Anna pochwaliła się charyzmatem ....administracyjnym
a może jeszcze jakimś innym? - byle w temacie wątku!
Trochę musiałem odczekać po rekolekcjach, bo nie chciałem pisać niczego pod wpływem emocji.
Było ciekawie, prowadzący kontrowersyjny, głównie w zachowaniu, ma specyficzny sposób nauczania - nie rozgryzłem go do końca. Postać na pewno nie tuzinkowa, ale co by o nim osobiście nie myśleć, to potrafi zbliżyć do Boga, potrafi dać odczuć działanie Ducha Św - to na pewno!
Więc jak łatwo się domyślić - jestem zadowolony z rekolekcji. Nie będę opisywał całości, bo tego opisać się nie da - to trzeba przeżyć, ale opiszę moment dla mnie najbardziej mistyczny, charyzmatyczny, duchowy - najmocniejsze przeżycie duchowe.
Antonello Cadedu kazał wsiąść Biblie (wszyscy musieli mieć ze sobą) i przeczytać fragment:
Uzdrowienie kobiety w szabat Łuk 13 10-17
10 Nauczał raz w szabat w jednej z synagog. 11 A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. 12 Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: «Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy». 13 Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. 14 Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: «Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu!» 15 Pan mu odpowiedział: «Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? 16 A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?» 17 Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.
ten wytłuszczony
poprosił jedną dziewczynę/kobietę na środek kazał jej się pochylić i udawać, a właściwie odgrywać tą chorą kobietę z synagogi. Tam nie było udawania, kobieta pochylona bardzo z rękami opuszczonymi miała trwać w takiej pozycji, aż Antonello nie powie jej, że ma się wyprostować. A no niespiesznie z namaszczeniem i szczegółami zaczął wprowadzać nas w świat sprzed 2000 lat, do tej synagogi, gdzie przebywał i nauczał Jezus, gdzie wokół albo przed Jezusem zgromadzili się mężczyźni a gdzieś przy wejściu w miejscu oddzielonym i wyznaczonym dla kobiet - stała pochylona kobieta. Przychodziła tam w takim inwalidzkim stanie od 18 długich lat, pomiatana, wyśmiewana, poniżana przez mężczyzn, opuszczona przez większość przyjaciółek i koleżanek, mająca świadomość, że jest ciężarem i utrapieniem dla rodziców i rodziny - "za co Bóg ich tak pokarał?" - słyszeli pewnie nie raz. A ona co czuła? co mówiła Bogu, przychodząc do synagogi i stojąc przez te 18 lat?, oglądając świat z perspektywy pyłu ziemi i butów przechodniów, bez perspektyw na miłość, małżeństwo, dzieci, bez radości tańca ...
taką ją zobaczył Jezus
Antonello wprowadził nas bardzo plastycznie i przekonywując w tą scenę w synagodze,... a tymczasm u nas biedne dziewczę już ledwo stało w tym pochyleniu upłynęło z 30 minut, więc gdy słowami Jezus "przywołał ją do siebie" nie mogła się ruszyć! Tylko z wysiłku zaczęła drżeć - podszedł do niej chwycił ją za rękę i poprowadził do przodu - szła z wielkim trudem i wysiłkiem, jak ta w synagodze niepewnie - łamiąc zakaz przebywania miejscu dla mężczyzn - w końcu powiedział:
"wstań" i położył na jej plecach dłoń a drugą na głowę i pomógł jej wstać:
przywołał ją i rzekł do niej: «Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy». 13 Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się
po chwili upadła w tzw "spoczynku w Duch Św"
- mówił teraz do niej o tym, że Jezus ją uzdrawia ...tu wymieniał jej bardzo osobiste problemy i zranienia jakie w sobie nosi, później kazał jej się rozradować z obecności Jezusa i Ducha Św w niej i pozostać w takim stanie jakiś czas...
teraz zajął się nami - kazał wstać zamknąć oczy i pochylić się tak jak ta kobieta w synagodze, kazał stanąć na jej miejscu, wczuć się w nią, kazał pomyśleć o naszych zranieniach, problemach, uwiązaniach o tym co oddziela nas od Boga, co wymaga uzdrowienia w nas ...
zaczęła grać delikatnie muzyka na żywo taki nastrojowy podkład...
w pewnym momencie gdy już "stałem w synagodze w miejscu dla kobiet" - Antonello powiedział:
Jezus przywołuje cie - podejdź w myślach/wyobraźni do Niego stań przed Nim! stań przed Jezusem ty sam i On!
On kładzie teraz dłoń na twojej głowie i mówi " jesteś wolny od swej niemocy", uzdrawia cię, otacza Swoją Miłością ...
nie wiem co mówił jeszcze ...
nie słyszałem bo ....
stałem przed samym Jezusem! i jego rękę czułem na mojej pochylonej głowie i byłem tylko ja i On ....
czułem jak po policzkach płyną mi łzy, ryczałem jak dziecko, rozmawiałem z mim
- pozwólcie, że zostawię to sobie co i o czym
- to nie była modlitwa - to była rozmowa twarzą w twarz z Jezusem!
Coś wspaniałego
nie wiem czy chociaż trochę udało mi się oddać tą wspaniałą chwile jaką przeżyłem
- czy poczuliście to chociaż trochę?
A łatwo nie było skupić na Jezusie ...
gdy Antonello wypowiadał słowa, że Jezus kładzie dłoń na naszych głowach i uzdrawia nas - pani obok padła mi pod nogi, pomogłem jej się jakoś ułożyć i wyswobodzić a tu następni z tyłu padali między krzesła, robiąc rumor, ktoś głośno płakał, ktoś inny ...
ale ja już wówczas byłem znów sam na sam z Jezusem.
były jeszcze 3 mocne momenty podczas tych rekolekcji ale ... wystarczy
szalom