Nie rozumiem do czego zmierzamy tym tropem. Kandydatów było dwuch. w oenie ludzkiej każdy z nich mógłby być apostołem. Jednak rzucenie losów było sygnałem, że uwzględnili Boga.Henryk pisze:Bobo...
A czy w tym wypadku zadecydował Bóg?
Jeśli tak, to po co losy?
Pamiętamy Gedeona jak upewniał się?
Pamiętamy laskę Aarona jak zakwitła?
Tu był Boży wybór...
W Izraelu posługiwano się losami niejeden raz.
Leksykon Wnikliwe pod hasłem LOS podaje:
BoboPierwsza biblijna wzmianka o ciągnięciu losów odnosi się do wybrania kozłów dla Jehowy i dla Azazela w Dniu Przebłagania (Kpł 16:7-10). Za czasów Jezusa arcykapłan usługujący w świątyni Heroda wyciągał wtedy z pojemnika dwa losy wykonane podobno z bukszpanu lub ze złota. Na jednym było napisane „dla Jehowy”, a na drugim „dla Azazela”. Potem losy kładziono na głowach kozłów.
Losy ciągnięto też w celu ustalenia, w jakiej kolejności mają usługiwać w świątyni 24 oddziały kapłanów (1Kn 24:5-18). Sekretarz Lewitów spisywał imiona głów domów patriarchalnych, po czym najwyraźniej następowało losowanie. W ten sam sposób przydzielano służbę świątynną śpiewakom, odźwiernym, skarbnikom i innym Lewitom (1Kn 24:31; rozdz. 25, 26; Łk 1:8, 9). Po powrocie z niewoli babilońskiej rzucano losy w związku z zaopatrzeniem świątyni w drewno, a także w celu ustalenia, kto ma zamieszkać w Jerozolimie (Neh 10:34; 11:1).
Nie wiadomo, czym dokładnie były Urim i Tummim, które Mojżesz umieścił w napierśniku arcykapłana (Kpł 8:7-9), ale posługiwano się nimi do rozstrzygania różnych spraw tak jak losami, choć wprost ich w ten sposób nie nazwano. Wydaje się, że Urim i Tummim miały związek z rzucaniem losów opisanym w 1 Samuela 14:41, 42. Niektórzy określają je mianem „świętych losów”. Gdy trudno było powziąć decyzję w jakiejś ważnej sprawie dotyczącej całego narodu, arcykapłan stawał przed Jehową i posługiwał się tymi świętymi losami, aby otrzymać od Niego odpowiedź.
Jehowa polecił, by podziału Ziemi Obiecanej między 12 plemion dokonano przez losowanie (Lb 26:55, 56). Zostało to szczegółowo opisane w Księdze Jozuego, gdzie w rozdz. 14-21 słowa „los” i „losowanie” występują przeszło 20 razy. Losy ciągnięto przed Jehową w namiocie spotkania w Szilo, pod nadzorem Jozuego i arcykapłana Eleazara (Joz 17:4; 18:6, 8). Przez losowanie wyznaczono też miasta dane Lewitom (Joz 21:8). Jehowa niewątpliwie dopilnował, żeby wyniki losowania były zgodne z wcześniejszym proroctwem dotyczącym ogólnego rozmieszczenia plemion izraelskich (Rdz 49).
W czasach apostolskich. Uczniowie Jezusa rzucili losy (uprzednio się pomodliwszy), aby ustalić, kto zamiast Judasza Iskariota ma być zaliczony do grona 12 apostołów, świadków działalności i zmartwychwstania Jezusa; wybór padł na Macieja (Dz 1:21-26). „Los” jest tutaj tłumaczeniem greckiego wyrazu kléros, spokrewnionego z terminem kleronomía, czyli „dziedzictwo”. W Kolosan 1:12 i 1 Piotra 5:3 kléros oznacza dziedzictwo przydzielone przez Boga chrześcijanom.
Jednakże po Pięćdziesiątnicy w 33 r. n.e. nie ma już żadnych wzmianek o używaniu losów do wyznaczania starszych lub sług pomocniczych czy też do podejmowania ważnych decyzji. Przy wyborze starszych i sług pomocniczych sprawdzano, czy w codziennym życiu wydają oni owoce ducha świętego (1Tm 3; Tyt 1), a przy innych decyzjach brano pod uwagę spełnianie się proroctw, wskazówki aniołów, zasady Słowa Bożego, nauki Jezusa i kierownictwo ducha świętego (Dz 5:19-21; 13:2, 3; 14:23; 15:15-19, 28). Apostoł Paweł wyjaśnił: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne (...) do prostowania” (2Tm 3:16).