Jednym z osiągnięć naukowo-technologicznych jest wyhodowanie mięsa w laboratorium. Może takie laboratoryjne mięso kiedyś całkowicie zastąpi to odzwierzęce. Tak jak kiedyś samochody zastąpiły powozy konne oraz jeżdżenie wierzchem, samoloty zastąpiły sterowce, sewofluran i propofol zastąpiły eter itd.
Mam wrażenie, że jak ktoś jest obrazoburcą - z Twojej perspektywy - to z góry uznajesz go za niewiarygodnego i zasługującego tylko na wyśmianie, wyszydzenie i deprecjonowanie. Takie podejście jest zamknięte i zbyt sztywne. Czy potrafisz odgrywać rolę adwokata diabła? Spojrzeć z dystansem na własne przekonania i postawić się w roli oponenta?
RN pisze:Jej zdaniem hodowcy czy inseminatorzy dokonują gwałtu na krowach, żeby je zapłodnić.
I gdzie w tym nieprawda lub brak powagi? Przecież tak właśnie jest - sztuczne unasiennianie zwierząt jest ich eksploatowaniem i odpowiednikiem gwałtu. W przemysłowych hodowlach właśnie tak to wygląda - hodowcy nie czekają, aż byk będzie mieć udaną randkę z krową, tylko zabierają mu nasienie i sztucznie zapładniają krowę.
W ramach eksperymentu myślowego, wyobraź sobie taką sytuację:
Ziemia została zdominowana przez istoty X, bardziej zaawansowane cywilizacyjnie i myślowo niż ludzie. I te istoty stwierdziły, że ludzie są smaczni i że warto ich hodować dla mięsa. W związku z tym zaczęły masowo trzymać ludzi w ciasnych klatkach i oznaczać ich numerami. Co jakiś czas X wchodzi do celi z mężczyznami, masturbuje któregoś z nich, zabiera jego spermę, po czym zapładnia ją jakąś kobietę, której ten mężczyzna będący niedobrowolnym dawcą nasienia nie widział na oczy i nie wie, kim ona jest. A ona nie wie, kim jest ten mężczyzna. Gdy ta kobieta później rodzi dziecko, jest ono od niej zabierane, później tuczone, a następnie zarzynane, a mięso tego dziecka sprzedawane w sklepach i reklamowane jako smaczne i zdrowe. W międzyczasie kobieta jest dojona ze swojego mleka, bo istoty X postarały się, żeby każda kobieta dawała o wiele więcej mleka niż potrzeba do wykarmienia dzieci. W końcu wszyscy ludzie są zabijani na mięso, bo takie jest ich przeznaczenie. Trzymani w takich warunkach ludzie oczywiście nie mają możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb behawioralnych, nie wspominając o innych - są tylko karmieni i pojeni.
Oczywiście, istoty X nie rozumieją ludzkiego języka i uważają ludzką mowę za jakiś bezmyślny i prymitywny bełkot, którym nie warto się przejmować.
Czy w takiej sytuacji uznałbyś, że to jest słuszne i że taka jest kolej rzeczy, bo zawsze jest tak, że istoty mające potencjał do zdominowania planety robią a nią, co im się podoba i mają do tego pełne prawo? A hipotetyczne, powstające wśród istot X organizacje na rzecz praw istot nie-X to jakieś oszołomskie i sponsorowane przez wielkich hodowców ludzi korporacje byty, którymi nie warto się przejmować? Czy może jednak uznałbyś, że takie traktowanie ludzi jest koszmarne i że należy to zmienić?
A powyższy eksperyment myślowy jest tylko opisem standardowych przemysłowych hodowli bydła.
W odniesieniu do hodowli drobiu, dochodzi jeszcze obcinanie kurczętom dziobów i trzymaniem ich w jeszcze większej ciasnocie. I również jest tu odbieranie im możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb behawioralnych.
Więc zanim słysząc coś nieszablonowego i niestandardowego, wyszydzisz to i wyśmiejesz, zastanów się, czy ten ktoś czasem nie ma racji.
Weź też pod uwagę, że w pewnym sensie to ludzie stworzyli kury, krowy i świnie - tzn. to ludzie wyrwali ich przodków ze środowiska naturalnego i zmienili ich cechy hodowlą i selekcją. Sprawili, że kury zaczęły składać o wiele więcej jaj niż potrzeba do rozmnażania się, że krowy zaczęły dawać o wiele więcej mleka niż potrzeba do wykarmienia młodych, i że świnie zaczęły być o wiele tłustsze niż ich dzicy krewniacy. Z kur bankiwa ludzie zrobili kury domowe, z dzików - świnie domowe, a z turów - krowy.
RN pisze:Innym razem umieściła zdjęcie krów w obozowych pasiakach.
Czy wiesz, kim jest Alex Hershaft, założyciel Farm Animal Rights Movement? Organizacji na rzecz praw zwierząt i humanitarnego ich traktowania oraz na rzecz wegetarianizmu i weganizmu? Czy wiesz, co skłoniło go do założenia tej organizacji? Jakie przeżycia go do tego zainspirowały?
Hershaft ocalał z Holocaustu, uniknął śmierci w Treblince, gdzie zginęli jego najbliżsi. Gdy po latach zobaczył resztki zwierząt z rzeźni z przemysłowej hodowli, od razu przypomniało mu to obraz dawnego koszmaru Holocaustu. Sposób, w jaki w przemysłowych hodowlach traktuje się zwierzęta hodowlane, od razu nasunął mu skojarzenia z hitlerowskimi obozami. To skojarzenie było w pełni uzasadnione. W przemysłowych hodowlach zwierzęta są traktowane jak więźniowie, którzy mają zginąć, a w najlepszym razie być eksploatowani.
RN pisze:Podałem w poprzednim wpisie przykład z hodowlą trzody chlewnej w Polsce
A co to ma wspólnego z Sylwią Spurek, Otwartymi Klatkami, Pracownią Na Rzecz Wszystkich Istot i Kampanią "Niech Żyją"? Co ma piernik do wiatraka? Przecież Spurek i w/w organizacje nie mają nic wspólnego z tym, co dotyczy przejęcia przez jakichś Duńczyków polskich hodowli - to nie Spurek podjęła tę decyzję, i nie zrobiły tego te organizacje pozarządowe.
Przypisujesz jakieś działania ludziom niebędącym decydentami. Motywacje decydentów były całkiem inne.
W latach 90. i wczesnych 00. ministerstwo przekształceń własnościowych i ministerstwo skarbu państwa, które je zastąpiło, ogólnie sprzedało za bezcen wiele polskich spółek zagranicznym podmiotom, np. Wedla. I było to niesłuszne. Tyle że to całkiem osobny temat.
RN pisze:Jak trzeba przywiązują się do drzew, zakradają do obór czy kurników, aby doszukać się przypadków ''znęcania'' nad zwierzętami. Filmują to, a następnie udostępniają lub nasyłają kontrole weterynaryjne. A gdzie byli, jak weterynaria nakazywała ubój zdrowych loch z prosiętami, tylko dlatego, że znalazły się w obszarze zagrożenia ASF.
Są różne formy protestów - jedne przyciągają uwagę mediów, inne nie. Media zawsze szukają sensacji. Jak coś nie wzbudza sensacji ani kontrowersji, często jest pomijane.
Ogólnopolskie media np. całkowicie pominęły protest mieszkańców okolic Bydgoszczy i Solca Kujawskiego z 2024 przeciwko zaplanowanemu przebiegowi odcinka trasy S10 przez najcenniejszy przyrodniczo fragment Puszczy Bydgoskiej (który później mimo protestów został zdewastowany, bo decydenci się uparli już wcześniej na ten, a nie inny przebieg). Mimo że np. w 2007 relacjonowały protesty w Dolinie Rospudy (oba protesty były zresztą słuszne). Bo w 2007 forma protestu stała się radykalniejsza i przyciągnęła uwagę mediów.
Petycje i małe pikiety nie zawsze są odnotowywane przez media.
RN pisze:A dlaczego mielibyśmy nie jeść mięsa.
Powodów jest wiele - od oszczędzania gruntów i wody i przeciwdziałania katastrofie klimatycznej i dobrego traktowania zwierząt po dbałość o własny układ trawienny.
RN pisze:Problem jest tylko taki, że jemy go trochę za dużo, ale całkowite rezygnowanie z jego spożywania tez nie jest właściwe.
Skąd to stwierdzenie? Istnieją zamienniki mięsa.
RN pisze:Tak naprawdę nikt nie ma zamiaru w przyszłości rezygnować z biznesu pochodzącego z towarowej produkcji zwierzęcej.
Czy wiesz, jak w ciągu XIX w. robotnicy i chałupnicy się wściekali z powodu postępującej automatyzacji produkcji i zastępowania ich maszynami? Jak się wściekali krawcy, gdy zaczęto zastępować ich pracę pracą maszyn do szycia?
Czy protesty tych robotników i chałupników w XIX w. to powód, by teraz nie robić analogicznej rzeczy odnośnie przemysłu mięsnego i jego wygaszania?
RN pisze:Wyjątkiem mogą być nieliczni fanatycy eko - zielonych, którzy uwierzyli we własną propagandę. Większość natomiast jest w moim odczuciu sterowana i finansowana.
Dlaczego tych, którzy mają inne spojrzenie nazywasz fanatykami uprawiającymi propagandę i przypisujesz im bycie sterowanymi, zamiast dopuścić możliwość, że ci ludzie są świadomi i mają własne zdanie? I możliwość, że w istocie to druga strona sporu jest sterowania i finansowana przez przemysł mięsny i zmanipulowana przez mięsną propagandę i reklamy?
Przemysł mięsny bez wątpienia nacisnął na dietetyków i lekarzy, by ci nie proponowali ludziom wprost ograniczania mięsa ani rezygnacji z niego.
Przedstawiciele przemysłu mięsnego od lat prowadzą skoordynowane działania, których celem jest podważanie ustaleń naukowych dotyczących szkodliwości nadmiernego spożycia mięsa oraz wywieranie wpływu na wytyczne dietetyczne i opinię publiczną.
RN pisze:Tego co będzie to my nie wiemy.
Jednak znamy zależność przyczynowo-skutkową.
Zresztą, szkodliwa działalność ludzi dotyczy nie tylko bezpośrednio globalnego klimatu, ale też i innych aspektów, również bardziej w skali lokalnej.
Susze i powodzie, tak dotkliwe jak teraz, ludzie mają na własne życzenie. Dlaczego? Bo choć Bóg stworzył na świecie naturalne zabezpieczenia przed suszami i powodziami w postaci mokradeł, starorzeczy i lasów łęgowych rosnących wzdłuż rzek, to ludzie uznali, że zrobią to lepiej, i osuszyli mokradła, uregulowali rzeki i wykarczowali lasy łęgowe. Sami się w ten sposób prosząc o dotkliwe, susze i długotrwałe susze i katastrofalne powodzie.
I wiemy, co by się stało, gdyby zasypać wszystkie rowy melioracyjne, zrenaturyzować rzeki, pozrywać z nich cały beton i na nowo zasadzić lasy łęgowe wzdłuż rzek - przyroda by się odrodziła, wrócilibyśmy do przyrodniczego "raju utraconego".
Wpływ działalności ludzi, zwłaszcza przemysłu, na klimat i ogólnie przyrodę, jest niezaprzeczalny. I to ludzie, którzy temu zaprzeczają, są opłacani i sterowani i ulegają propagandzie. Nawet jeśli dokonują projekcji - i w istocie robią to, co przypisują swoim oponentom.