A zatem ustosunkuje się do tego, co napisałeś tam.
A tak poważnie: jeśli Biblia jest natchniona, to musi być jednolita. Tzn. jedne wersety nie mogą być w oczywistej sprzeczności z innymi.
Jeśli ziemia "stoi aż po czas niezmierzony" (Kzn 1:4), "na zawsze" (Ps 104:5), została stworzona "aby była zamieszkana" (Iz 45:18), "potulni posiądą ziemię" (Ps 37:11) , prawi będą na niej "przebywać na zawsze" (Ps 37:29), prostolinijni "będą przebywać na ziemi" (Prz 2:21) - to 'ziemia, która przeminie' musi znaczyć coś innego niż planetę Ziemię.
Sprawdź, co znaczy "ziemia" np. tutaj (Rdz 11:1):
Nie zgadzam się z założeniem poczynionym przez Ciebie, że ziemia, która "stoi po czas niezmierzony" jest tożsama z ziemią, "którą posiądą". Uważam tak z tego powodu, że są fragmenty Pisma [które podałem w innym temacie, a których nikt na razie nigdzie nie wyjaśnił], które mówią o literalnym zniszczeniu ziemi [i nie da się ich interpretować w senie: społeczeństwo]. Poza tym będzie NOWA ziemia, o której mówi Pismo. Nie widzę więc możliwości, aby stara była wieczna w tym sensie, że nigdy nie przestanie istnieć.
wykazaliśmy sobie (mam nadzieję, że jasno), że człowiek został stworzony dla ziemi. A czy ziemia została stworzona dla człowieka? Sama planeta jest odpowiednio przygotowana do tego klimatycznie, wyposażona w odnawialne zasoby żywności, system oczyszczania wody i powietrza, oświetlenie, ogrzewanie, ochronę przed promieniowaniem oraz napełniona ciekawymi, pięknymi tworami natury i obfitymi zasobami kopalnymi – nic, tylko żyć i korzystać z tego na wieki, rozwijając w dodatku swą inwencję. Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie tak wyglądałoby „poletko doświadczalne”, z którego trzeba emigrować po okresie kilkudziesięciu (a czasem kilku zaledwie) lat – okresie śmiesznie krótkim wobec wieczności i pragnienia życia wiecznego.
Co nie znaczy, że jest to optimum dla człowieka. Z NT dowiadujemy się, że jest coś takiego jak "boska natura" oraz stan, w którym "Bóg będzie wszystkim we wszystkich". Ponieważ z Boga wszystko wyszło, do Niego wróci-bo On jest Pierwszy i Ostatni.
Skoro więc dał ziemię ludziom, to jej im nie odbierze; skoro miała być rajem, to nim będzie. Dlatego będzie istniała wiecznie, by ludzie mogli żyć na niej wiecznie- Ps 104:5
Gdy zróżnicowałem raj od Edeny zostałem pouczony przez tessę,że to to samo. Czy więc w końcu był na początku raj czy człowiek miał go dopiero stworzyć? Bo ja czytam, że był po prostu ogród, który miał człowiek uprawiać.
Ponieważ dużo w Twojej argumentacji argumentów subiektywnych {że rzekomo każdy chce żyć na ziemi} to ja także go użyję: ja chcę być boską istotą i mieszkać na Nowej Ziemi, która będzie niewidzialna. Czy to świadczy wg Ciebie, że jestem chory psychicznie czy coś w tym stylu?