Siedziałem tak teraz sobie i wprost nie mogę przestać być zdumiony tym jaki Bóg jest wielki i mądry. Powodem tego było pewne zdarzenie , które jest zupełnie świerze , sprzed dwóch , trzech tygodni. Postanowiłem to opisać i podzielić się tym również z Wami , bo po prostu nie mogę wyjść z zachwytu...
Otóż było to tak...
Około dwa miesiące temu miałem pewien sen od Pana. W tym śnie widziałem na pewnej jakiejś budowie pewnego brata w Chrystusie , który tam pracował o imieniu Marcin. Znam go od bardzo dawna i przyjaźnię się. Wspomnę tylko , że obaj pracujemy w tej samej branży i mamy własne działalności gospodarcze , a wykonujemy instalacje centralnego ogrzewania , wentylacje oraz instalacje wod-kan.. Tak więc w tym śnie widziałem nas razem oraz jeszcze kogoś. Ten ktoś to był młody człowiek , który stał do mnie plecami i się modlił z pochyloną głową. Zastanawiałem się gdy się obudziłem co ten sen może oznaczać i cierpliwie oczekiwałem na spełnienie się go.
Wiedziałem , że na pewnej "robocie" będzie razem ze mną pracował Marcin i będzie tam z nami modlący się chłopak. Oczekiwałem na spełnienie się snu i pamiętam , że z Marcinem podzieliłem się podczas spotkania tym co Wam teraz opisuję.
Przyszedł pewien okres , że nie miał on roboty i miał jak to się mówi fachowo "wolne moce przerobowe". Postanowiłem trochę mu pomóc i zleciłem wykonanie instalacji centralnego odkurzanie w pewnym domu jednorodzinnym. W międzyczasie modliłem się do Pana w pewnej sprawie , otóż na własnym rachunku działam razem z moim bratem wspólnikiem od trzynastu lat i zatrudniamy zarówno serwisantów jak i monterów i na brak zleceń od dawna nie narzekamy a wręcz przeciwnie -jesteśmy wręcz "zawaleni robotą". W związku z tym prosiłem Pana aby pokazał mi czy aby nie powienienem zatrudnić jeszcze kogoś , na przykład wierzącego , który nie ma pracy , bo pomoc naprawdę by się przydała. Kryzys gospodarczy o którym wszędzie się trąbi tak jakby nas nie dotyczył (dzięki Panu Bogu) i jakby na przekór wszystkiemu mamy mnóstwo intratnych zleceń. Prosiłem więc Pana o odpowiedź i tak to czas mijał...
Zadzwonił wtem do mnie mój brat wspólnik , który zajmuje się działem serwisu (również wierzący w Jezusa) i zapytał czy nie mamy roboty dla jeszcze jednego człowieka. Mówił , że może być jakakolwiek praca , bo pewien brat szuka od dawna pracy i niemal z płaczem zadzwonił do niego i prosił o pomoc. Odpowiedziałem , że w zasadzie to bardzo dobrze się składa , bo praca jest i zastanawiałem się w duszy nad zatrudnieniem jeszcze kogoś. Ten człowiek , który szukał pracy to mój znajomy brat , młody chłopak , który kiedyś był narokomanem , leżał w szpitalu na schizofrenię i po nawróceniu całkowicie został z tych brzemion uwolniony. Jest to chyba jeden z nielicznych przypadków gdzie lekarz sam przyznał , że ktoś został uleczony ze schizofrenii.
Chętnie przyjęliśmy go do pracy , a on szukał jej od prawie pół roku i strasznie go to osłabiało psychicznie.
Jako to z tym jest wie każdy kto szukał kiedyś przez dłuższy czas pracy.
Radek (tak ma na imię) cieszył się jak mały dzieciak i do pracy poszedł od następnego dnia. Cieszył się niezmiernie , bo nie to że się chwalę ale atmosfera u nas jest wręcz rodzinna i o stresie nie ma nawet mowy.
No i po mniej więcej dwóch tygodniach na pewnej budowie...
...spotkalismy się razem: ja , Marcin i... Radek.
Pan wyraźnie pokazał kto ma u mnie pracować , a dla Radka pokazał gdzie ma pracować. Sen , który mi się przyśnił wypełnił się w 100% , bo Radek w swoim zborze ( ChWZ) jest żartobliwie nazywany "modlitewnikiem zborowym". Zawsze szczerze i z sercem się modli aż gdy się go słyszy to łzy cisną się do oczu. Ten chłopak został wyzwolony z tak wielu pęt i jako jedyny nawrócił się w swojej rodzinie.
Naprawdę , Pan jest wielki
Cieszę się , że mogę odegrać jakąś rolę w dziele Bożym i dziękuję Bogu , że jesetm godny aby móc pomagać dzieciom Bożym. Prosżę też abym miał mądrość i potrafił być dobrym szefem , bratem oraz przyjacielem.
Jeśli ktoś z Was modli się o coś i na razie nie ma od Pana odpowiedzi , to zachęcam szczerze aby nie ustawał w prośbach i cierpliwie czekał aż Pan odpowie. Radek czekał około pół roku i gdy tylko go zobaczę to widzę jego szczery i serdeczny uśmiech i radość. Sam mi nieraz mówił , że jest to jedyna praca jaką miał gdzie chętnie do niej idzie. Nauczy się zawodu z czasem , bo na razie niewiele potrafi i nie wychodzi mu wszystko dobrze ale zapewniam go aby się nie zniechęcał i nie stresował z tego powodu. Na pewno do wszystkiego trzeba czasu
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję , że to świadectwo będzie pokrzepiające. Pan wszystko dobrze uczynił i upewnił mnie i moich przyjaciół , że troszczy się o nas i jak Pasterz prowadzi tam gdzie trzeba.
Ps. 37:5
5. Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.
(BW)
Mach.