morgana pisze:Widzisz Emet. Ja nie jestem "życzliwym". Nie zbieram skrzętnie waszych archiwalnych publikacji po to ,żeby sie doczepić. Po prostu je mam, dostałam od zboru.EMET pisze:Osobiście: tak jak i Ty, Arius, nie wierzę w tzw. dobroduszność pytań morgany.
Niby tylko była 'sympatyczka' a tyle wie; patrzcie, patrzcie...
Ale: mogę się mylić...
Tak samo mam wiele publikacji z kk i od ewangelików.
I tam samo wiele pytań mam do kk jak do tych drugich.
Nie jestem katoliczka, już nie. Nawet dokonałam aktu apostazji.Jednym z powodów mojej decyzji był kult Maryi.Główny nurt nauczania KK jest niezmienny. To o czym mówisz to tylko "osobiste"(w dużym uproszczeniu) interpretacje.Osobiście zwykłem odnosić się do czyichś aktualnych poglądów.
Nie będziemy wszak wydobywać na światło dzienne zrozumienia wielu kwestii np. ze Średniowiecza w KRzK...
Nie nakazuję Ci wierzyć lub nie w moja dobrodusznośc.
Ja tylko pytam, wszak Errare humanum est
EMET:
Ta się składa, iż ja, Stephanos, zanim zostałem ochrzczonym świadkiem Jehowy -- obficie czytywałem [jako, że bardzo lubię czytać...] archiwalne pozycje ŚJ. Znam też Braci w swojej Społeczności, którzy dysponują różnymi archiwaliami i są to, zapewniam Ciebie, wierni moi - od wielu już lat - Bracia duchowi w wierze.
Tak więc: do różnych wniosków doprowadzają ludzi owe archiwalia ŚJ.
Ja, mimo czytania owych [co i nieraz też mnie się zdarza] zostałem śJ i jestem nim do dzisiaj.
Dla innych z kolei, to jakby asumpt do nie zostania śJ lub też ew. do tego, iżby opuścić nawet szeregi ŚJ.
Tak to się ludzkie losy plączą.
Ja nikogo nie pozbawiam wyborów życiowych, które dany ktoś [dana która] dokonuje; takoż i oczekuję w stosunku do mnie podobnej postawy.
Napisałem o tzw. "życzliwych", mając na myśli rozmaitych "przyjaciół" ze stron antyŚJ, których wręcz sensem życia jest szukanie w archiwach ŚJ, nie zaś w archiwach swoich Społeczności; np. casus pan Andryszczak [chociażby].
Jeśli jednak, jak piszesz, od śJ otrzymałaś owe materiały bez dodatkowego 'wsparcia uświadamiającego' - u mnie takowego nie było, bo potrafię sam myśleć bez czyichś natrętnie ukierunkowanych "sympatycznych" [wobec ŚJ] sugestii - to wybacz, jeśli Tobie w czymś uchybiłem.
Jak pisałem: nie pozbawiam nikogo odnośnie wyciągania wniosków osobistych odmiennych od takich, które wyciąga ktoś inny [inni].
Takoż, jak pisałem: oczekuję od innych podobnego wyrozumienia; nie zaś, iż moje podejście powinno być tożsame z czyimś podejściem, bo inaczej...
Stephanos, ps. EMET