Czy już jesteśmy nieśmiertelni?
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
neoarche
Czy już jesteśmy nieśmiertelni?
Wiele ludzi i wyznań głosi dokrynę o nieśmiertelności duszy.
Doktryna ta mówi, że człowiek żyje po śmierci swego ciała w nieskończoność.
To wierzenie jest jednak zupełnie niebilbijne. Jego konsekwencje są tragiczne. PO pierwsze tylko Bóg jest nieśmiertelny sam w sobie, a ludzie nie. Po drguie implikacją nieśmiertelnej duszy są wieczne męki w piekle, które są zupełnym wypaczeniem nauki Biblijnej.
Słowo Boże zupełnie jasno przedstawia nam losy tych, którzy odeszli.
„Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą
i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem... Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości.” KAZN. 9,5-6;10 (BW)
Rodzaju 3:19
W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz
śmierć jest snem, z którego wybudzi nas Chrystus.Wtedu jedni wstaną do życia wiecznego a inni na wieczne potępienie, które poprzedzone cierpieniami będzie ostatecznie oznaczało wieczną śmierć.
Doktryna ta mówi, że człowiek żyje po śmierci swego ciała w nieskończoność.
To wierzenie jest jednak zupełnie niebilbijne. Jego konsekwencje są tragiczne. PO pierwsze tylko Bóg jest nieśmiertelny sam w sobie, a ludzie nie. Po drguie implikacją nieśmiertelnej duszy są wieczne męki w piekle, które są zupełnym wypaczeniem nauki Biblijnej.
Słowo Boże zupełnie jasno przedstawia nam losy tych, którzy odeszli.
„Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą
i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem... Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości.” KAZN. 9,5-6;10 (BW)
Rodzaju 3:19
W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz
śmierć jest snem, z którego wybudzi nas Chrystus.Wtedu jedni wstaną do życia wiecznego a inni na wieczne potępienie, które poprzedzone cierpieniami będzie ostatecznie oznaczało wieczną śmierć.
-
wit
Neoarche
Ciekawe zagadnienie poruszyłeś. Trzeba uczciwie przyznać, że nigdzie w Piśmie Świętym, nie ma wzmianki o śmierci w kontekście nieśmiertelności! Natomiast prawdą jest, iż Biblia mówi o śmierci doczesnej w kontekście zmartwychwstania w dniu ostatecznym (Hioba 14:12; 19:25; Łukasza 14:14; 20:35,36; Jana 5:28,29; 6:40; 11:23,24; 1 Koryntian 15:22,23; 1 Tesaloniczan 4:15,16; Hebrajczyków 11:19,40; Objawienie 20:4,5). Chrystus oraz apostołowie Piotr i Paweł nauczali, że wierzący otrzymają nagrodę (życie wieczne) w dniu powtórnego przyjścia Jezusa (Mateusza 16:25-27; 2 Tymoteusza 4:1,8; 1 Piotra 5:4). Nieśmiertelność więc jest kwestią przyszłości.
Pozdrawiam.
Ciekawe zagadnienie poruszyłeś. Trzeba uczciwie przyznać, że nigdzie w Piśmie Świętym, nie ma wzmianki o śmierci w kontekście nieśmiertelności! Natomiast prawdą jest, iż Biblia mówi o śmierci doczesnej w kontekście zmartwychwstania w dniu ostatecznym (Hioba 14:12; 19:25; Łukasza 14:14; 20:35,36; Jana 5:28,29; 6:40; 11:23,24; 1 Koryntian 15:22,23; 1 Tesaloniczan 4:15,16; Hebrajczyków 11:19,40; Objawienie 20:4,5). Chrystus oraz apostołowie Piotr i Paweł nauczali, że wierzący otrzymają nagrodę (życie wieczne) w dniu powtórnego przyjścia Jezusa (Mateusza 16:25-27; 2 Tymoteusza 4:1,8; 1 Piotra 5:4). Nieśmiertelność więc jest kwestią przyszłości.
Pozdrawiam.
-
swiatmilosci
-
andrzej
Człowiek nie przepada bez wiecznego sladu, tylko rozprzestrzenia się w postaci fal elektromagnetycznych, tak jak fale światła docierają do nas z dawno wygasłej gwiazdy. Nie jest znany los tych fal, być może poprzez czarne dziury się materializują, albo przepadają Czy fale mają jakieś inne życie, kontynuując doczesne, zalezy to od tego jak zachowywały się wczesniej. Tego rodzaju czyściec moze trwać tyle co rozmiary wszechswiata to jest jakieś 14 mliardów lat świetlnych. Jezeli zginą w super czarnej dziurze to jeszcze pozostaje informacja którą niosly. I gdyby inaczej przepadł nasz świat , to istoty które się przeciwstawiały materialnemu procesowi choćby w sensie materialnym zginęły, pozostawią niezniszczalne piętno swoim zachowaniem na dalszych zachodzących procesach. Odpowiednio postepując, nieppoddając się materializmowi uwieczniamy swoje dobre uczynki, a przez to i siebie, będą one niejako zakodowane w rzeczywistości i być moze w jakiejś chwili odkodowane, niewykluczone. Inna nadzieja na nieśmiertelnośc to budowa super społeczeństwa zdolnego przetrwać kataklizmy, na które składają się jak cegiełki cechy chrakteru jednostek o ktorych wkład jest wieczny, i przy super mozliwościach takiego spoleczeństwa, jak Bóg da mogą być oddtworzone. Nawet w wersji doskonalszej. Przymierzali się do tego kiedyś Egipcjanie i im to nie wyszło , ale niezupełnie tak do końca, bo wtym czasie były cywilizacje może wspanialsze które przepadły bez śladu. Może to nagroda dla egiptu za dobre Chęci mimo jego niedoskonałości.Tak więc niesmiertelność kształtują nasze relacje z otoczeniem , głownie spoleczeństwem bo ono moze mieć największe możliwości, jezeli zasluża sobie dobrymi uczynkami tworzące go jednostki. Chaos , wzajemna konkurencja nic tu nie wniosą. Potrzebna jest raczej milośc współgranie, a to zawarte jest w wiecznych naukach P Jezusa. Mumifikacja, genetyka, informatyka nie zapewnią nam przetrwania jako pełnowartościowym ludziom. Bo cóż z tego, że będę tak trwał materialnie na wieki. i dla przyszłych super ludzi będę jak ameba, albo niesmiertelna żaba dla nas. Lepiej się usunąc z tego świata i nie tamować jego rozwoju powielajac błędy, grzechy, a to jest związane z umieraniem. Dusza to moze ta istota naszego człowieczeństwa, coś innego od materii skazanej na zwykły nieunikniony przemiał, które da się z nas wykrzesać w danym przez Boga czasie, i to byłby ten pozytywny czynnik kodujący na wieki otoczenie.
-
andrzej
Ps. Osoby kalekie,pokrzywdzone przez los, cierpiące bliskie załamania są nawet przez to blizsze człowieczenstwa nieśmiertelności choćby przez swoje istnienie, zaprzeczające jakby normalnemu materialnemu tokowi ewolucji większosci z nas bardziej ulegakjacym materialnym uwarunkowaniom a przez to blizszym przemialowi. Ta krzywda losowa w naszym rozumieniu to moze byc palec Bozy, szansa na inna lepszą swiadomosc. Jest to bliskie naukom Chrystusa, cierpienie nie jako kara ale nagroda.
-
kesja
wielka to pociecha dla tych ,którzy teraz sa uwiezieni w tej skorupie
oni b,eda skakać jak ,kozice ,będa nasyceni .
Bóg jest nieśmiertelny SAM w Sobie ,ale w swej łasce obdarzył Soba tych ,którzy Go miłuja a On ich zna .
Kiedy obdarza Duchem Swoim ,to obdarza nie smiertelnościa
i na zawsze bedziemy Razem.
oni b,eda skakać jak ,kozice ,będa nasyceni .
Bóg jest nieśmiertelny SAM w Sobie ,ale w swej łasce obdarzył Soba tych ,którzy Go miłuja a On ich zna .
Kiedy obdarza Duchem Swoim ,to obdarza nie smiertelnościa
i na zawsze bedziemy Razem.
-
Android
Zbyt niebezpieczne uogulnienie.. znam czlowieka który w młodym wieku zachorował na stwardnienie rozsiane... i zamiast tak jak wy sugerujecie.. zbilzyć się do Boga.. został szatanistą...
Cierpienie moze byc powodem zbilizenia sie do boga.. ale jest tez rodzaj ludzi - tak hardy i uparty ze chiciazby mu sie ręce i nogi poucinało, chocby sie mu język urwało - wszystko z jego WINY - to i tak bedzie OBWINIAŁ Boga...
Cierpienie moze byc powodem zbilizenia sie do boga.. ale jest tez rodzaj ludzi - tak hardy i uparty ze chiciazby mu sie ręce i nogi poucinało, chocby sie mu język urwało - wszystko z jego WINY - to i tak bedzie OBWINIAŁ Boga...
-
kesja
-
andrzej
Nieraz chorzy tracą świadomoś. Tym lepsza nauka dla zdrowych , aby cenili chwile ktore im dał Bóg. Nie istniejemy w prożni, nawet gdy uwazamy , ze nasze zycie jest tak nędzne jak kamień rzucony w wode, to jednak pozostają rozchodzace się fale kregi oddzialujace dlugo na otoczenie, gdy nie widzimy kamienia, zaś fale elektromagnetyczne są wieczne. Tragedia tego czlowieka wzmaga wyzwanie dla zdrowych np. do walki z takimi chorobami nawet jezeli nie zdarzy się nawrócic. Natura Bóg nie daje takich cierpień których by nie zniósł organizm, choc mogą byc one ogromne. Dodatkowe cierpienie dodaje często nasza zlozona psychika zazdrosnie porównując nasz stan z pozornym błogostanem ludzi zdrowych. ale jest to po czesci kwestia naszego nastawienia, relacji do Boga. czasami jest to egoizm i pycha własna cześciej teraz egoizm i pycha otoczenia czy braku pomocnej dłoni. Aby tak nie było pojawił się własnie Chrystus.
-
Kesja
-
andrzej
Radośc i cierpienie nierozłaczne składniki życia. Choć nimi "barzo nierówno Pany podzielono". To przesłanie Chrystusowe , że bez cierpienia nie ma prawdziwego życia, ich proporcja zależa od subiektywnych i obiektywnych okoliczności.Dlatego cierpiacy powinni się cieszyć szczęściem innych, zaś szczęśliwi podejmować dzielić krzyż bliźnich - tak "abyśmy byli jedno". wtedy proporcje się wyrównują i dla nikogo nie są ponad miarę. Aby to było mozliwe trzeba zrezygnować z egoizmu i miłować bliźniego swego jak siebie samego. W egoiźmie - cierpienie to rzeczywiście paradoks. Ale i wtedy Bóg zostawia w Sobie pocieszenie.
W szpitalu widziałem umierającą na raka matkę wyjącą z bólu, mimo tej udręki jedynym usmiechem i radoscią były wizyty córeczki ( pocieszenia od Boga z racji macierzynstwa) i dodatkowo jeszcze uśmiech matki w bólu powodowały sukcesy sportowe córki - dla osiagniecia których sama córka zadawała sobie bolesne uciązliwe treningi ( z miłosci chrzescijanskiej do matki, bo tak ju dawno by porzuciła trenowanie). Można powiedzieć -córka przejmowała odrobinę bólu matki. Obok lezała osoba wokół której kreciła się cała rodzina, była mniej chora i mniej ja bolało -ale jeszcze bardziej jęczała niż ona matka, a jej ból obiektywnie mniejszy, okazywał się dla tej osoby subiektywnie większym bo tak naprawdę z nikim wbrew pozorom opiekunczości i lekom nie mógła się nim podzielić, ani nikt jego częsci nie przejął. Z nikim się nie dzieliła bo ona i otoczenie było nastawione raczej egoistycznie. Sami sobie swoi , że niby tacy poteżni, zaradni.
W szpitalu widziałem umierającą na raka matkę wyjącą z bólu, mimo tej udręki jedynym usmiechem i radoscią były wizyty córeczki ( pocieszenia od Boga z racji macierzynstwa) i dodatkowo jeszcze uśmiech matki w bólu powodowały sukcesy sportowe córki - dla osiagniecia których sama córka zadawała sobie bolesne uciązliwe treningi ( z miłosci chrzescijanskiej do matki, bo tak ju dawno by porzuciła trenowanie). Można powiedzieć -córka przejmowała odrobinę bólu matki. Obok lezała osoba wokół której kreciła się cała rodzina, była mniej chora i mniej ja bolało -ale jeszcze bardziej jęczała niż ona matka, a jej ból obiektywnie mniejszy, okazywał się dla tej osoby subiektywnie większym bo tak naprawdę z nikim wbrew pozorom opiekunczości i lekom nie mógła się nim podzielić, ani nikt jego częsci nie przejął. Z nikim się nie dzieliła bo ona i otoczenie było nastawione raczej egoistycznie. Sami sobie swoi , że niby tacy poteżni, zaradni.
-
andrzej
Tak naprawdę ludzie przy obecnych możliwosciach technicznych umierają z prozaicznych powodów gdzies się jakaś arteria rura zatkała , ktoś nie ostrzegł na czas, i innych powodów które na ogół łatwo mogłyby być usunięte , gdyby znalazła się jakaś troskliwa pomocna dłoń. Nic milionerowi po jego milionach jeżeli w krytycznej sytuacji, gdy ju z nikim nie moze sie komunikować z otoczeniem, nawet dobrze opłacona pielegniarka nie rozstrzygnie w swojej duszy czy dac potrzebny zastrzyk, czy chocby zmienic basen, Bez tej odrobiny bezinteresownego uczucia, wspólczucia, sytuacja milionera we własnym szpitalu moze byc w tym momencie gorsza niz bezdomnego w przytułku któremu ktoś podsunie peta w ostatniej godzinie. Kwestia życia i śmirci rozstrzyga się tylko w naszych duszach, Chrystus pokazał drogę do życia wiecznego i tylko grzechy wobec Niego nas tak naprawdę zabijają
-
swiatmilosci
człowiek od urodzenia jest niesmiertelny,dusza Jego jest niesmiertelna,wieczna i wspaniała,ciało jest wyrazeniem duszy tylko człowiek słabo o nie dba i jeszcze na dodatek akceptuje smierc krorej Bog nie stworzył.wiecznosc jest tu i teraz wszystko znajduje sie w tej chwili i nigdzie indziej.Wczoraj było dzis ale juz nigdy nie powroci,jutro tez bedzie dzis ale to dopiero jutro,a dzis jest dzis i to ta chwila trfa wiecznie i w niej kazdy zyje na wieki.