Biblia jako owoc historii.

Dlaczego powinniśmy ja czytać, wasze opinie na jej temat oraz ciekawe strony na temat Biblii

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

Bob pisze:Zupełnie nie wierzę w to, że poznanie Boga uzależnione jest od wertowania konkordancji i komentarzy biblijnych. Nie mam zaufania do tych, ktorzy na poparcie swoich poglądów odnośnie rozumienia tego czy innego fragmentu argumentują, ze dane słowo nie znaczy tego, co znaczy; bo w tamtym przekładzie (w domyśle: prawidłowym) to jest oddane tak a tak i dlatego...; i w ogóle bez słowników Abramowiczówny i Popowskiego ani rusz!
Bob ja tez nie wierze.. ;-)

bo to jest wlasnie LITERA..ktora prowadzi do nikad..
dlatego uwazam..za najistotniejsza osobista relacje z Mistrzem..w celu poznania Jego drogi..(Jego toru myslenia),,ktora jest PRAWDA.. :-D

dla mnie ta droga jakze waska ,,jest Milosc.. :-D
"Respekt wynikajacy ze zrozumienia stoi dla mnie zawsze ponad respektem bioracym sie z ignorancji."(D. Adams - "Łosoś zwątpienia")

Bob
Posty: 1165
Rejestracja: 28 mar 2013, 11:07

Post autor: Bob »

ata333 pisze:dlatego uwazam..za najistotniejsza osobista relacje z Mistrzem..w celu poznania Jego drogi..(Jego toru myslenia),,ktora jest PRAWDA.. :-D
Nie mam objawień, wizji, proroczych snów i jak dotąd jedynym sposobem, w jaki komunikuje się się ze mną Mistrz - a zarazem jedyną drogą prowadzącą do poznania jego sposobu myślenia - jest PRAWDA zawarta w Biblii :->

Awatar użytkownika
Eliot
Posty: 4160
Rejestracja: 22 sie 2011, 10:37

Post autor: Eliot »

Wnioskuje z tego, ze Biblię jako całość ogarniasz a "osobliwe" fragmenty (vide 16 rozdział Łukasza) traktujesz jak...
...no właśnie - jak je traktujesz?
"Sławiłem więc radość, bo nic dla człowieka lepszego pod słońcem, niż żeby jadł, pił i doznawał radości, i by to go cieszyło w jego trudzie za dni jego życia, które pod słońcem daje mu Bóg." (Ecc 8:15 bt)

Bob
Posty: 1165
Rejestracja: 28 mar 2013, 11:07

Post autor: Bob »

Katolicka teologia natchnienia Bożego akcentuje analogie pomiędzy naturą Pisma Świętego a naturą Jezusa Chrystusa. Według tej koncepcji Biblia, tak jak Jezus, łączy w sobie pierwiastek Boski i ludzki. Tak jak Bóg za sprawą Ducha Świętego przyszedł na świat jako człowiek, tak Biblia będąc Słowem Bożym zaistniała dzięki oddziaływaniu Ducha Świętego na ludzkich pisarzy, które to odziaływanie nosi nazwę natchnienia. Jednocześnie Biblia jako napisana przez ludzi, mimo to pozbawiona jest jakiegokolwiek błędu - tak jak Jezus jako Bóg-człowiek był wolny od grzechu.


Z encykliki Piusa XII DIVINO AFFLANTE SPIRITU:

Księgom świętym nie jest obca żadna forma literacka, która posługiwano się dawniej, zwłaszcza na Wschodzie, dla wyrażenia myśli, w każdym razie z tym zastrzeżeniem, że użyty rodzaj literacki nie sprzeciwia się w żaden sposób świętości i prawdomówności Bożej. Już św. Tomasz trafnie, jak zwykle, pisze: "w Piśmie św. to co Bożego jest nam podane na sposób ludzki". Bo jak współistotne Słowo Boże stało się podobne ludziom we wszystkim "prócz grzechu", tak i słowa Boże wyrażone są ludzkim językiem, podobne we wszystkim do ludzkiej mowy, wyjąwszy błędu.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP ... 3.html#p30

Ks. Rajmud Pietkiewicz w swojej książce Gdy otwierasz Biblię idzie jeszcze dalej w tym poszukiwaniu analogii i zamieszcza schemat bedący graficzną ilustracją błędów teologicznych popełnianych w stosunku do Jezusa i Pisma świętego:

Błędy dotyczące Jezusa kwestionują bądź Jego człowieczeństwo, bądź Bóstwo. Podobnie jest z Pismem świętym: kwestionuje się jego Boskie lub ludzkie autorstwo. Obydwa błędy uniemożliwiają właściwe odczytanie przesłania Biblii, gdyż:
1. pozbawiając Pismo święte nadprzyrodzoności, pozbawiamy je tego, co zasadnicze i konstytutywne;
2. pozbawiając Pismo święte ludzkiej strony, nie będziemy mogli przebić się przez sposób myślenia pisarzy, aby dotrzeć do objawionego przesłania.


Obrazek

Ot taka ciekawostka ;-)

Bob
Posty: 1165
Rejestracja: 28 mar 2013, 11:07

Post autor: Bob »

AEliot pisze:Wnioskuje z tego, ze Biblię jako całość ogarniasz a "osobliwe" fragmenty (vide 16 rozdział Łukasza) traktujesz jak...
...no właśnie - jak je traktujesz?
...jako integralne elementy całości, których znaczenia - w kontekście spójności poszczególnego fragmentu z całością - w swoim ciasnym i ograniczonym umyśle nie ogarniam.

Awatar użytkownika
Eliot
Posty: 4160
Rejestracja: 22 sie 2011, 10:37

Post autor: Eliot »

Bob pisze:
AEliot pisze:Wnioskuje z tego, ze Biblię jako całość ogarniasz a "osobliwe" fragmenty (vide 16 rozdział Łukasza) traktujesz jak...
...no właśnie - jak je traktujesz?
...jako integralne elementy całości, których znaczenia - w kontekście spójności poszczególnego fragmentu z całością - w swoim ciasnym i ograniczonym umyśle nie ogarniam.
Hm... a mnie po głowie chodzą mocno "niekoszerne" myśli, że te trudne fragmenty znalazły się w Piśmie niepotrzebnie albo i nawet jakiś zły to ziarno tam zasiał :xble:
"Sławiłem więc radość, bo nic dla człowieka lepszego pod słońcem, niż żeby jadł, pił i doznawał radości, i by to go cieszyło w jego trudzie za dni jego życia, które pod słońcem daje mu Bóg." (Ecc 8:15 bt)

Bob
Posty: 1165
Rejestracja: 28 mar 2013, 11:07

Post autor: Bob »

AEliot pisze:Hm... a mnie po głowie chodzą mocno "niekoszerne" myśli, że te trudne fragmenty znalazły się w Piśmie niepotrzebnie albo i nawet jakiś zły to ziarno tam zasiał :xble:
A czy te trudne fragmenty są dla Ciebie na tyle istotne i doniosłe w treści, że zaburzają Ci odbiór całości?

Awatar użytkownika
Eliot
Posty: 4160
Rejestracja: 22 sie 2011, 10:37

Post autor: Eliot »

Bob pisze:A czy te trudne fragmenty są dla Ciebie na tyle istotne i doniosłe w treści, że zaburzają Ci odbiór całości?
Owszem, tak :-?
Np. "kreatywna księgowość" - jak to trafnie ująłeś - kusi mnie przy rozliczeniach z Urzędem Skarbowym. Sądzisz, że znalazłbym zrozumienie, gdybym się powołał na ewangelię w US? ;-)
"Sławiłem więc radość, bo nic dla człowieka lepszego pod słońcem, niż żeby jadł, pił i doznawał radości, i by to go cieszyło w jego trudzie za dni jego życia, które pod słońcem daje mu Bóg." (Ecc 8:15 bt)

Bob
Posty: 1165
Rejestracja: 28 mar 2013, 11:07

Post autor: Bob »

AEliot pisze:Owszem, tak :-?
Np. "kreatywna księgowość" - jak to trafnie ująłeś - kusi mnie przy rozliczeniach z Urzędem Skarbowym. Sądzisz, że znalazłbym zrozumienie, gdybym się powołał na ewangelię w US? ;-)
Organy skarbowe raczej skrupulatnie podchodzą do egzekwowania tego co Cezara i obawiam się, że praktyczna mądrość synów królestwa w wersji z 16 rodziału Ewangelii Łukasza nie znalazłaby uznania w ich oczach :->

Awatar użytkownika
Dezerter
Posty: 3631
Rejestracja: 16 sie 2009, 22:50
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: Dezerter »

AEliot pisze:
Bob pisze:
AEliot pisze:Wnioskuje z tego, ze Biblię jako całość ogarniasz a "osobliwe" fragmenty (vide 16 rozdział Łukasza) traktujesz jak...
...no właśnie - jak je traktujesz?
...jako integralne elementy całości, których znaczenia - w kontekście spójności poszczególnego fragmentu z całością - w swoim ciasnym i ograniczonym umyśle nie ogarniam.
Hm... a mnie po głowie chodzą mocno "niekoszerne" myśli, że te trudne fragmenty znalazły się w Piśmie niepotrzebnie albo i nawet jakiś zły to ziarno tam zasiał :xble:
Zły to ziarno wątpliwości w twojej głowie zasiał - albo przyjmujemy Biblię jaką nam współczesna nauka daje , albo wchodzimy na manowce gdybania.
Błędy w biblii mogą wystąpić z czynnika ludzkiego, ale Czynnik Boski zadbał by nie zmieniły one Prawdy Wiary i nie zagroziły naszemu zbawieniu - czepianie się słówek, bez uwzględnienia wymowy całości jest błędne
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/

Awatar użytkownika
AdamaS
Posty: 56
Rejestracja: 21 sie 2013, 17:35
Lokalizacja: Wawa
Kontakt:

Re: Biblia jako owoc historii.

Post autor: AdamaS »

Parmenides pisze:Spotkałem się z pewnym poglądem wypowiedzianym przez wybitnego teologa. Przyznam, że nie do końca go rozumiem i nie bardzo potrafię połączyć z dotychczasową wiedzą w tym zakresie: np. jak to skorelować z pojęciem natchnienia Pisma: „(Biblia) jest świadectwem historii. Nie została podyktowana – ale (...) - powstała jako owoc historii kierowanej przez Boga.”
Co sądzicie o takim podejściu? Może to tylko inne sformułowanie, spojrzenie z innego punktu widzenia lub gra słów oświetlająca pewne kwestie z innej strony?
Ciężko odnosić się do tego co ktoś miał na myśli mówiąc, to co mówi. Ale starając się wybronić jego słowa, powiedziałbym, że to może mieć odniesienie do sytuacji przed górą Synaj, kiedy zostało darowane Izraelowi światło Stwórcy (heb. Tora). Świadectwo tego, że są gotowi na jej przyjęcie.

Oczywiście inna sprawa, co zdarzyło się dalej i kto z narodu Izraela był gotowy na to. Ale to już inna historia.
AdamaS - Alchemik. Poszukiwacz. Blogger.
http://spostrzeganie.pl

Nieziem
Posty: 1734
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Re: Biblia jako owoc historii.

Post autor: Nieziem »

radek pisze: ↑
06 cze 2026, 22:52
Nieziem pisze: ↑
06 cze 2026, 20:23
radek pisze: ↑
06 cze 2026, 16:49
Więc politycy - odrzucić konformizm i wziąć się za lekturę Pisma Świętego, żeby wiedzieć, w co wierzyć
Z lektury Pisma tzw. Świętego można się też dowiedzieć, jak prowadzić wojny, i przeprowadzać ludobójstwa.
Dlatego Radku dobrze by było sprecyzować, które Księgi i fragmenty masz na myśli polecając lekturę.
Mnie osobiście mierzi wiele treść np. z Księgi Jozuego czy Ksiąg Mojżeszowych. Ich nie polecam jako podręcznika do nauki postępowania z drugim człowiekiem.
Tak jak złoto bywa oczyszczane w ogniu, tak też wiara przechodzi przez trudności, aby osiągnąć odpoczynek na uczcie. ......

(.....)

A z oceną ksiąg Mojżeszowych i Jozuego wstrzymaj się do zwieńczenia dnia sądu, aż będziesz znał przebieg całego procesu sądowego.
Biblia jest nie objawieniem z Góry, ale owocem historii, zapisem ludzkich wyobrażeń, czasem wspomnień i impresji o czymś czego było się świadkiem, choć częściej jedynie relacją z zeznania świadków, a biblijny Bóg ST jest stworzony przez patryjarcjalnych pisarzy, autorów biblijnych.
Przeprowadziłem "proces metalurgiczny" polegający na poddaniu treści tych tzw. Pism Świętych działaniu ognia. Nie dosłownie, ale mentalnie. Poza garstką popiołu ostały się opiłki kruszcu. Opiłki, tyle wartościowej treści zawiera cała Biblia. Mówię tu o ilosciowej miarze pamiętając, że drogocenna perła zajmuje niewielką powierzchnię w porównaniu z ogromem skał pośród których jest ukryta.
Można uważać te księgi za Święte, ale można je również traktować podobnie jak inną literaturę.
A ocena treści wielu ksiąg bibliinych narzuca się sama.
Człowiek ma władze poznawcze po to aby z nich korzystać. Są tacy co uważają głupi się urodziłem, głupi umrę, a są też i inni, którzy dają się Duchowi prowadzić, i nie stoją w miejscu zaproponowanym przez religię ojców.
Ogniem, który posłużył mi do powyżej wspomnianego procesu, są treści zawarte w Pismach Nowego Przymierza, dotyczące Syna Bożego, np. taki fragment:
Żadenci nigdy Boga nie widział, lecz on jedynorodny syn, który jest w łonie Ojcowym, ten nam opowiedział. J.1,18
A to znaczy, że wcześniejsze Księgi Hebrajskie opowiadają o kimś innym. Pomazaniec nie do tego innego ale do własnego Ojca prowadzi.
Bez rozróżniania o kim i od kogo są dane pouczenia, lektura Pisma Świętego może posłużyć do usprawiedliwienia niecnych uczynków i postaw, co miało miejsce nierzadko w historii. Ileż to mordów dokonano z Bogiem na ustach, Tym, który napisał własnym palcem na tablicy kamiennej nie morduj.
Dlatego ja zachęcam do wstrzemięźliwości, odnośnie bekrytycznego kierowania innych do lektury Pism.

Awatar użytkownika
radek
Posty: 5377
Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
Lokalizacja: Choszczno
Kontakt:

Re: Biblia jako owoc historii.

Post autor: radek »

Nieziem pisze: ↑
10 cze 2026, 0:06
Ogniem, który posłużył mi do powyżej wspomnianego procesu, są treści zawarte w Pismach Nowego Przymierza, dotyczące Syna Bożego, np. taki fragment:
Żadenci nigdy Boga nie widział, lecz on jedynorodny syn, który jest w łonie Ojcowym, ten nam opowiedział. J.1,18
A to znaczy, że wcześniejsze Księgi Hebrajskie opowiadają o kimś innym. Pomazaniec nie do tego innego ale do własnego Ojca prowadzi.
Powyższe słowa są ok. Dodam tylko, iż to, że żaden syn nie widział w swoim Ojcu Boga, jest związane z tym, iż Bóg jest w jedności z Duchem Świętym. W tym kontekście przeciętny Człowiek potępiając kogokolwiek nie szuka duchowych zgodności, tylko podąża za przyjemnością ciała. A będąc tylko ciałem, uchyla się od obecności Ducha Bożego w sobie

Rdz. 6:3 BW1975
I rzekł Pan: Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem. Będzie więc życie jego trwać sto dwadzieścia lat.
1Kor 1:27 BT5
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć

Wielbiciel Pełni

Awatar użytkownika
Felek
Posty: 115
Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30

Re: Biblia jako owoc historii.

Post autor: Felek »

O Biblii często mówi się tak, jakby była księgą zawieszoną poza czasem i historią. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Biblia jest dzieckiem historii – i to historii niełatwej, pełnej konfliktów, upadków, zwycięstw i rozczarowań. Nie powstała przy jednym biurku ani w jednym stuleciu. Tworzyły ją pokolenia ludzi, którzy z właściwą człowiekowi upartością próbowali odnaleźć sens w wydarzeniach, które najczęściej wydawały się pozbawione sensu.

Można powiedzieć, że Biblia jest wielkim pamiętnikiem cywilizacji. Zapisano w niej zarówno chwile triumfu, jak i momenty klęski, których żaden rozsądny propagandysta nie umieściłby w oficjalnej kronice. Naród wybrany okazuje się tam regularnie nieposłuszny, królowie bywają bardziej grzeszni niż ich poddani, a bohaterowie częściej przypominają zwykłych ludzi niż pomniki z brązu.

Właśnie dlatego Biblia przetrwała wieki. Nie jest abstrakcyjnym traktatem oderwanym od rzeczywistości, lecz księgą wyrastającą z konkretnego doświadczenia historycznego. Jej autorzy nie uciekali od historii – przeciwnie, starali się ją zrozumieć. A ponieważ historia nie jest uporządkowanym marszem ku szczęściu, lecz raczej chaotycznym zbiorem ludzkich decyzji i ich konsekwencji, Biblia zachowała swoją aktualność. Jest owocem historii nie tylko dlatego, że powstała w jej toku, ale także dlatego, że pokazuje człowieka takim, jakim historia go nieustannie odsłania: wielkim i małym zarazem.

Awatar użytkownika
Queza
Posty: 7776
Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Biblia jako owoc historii.

Post autor: Queza »

A o Bogu skąd byś się dowiedział jak nie z Biblii, gdzie by Cię to zaprowadziło? Bo na pewno nie na forum biblijne.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.

Carl Gustaw Jung

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o Biblii”