Wątek na zamówienie daglezji.
Towarzystwo Strażnica zamieściło w roku 1934 w swoim czasopiśmie sensacyjny tytuł oraz kilka zdań wyjaśnienia, o akceptowanej w tamtym czasie transfuzji:
„Uratował 500 chorych, udzielając im 250 litrów własnej krwi
Niecodzienny jubileusz obchodził w Pradze niejaki Zygfryd Paulus, który już 500 razy użyczał swej krwi do transfuzji. Ludzi , którzy dobrowolnie ofiarują swą krew dla ratowania ciężko chorych, jest niewielu. (...) Zygfryd Paulus, opowiada z dumą, iż z 500 pacjentów, którym zastrzyknięto jego krew, 499 zdołano uratować. Jeden tylko samobójca, który postrzelił się w okolice serca, umarł wskutek odniesionej rany” (Złoty Wiek 01.12 1934 s. 11).
Gdzie te ofiary transfuzji?
46. Uratował 499 osób oddając krew do transfuzji
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
- Obserwator
- Posty: 6548
- Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25
- Obserwator
- Posty: 6548
- Rejestracja: 08 maja 2012, 9:25
Moja znajoma Noc_spokojna na to napisała:
A mnie dziwi bardzo, że obecnie Świadkowie Jehowy korzystają z krwi oddawanej przez honorowych krwiodawców, sami krwi nie oddając, bo CK uważa, że to "Jehowie się nie podoba". Ale "niewolnikowi" nie przeszkadza, że do wyprodukowania tylko czynnika VIII potrzeba pobrać od krwiodawców ponad 250,000 dawek krwi.
Wobec tego, zamiast upomnieć "grzeszników" oddających krew, korzystają z cudzego grzechu.