Coś o benzynie.

Tematyka krypto biblijna, pozabiblijne proroctwa i objawienia, eschatomania, wszelkiego rodzaju teorie spiskowe, niewyjaśnione zjawiska itd.

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Al Mudrasim
Posty: 1176
Rejestracja: 15 paź 2007, 23:10

Coś o benzynie.

Post autor: Al Mudrasim »

Fragment książki Pana Jana Mariana Taratajcio, który w bardzo trafny sposób opisał nasze problemy z zaoszczędzeniem paliwa.

Po omówieniu „z grubsza" tematu „darmowej" energii powinniśmy zajrzeć na podwórko branży samochodowej. Od kilkudziesięciu lat zużycie paliwa w silnikach wewnętrznego spalania pozostaje zasadniczo nie zmienione. Jest to, co najmniej ciekawe w erze podboju kosmosu i budowy stacji kosmicznych, oraz powstania wielu nowych technologii, w motoryzacji nie widać żadnego postępu ani przełomu. Według obliczeń niektórych naukowców, przeciętny samochód powinien spalać niewiele ponad 1 litr benzyny na przejechanie odległości 100 km. Biorąc pod uwagę wyjątkowo marny współczynnik sprawności silnika spalinowego, można by przyjąć dwa litry. Jaki z samochodów produkowanych seryjnie o wadze 1,5 tony z silnikiem 2000 cm pojemności zużywa 2 litry benzyny na 100 kilometrów? Należy pamiętać, że istnieją silniki spalinowe o dużo większej sprawności np. Wankla. Dużą sprawnością cechował się dwusuwowy silnik opracowany w Australii przez firmę „Orbit" w latach osiemdziesiątych XX w. Jego zaletą było znaczne ograniczenie wymiarów (gabarytów) oraz ilość części, a co za tym idzie wagi (silnik
0 mocy 73 kW i wadze ok. 50 kg ). Patent na ten silnik został kupiony przez firmy japońskie i amerykańskie i ślad po nim zaginął. Jeżeli działania osób lub firm chciwych i zachłannych szkodzą w równym stopniu wszystkim (łącznie z chciwcami), wówczas jest to objaw niczym nie wytłumaczalnej, zbrodniczej, głupoty, z czym mamy do czynienia obecnie. Chcąc opowiedzieć o pazerności, która szkodzi nam wszystkim, zatruwając atmosferę na całej ziemi, oraz podnosząc jej temperaturę, czego efektem jest tak zwany „efekt cieplarniany". Dzieje się to od dobrych kilkudziesięciu lat. Warto uświadomić sobie oszustwa
i zatajanie prawdy, które niosą ze sobą śmiertelne choroby, i co za tym idzie, przedwczesną śmierć, często w bólu i cierpieniu. Warto wiedzieć o cichej, nie pisanej zmowie trzech potężnych, pazernych stron, o globalnym spisku koncernów naftowo - paliwowo - samochodowych i rządami wszystkich krajów na świecie. Wielu z nas słyszało o znakomitych rozwiązaniach, ludzie zaczynają zadawać wydawałoby się oczywiste pytania : „Przecież gdyby coś takiego działało, to przemysł motoryzacyjny, dawno by to już zastosował. Przecież to by dało oszczędności paliwa, które musimy importować. A rząd? Nie od dziś trąbią na lewo i prawo o poszanowaniu energii, powstają specjalne programy, agencje itp. Rządowi też chyba zależałoby na takim rozwiązaniu, bo przecież go wybraliśmy, by o nas dbał. Prawda? Lecz jeżeli zadamy sobie pytanie czy pośrednik (rząd) ma interes w zmniejszeniu przepływu towaru (ropy, gazu, itp.) to odpowiedź jest oczywista. Nie znam nikogo, osoby czy firmy, która byłaby zainteresowana pozbyciem się zysków. W przeciwieństwie do tego co mówią wykorzystując naszą podświadomość nigdy nie będą zainteresowane zmniejszeniem ilości sprzedawanych paliw oraz obniżką akcyzy. Wielu pomyśli, że producenci aut nie przepuściliby szansy wprowadzenia oszczędnych gaźników, przecież są demokratyczne wybory i wolność obywateli i firm. Każdy myśli, że nasi reprezentanci nie dopuściliby przecież do działania na naszą szkodę, wszak po to ich wybraliśmy, aby o nas dbali. Tymczasem fakty wskazują, że dzieje się wprost coś przeciwnego. Oto w samych tylko Stanach Zjednoczonych udzielono w zeszłym stuleciu ponad 560 patentów dotyczących nowych rozwiązań gaźnika. Rozwiązań, które pozwolą na przejechanie od 80 do 200 mil z galona benzyny (od 2,9 do 1,2 litra na 100 km) i to samochodami wyposażonymi w wielkie amerykańskie silniki, o pojemności 5000 cm3 i większej. Z tego by wynikało, że co dwa i pół miesiąca zgłaszany jest nowy patent gaźnika. Ale żaden producent w ostatnich pięćdziesięciu latach nie pochwalił się wdrożeniem do masowej produkcji takiego, przełomowego, wynalazku. Nasuwa się pytanie dlaczego? Odpowiedź jest prosta : zgodnie ze znanym stwierdzeniem, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze (więcej otrzymują od sprzedanej benzyny, niż zarobiliby na sprzedaży większej ilości aut). Takie rozwiązania drastycznie ograniczałyby zyski spółek naftowo - paliwowych oraz wpływy do budżetów krajów z tytułu wszelkiego rodzaju podatków i akcyz. Dlatego też nikt z decydentów, nie jest zainteresowany wprowadzaniem na rynek nowych rozwiązań gaźników. Wręcz przeciwnie, potentaci paliwowi et consortes starają się za wszelką cenę zapobiegać takim wdrożeniom. Wszystko wskazuje na to, że od ponad 70 lat jesteśmy perfidnie i w haniebny sposób oszukiwani, nie tylko przez korporacje naftowo - paliwowo - samochodowe, ale i własne rządy. Nie tylko jako indywidualni odbiorcy, ale także jako społeczeństwa. Nie dość, że zmusza się nas użytkowników samochodowych czy innych urządzeń i sprzętu do kupowania nadmiernych ilości paliwa, to jeszcze na dodatek z pełną świadomością blokuje się stosunkowo proste rozwiązania techniczne eliminujące emisję szkodliwych gazów w spalinach i tym samym naraża się nas wszystkich na oddychanie zatrutym powietrzem. Nie trudno domyślić się, że niedopuszczeniem na rynek nowatorskich rozwiązań zainteresowane są przede wszystkim spółki zajmujące się wydobyciem i przerobem ropy naftowej na paliwa płynne. Pewne jest, że działają w cichym, nieformalnym, porozumieniu z producentami silników spalinowych oraz z rządami czerpiącymi zyski z różnych podatków nakładanych na paliwa płynne. Co gorsze rządy rozciągają nad tym wszystkim parasol ochronny ustanawiając odpowiednie prawa mówiąc „chłopskim" językiem „bandyci" pod szyldem prawa. Stosowane są przy tym wszelkie możliwe „brudne" metody od przekupstwa poczynając, poprzez zastraszenie i fałszywe oskarżenia, a na tajemniczych zniknięciach i nieszczęśliwych wypadkach kończąc. Gwoli sprawiedliwości należy jednak dodać, że nie wszyscy zaangażowani w ten proceder uczestniczą w nim w pełni świadomy sposób. Na stosowanie nieczystych metod wskazuje m.in. historia Allena Caggoiano i wielu innych takich jak Pogue'a. Jak wcześniej wspomniałem, zgodnie z tym co twierdzą naukowcy na temat możliwości energetycznych benzyny, na przejechanie 100 km wystarczyłby nie cały jej litr. Prześledziwszy wszystko, co na ten temat napisano, Caggiano skonstruował w końcu gaźnik, w którym podawane pod ciśnieniem paliwo było podgrzewane i zamieniane w parę. Oprócz znacznej oszczędności paliwa zastosowane przez niego rozwiązanie cechowało ponad osiemdziesięcioprocentowe zmniejszenie szkodliwych gazów wylotowych. Gdy odmówił sprzedaży swojego gaźnika jednej ze spółek koncernów paliwowych, zaczęły mu się przytrafiać różne przykre rzeczy. Był dwukrotnie aresztowany, fałszywie oskarżony o posiadanie narkotyków, aż w końcu wylądował w więzieniu za „składanie fałszywych zeznań". Nie trzeba być orłem intelektu, aby dostrzec w tej historii „niewidzialną rękę" koncernu paliwowego, o czym Caggiano mówi otwarcie na swojej stronie internetowej. A co ciekawe zgodnie z obowiązującym prawem jak twierdzi autor wynalazku, nie wolno mu produkować i sprzedawać swojego urządzenia na terenie Stanów Zjednoczonych. Nie jest on pierwszym ani jedynym wynalazcą tego typu gaźnika. Na początku ubiegłego stulecia produkowano seryjnie kilka rodzajów gaźnika wykorzystujących ciepło do odparowania paliwa. Wszystkie one cechowały się dużo mniejszym zużyciem paliwa niż obecny układ wtryskowy i emisją szkodliwych gazów. Grupa inżynierów z Chicago produkowała i sprzedawała urządzenie wykorzystujące ciepło gazów wydechowych, które reklamowano jako samoregulujący się system dostosowujący mieszankę do szybkości i obciążenia. Po polach kilku krajów Europy jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku spotkać można było ciągniki Fordsona z gaźnikiem opracowanym przez Holley Carburator System, który zastosowano po raz pierwszy w 1925 roku. Były one bardzo popularne w krajach słobo rozwiniętych, gdyż jeździły na wszystkim od benzyny począwszy, a na przepracowanym oleju ze skrzyni biegów skończywszy. Głośnym także w swoim czasie był gaźnik Charlsa Nelsona Pogue, który ogłosił w 1930 roku nowy typ gaźnika. Pozwalał on na pokonanie odległości 200 mil (320 km) na jednym galonie benzyny (3,78 litra). W 1933 roku przejechał on Fordem V8 dwieście mil na jednym galonie benzyny. Informacja ta wywołała ogromne poruszenie w środowisku amerykańskich producentów samochodów. Kiedy kolejne próby wykazały, że wynalazek działa, spowodowało to drastyczny spadek notowań akcji spółek naftowych na giełdzie w Toronto. Ta nowa konstrukcja gaźnika ochrzczona nazwą Winnipeg, nigdy nie trafiła do wielkoseryjnej produkcji. Opis konstrukcji i dokumenty gaźnika odnaleziono w 2003 roku w starej skrzyni z podwójnym dnem. W latach 1930-36 opatentował trzy rodzaje gaźników. Jedne z nich produkowano w małych ilościach w latach trzydziestych przed II Wojną Światową i sprzedawano je aż do wybuchu wojny. Potem z nieznanych powodów zaprzestano ich dystrybucji. Sam Charles Pogue z niezamożnego wynalazcy w krótkim czasie przeobraził się nagle w bogatego dyrektora znakomicie prosperującej fabryki filtrów samochodowych. Można z niemal całkowitą pewnością stwierdzić, że po pierwszym spadku wartości akcji właściciele spółek naftowych zaczęli w ciszy swoich gabinetów opracowywać plan i zastanawiać się jak nie dopuścić do powtórzenia się tej sytuacji. Ostatecznie nie można jeździć po całym kraju i przekupywać lub zastraszać wynalazców, ponieważ było ich już zbyt wielu. Ponieważ w tamtych czasach było zbyt wielu niezamożnych producentów samochodów, którzy mogliby nieźle zarobić na nowym typie gaźnika, trzeba było temu zaradzić w jakiś inny sposób, taki który by można w pełni kontrolować. W jaki sposób zareagowali producenci paliw? Po pierwsze zepsuli benzynę. Do tej pory temperatura jej wrzenia wynosiła od 30 do 100°C. Ponieważ zaczęto dodawać cięższe frakcje zwiększył się zakres jej parowania a górna temperatura wrzenia podniosła się do 230°C. To z kolei spowodowało, że benzyna nie spalała się całkowicie w trakcie suwu pracy i dopala się w układzie wydechowym. Aby temu zapobiec „spalaniu stukowemu", zaczęto stosować w benzynie różne dodatki. Na przykład krótko po pokazach Pogue'a w roku 1936 rozpoczęto dodawanie czteroetylku ołowiu jako dodatku przeciwstukowego (stąd właśnie wzięła się nazwa „etylina"). Nie trzeba chyba dodawać, że w wyniku tych działań gazy wydechowe stały się jeszcze bardziej trujące. Nie trudno dopatrzyć się zbieżności czasowej między tym pogarszającym się działaniem prototypów gaźnika a terminem wprowadzenia gorszej benzyny z dodatkami. Gaźnik Pogue'a działał bez problemów do 1936 roku, potem producenci zmienili skład paliwa oraz wprowadzili dodatki „ulepszające" (oczywiście dla dobra konsumenta) i nagle okazało się, że gaźniki oparte na odparowaniu benzyny w trakcie użytkowania działają coraz gorzej. Okazało się, że proces zamiany benzyny w parę, ma wpływ na dużą skuteczność i sprawność silnika. Bardzo przejrzyście opisuje to Bruce McBurney na swojej stronie internetowej. Otóż w trakcie podgrzewania benzyny zachodzi dodatkowo zjawisko nazwane skrótowo T.C.C. Termal Catalytic Craking - katalityczne krakowanie termiczne polegające na rozrywaniu długich łańcuchów węglowodorów w wysokiej temperaturze. W obecności (i przy pomocy katalizatora). Tym katalizatorem okazują się być metale, a przede wszystkim nikiel. W ten sposób benzyna zamieniona w jednorodny gaz ma niższą temperaturę zapłonu i spala się natychmiastowo -wybuchowo - większość energii przeznaczając na pracę, a nie na podgrzewanie otoczenia. A że spala się w całości, to i produkty spalania są mniej szkodliwe. Okazuje się, że dodatki do benzyny, które podobno polepszają jej jakość mają tę dziwną właściwość, że osiadają na metalowych częściach będących katalizatorami pokrywają je nieprzenikliwą warstwą i powodują coraz gorsze działanie gaźnika. Gaźniki oparte na odparowaniu benzyny nie mogą w związku z tym wejść na rynek. Bo kto kupi urządzenie działające przez kilka miesięcy. Zatem wiemy już jak spółki naftowo - paliwowe poradziły sobie z tym problemem. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zmiana składu paliwa i wprowadzenie „dodatków", przekupywanie i niszczenie wynalazców, to rozmyślne działania mające na celu nie dopuszczenie na rynek rozwiązań, które drastycznie ograniczałyby ich dochody. Perfidia producentów paliw jest jeszcze większa. Otóż na skutek protestów ekologów zaprzestano dodawania do benzyny związków ołowiu, zastępując je innymi dodatkami. Produkcja benzyny jest teraz tańsza, ale sama benzyna kosztuje drożej. Oczywiście dla naszego „dobra". Ponieważ benzyna nie jest w całości spalana w silniku, w celu zmniejszenia zanieczyszczenia, stosuje się na nasz koszt oczywiście, katalizatory, które służą do dopalania jej resztek. Rzecz w tym, że zimny katalizator nie działa. Musi się najpierw rozgrzać do temperatury 500 ° C. Czy coś nam to mówi? Najpierw psujemy benzynę i w ten sposób blokujemy niewygodne dla nas rozwiązania technologiczne zagrażające naszym dochodom (a jak który „cwaniak" coś nowego wymyśli, to go kupujemy albo usuwamy z drogi). Oczywiście każemy sobie za to psucie zapłacić, głosząc wszem i wobec, że teraz benzyna jest lepsza (uszlachetniona). Naukowcy i tak są na garnku więc to potwierdzą, a jak nie to się ich uspokoi lub zmusi do milczenia. A gdy sytuacja się uspokoi to wrócimy do starej benzyny i każemy sobie zapłacić jeszcze więcej wmawiając wszystkim, że jest ona lepsza od poprzedniej, co zresztą akurat będzie prawdą (tu naukowców sumienie będzie boleć mniej). Jednak na wszelki wypadek w tej „nowej-starej" benzynie też coś namieszamy żeby pragnący zbawić świat naiwniacy nie mogli zastosować swoich rozwiązań. I jest całkowicie pewne, że otrzymamy błogosławieństwo od każdego rządu. W końcu więcej sprzedanej benzyny, to większe wpływy do budżetu. A z producentami samochodów można zawsze się dogadać, nie jest ich tak wielu. I żeby pozbawić wszystkich wynalazców i majsterkowiczów możliwości szukania oszczędności benzyny, za sumę 120 mln dolarów opracowano system wtryskowy, który uniemożliwia „grzebanie" w gaźnikach. Program komputerowy uniemożliwia w większości wypadków takie przeróbki, oraz utrzymuje na wysokim poziomie ilość zużywanej benzyny.
Bóg, który stworzył Wszechświat, nie stworzył człowieka. Bóg, który stworzył człowieka, nie stworzył Wszechświata.

Awatar użytkownika
Parmenides
Posty: 2011
Rejestracja: 10 sie 2011, 14:53
Kontakt:

Post autor: Parmenides »

Bardzo ciekawy artykuł, choć (mam nadzieję) wiele osób mniej lub bardziej mgliście (tak jak ja) zdaje sobie sprawę z przedstawionych w nim problemów. Proponuję go zamieścić np. na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" albo w innym poczytnym miejscu. :mrgreen: A na koniec tak mi się skojarzyło:
"Człowiek jest nieskończony, więc przygotuj sie na nieskończenie wiele oszustw." :jezyk2:

Awatar użytkownika
Al Mudrasim
Posty: 1176
Rejestracja: 15 paź 2007, 23:10

Post autor: Al Mudrasim »

Parmenides pisze:Bardzo ciekawy artykuł, choć (mam nadzieję) wiele osób mniej lub bardziej mgliście (tak jak ja) zdaje sobie sprawę z przedstawionych w nim problemów. Proponuję go zamieścić np. na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" albo w innym poczytnym miejscu. :mrgreen: A na koniec tak mi się skojarzyło:
"Człowiek jest nieskończony, więc przygotuj sie na nieskończenie wiele oszustw." :jezyk2:
Parmenidesie , rozumiem twój sarkazm . Nic na to nie poradzimy , że zewsząd próbuje się nami manipulować. Ja nie twierdzę z całą stanowczością , że jeśli coś przedstawiam to jest to prawda ostateczna. Z resztą czy takowa w ogóle istnieje ? Jeśli już , to proponowałbym podchodzić do zagadnień w sposób i na zasadzie , że jest to prawdopodobne , że jest to jedna z możliwych opcji . Czy tak jest , czy nie jest to już musimy sami indywidualnie rozsądzić na podstawie posiadanej wiedzy i doświadczenia . Jeśli chodzi o gaźniki na opary benzyny , to czytałem artykuł że powrócono do nich czasie bitwy z Rommlem w Afryce. Zamontowano je na czołgach i samochodach aliantów , co pozwoliło im na znaczne powiększenie obszaru operowania. Rommel był strasznie tym faktem zaskoczony , bowiem jego wywiad donosił o zapasach paliwa , który nie pozwalał aliantom operować na takich odległościach i obszarach. Jak poszukam to opracowanie , to je zamieszę .
Bóg, który stworzył Wszechświat, nie stworzył człowieka. Bóg, który stworzył człowieka, nie stworzył Wszechświata.

Awatar użytkownika
Parmenides
Posty: 2011
Rejestracja: 10 sie 2011, 14:53
Kontakt:

Post autor: Parmenides »

Al Mudrasim pisze:Parmenidesie , rozumiem twój sarkazm . Nic na to nie poradzimy , że zewsząd próbuje się nami manipulować. Ja nie twierdzę z całą stanowczością , że jeśli coś przedstawiam to jest to prawda ostateczna. Z resztą czy takowa w ogóle istnieje ? Jeśli już , to proponowałbym podchodzić do zagadnień w sposób i na zasadzie , że jest to prawdopodobne , że jest to jedna z możliwych opcji . Czy tak jest , czy nie jest to już musimy sami indywidualnie rozsądzić na podstawie posiadanej wiedzy i doświadczenia .
Jeśli nazywasz to sarkazmem, to można i tak. Bo nic innego mi nie zostaje. Choć może więcej jest w tym bezsilnej złości, choc trudno się do tego przyznawać. To wszystko jest bardzo przygnębiajace, żeby nie powiedzieć tragiczne.
W tym wypadku to chyba jednak jest to prawda ostateczna. I jedyna opcja. I nie mamy do czynienia z "próbami" manipulacji, tylko profesjonalną i planowo prowadzoną manipulacją w skali globalnej. I chyba jedyne co możemy zrobic, to miec tego świadomość, (bo rządowe publikatory o tym nie mówią) i mieć nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Na razie musimy ciągle płacić, aby najbogatsi byli jeszcze bogatsi, wmawiając nam , że nie ma innego wyjścia jesli chodzi np. o energetykę. Spotkałem się też z opiniami, że koncerny paliwowo - energetyczne są jedną z głownych sił decydujących o kluczowych sprawach współczesnego życia, a w szczególności polityki i ekonomii. Tak więc ja się całkowicie zgadzam z autorem tego artykułu. I w tym kontekście jestem (mam nadzieję) przygotowany na nieskończenie wiele oszustw i ich strony.

Awatar użytkownika
Al Mudrasim
Posty: 1176
Rejestracja: 15 paź 2007, 23:10

Post autor: Al Mudrasim »

Zajrzyjcie na tą stronę : http://raynold.prv.pl/pl/001/001/007/

Jest tam opis problemów jakie spotkały konstruktora implozyjnego gaźnika .
Bóg, który stworzył Wszechświat, nie stworzył człowieka. Bóg, który stworzył człowieka, nie stworzył Wszechświata.

Awatar użytkownika
Anna01
Posty: 4971
Rejestracja: 20 maja 2006, 10:03
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Anna01 »

Może ja się nie znam na motoryzacji, ale tak na babski rozum to jeśli byłoby prawdą to, że można zredukować zużycie benzyny w samochodach to przecież już dawno wykorzystaliby to jacyś niewielcy producenci samochodów, którzy chyba mogą zastosować taki gaźnik w produkowanych przez siebie samochodach ??? Kto by im zabronił ??? Takie samochody sprzedawałyby się jak ciepłe bułeczki.
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10

Awatar użytkownika
Parmenides
Posty: 2011
Rejestracja: 10 sie 2011, 14:53
Kontakt:

Post autor: Parmenides »

Anna01 pisze:Kto by im zabronił ???
Pazerność, konkurencja i panujący system gospodarczo - finansowo - polityczny. Taki producent zostałby natychmiast wyeliminowany.

Autentyczna historia: kilka lat temu w pewnym niewielkim stosunkowo mieście (jakieś 30 - 40 tys mieszk.) były cztery stacje sprzedające gaz do samochodów. Ostro konkurowały ze sobą. W rezultacie sprzedawano go tam po znacząco niższych cenach niż co najmniej we wszystkich sąsiednich miastach. No i jeden z właścicieli stacji razu pewnego, zebrał jakoś wszystkich na dużej wódce i wytłumaczył (o ile wiem po dobroci) co trzeba, a odpowiednie prawa rynku w szczególności. Od tego dnia nie było już tam tańszego gazu.

Wiadomo, że od wielu lat można wyprodukować (w standardowej cenie) samochód, który przez dwadzieści pięć lat (tak to ogłoszono, w Anglii zresztą) nie ulegnie żadnej awarii. Można. Tylko po co?

Jeden z dużych koncernów samochodowych ma specjalny dział, zatrudniajacy sto kilkadziesiąt osób, którzy zajmują się wyłącznie "pogarszaniem" jakości produktu, zarówno jako całości, jak i poszczególnych części, aby te nie służyły zbyt długo i po określonym czasie klient był zmuszony kupić nowe, a po większym odstępie czasu nowy samochód, bo stary już by sie nie nadawał do napraw.

Mam w rodzinie dwie maszyny (trzecia była mało używana) do szycia Singer z początku lat dwudziestych. Wszystkie do dziś działają bezawaryjnie. Oprócz niewielkiego starcia dekoracyjnych napisów nie widać śladów zużycia. Dziwięćdziesiąt lat temu były szczytem techniki w gospodarstwach domowych. Czy znasz dziś produkowane urządzenie służące w gospodarstwie domowym aby mogło potencjalnie działać 90 lat? A ponoć technika i technologia poczyniła olbrzymie postępy... :-P

Awatar użytkownika
Anowi
Posty: 10038
Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
Lokalizacja: Bóg wie

Post autor: Anowi »

ja to już kompletnie nie znam się na motoryzacji - ale na egoizmie ludzkim tak - najważniejsze aby własny tyłek przewieźć własnym samochodem - nie ważna cena paliwa, remontów, opłat ubezpieczeń, smrodu zostawianego za sobą...
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

taka prawda

Post autor: taka prawda »

Anowi pisze:ja to już kompletnie nie znam się na motoryzacji - ale na egoizmie ludzkim tak - najważniejsze aby własny tyłek przewieźć własnym samochodem - nie ważna cena paliwa, remontów, opłat ubezpieczeń, smrodu zostawianego za sobą...
Tu już nie chodzi o to, życie wymusza posiadanie samochodu inaczej ani tyle by się nie miało czasu na załatwienie innych spraw jak się pracuje po 10h dziennie.

Awatar użytkownika
Anowi
Posty: 10038
Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
Lokalizacja: Bóg wie

Post autor: Anowi »

akurat ci co pracują po 10 godzin - to samochód mają w marzeniach
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

taka prawda

Post autor: taka prawda »

Anowi pisze:akurat ci co pracują po 10 godzin - to samochód mają w marzeniach
Niestety nie jest to prawdą nawet malucha za 400zł można kupić stać każdego.

nike
Posty: 11689
Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59

Post autor: nike »

Samochód obecnie to żaden luksus jest.
Owszem sa tez drogie to wszystko zależy od aspiracji i kasy. :-D

ODPOWIEDZ

Wróć do „Teorie spiskowe itp.”