Trochę mnie tu nie było.
Zanim zdążyłem odrzec cokolwiek uczestnikowi
anastasis, został on, jak widzę, zbanowany.
Dlatego niecelowe byłoby pisanie przeze mnie czegokolwiek, do czego nie tylko nie będzie mógł się odnieść, ale i nie zobaczy.
Pozostali użytkownicy - zapewne przeczytawszy wersety z chociażby owych 10 moich wpisów, jakie wskazałem linkami, wyrobią sobie własny pogląd.
Odniosę się jedynie do ostatniej odpowiedzi mojego współdyskutanta.
anastasis pisze:Nie zgadzam się z założeniem poczynionym przez Ciebie, że ziemia, która "stoi po czas niezmierzony" jest tożsama z ziemią, "którą posiądą". Uważam tak z tego powodu, że są fragmenty Pisma [które podałem w innym temacie, a których nikt na razie nigdzie nie wyjaśnił], które mówią o literalnym zniszczeniu ziemi [i nie da się ich interpretować w senie: społeczeństwo].
Ziemia w Biblii może oznaczać zarówno planetę (
Rdz 1:1), powierzchnię gruntu (
Rdz 1:26), mieszkańców całej planety (
Rdz 18:25), jak i określony kraj czy terytorium (
Rdz 10:10).
Toteż fragmenty Pisma, które zdaniem
anastasisa mówią o literalnym zniszczeniu literalnej planety Ziemi, wcale nie muszą być tak jednoznaczne.
anastasis pisze:Poza tym będzie NOWA ziemia, o której mówi Pismo. Nie widzę więc możliwości, aby stara była wieczna w tym sensie, że nigdy nie przestanie istnieć.
A zatem wieczna jest planeta Ziemia, a nie "stara ziemia" jako niegodziwe społeczeństwo władane przez Szatana i podległe mu rządy ludzi, które stanowią symboliczne "stare niebo".
anastasis pisze:Ponieważ z Boga wszystko wyszło, do Niego wróci-bo On jest Pierwszy i Ostatni.
Żadne "ponieważ". Jehowa to nie trójca hinduska, gdzie Brahma-stwórca, Wisznu-zachowawca i Sziwa-niszczyciel zapewnia ponoć kolejne cykle reinkarnacyjne.
Żadne "bo". Pierwszy i Ostatni (
Iz 48:12; Obj 22:13), gdyż - jak sam wyjaśnił (
Iz 43:10):
„Wy jesteście moimi świadkami — brzmi wypowiedź Jehowy — moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego.
(podkr. moje)
Co do dwu przytoczonych - kontekst wyjaśnia:
2 Ko 4:16-18Dlatego nie dajemy za wygraną, a nawet jeśli człowiek, którym jesteśmy na zewnątrz, niszczeje, to człowiek, którym jesteśmy wewnątrz, odnawia się dzień po dniu. Bo chociaż ucisk jest chwilowy i lekki, sprawia dla nas chwałę, która nabiera coraz większej wagi i jest wieczna; a my mamy oczy zwrócone nie na to, co widoczne, lecz na to, co niewidoczne. To bowiem, co widoczne, jest tymczasowe, ale to, co niewidoczne, jest wieczne.
Czyli pisząc o "widzialnym" i "niewidzialnym", pisał apostoł o współczesnym mu ucisku oraz przyszłej chwale. Do materialnych niebios i ziemi ma się to nijak. Zaś
Iz 51 to proroctwo skierowane do żydowskich więźniów Babilonu; i to babilońskie "niebiosa" i "ziemia" miały zostać zniszczone, co już się spełniło.
Gdyby zresztą rozumieć to dosłownie, jak
anastasis, to mielibyśmy
contradictio in adiecto dwu sąsiednich wersetów: planeta Ziemia miałaby zostać unicestwiona wraz z jej mieszkańcami, a jednocześnie Bóg zapewniałby ich o wybawieniu i swojej prawości...
anastasis pisze:Ponieważ dużo w Twojej argumentacji argumentów subiektywnych {że rzekomo każdy chce żyć na ziemi} to ja także go użyję: ja chcę być boską istotą i mieszkać na Nowej Ziemi, która będzie niewidzialna. Czy to świadczy wg Ciebie, że jestem chory psychicznie czy coś w tym stylu?
Mógłbym odrzec: "Ty sam to mówisz..."
Bycie boskimi istotami proponował ludziom Szatan w Edenie.
Co do chęci życia na Ziemi, motywuje ją także znajomość i wyobrażalność warunków, w jakich przyszłoby na niej żyć każdemu. Argument być może subiektywny, za to nieobcy każdemu (prócz anastasisa) i doń zapewne przemawiający.
Gdy zaś zapytać, jak miałoby wyglądać Twoje życie w niebie i co byś tam robił, zwykle zaczyna się wymyślactwo w stylu "oko nie widziało i ucho nie słyszało" itp.
Zainteresowanym tematem polecam 3 artykuły do studium ze "Strażnicy" z 15.08.2009.
Omówiono tam, jak nadzieję na życie wieczne na Ziemi odmalowano w Pismach Hebrajskich, następnie - czy nadzieja niebiańska z Pism Gr. zastąpiła, czy uzupełniła podstawową nadzieję ziemską (tzn. czy Chrystus uczył o przyszłym życiu na ziemi), a wreszcie - jak to się stało, że większość wyznań chrześcijańskich zastąpiła nadzieję ziemską niebiblijnym poglądem o wzięciu wszystkich dobrych ludzi do nieba, oraz jak w naszych czasach nadzieja ta ponownie została uwypuklona wśród innych odwiecznych biblijnych nauk, których zapomniano w wyniku odstępczych zmian doktrynalnych.
Kto zainteresowany, wyślę na PW.