Bóg się o nas troszczy

Tutaj nie polemizujemy, tutaj dzielimy się dowodami Bożego działania w naszym życiu; piszcie to, co zbuduje wszystkich w wierze w Boga.

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
machabeusz
Posty: 3319
Rejestracja: 06 lip 2007, 14:40

Bóg się o nas troszczy

Post autor: machabeusz »

Witam wszystkich :-)
Siedziałem tak teraz sobie i wprost nie mogę przestać być zdumiony tym jaki Bóg jest wielki i mądry. Powodem tego było pewne zdarzenie , które jest zupełnie świerze , sprzed dwóch , trzech tygodni. Postanowiłem to opisać i podzielić się tym również z Wami , bo po prostu nie mogę wyjść z zachwytu...
Otóż było to tak...
Około dwa miesiące temu miałem pewien sen od Pana. W tym śnie widziałem na pewnej jakiejś budowie pewnego brata w Chrystusie , który tam pracował o imieniu Marcin. Znam go od bardzo dawna i przyjaźnię się. Wspomnę tylko , że obaj pracujemy w tej samej branży i mamy własne działalności gospodarcze , a wykonujemy instalacje centralnego ogrzewania , wentylacje oraz instalacje wod-kan.. Tak więc w tym śnie widziałem nas razem oraz jeszcze kogoś. Ten ktoś to był młody człowiek , który stał do mnie plecami i się modlił z pochyloną głową. Zastanawiałem się gdy się obudziłem co ten sen może oznaczać i cierpliwie oczekiwałem na spełnienie się go.
Wiedziałem , że na pewnej "robocie" będzie razem ze mną pracował Marcin i będzie tam z nami modlący się chłopak. Oczekiwałem na spełnienie się snu i pamiętam , że z Marcinem podzieliłem się podczas spotkania tym co Wam teraz opisuję.
Przyszedł pewien okres , że nie miał on roboty i miał jak to się mówi fachowo "wolne moce przerobowe". Postanowiłem trochę mu pomóc i zleciłem wykonanie instalacji centralnego odkurzanie w pewnym domu jednorodzinnym. W międzyczasie modliłem się do Pana w pewnej sprawie , otóż na własnym rachunku działam razem z moim bratem wspólnikiem od trzynastu lat i zatrudniamy zarówno serwisantów jak i monterów i na brak zleceń od dawna nie narzekamy a wręcz przeciwnie -jesteśmy wręcz "zawaleni robotą". W związku z tym prosiłem Pana aby pokazał mi czy aby nie powienienem zatrudnić jeszcze kogoś , na przykład wierzącego , który nie ma pracy , bo pomoc naprawdę by się przydała. Kryzys gospodarczy o którym wszędzie się trąbi tak jakby nas nie dotyczył (dzięki Panu Bogu) i jakby na przekór wszystkiemu mamy mnóstwo intratnych zleceń. Prosiłem więc Pana o odpowiedź i tak to czas mijał...
Zadzwonił wtem do mnie mój brat wspólnik , który zajmuje się działem serwisu (również wierzący w Jezusa) i zapytał czy nie mamy roboty dla jeszcze jednego człowieka. Mówił , że może być jakakolwiek praca , bo pewien brat szuka od dawna pracy i niemal z płaczem zadzwonił do niego i prosił o pomoc. Odpowiedziałem , że w zasadzie to bardzo dobrze się składa , bo praca jest i zastanawiałem się w duszy nad zatrudnieniem jeszcze kogoś. Ten człowiek , który szukał pracy to mój znajomy brat , młody chłopak , który kiedyś był narokomanem , leżał w szpitalu na schizofrenię i po nawróceniu całkowicie został z tych brzemion uwolniony. Jest to chyba jeden z nielicznych przypadków gdzie lekarz sam przyznał , że ktoś został uleczony ze schizofrenii.
Chętnie przyjęliśmy go do pracy , a on szukał jej od prawie pół roku i strasznie go to osłabiało psychicznie.
Jako to z tym jest wie każdy kto szukał kiedyś przez dłuższy czas pracy. :-|
Radek (tak ma na imię) cieszył się jak mały dzieciak i do pracy poszedł od następnego dnia. Cieszył się niezmiernie , bo nie to że się chwalę ale atmosfera u nas jest wręcz rodzinna i o stresie nie ma nawet mowy.
No i po mniej więcej dwóch tygodniach na pewnej budowie...
...spotkalismy się razem: ja , Marcin i... Radek.
Pan wyraźnie pokazał kto ma u mnie pracować , a dla Radka pokazał gdzie ma pracować. Sen , który mi się przyśnił wypełnił się w 100% , bo Radek w swoim zborze ( ChWZ) jest żartobliwie nazywany "modlitewnikiem zborowym". Zawsze szczerze i z sercem się modli aż gdy się go słyszy to łzy cisną się do oczu. Ten chłopak został wyzwolony z tak wielu pęt i jako jedyny nawrócił się w swojej rodzinie.
Naprawdę , Pan jest wielki :-)
Cieszę się , że mogę odegrać jakąś rolę w dziele Bożym i dziękuję Bogu , że jesetm godny aby móc pomagać dzieciom Bożym. Prosżę też abym miał mądrość i potrafił być dobrym szefem , bratem oraz przyjacielem.

Jeśli ktoś z Was modli się o coś i na razie nie ma od Pana odpowiedzi , to zachęcam szczerze aby nie ustawał w prośbach i cierpliwie czekał aż Pan odpowie. Radek czekał około pół roku i gdy tylko go zobaczę to widzę jego szczery i serdeczny uśmiech i radość. Sam mi nieraz mówił , że jest to jedyna praca jaką miał gdzie chętnie do niej idzie. Nauczy się zawodu z czasem , bo na razie niewiele potrafi i nie wychodzi mu wszystko dobrze ale zapewniam go aby się nie zniechęcał i nie stresował z tego powodu. Na pewno do wszystkiego trzeba czasu ;-)
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję , że to świadectwo będzie pokrzepiające. Pan wszystko dobrze uczynił i upewnił mnie i moich przyjaciół , że troszczy się o nas i jak Pasterz prowadzi tam gdzie trzeba.

Ps. 37:5
5. Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.
(BW)

Mach.

tomyo
Posty: 858
Rejestracja: 15 maja 2009, 20:04

Post autor: tomyo »

Dzięki Ci machabeuszu za bardzo fajne świadectwo na Niedzielę, zachęcające do modlitwy. Ja dodam że od czasu do czasu modliłem się o jedną parę z Walii, Ona po bardzo ciężkiej chorobie tropikalnej. Modlitwę zacząłem, będzie dwa lata w wakacje najpierw o uzdrowienie, a potem w sercu odczułem aby się modlić o ich dwoje, aby pan im pobłogosławił potomstwem, w głębi serca wiedziałem że to może sprawić Jej całkowite uzdrowienia i około dwa tygodnie temu dostaliśmy wiadomość, że jest w 3 miesiącu ciąży. Bóg jest dobry i troszczy się o nas w imieniu Jezusa Chrystusa.

machabeusz
Posty: 3319
Rejestracja: 06 lip 2007, 14:40

Post autor: machabeusz »

Dziękuję Tomyo za miłe słowa :-)
Twoje świadectwo jest równie budujące i upewnia nas , że w modlitwie nie możemy ustawać , bo Bóg wszystko dobrze uczyni. Musi po prostu przyjść na to odpowiedni czas ;-)
Pozdrawiam serdecznie.

jaros71
Posty: 700
Rejestracja: 29 cze 2007, 7:35

Post autor: jaros71 »

Dzieki machabeuszu. Bardzo jestem zbudowany, kiedy czytam takie doswiadczenia. Zaraz mi sie przypomina werset gdzie jest napisane że "nie pozostawię cię ani nie opuszczę", oraz że jeśli postawimy sprawy Królestwa na pierwszym miejscu, to wszystko inne będzie nam dodane. BOGU CHWAŁA.

ps. zmieniłam tylko "H"na "G"
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2010, 16:19 przez jaros71, łącznie zmieniany 2 razy.
https://drive.google.com/file/d/0ByB6Pk ... hR0Zn/view
W Poszukiwaniu Chrześcijańskiej Wolności

machabeusz
Posty: 3319
Rejestracja: 06 lip 2007, 14:40

Post autor: machabeusz »

:-)
Dzięki Jarku ;-)
Bóg chce dla nas chce jak najlepiej i po prostu trzeba poczekać aż przyjdzie odpowiedni czas.
Pamiętam jak kiedyś pewien brat narzekał , że na nic nie ma czasu i praca zawodowa strasznie go gasi i ogranicza , bo długo musi pracować. Bracia, a także on sam modlili się o pomoc dla tego brata. Po jakimś czasie widzą go smutnego i pytają co się stało. On odpowiada: "straciłem pracę :-( "...
Pewien brat odpowiedział: "czego się smucisz , przecież my właśnie o to się modliliśmny" :-)
Dopiero wtedy ten brat zrozumiał , że rozwiązaniem jego problemów jest porzucenie tej pracy i czas poszukać innej. :idea:
Pozdrawiam wszystkich.

Awatar użytkownika
Felek
Posty: 115
Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30

Re: Bóg się o nas troszczy

Post autor: Felek »

Boska opieka zdrowotna

Trudno odmówić Jahwe rozmachu projektowego. Stworzył wszechświat, gwiazdy, oceany, człowieka, a następnie — najwyraźniej dla zachowania równowagi biologicznej — dorzucił tasiemce, dżumę, malarię, próchnicę, komary i całą tę mikroskopijną menażerię, której jedynym życiowym celem jest sprawienie, aby Homo sapiens drapał się, puchł, gorączkował i przedwcześnie umierał.

Już sam ten fakt dowodzi, że Stwórca od początku miał temperament administracji publicznej: najpierw tworzy problem, potem przez kilka tysięcy lat zastanawia się nad procedurą rozwiązania.

Naturalnie można byłoby przypuszczać, że podczas Potopu Bóg postanowił raz na zawsze rozprawić się z chorobowym draństwem. Skoro już topi całą planetę, to może przy okazji wymiecie bakterie, wirusy i pasożyty. Nic bardziej naiwnego. Jahwe niezwykle konsekwentne, nakazał Noemu zabrać na Arkę po parze każdego stworzenia. Każdego! Można więc przypuszczać, że gdzieś obok żyraf, słoni i kangurów podróżowały również glisty, pchły, wszy i zapewne przodkowie dżumy. Trudno nie podziwiać tej troski o zachowanie bioróżnorodności.
Po Potopie nastąpiła zresztą interesująca reforma demograficzna. Adam miał żyć ponad dziewięćset lat, jego potomkowie niewiele krócej, ale w pewnym momencie Najwyższy najwyraźniej usiadł, policzył koszty utrzymania ludzkości i uznał:
„Nie, jednak dziewięć wieków reumatyzmu, hemoroidów i pasożytów to lekka przesada. Skróćmy to do stu dwudziestu lat.”

I tak narodziła się pierwsza boska reforma ochrony zdrowia — radykalne ograniczenie czasu cierpienia pacjenta. Problem polegał jednak na tym, że ludzie zaczęli szemrać. Jedni umierali na trąd, inni ślepli, jeszcze inni chodzili sparaliżowani, a całość zaczynała fatalnie wyglądać wizerunkowo. Jahwe musiał więc wdrożyć program pilotażowy pod nazwą „Cuda i Uzdrowienia”.

Na Ziemię wysłano emisariuszy specjalnych. Jedni uzdrawiali dotknięciem dłoni, inni śliną, jeszcze inni wskrzeszali zmarłych. Szczególnie efektowny był epizod związany ze śmiercią Jezusa, kiedy - według Ewangelii - groby się otworzyły i umarli zaczęli spacerować po mieście. Trudno powiedzieć, dlaczego projekt masowego wskrzeszania nie wszedł później do stałego programu świadczeń zdrowotnych. Być może zabrakło finansowania.

Z czasem jednak nawet cuda musiały zostać zinstytucjonalizowane. Ludzi przybywało, chorób także, a kolejki do uzdrowień robiły się coraz dłuższe. Wtedy boska administracja wpadła na pomysł stworzenia punktów obsługi wiernych — czegoś pomiędzy sanatorium, przychodnią NFZ i centrum kontaktowym z zaświatami.
Tak powstały wielkie religijne ośrodki medyczne.

Le Sanctuaire Notre-Dame de Lourdes stała się światową stolica cudownej medycyny wodnej. Człowiek przyjeżdża z nowotworem, wraca z plastikową butelką świętej wody i poczuciem duchowego zaopiekowania.
Santuário de Fátima to miejsce, gdzie Matka Boska najwyraźniej prowadzi dodatkowy dyżur specjalistyczny.
Rzeka Jordan - pradawny odpowiednik medycyny uzdrowiskowej z elementami oczyszczania duchowo-biologicznego.

Również Polska nie została pozbawiona boskiej infrastruktury medycznej.
Jasna Góra, Kalwaria Zebrzydowska czy Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski od lat pełnią funkcję alternatywnego systemu ochrony zdrowia. W sytuacji gdy termin do specjalisty przypada za osiemnaście miesięcy, zawsze pozostaje jeszcze modlitwa, świeczka i nadzieja, że Matka Boska szybciej rozpatrzy wniosek niż rejestracja w publicznej przychodni.

I trzeba uczciwie przyznać: jest w tym pewna konsekwencja. Najpierw stworzyć choroby, potem cierpienie, następnie obiecać cudowne uzdrowienie wybranym jednostkom i na końcu pozostawić miliardy ludzi w stanie permanentnego oczekiwania na interwencję z nieba. System działa od kilku tysięcy lat i - co imponujące - nadal ma swoich gorliwych abonentów.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Świadectwa działania Boga”