Arius pisze:Ciekawe czego ty się nauczyłeś przez te lata i czego nauczałeś, skoro Emetowi zadajesz takie pytania. Już zapomniałeś?Janusz pisze:Drogi Emecie!Dla prawdy mam wielki szacunek, dlatego zapytam -Filippian 2:12: "Tak_że, umiłowani moi, tak_jak każdej_chwili byliście_posłuszni, nie jak podczas — obecności [po grecku < parousia >] mej jedynie, ale teraz wiele bardziej podczas — nieobecności [po grecku: < apousia >] mej, z bojaźnią i drżeniem — swoje zbawienie sprawiajcie;"
Powiedz mi: czy można być obecny, a wcześniej nie "PRZYJŚĆ?"
Czy można być nieobecny, a wcześniej nie "WYJŚĆ?"
Czy mogą być urodziny, bez wcześniejszego poczęcia?
Bo z tego, co piszesz, to na to wygląda.
Pozdrowienia.
Dla czyjej prawdy masz szacunek? Swojej 'prawdy'? Zaczynałeś od podważania pokory BOGA, a ciekawym na czym skończysz? Zaczynasz podważać wszystko czego przez lata sam uczyłeś, a wszystko przez jedna sytuację, ktoś śmiał ciebie wykluczyć ze zboru. Przecież to ty byleś od wykluczania, jako jeden z nielicznych ŚJ czułeś się wybrańcem BOGA, że pójdziesz do nieba i zostaniesz królem, a tu ktoś ciebie wyklucza, co za porażka.
EMET:
Po to, żeby być gdzieś obecnym, to trzeba istotnie tam wcześniej dotrzeć - 'przyjść', powiedzmy. Jednak - po przyjściu - jest się tam obecnym, co właśnie zasadza się w terminie "paruzja".
Natomiast pisząc o dynamizmie przyjścia w celu wykonania wyroków Bożych, to już nie taka tylko obecność, lecz to, o czym czytamy np. w wg Mateusza 25:31 i dalsze oraz w Objawieniu danym Janowi w r. 19:11 i dalsze.
To nie jest taki zwykły niuans z użyciem terminu "paruzja" bądź "erchomai"; terminy nie są synonimiczne bowiem. Wystarczy prześledzić ich użycie.
Skoro owa "paruzja" to ma być - 'przyjście', to skąd jakieś rozciągnięcie czasowe owej?
Raczej przyjście kojarzy się bardziej z krótszym okresem, bo skoro ktoś już dotarł, to i nie ma więcej sformułowania typu przyjście, bowiem się dokonało. natomiast obecność to jest dłuższy czas trwania. Stąd użyłem zwrotu: dynamizm przyjścia, aby zaakcentować jakby moment dotarcia w celu dokonania wyroku.
Uważam, że nie jest rzeczą przypadku, że w Biblii jest zróżnicowanie terminów: takich bądź innych. Nic nie jest w Słowie Bożym dziełem przypadku, że "wsio rawno" jak pisze. Jakiś cel był, iż użyto innego terminu; bo przecież można było użyć po prostu "erchomai" .
Czy jest dziełem przypadku np., że w Liście do Filippian 3:11 użyto greckiego terminu < eksanastasis >, zamiast po prostu < anastasis >. "Ze święcą" szukać Przekładów, które ów niuans by oddały translacyjnie dokładnie jako: "wcześniejsze zmartwychwstanie" [nie zaś jedynie jako "zmartwychwstanie"].
Ciekawe jednak, dlaczego tłumaczom nie przeszkadza oddawać per "obecność" w miejscach teologicznie obojętnych, że tak powiem, natomiast w miejscach bardziej znaczących już nie...? Ten sam termin, a jednak zróżnicowanie w tłumaczeniu...
Taki np. termin < nephesz > i < psyche > też się tłumaczy w zależności od potrzeb teologicznych.
Nie tylko te kwestie zresztą...
Gwoli --
Podczepiłem się pod post Ariusa, bowiem z Januszem raczej nie dialoguję; co jest zrozumiałe.
Stephanos, ps. EMET