chi-square
ZAMOSWitajcie. Chciałam się ze wszystkimi przywitać, bez wyjątku. Niezależnie od tytułu. Jestem kobietą, niektórzy dodaliby, młodą. Mam 26 lat, próbuję skończyć, co zaczęłam. Przed sobą mam ścianę. Hej! W tytule umieściłam zwrot do Świadków Jehowy, jeśli są tutaj, bo w ten sposób, mam nadzieję, zwiększam szansę na ich (Wasze) odwiedziny tego tematu, a bardzo mi na tym zależy. W zborze jestem od urodzenia - wychowałam się w rodzinie Świadków. Ilu jest Świadków na tym forum - czytających, udzielających się? Czy mogłabym prosić o przywitanie/ujawnienie się? To dla mnie jakoś b. ważne. Potrzebuję rozmowy.. Niemniej, chcę powiedzieć, że nie zamykam się na obecność innych grup i osób niezrzeszonych. Nigdy nie miałam problemu z dialogiem, od małego ciekawiły mnie wyznania, natura Boga, duchowość, religijność ( (nad)rozwinięte myślenie abstrakcyjne, skłonność do introspekcji/refleksyjność, preferowanie samotności, skłonność do decentracji). Nigdy nie myślałam, że przynależność religijna jest tak prostym zjawiskiem. Nie czuje sie lepsza od nikogo. Nie ma u mnie miejsca na wchodzenie w kompetencje Stwórcy w tej materii.
Witajcie, miło mi :) Nie, chodzi o to, że jestem ciężko chora. To ściana, której nie powali współwyznawca, osoba wyznania katolickiego, zielonoświątkowego ani żaden reprezentant jakiejkolwiek religii. To jest nieuleczalne. Musiałam się z tym pogodzić. Tzw. obiektywny fakt. Ponieważ to się wiąże z nieustannym cierpieniem, cierpieniem non stop, bez - przysięgam - ani chwili wytchnienia w ciągu każdej doby od przeszło czterech lat, jestem bliska planowania samobójstwa. Nie wiem, czy dobrze robię, że tu przyszłam.. A tutaj jestem, bo po prostu przestałam wierzyć, że jestem kimś wartościowym. Nie mam oparcia w rodzinie. Wiem, że jestem cieżarem. Czuję się potwornie samotna. Tęsknię za tym, że ktoś okaże mi z nieprzymuszonej woli osobiste zainteresowanie. W ciągu tych kilku długich, mokrych od łez lat, nie wiem, czy nie mogę powiedzieć, że, gdyby zsumować czas poświęcony na modlitwę, nie uzyskalibyśmy w obliczeniach około pół roku nieprzerwanych modlitw. Czuję się skrępowana, pisząc to... Wydaje mi się, że Bóg dawno mnie opuścił. Czuję się dla Niego nikim. Skończonym nikim. Prześladuje mnie lęk przed grzechem przeciwko duchowi świętemu. Od dwóch lat z częstotliwością godną obsesji o tym myślę. Nie potrafię przestać. Od dwóch tygodni nie potrafię już się modlić. Rozpoczynam modlitwę i nie kończę, zaczynam odczuwać wstyd i poczucie winy, i rezygnuję. Bardzo często wówczas kwituję: "I tak mnie nie słucha", kiedy przechodzą mi przez myśl krzywdy, jakich dotąd doświadczyłam, po czym mój głos (realny/wewnętrzny) milknie. Nie jestem pewna, czy powinnam się tu rejestrować, ale nie mam już żadnych sił. Dlatego pomyślałam, że rozmowa z kimś, kto podziela pogląd, w jakim wzrastałam, podstawowe doktryny, jakie zaakceptowałam, mogłaby mi pomóc.. Może jest coś, co pominęłam w ocenie Boga. Potrzebuję modlitwy. Przyznaję, że boję się hipotetycznego grożenia paluszkiem, szukania słabych punktów, fanatyzmu/dewocyjnego podejścia i zrzucania na mnie winy za mój ból (jesteś zła, to Bóg ci nie pomaga) --> wiem, że nie każdy może mnie zrozumieć jako człowiek, więc i samo wyznanie w tym przypadku nie jest dostateczne i w praktyce nie jest zobowiązujące. Nie chciałabym nikogo faworyzować. Samo życie dawno wypadło mi z rąk.
Witaj chi-square Przeczytałem twoje posty z dużym zaniepokojeniem o to co może się z tobą stać. Nie wydaje mi się, że jakakolwiek organizacja religijna ci pomoże się z tym co przeżywasz uporać, a chyba najmniej do tego odpowiednia jest ta w której zostałaś wychowana. Piszesz, że jesteś ciężko chora, ale to za mało by można było ci ulżyć w jakiś sposób w cierpieniu. Ja jak bywałem w ciężkich stanach zdrowotnych, byłem pogodzony z tym, że mogę umrzeć, a pierwszy raz było to jak miałem lat 20, więc nawet trochę mniej niż ty teraz. Do dzisiaj nie obawiam się śmierci, bo wiem, że jest po śmierci ciała znacznie lepiej niż teraz. Byłem na chwilę poza mym ciałem i było to przeżycie niezwykle piękne i bogate duchowo. Przekonano mnie bym wracał do ciała i żył, by dalej się uczyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi dziwnie i niewiarygodnie, ale ja swoją śmierć przeżyłem już dwa razy i nie wzbraniałbym się przed trzecim. Jest jednak jeszcze sprawa tego jak z tego świata odejdziemy i dlaczego. Ja uważam, że sami życia odbierać sobie nie powinniśmy dlatego, że przerywamy naukę, którą powinniśmy zakończyć z godnością naturalnie. Kapłani, pastorzy i inni przewodnicy duchowi są mało przygotowani do tego by prowadzić ludzi. Oni tylko szkoleni są w tym żeby budować swą organizację wyznaniową ty jako jednostka się dla nich nie liczysz, więc nawet nie próbuj po pomóc się do nich zwracać, bo ci nie pomogą, a raczej zaszkodzą. Pozdrawiam serdecznie ZAMOS
agent terenowy
EMETWitaj chi-square. Może po prostu przyjdź do Chrystusa?
Mat 11, 28 Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy się mozolicie i jesteście obciążeni, a ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, bo jestem łagodnie usposobiony i uniżony w sercu, a znajdziecie pokrzepienie dla dusz waszych.
DezerterEMET: Kwestie osobistych zwierzeń -- poruszane na publicznym Forum internetowym -- osobiście traktuję zawsze z rezerwą: obojętnie kogo i czego dotyczą. Wielokrotnie, jak i teraz, zachęcałem do rozwiązywania swoich problemów w REALU: przez kontakt z żywym człowiekiem / żywymi ludźmi. Gdy kwestie dotyczą spraw dotyczących nadto kontekstu wyznaniowego, wierzeń, ew. kontrowersji religijnych, to publiczne owych roztrząsanie - przy prawie do replikowania ludzi często będących w opozycji do siebie – nie sprzyja temu, iżby była atmosfera stymulująca. Bo czego się Ktoś podziewa po wypowiedziach Userów? Nawet, jak będzie jakaś wypowiedź, to ma prawo być wypowiedź opozycyjna, powiedzmy, do owej 'jakiejś'. Na tym nie koniec, skoro otwarta formuła Forum dopuszcza wielość najrozmaitszych wypowiedzi. Często, zamiast oczekiwanych rad, zaczynają być 'wojenki' między takimi bądź innymi wyznawcami / bezwyznaniowcami itp. Jeśli jednak spotykamy się z kimś w realu prywatnie, w zaufanym gronie, to wtedy tzw. czynniki zewnętrzne nie zakłócają; można swobodnie omawiać, zwierzać się: często z najskrytszych nawet spraw. Natomiast poprzez Forum owe tzw. 'dobre rady' mają charakter ogólnikowy, poprawnościowy, raczej mało istotnie co wnoszą/cy/. Ani ktoś - nie zna nas, ani my - nie znamy kogoś; rady są jakby 'w ciemno'. Tak też hasłowe i 'odezwowe' – kogoś – oznajmienia: są bardziej kurtuazją, niż konkretem pomocowym. Stephanos, ps. EMET; świadek Jehowy
Witaj wśród nas chi-square
Jestem chrześcijaninem głęboko wierzącym, katolikiem należącym do wspólnoty charyzmatycznej - Odnowa w Duchu Świętym. Myślę , że jestem blisko z Duchem Św., posługuję w mojej wspólnocie modlitwą wstawienniczą (wstawiamy się u Ojca w imię Jezusa Chrystusa, w Duchu Św. za jakąś osobę - czyli modlimy się za nią). Jeśli zgodzisz się to poproszę moją wspólnotę i możemy się pomodlić za ciebie o uzdrowienie duchowe i fizyczne, oraz o to by nie dopuszczał dla ciebie więcej cierpienia niż jesteś wstanie znieść.chi-square napisał/a: Prześladuje mnie lęk przed grzechem przeciwko duchowi świętemu. Od dwóch lat z częstotliwością godną obsesji o tym myślę. Nie potrafię przestać. Od dwóch tygodni nie potrafię już się modlić.
Cytat:
Potrzebuję modlitwy.
W dzisiejszym poziomie medycyny - nie powinnaś tak się czuć. Podejrzewam, że ktoś zaniedbał sprawę leczenia bólu ... Spytaj swego lekarza o to ale najpierw poczytaj (jeśli jeszcze nie zgłębiłaś tematu) https://www.google.com/se...=utf-8&oe=utf-8chi-square napisał/a:
Ponieważ to się wiąże z nieustannym cierpieniem, cierpieniem non stop, bez - przysięgam - ani chwili wytchnienia w ciągu każdej doby od przeszło czterech lat, jestem bliska planowania samobójstwa.
-------
chi-square
Witajcie! Przepraszam, że nie mogłam wcześniej odpowiedzieć, miałam niemały problem z zebraniem myśli. Odniosę się w "kawałkach", ponieważ będę musiała podzielić czynność pisania i później dodam post za postem, by odpisać m.in. EMETowi.
Zacznę od Dezertera, bo wyszedł z propozycją (kolejność niepersonalna). Dezerter, dziękuję Ci serdecznie za propozycję. Niemniej, nie mogę się zgodzić na modlitwę o uzdrowienie w mojej intencji w ramach spotkań wspólnoty. Wiem, że taka modlitwa ma inną formułę, niż ma to miejsce w mojej religii, zgodnie z Twoim obrządkiem. Nie byłabym zgodna ze swoim sumieniem. Proszę, nie czyń tego bez mojej zgody. Jednocześnie bardzo Ci dziękuję za gest, wiem, że wypływa ze szczerego serca. To bardzo miłe.
KobietaZMagdali,
Ostrzeżenie się przyda :)KobietaZMagdali napisał/a:
Czuję się zobowiązana ostrzec Cię, że przez nasze forum przechodzi linia frontu w sporze między ex-ŚJ a Świadkami stałymi. Radzę więc nie wciągać się w spory doktrynalne a szukać tego co wartościowe i pożyteczne dla Ciebie.
-------
Listek
Dla Ciebie chi-square:chi-square napisał/a:
problem z zebraniem myśli.
Usłysz, o Panie, moją modlitwę, przyjm moje błaganie w wierności swojej, wysłuchaj mnie w swej sprawiedliwości! 2 Nie pozywaj na sąd swojego sługi, bo nikt żyjący nie jest sprawiedliwy przed Tobą. 3 Albowiem nieprzyjaciel mnie prześladuje: moje życie na ziemię powalił, pogrążył mnie w ciemnościach <jak dawno umarłych>. 4 A we mnie duch mój omdlewa, serce we mnie zamiera. 5 Pamiętam dni starodawne, rozmyślam o wszystkich Twych dziełach, rozważam dzieło rąk Twoich. 6 Wyciągam ręce do Ciebie; moja dusza pragnie Ciebie jak zeschła ziemia. 7 Prędko wysłuchaj mnie, Panie, albowiem duch mój omdlewa. Nie ukrywaj przede mną swego oblicza, bym się nie stał podobny do tych, co schodzą do grobu. 8 Spraw, bym rychło doznał Twojej łaski, bo w Tobie pokładam nadzieję. Oznajmij, jaką drogą mam kroczyć, bo wznoszę do Ciebie moją duszę. 9 Wybaw mnie, Panie, od moich wrogów, do Ciebie się uciekam. 10 Naucz mnie czynić Twą wolę, bo Ty jesteś moim Bogiem. Twój dobry duch niech mnie prowadzi po równej ziemi. 11 Przez wzgląd na Twoje imię, Panie, zachowaj mię przy życiu; w swej sprawiedliwości wyprowadź mnie z utrapień! 12 A w swojej łaskawości zniszcz moich wrogów i wytrać wszystkich, którzy mnie dręczą, albowiem jestem Twoim sług Psalm 143
,,Dźwięki" https://www.youtube.com/w...t=RDfi6kCXkR8MI Niech mówia ,że Bóg jest wielki,którzy potrzebują Jego pomocy Pozdrawiam
