w jednosci Ojca i Syna!
na kazdym kroku brudne zagrania. Zbanowales mnie i piszesz klamstwa na temat moich pogladow.
Nie masz odwagi ze mna dyskutowac?
Ban zapowiadales :))) na 8 wrzesnia. Wiesz, kto jest ojcem klamstwa.
Powracajac do tematu- mowisz, ze tylko w czasach apostolskich, byly dary obecne. Ktos , z Twojej parafii napisal, iz wylacznie przez ich rece byly one przekazywane. Nie zareagujesz na to ford?
wkleje owe wywody- dotycza tego tematu!
Szymon uwierzył dzięki Filipowi.
Filip nie miał władzy udzielania Ducha Świętego chociaż jego działalności towarzyszyły nadziemskie moce i znaki którymi zdumiewał się Szymon .
Dowód znaków : przeżycia Filipa z etiopskim eunuchem.
Jednak do Samarytan wysłano Piotra i Jana by ci otrzymali Ducha Świętego.
Wersety od 17 do 19 o czym mówią.Kto miał możliwość udzielania Ducha -APOSTOŁOWIE a było ich dwunastu.
Nikt dzisiaj z apostołów nie wkłada na nikogo rąk i nie ma darów Ducha.Proste jak cała Biblia.
Nieprawda!
Filip uwierzyl dzieki Duchowi Swietemu, ktory poprzez jego wiare zamieszkal w jego sercu. Aby otrzymac DS i jego Dary, potrzebna jest wiara.! Jesli myslisz, ze to przedawniona sprawa, wierzysz w cos innego- to dostaniesz to w co wierzysz:
Według wiary waszej niechaj się wam stanie
(Mt. 9,29)
Duchem Swietym chrzci sam Chrystus i tylko Chrystus- nie apostolowie:
Mat 3, 11
Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia, lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie, ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.
Dlaczego chrzest w DS mialby ustac? Przeciez Jezus zyje! Ma sie dobrze i chrzci dalej.
Obietnica chrztu DS jest warunkiem wejscia do Krolestwa Bozego!
Kto nie posiada Ducha Chrystusa, ten nie jest jego.
Widac, ze Twoj podopieczny, posiada bledne rozumienie, chrztu i darow DS, mieli wladze dawac DS, nie mieli- gubia sie, pisza bzdury i w jednym, tak krotkim zdaniu, chcac potwierdzic swoja teze, obalaja ja- NIE ZDAJAC SOBIE Z TEGO SPRAWY! Na koniec pisza- proste, jak cala Biblia:)))- uswiadomisz go w tym temacie, czy najwazniejsza jest Twoja racja Henry?
Nie rozumiem, dlaczego niektorzy uwazaja, ze mamy spodziewac sie innej obietnicy, innego DS, bez jego Darow.Ja spodziewam sie poteznego DS, z cala swoja moca i darami.... nie kogos innego- uposledzonego czy ogoloconwego.
Pan to co obiecal, ma moc dotrzymac....!
Rysiu, nie o to chodzi.... nie zalezy mi na takim forum. Bog pokazywal, iz nie mam polegac na Henrym... jakos uczepilam sie strasznie jego osoby i strony zbawienie.com.
Myslalam sobie, ze jesli poprzez nia, Bog poruszyl moje serce- jest czysta. Moze nie czysta ale pewna...
juz sama nie wiem....
zawod jest ogromny.
pozdrawiam
P.S Henry
widze, ze pokasowales moje posty, ktore byly odpowiedzia na zarzuty mojej, rzekomej manipulacjii.
Acha, rozumiem- masz taka taktyke. Banujesz kogos, a pozniej usuwasz wybiorczo z calej dyskusji posty, ktore udowadniaja Twoje kretactwa.
Zapewniam wszystkich, ze jestem kulturalna osoba , nie uzywalam wulgaryzmow i oszczerstw. Jedynie co temu Panu przeszkadzac moglo, to moje cytowanie Slowa Bozego oraz brak zrozumienia poparcia dla szerzenia agresji, poprzez jego wychowankow.
Henry, Ty kasujesz posty ludzi zbanowanych z ich kluczowymi argumentami!
Pati pisze:Wiem, ze to nie jest watek z ogloszeniami.... chcialabym jednak poruszyc pewna sprawe, ktora przytrafila mi sie na forum zalozonym prze forda.
Oglaszam, ze zostane zbanowana za wlasne poglady i brak dostarczenia filmikow na You Tube z przekonywujacymi Darami Ducha!:))))
Myslicie, ze jest to Boze dzialanie?
pozdrawiam
Przykra sprawa Pati, rozumiem.
Co do darów, trudno wymagać od dawcy; niegrzecznym jest wymagać prezentu od mamusi, co dopiero od Kogoś dużo lepszego, choć nawet mamusia pobłaża małemu, niedojrzałemu dziecku przyzwyczajenie do wszelakich obdarowań, codziennego karmienia itp. Tak więc w kwestii daru proszę zwrócić się do ewentualnego dawcy, nie do obdarowanych, czy do nadąsanych dzieci- tak powiedziałbym do tych co mają jakieś pretensje do IKor12-14. On, Bóg, lepiej wie kiedy uświętnić lub osłodzić czyjeś życie i konkretnie jak, ewentualnie tego nie zrobić.
Rysiu, piękne świadectwo.
Jak to fajnie wykopać ludzi ze swojego forum i bruździć na innym.
Cieszę się jednak,że to forum prowadzą ludzie odrodzeni z Wody i z Ducha.
Powracając do meritum sprawy.
Całe zamieszanie dot. daru języków wynika niestety z braku nauki na ten temat. Jest to pożywka dla takich ludzi jak tword.
Zacznijmy jednak od tego,że Słowo Boże mówi o językach w dwóch aspektach.
1) JĘZYKI jako jeden ze znaków wiary.
Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; (18) węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.
2) JĘZYKI jako dar
Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. (13) A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. (14) Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. (15) Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony.
I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami.
A) służące zbudowaniu siebie Ten, kto mówi językiem, buduje siebie samego,
B)służące zbudowaniu zboru WARUNEK!!! jest ktoś kto je wykłada
Większy jest bowiem ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami - chyba że jest ktoś, kto tłumaczy, aby to wyszło na zbudowanie Kościołowi
C)modlitwa indywidualna w komorze Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy, a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne
Podobnie też i Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Nie wiemy bowiem, o co i jak należy się modlić, lecz [właśnie] sam Duch wstawia się za [nami) błaganiami, których nie można wyrazić słowem.
Tak więc języki w nauce Ap.Pawła zajmują dużo miejsca ze względu na ich ważność
Rację mają ci,którzy oburzają się na t.z.w. głośne modlitwy w czasie zgromadzeń w zborach charyzmatycznych ,gdyż Biblia określa takie zachowanie SZALEJECIE. Nie znaczy to jednak ,że Dary Ducha Św przeminęły.
Chodzi tu nie tylko o języki stanowiące koronny argument dla przeciwników darów,lecz wszystkie inne.
Zatem jeśli nie otrzymałeś żadnego z darów ,nie buntuj wszystkich na forum mówiąc ,że ich nie ma.
Przychyl się do propozycji Ap. Pawła - "Usilnie zabiegajcie o Dary
Jeśli nie przeżyłeś Chrztu w Duchu Św,nie towarzyszyły Ci nigdy znaki opisane w Ew. Marka 16.16-18,
proś Jezusa Chrystusa o Chrzest w Duchu Św.
Bo czy mam prawo nie posiadając Mercedesa mówić,że teraz już go nie produkują?
Tak samo z Darami Ducha Św. Jeśli ich nie mam to przyczyna do tego,by "USILNIE ZABIEGAĆ"
a nie rozsiewać diabelskie kłamstwa,że ich nie ma.
Mam nadzieję,że wielu zechce zastanowić się nad tym ,nie ufając ślepo takim ludziom jak tword
Pozdrawiam Sewen[/b]
Niektórzy dodają jeszcze dwa rodzaje jezyków
d.Mówię w swoim a wszyscy mnie rozumieją - kazanie Piotra
e.mówią w zrozumiałych przez innych ale nie swoich językach - apostołowie w dzień pięćdziesiątnicy
w obu przypadkach nie ma to nic wspólnego z działaniem rozumu
apostołowie nie studiowali obcych języków specjalnie na ten dzień
przybysze do Jerozolimy nie znali wszyscy galilejskiego dialektu
pozdrawiam
sewen pisze:A) służące zbudowaniu siebie
Ten, kto mówi językiem, buduje siebie samego,
B)służące zbudowaniu zboru WARUNEK!!! jest ktoś kto je wykłada
Większy jest bowiem ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami - chyba że jest ktoś, kto tłumaczy, aby to wyszło na zbudowanie Kościołowi
C)modlitwa indywidualna w komorze
Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy, a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne
Podobnie też i Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Nie wiemy bowiem, o co i jak należy się modlić, lecz [właśnie] sam Duch wstawia się za [nami) błaganiami, których nie można wyrazić słowem.
W tych trzech punktach chodzi o JĘZYKI, języki, które ludzie znają, które używają w życiu codziennym, a nie o "szurubura", jakie 'używają' mówiący 'językami', a będące bezładnym zlepkiem sylab, przeplatanych 'magicznym' słowem ALLELUJA, którego pewnie nawet nie rozumieją.
Płaskowicki Rys pisze:Gdy przyszedłem do zboru a było to jakiś rok po tym jak Bóg dotknął się mnie w dole w ośrodku terapeutycznym w Radzimowicach
chodziłem do zboru Anastasis KZ w Legnicy
Jednego dnia zjechał brat Ron Kimbal z Północnej Karoliny
Głosił po nabożeństwie podszedł do mnie - byłem w jednej z ostatnich ławek i zaprosił do modlitwy
Poszedłem z nim do przodu.
On zaś powiedział ,ze nie będzie modlił się tylko o moje papierosy ale o przekleństwo ,które jest ze mną od urodzenia - oniemiałem bo nikt wtedy w tym zborze nie wiedział ,ze jestem adoptowany - nie chwaliłem się tym
Nałożył na mnie ręce .Najpierw poczułem żar na całym ciele potem zemdlałem
Gdy się ocknąłem czułem błogi spokój a niezrozumiałe dzwjęki i słowa cisnęły mi się na usta
tego dnia w maju 1989 nie zapaliłem a następnego dnia po szkole wyrzuciłem papierosy bo nie były mi już potrzebne
a paliłem 2 paczki dziennie i nie umiałem rzucić sam palenia
Od tego czasu gdy modle się w komorze lub nawet wśród ludzi ale "pogrążę się " w modlitwie wydobywają się z moich ust dzwięki i słowa
których nie rozumiem bo nawet ich nie słyszę przynajmniej wyraznie
świadkami tego co się ze mną stało było ponad 100 osób
pozdrawiam
Dziekuję Ci za to świadectwo.
A czy może byłes świadkiem jak ktoś mówił językiem którego się nie uczył a był zrozumiany on przez innych?
Czy byłeś świadkiem jakiś autentycznych (nagłych) uzdrowień, których nie można zrozumieć inaczej jak tylko działaniem Ducha Świętego?
Jesli chodzi o dar wykładania języków to tez taki masz? Lub może widziałeś jak ktoś to czyni?
Pytam o to wszystko gdyż NIGDY takich rzeczy nie widziałem, chociaż wierzę że one były w zborach chrześcijańskich w I wieku.
jaros71 pisze:Czy byłeś świadkiem jakiś autentycznych (nagłych) uzdrowień, których nie można zrozumieć inaczej jak tylko działaniem Ducha Świętego?
Jesli chodzi o dar wykładania języków to tez taki masz? Lub może widziałeś jak ktoś to czyni?
Pytam o to wszystko gdyż NIGDY takich rzeczy nie widziałem, chociaż wierzę że one były w zborach chrześcijańskich w I wieku.
Jaros, na stronie Odnowy znalazłem ciekawy tekst odnośnie mówienia językami, choć pisany z pozycji ludzi twierdzących, że mówią językami - zaznaczę, że nie ze wszystkim się zgadzam co tam napisali.
Opisywany w Nowym Testamencie dar języków, choć wartościowy, miał też swoje ograniczenia. Ostatecznie posiadał walor jedynie doczesny (por. 1 Kor 13,8). Używany bez miłości mógł być wyrazem postawy aroganckiej i egoistycznej. Aby korzystać z niego w najlepszy możliwy sposób św. Paweł proponuje pewne zasady. Nie należy zabraniać korzystania z tego daru (zob. 1 Kor 14,40), ale mówiący w językach ma obowiązek kierować się miłością i dobrem wspólnoty (zob. 1 Kor 14,1.5.12.26.40). Jeśli nie ma tłumaczenia, osoba przemawiająca językami winna modlić się w ciszy (zob. 1 Kor 14,28) lub prosić Boga o dar tłumaczenia (zob. 1 Kor 14,13).
Chrześcijanie zaangażowani we współczesny ruch charyzmatyczny twierdzą, że ten sam dar objawia się dzisiaj pośród nich. Rzeczywiście, dokładne przebadanie tego zjawiska pozwala wyróżnić w nim te same cechy, jakie zostały opisane w pierwszym liście do Koryntian. Badania lingwistyczne przeprowadzone przez Williama J. Samarina i Virginię H. Hine dowodzą, że w przypadku daru języków pojawiającego się współcześnie nie chodzi ani o jakiś rzeczywiście istniejący język ani o język sztuczny, jakby stworzony na poczekaniu przez modlącego się. Każdy prawdziwy język, naturalny czy sztuczny, posiada pewien zasób słów i rządzi się określonymi zasadami gramatycznymi. Ponadto, słowa każdego języka winny posiadać pewien związek z rzeczywistością, aby umożliwiać porozumiewanie się między znającymi go osobami. W przypadku daru języków tych cech brakuje. Samarin stwierdza więc, iż modlitwa w językach "okazuje się jedynie pozorem języka, aczkolwiek czasem bywa to pozór bardzo zbliżony do rzeczywistości. Wtedy gdy rozumiemy czym jest język, musimy stwierdzić, że żadna modlitwa w językach, nieważne jak dobrze skonstruowana, nie jest przykładem ludzkiego języka, ponieważ nie jest ani wewnętrznie uporządkowana ani w sposób systematyczny powiązana ze światem przez człowieka postrzeganym" (Tongues of Men and Angels).
Mimo tych rezultatów badań naukowych, nie można jednak wykluczyć, że przynajmniej w niektórych przypadkach opisywanych w literaturze zielonoświątkowej czy charyzmatycznej dar języków przybierał postać rzeczywiście istniejącego języka. Bóg jest wolny w swoim działaniu i może również w taki sposób wezwać kogoś do nawrócenia. Spotyka się wiele świadectw tego rodzaju, choć ich wartość nie zawsze jest stuprocentowo pewna i żadne z nich nie zostało nigdy naukowo potwierdzone. Tytułem przykładu można zacytować ciekawe świadectwo J.P. Regimbala zamieszczone w pracy znanego francuskiego teologa Rene Laurentina Ruch charyzmatyczny w Kościele katolickim. Ksiądz Regimbal tak opisuje swoją pierwszą modlitwę w językach: "Kiedy mówiłem, ujrzałem jak zbladły dwie osoby, stały się białe jak płótno, zostały wyraźnie poruszone, nie miałem pojęcia dlaczego. Po chwili jednak zbliżyły się do mnie pytając: 'Czy mieszkał Ojciec w Grecji?' Odpowiedziałem: 'Nigdy, nawet się nie zbliżyłem do Grecji; zresztą nie znam greckiego'. 'Ależ jak to możliwe? Nie tylko mówił Ojciec po grecku, ale nawet w dialekcie naszej wsi'. Byli to dwaj księża prawosławni w cywilnych ubraniach. Rozpoznali modlitwę, którą wypowiedziałem w nieznanym mi języku: sto lat temu ta modlitwa stanowiła część greckiej liturgii prawosławnej, ale później usunięto ją. Ci dwaj księża prawosławni studiowali w tym samym seminarium w Atenach i poznając historię liturgii natrafili na tę modlitwę uwielbienia Trójcy Świętej, która bardzo ich poruszyła. Gdy usłyszeli ją z moich ust � i to na dodatek z akcentem charakterystycznym dla ich wioski � nie byli w stanie tego pojąć. W ten sposób dwie prawosławne parafie z Phoenix w Kalifornii, św. Jerzego i Świętej Trójcy, stały się w pełni charyzmatyczne".
Tak byłem świadkiem i uczestnikiem kilku wyzdrowień
jedno przeżyłem "na sobie"
mój synek po urodzeniu miał dużą żółtaczkę
był skierowany na przetoczenie krwi
nie chciałem tego
więc przeddzień zawiezienia go do szpitala na transfuzję położyłem na niego ręce i modliłem się z zoną
Następnego dnia zawiozłem go do szpitala
Transfuzji nie przeprowadzono bo żółtaczka ustąpiła
pozdrawiam