Dezerter pisze:Leszed - co ty mąciwodzisz dziewczyna mądrze i trafnie napisała a ty o pingwinach
Biorę to w nawias co ci się nie podoba
Iwona19 pisze:Pan Jezus nie skrytykował Septuaginty.
Pan Jezus nie skrytykował pingwinów

więc czemu by miał leszed? Idźmy dalej.
Punkty 5 i 6 są wyjściem ku biblijnej praktyce. I jak 5 nie budzi we mnie żadnych wątpliwości "Wiedza o imieniu/(imionach) Boga jest równoważna innej wiedzy religijnej lub biblijnej", bo ani wiedza nie zbawia ani jej brak, tylko na ile ją mamy, na tyle jesteśmy odpowiedzialni za nią w całości wielu różnych znaczeń. Innymi słowy np. gdyby w biblii gdzieś były wspomniane pingwiny które coś robią znaczącego, to na tyle, na ile to jest właśnie ważna rzecz, na tyle powinno to być ważne dla nas. Tak pkt 6 gdy jest wyrazem jakiejś naszej bylejakości "Wiedza czy wypowiadanie imienia czy imion Boga jest obojętne"?, bo nasze słowa powinny być użyteczne. Z każdego nieużytecznego słowa przecież zdamy sprawę przed Bogiem. A szczególnie jest to ważne jeśli słowa nasze niosą konkretną treść która ma jakąś wagę, a akurat kwestia nazywania Boga taką jest.
Istnieje dla mnie niebezpieczeństwo, iż zrównywanie wiedzy z 5 'spada' lub upadać może do 6, gdzie może nieświadomie jak zieloni wypowiadamy dość dużo słów, i nie bardzo wiemy co z czym, i jak się z tego wytłumaczyć jak nas zapytają.
Oczywiście pkt 5 nie jest łatwy, dlatego kiedyś ja np. poszedłem na teologię, bo nie uznaję że tylko łatwe jest dobre, i że nie warto nic więcej; czasem dobrze się trochę potrudzić. W Biblii jest wiele historii o trudnościach aż choćby o śmierci, rozpaczy, wątpliwościach, wewnętrznych walkach, o zdradach, heroiźmie, poświęceniu, ofierze itd. Musimy naśladować Jezusa, choćby komuś z początku się zdawało, że lepiej Judasza.