Wit pisze:Tylko jaką korzyść z tego wszystkiego ma Bóg skoro jedyną korzyścią jest tu zaspokojenie ludzkiego libido...?
Myślę, że postawiłeś to pytanie naprędce i bez zastanowienia. Myślenie o Bogu odnoszącym korzyści z ludzkiego postępowania jest nieporozumieniem.
Kesja, z mojej perspektywy reprezentujesz typowy, religijno-mistyczny sposób myślenia. Zadaj sobie jednak pytanie, czy takiego rozumowania nauczyłaś się od Jezusa? Jestem pewien, że nie. Miałaś innych mistrzów, którzy co prawda powoływali się na Jezusa, ale sami nie byli Jego uczniami.
Co do Pnp, czyli ludzkiego seksualizmu. Rzeczywiście na poziomie biologicznym, człowiek i zwierzęta zostali stworzeni z prochu ziemi (czyli z tego samego materiału) i znajdujemy sporo podobieństwa w zachowaniu i działaniu. Jednak przestrzeń godowa u zwierząt i ludzki seksualizm tylko pozornie są podobne. Podobna jest sfera rozrodcza. Jednak ludzki seksualizm ma o wiele głębszy wymiar niż prokreacja i zaspokojenie libido.
Przede wszystkim chodzi o przestrzeń emocjonalną pomiędzy kobietą i mężczyzną. Zachowania seksualne to wzajemne poznawanie się, dawanie siebie i branie tego, czym obdarza nas współmałżonek. To w przestrzeni seksualnej małżonkowie uczą się stawania jednym ciałem, dzielenia sobą, współodczuwania i wzajemnej zależności. Seks jest przestrzenią, która ma służyć małżonkom do przebywania wobec siebie w nagości (nie tylko fizycznej) oraz pozbywania się z relacji poczucia wstydu. Relacja seksualna buduje wzajemne oddanie, daje radość i szczęście, uczy komunikacji, rozwija emocjonalnie i dostarcza nowych doświadczeń, których człowiek w zasadzie nie ma możliwości zdobyć poza małżeństwem, ale tylko takim, które jest budowane na koncepcie Boga.
Małżeństwo jest poligonem do dojrzewania w miłości, a seks szczególną przestrzenią do praktykowania miłości. Seks w zamyśle Boga uczy szczerości, przebaczania, usługiwania. Poprzez szczęśliwą relację seksualną, człowiek zdobywa doświadczenia i wiedzę, pozwalające w nowy sposób postrzegać świat, a także rozumieć Biblię. Nie napisałem, że seks pozwala rozumieć Biblię ale, że dostarcza osobistych doświadczeń poszerzającym umiejętność zrozumienia zamysłu Boga.
Nie dziwi zatem, że powołanie instytucji małżeństwa jest opisane w Biblii, jako ukoronowanie i zakończenie dzieła stwarzania.
Szczęśliwy seks małżeński rozwija emocjonalnie, regeneruje, "ładuje wszystkie akumulatory", daje nowe motywacje i optymistyczne nastawienie do życia. Szczególnym przeżyciem jest uwielbianie Boga w trakcie oraz wspólna modlitwa bezpośrednio po współżyciu. Polecam.
Zatem relacja seksualna jest darem Boga. Szczególnym darem. Uczy budowania osobistej, intymnej więzi, tak ważnej w przypadku budowania relacji z Bogiem. Sprowadzanie ludzkiego seksualizmu do prokreacji, zaspokajania libido, czy wreszcie do obscenicznego "ruchania", pokazuje tylko, jak ogromnego zniszczenie dokonał grzech w myśleniu ludzi, i co ludzie zrobili ze wspaniałym darem Boga.
Stąd Pnp ma szczególne znaczenie. Ukazuje piękno ludzkiej erotyki i ogromny ładunek pozytywnych emocji, jakich dostarcza człowiekowi relacja seksualna. Uciekanie od prawdy w kierunku znaczeń alegorycznych, metafor i mistycyzmu pogłębia jedynie poczucie zagubienia i niepewności człowieka.