Heb_11:26
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
Jachu
- Posty: 10663
- Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
- Lokalizacja: Śląsk
Hbr 11:24-28
24. Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona,
25. wolał raczej cierpieć z ludem Bożym, niż używać przemijających rozkoszy grzechu.
26. Uważał bowiem za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu, gdyż patrzył na zapłatę.
27. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; wytrwał, jakby [na oczy] widział Niewidzialnego.
28. Przez wiarę uczynił Paschę i pokropienie krwią, aby nie dotknął się ich ten, który zabijał to, co pierworodne.
(BT)
Pwt 18:15-19
15. Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał.
16. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł.
17. I odrzekł mi Pan: Dobrze powiedzieli.
18. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę.
19. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy.
(BT)
24. Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona,
25. wolał raczej cierpieć z ludem Bożym, niż używać przemijających rozkoszy grzechu.
26. Uważał bowiem za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu, gdyż patrzył na zapłatę.
27. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; wytrwał, jakby [na oczy] widział Niewidzialnego.
28. Przez wiarę uczynił Paschę i pokropienie krwią, aby nie dotknął się ich ten, który zabijał to, co pierworodne.
(BT)
Pwt 18:15-19
15. Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał.
16. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł.
17. I odrzekł mi Pan: Dobrze powiedzieli.
18. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę.
19. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy.
(BT)
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
-
rykiw
Jachu pisze:Hbr 11:24-28
24. Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona,
25. wolał raczej cierpieć z ludem Bożym, niż używać przemijających rozkoszy grzechu.
26. Uważał bowiem za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu, gdyż patrzył na zapłatę.
27. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; wytrwał, jakby [na oczy] widział Niewidzialnego.
28. Przez wiarę uczynił Paschę i pokropienie krwią, aby nie dotknął się ich ten, który zabijał to, co pierworodne.
(BT)
Pwt 18:15-19
15. Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał.
16. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł.
17. I odrzekł mi Pan: Dobrze powiedzieli.
18. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę.
19. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy.
(BT)
Żeby było wiadomo o co chodzi pozwolę sobie zastosować tzw "chwyt meritusa":
Numbers 31:45: A osłów trzydzieści tysięcy i pięć set;
pozdrawiam
-
Jachu
- Posty: 10663
- Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
- Lokalizacja: Śląsk
rykiw pisze:Żeby było wiadomo o co chodzi pozwolę sobie zastosować tzw "chwyt meritusa":
A to była próba,-pułapka na tych,którzy "wszystko wiedzą lepiej"
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
-
rykiw
Jachu pisze:rykiw pisze:Żeby było wiadomo o co chodzi pozwolę sobie zastosować tzw "chwyt meritusa":![]()
![]()
![]()
A to była próba,-pułapka na tych,którzy "wszystko wiedzą lepiej"
To jak sie przechodzi na emeryturę to się samemu na siebie pułapki zakłada?
Mam nadzieję nie dożyć takiego stanu.
Dużo, dużo, dużo zdrowia życzę.
pozdrawiam
-
Jachu
- Posty: 10663
- Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
- Lokalizacja: Śląsk
Za życzenia dziękuję,fizycznie i umysłowo całkiem,całkiem,a duchowo,to nawet,nawet,rykiw pisze:Mam nadzieję nie dożyć takiego stanu.
Dużo, dużo, dużo zdrowia życzę.
znaczy się b.dobrze.
Kiepskie zatem te nadzieje,bo nizsze niż możliwości,trzeba wierzyć i wiarą postępować:
Filip. 2:12-13
12. Przetoż, moi mili! jakoście zawsze posłuszni byli, nie tylko w przytomności mojej, ale teraz daleko więcej w niebytności mojej, z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.
13. Albowiem Bóg jest, który sprawuje w was chcenie i skuteczne wykonanie według upodobania swego.
(BG)
Tylko pytanie,- czy sprawuje ?
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
-
rykiw
W to, choć z ogromną trudnością, jeszcze uwierzyć byłbym w stanie.Jachu pisze: Za życzenia dziękuję,fizycznie i umysłowo całkiem,całkiem,
W to, już nie.a duchowo,to nawet,nawet, znaczy się b.dobrze.
Bo jeśli się własne zdrowie duchowe szacuje miarą pomawiania innych o to że oni go nie mają, to dokładnie widać kto i co „sprawuje”.
Zatem przyjacielu, zaciśnij pięść (skul wskazującego palca) i uderzaj się mocno gdzie popadnie (zasługujesz), ale o piersi nie zapominaj.
Bo choćbyś i całą Biblię zacytował, nic to nie pomoże, a zaszkodzi Tobie tym bardziej, im więcej oszczerstw w postaci biblijnych cytatów pod adresem innych rzucasz.
Pozdrawiam
-
Jachu
- Posty: 10663
- Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
- Lokalizacja: Śląsk
rykiw pisze:Zatem przyjacielu, zaciśnij pięść (skul wskazującego palca) i uderzaj się mocno gdzie popadnie (zasługujesz), ale o piersi nie zapominaj.
Bo choćbyś i całą Biblię zacytował, nic to nie pomoże, a zaszkodzi Tobie tym bardziej, im więcej oszczerstw w postaci biblijnych cytatów pod adresem innych rzucasz.
Ludzką przypadłością jest,że człowiek przewaznie wybiera to,co jemu pasuje,to z czym się zgadza,bądź identyfikuje. Podobnie bywa z tekstami,-wersetami biblijnymi. Ale w tym przypadku,tj Biblii,nie może byc mowy o oszczerstwach,Biblia mówi Prawdę,ale też nie mozna jej używać do niecnych celów.Tego za wszelką cenę unikam.Jeżeli jednak tak to odbierasz,to niniejszym oświadczam,że źle odbierasz.
Nie można w Biblii rozróżniać prawd i oszczerstw,ani też zarzucac jej nieprawdy.Biblię należy przyjmować taka jaką jest,a nie róznicowac w niej to co np mnie pasuje,od tego co mnie nie pasuje.
Uznając za oszczercze niektóre wersety biblijne,daje się dowód na to,że nie przyjmuje się,bądź nie zna ich przesłania.Ty kwestionujesz byt przedludzki Jezusa,a ja się z tym nie zgadzam.Wiele wersetów
biblinych na poparcie preegzystencji Tobie zamieszczono,przytoczono przez userów na tym forum,a Ty obstajesz przy swoim zdaniu.Twoje prawo,ale inni,w tym i ja,mają tez prawo do swego zdania opartego na wersetach biblijnych. Tak więc zdanie przeciwko zdaniu/i owszem,ale Biblia przeciwko Biblii,to juz nie. Jeżel więc biblijne wersety uznajesz za oszczerstwa pod swoim adresem,to coś jest na rzeczy,ale mnie do tego nie mieszaj.Nikomu i nigdzie,w tym Tobie, źle nie życzyłem i nie życzę,proszę,abyś nie szukał wroga tam gdzie go nie ma. Poszukaj gdzie indziej.
I jeszcze cytat nie,oszczerczy:
Wszystko Pismo od Boga jest natchnione i pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu, ku naprawie, ku ćwiczeniu, które jest w sprawiedliwości; (17) Aby człowiek Boży był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony.
(2 List do Tymoteusza 3:1-17, Biblia Gdańska)
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
-
rykiw
Ojej, człowieku, przecież nie mówię do dziecka.Jachu pisze: Uznając za oszczercze niektóre wersety biblijne,daje się dowód na to,że nie przyjmuje się,bądź nie zna ich przesłania.
Gdy mówię „im więcej oszczerstw w postaci biblijnych cytatów pod adresem innych rzucasz “ to nie mówię, że Biblia zawiera oszczercze wersety, a tylko że używasz biblijne wersety w celu rzucania oszczerstw, rozumiesz?
Biblia nie zawiera oszczerstw, tylko Ty do takich celów wersetów biblijnych używasz.
Oto dowód:
„Filip. 2:12-13
12. Przetoż, moi mili! jakoście zawsze posłuszni byli, nie tylko w przytomności mojej, ale teraz daleko więcej w niebytności mojej, z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.
13. Albowiem Bóg jest, który sprawuje w was chcenie i skuteczne wykonanie według upodobania swego.
(BG)
Tylko pytanie,- czy sprawuje ?”
Co mówi tutaj Biblia?
A co Ty mówisz?
Biblia mówi że „Bóg sprawuje w was chcenie” (to co wytłuściłeś) a co Ty na to:
„Tylko pytanie,- czy sprawuje ?”
Poddajesz w wątpliwość, że Bóg to w innych (założę się że nie masz wątpliwości że w Tobie sprawuje) sprawuje.
Rzucasz oszczerstwa, że w innych nie sprawuje, bo inni nie rozumieją tak jak Ty więc w innych Bóg zrozumienia nie sprawuje.
Obrzydliwość.
Czy mi się zdawało czy też zapewniałeś że jestem u ciebie w pamiętniku pod indeksem „I”?
Jeśli więc zamierzasz kontynuować dyskusję w takim tonie, wolałbym żeby tak naprawdę było.
Pozdrawiam
-
EMET
- Posty: 11487
- Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31
EMET:
W nawiązaniu do wypowiedzi 'Jachu' w Jego post -
http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.p ... ht=#197801
stwierdzam, że dostrzegł On to, co o czym ja [E.] wielokrotnie pisywałem i pisuję...
Wiadomo wszem i wobec, iż - pisząc "Biblia" - mamy na uwadze <Pismo Święte - Słowo Boże>, czyli "Stary i Nowy Testament". Oczywiście, że np. Katolicy mają kanon obszerniejszy aniżeli to, co mamy w Biblii Hebrajskiej.
Jednak niekoniecznie o kanonie chcę napisać, co o istocie sprawy poruszonej przez "Jachu'...
Nie wdając się w jakiekolwiek kogoś z kimś spory [
], pragnę przypomnieć, że: >>poza tekstem Biblii - najpoprawniej nawet przetłumaczonym z języków oryginału Biblii - mamy owego /tekstu Biblii/ najrozmaitszą wykładnię oraz interpretację<<. Stąd też: Biblia wprawdzie JEDNA, ale owej objaśnień jest co niemiara i bywa, że krańcowo odmienne wnioski są wyprowadzane z lektury owej Księgi.
Z jednej strony to, co piszę, jest z gatunku: 'trywialne', ale jednak niekoniecznie przekłada się na refleksję wielu tutaj piszących...
Gdyby bowiem poprzestawać na przedłożeniu jakichś swoich racji - w oparciu o takie /lub inne/ rozumienie tekstu/ów/ Biblii - oraz zechcieć rozumieć, iż ktoś inny też ma prawo do swoich przedłożeń w oparciu o własną lekturę Biblii - to nic, tylko 'przyklasnąć' takiemu podejściu.
W sytuacji zatem jakiejś kogoś odmienności - w odniesieniu do naszej - interpretacyjnej wykładni, należałoby się po prostu z tym pogodzić w sensie braku osądu, np.
Bowiem jakieś kogoś zrozumienie niekoniecznie musi skutkować jedyniepoprawnością i jedyniesłusznością taką, iż nic tylko przyjąć ową 'za swoją', zweryfikować - o ile - dotychczasowe jakieś swoje poglądy.
Co się jednak dzieje, że ktoś 'dalej trwa przy swoim' - przy dotychczasowych poglądach: "błędnych poglądach" - wg kogoś innego tak uważającego? Ano różnie się dzieje...
Bywa, że 'sypią się gromy na opornych', bywa się 'odsądzanym od czci i wiary' za opór itp.
Styl: "ja tu takie prawdy przedkładam, o On [Oni] dalej oporny/i/..." etc. itp.
Jednakże: jak nietrudno dostrzec: to, co komuś się wydaje - ten ktoś tak uważa i jest przekonany na 100%, iż 'jest to prawda prawdziwa' - to jedno, ale czy koniecznie tak się obiektywnie sprawy mają?
To temu komuś się tak wydaje, że referuje najprawdziwszą prawdę; to temu komuś się tak wydaje. Niekoniecznie towarzyszy temu powszechny aplauz; bynajmniej nie wynikający z tzw. zaprzaństwa, oportunizmu czy tp.
Nie od dzisiaj wiadomo, że poglądy religijne dzielą ludzi w stopniu skrajnym. Często w żaden sposób nie da się pogodzić racji skrajnie odmiennych: o żadnym consensusie mowy nie ma i być nie może.
Jednak jest różnica, kiedy ktoś - będąc przekonanym o prawdziwości swoich przekonań - Innym owe przedkłada, lecz pozostawia owym Innym taki bądź inny wybór: przyjęcia, odrzucenia czy inne.
Gorzej, kiedy w postawie swojej - jedyniepoprawnej i jedyniesłusznej - dany ktoś jedynie 'łaskawie przyzwala innym' na owych odmienność wnioskowania, lecz w praktyce ma miejsce osąd, 'sypanie gromów' itp.
Swoją wykładnię stawia się na równi ze Słowem Boga; czyli: 'skoro ja wierzę tak i tak, to nie inaczej przecież mówi Pismo Święte!'.
Jednak, jak to już na początku: błędem metodologicznym jest wnioskowanie typu: "<moja wykładnia = wykładnia Pisma>". Zamiast pokornie przyjąć wersję: 'ja tak i tak w oparciu o Biblię wnioskuję i do tego jestem przekonany, natomiast ktoś inny może zgoła inaczej wnioskować'. Kwestia interpretowania jest bowiem integralnie spleciona z wierzeniami religijnymi.
Gdyby przyszło strawestować, to ciekawym fragmentem Biblii jest tekst do Rzymian 14:1 - 11.
Kiedyś na tym tutaj Forum pisywał Duet: 'Maja i Miriam', który skwapliwe przytaczał tekst 1 Piotra 4:11a. Styl pisania owych Pań był tego rodzaju, iz: "Daj się upomnieć Słowu Bożemu", w rozumieniu takim, iż Owych wykładnia i interpretacja miała być w randze takiej, jak gdyby same czyste Słowo Boże się czytało. Ale, jednak, była to raczej owych Pań wykładnia i interpretacja; owej sprzeciwiający się, to jak gdyby samemu Słowu Boga się sprzeciwiali [sic!].
Ileż tutaj osądów w post/ach/ pobrzmiewało i pobrzmiewa; ileż 'odsądzeń od czci i wiary', ale dany wyznawca jakim był, takim i dalej jest. Nic na to jakiś "kaznodzieja" poradzić nie może; bo i co? Fizycznie kogoś 'nie sięgnie', a jedynie 'gromami' poprzez post/y/ 'sypie': na danego kogoś oraz na ew. Społeczność, do której przynależy [o ile przynależy...] dany osądzany.
Stąd też, czy nie lepiej poprzestawać na przedłożeniu i daniu sobie refleksu takiego, że: 'jak ja mam prawo odrzucić kogoś wnioskowanie, tak i moje wnioskowanie ktoś inny ma prawo odrzucić'? Choćby obydwie strony uważały, że na 100% to oni wierzą w prawdziwą prawdę.
Przyjąć fakt istnienia różnic w wykładni i interpretacji: nie jako tzw. 'łaskawe przyzwolenie' ["wierz sobie w co chcesz, ale wiedz, że i to i tak po mojej stronie Prawda jest"].
Nie czynić siebie: "Rzym powiedział - sprawa skończona".
Tekst Biblii - to jedno. Wnioski zaś, jakie płyną dla wielu z owego tekstu Biblii - są najrozmaitsze; i nic się na to nie poradzi.
Odmienne kogoś interpretowanie nie stawiać na równi z uchybianiem tekstowi Biblii. Inaczej bowiem ma miejsce tzw. posądzanie kogoś o 'złą wolę': 'jakże można bowiem inne wnioski od moich wyprowadzić z lektury Biblii? Przecież ta ja wnioskuję poprawnie, po Bożemu, a więc owi odmiennie...'.
To nie tylko sprawa 'preegzystencji' ['niepreegzystencji'], lecz wiele różnych zagadnień. Skoro te tutaj Forum jest pluralistyczne, to i ma miejsce różnorodność postaw i wnioskowań.
"Tu Prawda i tam Prawda...".
Stephanos, ps. EMET
W nawiązaniu do wypowiedzi 'Jachu' w Jego post -
http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.p ... ht=#197801
stwierdzam, że dostrzegł On to, co o czym ja [E.] wielokrotnie pisywałem i pisuję...
Wiadomo wszem i wobec, iż - pisząc "Biblia" - mamy na uwadze <Pismo Święte - Słowo Boże>, czyli "Stary i Nowy Testament". Oczywiście, że np. Katolicy mają kanon obszerniejszy aniżeli to, co mamy w Biblii Hebrajskiej.
Jednak niekoniecznie o kanonie chcę napisać, co o istocie sprawy poruszonej przez "Jachu'...
Nie wdając się w jakiekolwiek kogoś z kimś spory [
Z jednej strony to, co piszę, jest z gatunku: 'trywialne', ale jednak niekoniecznie przekłada się na refleksję wielu tutaj piszących...
Gdyby bowiem poprzestawać na przedłożeniu jakichś swoich racji - w oparciu o takie /lub inne/ rozumienie tekstu/ów/ Biblii - oraz zechcieć rozumieć, iż ktoś inny też ma prawo do swoich przedłożeń w oparciu o własną lekturę Biblii - to nic, tylko 'przyklasnąć' takiemu podejściu.
W sytuacji zatem jakiejś kogoś odmienności - w odniesieniu do naszej - interpretacyjnej wykładni, należałoby się po prostu z tym pogodzić w sensie braku osądu, np.
Bowiem jakieś kogoś zrozumienie niekoniecznie musi skutkować jedyniepoprawnością i jedyniesłusznością taką, iż nic tylko przyjąć ową 'za swoją', zweryfikować - o ile - dotychczasowe jakieś swoje poglądy.
Co się jednak dzieje, że ktoś 'dalej trwa przy swoim' - przy dotychczasowych poglądach: "błędnych poglądach" - wg kogoś innego tak uważającego? Ano różnie się dzieje...
Bywa, że 'sypią się gromy na opornych', bywa się 'odsądzanym od czci i wiary' za opór itp.
Styl: "ja tu takie prawdy przedkładam, o On [Oni] dalej oporny/i/..." etc. itp.
Jednakże: jak nietrudno dostrzec: to, co komuś się wydaje - ten ktoś tak uważa i jest przekonany na 100%, iż 'jest to prawda prawdziwa' - to jedno, ale czy koniecznie tak się obiektywnie sprawy mają?
To temu komuś się tak wydaje, że referuje najprawdziwszą prawdę; to temu komuś się tak wydaje. Niekoniecznie towarzyszy temu powszechny aplauz; bynajmniej nie wynikający z tzw. zaprzaństwa, oportunizmu czy tp.
Nie od dzisiaj wiadomo, że poglądy religijne dzielą ludzi w stopniu skrajnym. Często w żaden sposób nie da się pogodzić racji skrajnie odmiennych: o żadnym consensusie mowy nie ma i być nie może.
Jednak jest różnica, kiedy ktoś - będąc przekonanym o prawdziwości swoich przekonań - Innym owe przedkłada, lecz pozostawia owym Innym taki bądź inny wybór: przyjęcia, odrzucenia czy inne.
Gorzej, kiedy w postawie swojej - jedyniepoprawnej i jedyniesłusznej - dany ktoś jedynie 'łaskawie przyzwala innym' na owych odmienność wnioskowania, lecz w praktyce ma miejsce osąd, 'sypanie gromów' itp.
Swoją wykładnię stawia się na równi ze Słowem Boga; czyli: 'skoro ja wierzę tak i tak, to nie inaczej przecież mówi Pismo Święte!'.
Jednak, jak to już na początku: błędem metodologicznym jest wnioskowanie typu: "<moja wykładnia = wykładnia Pisma>". Zamiast pokornie przyjąć wersję: 'ja tak i tak w oparciu o Biblię wnioskuję i do tego jestem przekonany, natomiast ktoś inny może zgoła inaczej wnioskować'. Kwestia interpretowania jest bowiem integralnie spleciona z wierzeniami religijnymi.
Gdyby przyszło strawestować, to ciekawym fragmentem Biblii jest tekst do Rzymian 14:1 - 11.
Kiedyś na tym tutaj Forum pisywał Duet: 'Maja i Miriam', który skwapliwe przytaczał tekst 1 Piotra 4:11a. Styl pisania owych Pań był tego rodzaju, iz: "Daj się upomnieć Słowu Bożemu", w rozumieniu takim, iż Owych wykładnia i interpretacja miała być w randze takiej, jak gdyby same czyste Słowo Boże się czytało. Ale, jednak, była to raczej owych Pań wykładnia i interpretacja; owej sprzeciwiający się, to jak gdyby samemu Słowu Boga się sprzeciwiali [sic!].
Ileż tutaj osądów w post/ach/ pobrzmiewało i pobrzmiewa; ileż 'odsądzeń od czci i wiary', ale dany wyznawca jakim był, takim i dalej jest. Nic na to jakiś "kaznodzieja" poradzić nie może; bo i co? Fizycznie kogoś 'nie sięgnie', a jedynie 'gromami' poprzez post/y/ 'sypie': na danego kogoś oraz na ew. Społeczność, do której przynależy [o ile przynależy...] dany osądzany.
Stąd też, czy nie lepiej poprzestawać na przedłożeniu i daniu sobie refleksu takiego, że: 'jak ja mam prawo odrzucić kogoś wnioskowanie, tak i moje wnioskowanie ktoś inny ma prawo odrzucić'? Choćby obydwie strony uważały, że na 100% to oni wierzą w prawdziwą prawdę.
Przyjąć fakt istnienia różnic w wykładni i interpretacji: nie jako tzw. 'łaskawe przyzwolenie' ["wierz sobie w co chcesz, ale wiedz, że i to i tak po mojej stronie Prawda jest"].
Nie czynić siebie: "Rzym powiedział - sprawa skończona".
Tekst Biblii - to jedno. Wnioski zaś, jakie płyną dla wielu z owego tekstu Biblii - są najrozmaitsze; i nic się na to nie poradzi.
Odmienne kogoś interpretowanie nie stawiać na równi z uchybianiem tekstowi Biblii. Inaczej bowiem ma miejsce tzw. posądzanie kogoś o 'złą wolę': 'jakże można bowiem inne wnioski od moich wyprowadzić z lektury Biblii? Przecież ta ja wnioskuję poprawnie, po Bożemu, a więc owi odmiennie...'.
To nie tylko sprawa 'preegzystencji' ['niepreegzystencji'], lecz wiele różnych zagadnień. Skoro te tutaj Forum jest pluralistyczne, to i ma miejsce różnorodność postaw i wnioskowań.
"Tu Prawda i tam Prawda...".
Stephanos, ps. EMET
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ-2018’, Przypis.
- Anowi
- Posty: 10038
- Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
- Lokalizacja: Bóg wie
ktoś kiedyś napisał mi "zamilknij kobieto" i podparł swoje słowa wersetem, nie obraziłam się choć ktoś inny stanął w mojej obronie - wszystko zależy od tego czy w słowach przedmówcy znajdujemy ziarno miłości - jeśli go nie ma - to nie trawimy jego słów
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
-
Jachu
- Posty: 10663
- Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
- Lokalizacja: Śląsk
Jakże często to pytanie zadaję również sobie.Nie wyobrażasz sobie.Taki kryształowy,to niestety nie jestem,jakim bym chciał być,zatem złe wnioski wyciągnąłeś.rykiw pisze: Co mówi tutaj Biblia?
A co Ty mówisz?
Biblia mówi że „Bóg sprawuje w was chcenie” (to co wytłuściłeś) a co Ty na to:
„Tylko pytanie,- czy sprawuje ?”
Poddajesz w wątpliwość, że Bóg to w innych (założę się że nie masz wątpliwości że w Tobie sprawuje) sprawuje.
Rzucasz oszczerstwa, że w innych nie sprawuje, bo inni nie rozumieją tak jak Ty więc w innych Bóg zrozumienia nie sprawuje.
Obrzydliwość.
Ale,ale, wracam na życzenie do mego indeksu.Obiecuję Ci spokój z mojej strony.
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
-
rykiw
Zwyczajnie ci nie wierzę, gdybyś je rzeczywiście zadował sobie, z pewnością nie odważyłbyś się tego insynuować innym, ale do kogo jak to mówię?Jachu pisze:Jakże często to pytanie zadaję również sobie.Nie wyobrażasz sobie.Taki kryształowy,to niestety nie jestem,jakim bym chciał być,zatem złe wnioski wyciągnąłeś.rykiw pisze: Co mówi tutaj Biblia?
A co Ty mówisz?
Biblia mówi że „Bóg sprawuje w was chcenie” (to co wytłuściłeś) a co Ty na to:
„Tylko pytanie,- czy sprawuje ?”
Poddajesz w wątpliwość, że Bóg to w innych (założę się że nie masz wątpliwości że w Tobie sprawuje) sprawuje.
Rzucasz oszczerstwa, że w innych nie sprawuje, bo inni nie rozumieją tak jak Ty więc w innych Bóg zrozumienia nie sprawuje.
Obrzydliwość.
Ale,ale, wracam na życzenie do mego indeksu.Obiecuję Ci spokój z mojej strony.
O czym ja chciałm rozmawiać, napisane jest w temacie.
pozdrawiam