Anna01 pisze:
Oni nie chcą nikogo krzywdzić (!), a wręcz przeciwnie - w ich mniemaniu (może słusznym) chcą ochronić przed traumą jakiej sami doznali.
Można powiedzieć, że ŚJ głoszą, namawiają do wstąpienia do Organizacji W DOBREJ WIERZE, a "odstępcy" W DOBREJ WIERZE (po przejściach w Organizacji) odwodzą od tej Organizacji.
Uważam, że jednak musi być coś nie tak ( tzn. wiem co jest nie tak, z wielu opowiadanych mi osobiście historii, zarówno obecnych i byłych ŚJ), że jest tak wiele kontrowersji.
EMET:
Twoja wersja i opiniowanie, Adminko Właścicielko, jest typu idealistyczna, gdyż…
Czyjeś przeżycia traumatyczne [o ile kogoś takie są], nie są jakąś wykładnią, iż: ktoś traumę przeżył czy przeżywa, to i na innych ma to czynnie mieć wpływ. Jak często piszę: >to - co kogoś, nie stanowi wyznacznika - że i mnie też<.
Jam szczęśliwy, a ktoś mnie wmawia, że nie: zarówno teraz, jak i w przeszłości. No, chyba, że mamy do czynienia z kogoś tzw. 'smętnym prorokowaniem' czy 'prognozowaniem na przyszłość' [zdaniem owego „proroka” i ja się rozczaruję, skoro On...]. Ale to tylko „zbiór tzw. pobożnych” [a raczej: złych] „życzeń”.
Ponadto: ani Ty, Adminko, nie znasz tego użalacza, ani
nie znasz wszystkich okoliczności: polegasz jeno na subiektywnym - kogoś - ukierunkowaniu Ciebie [czy innych wokół] na wersję
taką, którą przedkłada. A, przyznasz: jest różnica między dojściem do obiektywnej prawdy - o ile nawet ktoś takową faktycznie szczerze chciałby poznać – a wysłuchaniem racji
tylko jednej ze stron... Tym sposobem: ja [Stephanos] nigdy na Forum nie biorę udziału w jakichś tego typu debatach >użalacza i jego oponentów czy zwolenników<: obojętnie, jakiej proweniencji. Tak też nie przyłączam się do użalaczy na np. KrzK, KZ czy inne. Nietrudno dostrzec, że w >sukurs użalaczom biegną< „wiadomi” ludzie; nie wymaga to jakichś studiów z psychologii.
Jeśli ktoś się daje nabrać na >kogoś użalanie< - to na pewno nie ja! O ile nawet, to musiałbym wysłuchać racji wszystkich stron i ew. zdanie sobie sam wyrobić. Tyle, że takowe sprawy mnie w ogóle nie absorbują! Trzeba by przeprowadzać niemal rozprawę, być jakimś dziennikarzem śledczym czy tp. Nigdy się takowymi poczynaniami nie zajmowałem i zajmować nie myślę!
Jeśli nawet, to zasadniczo śJ nie tyle, jak piszesz, Adminko, „namawiają do wstąpienia do Organizacji”, co >głoszą Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym<. Natomiast ludzie pokroju np. pan Bednarski głoszą „złą nowinę o ŚJ i Ciele Kierowniczym”. Owi są zasadniczo 'obrzydzaczami',
nie zaś… >zwiastunami dobrych wieści<. Nic dziwnego, że bardziej owym chodzi o „wykonanie roboty takiej, aby jakiś śJ wziął rozbrat ze Społecznością ŚJ”, natomiast mniej ich już interesuje, co się będzie z nim [teraz: już byłym śJ] dalej działo.
Czyli to, co od lat pisujemy z 'Bobo': gdzie konkretnie kierują - owi zwiastuni złych wieści - owych „zwiedzionych”, owych „okłamywanych”, owych „po traumie” [jak subiektywnie piszą], owych…? GDZIE?
Przecież: ani pan Bednarski, ani pan Andryszczak - nie wskażą mnie, Stephanosowi, KrzK? Ktoś inny – KZ, czy jeszcze inaczej.
Ba, zgodnie z 'zasadą berejską' czy tym, co czytamy np. w
1Tes 5:21; 1Jana 4:1 i innymi: o ile nawet ktoś przeżył jakieś rozczarowanie [tego kogoś zdaniem], nie znaczy, iżby „ufnie w objęcia łapać…”.
Ponadto:
metoda odreagowywania - nie jest metodą taką, jaką przejawiał np. ap. Paweł, który niekoniecznie poświęcał się zwalczaniu judaizmu czy żydostwa, co bardziej, jak to i w ostatnim wersecie Dz Ap.
Wystarczy poczytać post/y/ owych teraz „oświeconych” [a kiedyś, jak piszą, „tłamszonych” u ŚJ]. Jakże mało tam tego, co się kryje za
greckim terminem na „Ewangelia”, a jakże dużo tam… wiadomo czego.
Dlatego też: poza atakami antyŚJ, poza 'uwredzaniem', jakże mało tam kierowania na jakieś – teraz – pozytywy. Nic dziwnego, że owi użalacze wiadomo czym [wiadomo!] są skrzętnie zajęci; ba, nawet pospołu się sprzymierzają, o ile tylko mają jednego >upatrzonego wroga<: ŚJ, śJ [ i co się z tym wiąże].
Jak piszę: to nie tylko „niecierpliwość [jak mówią słowa pewnej piosenki] jest złym doradcą”, ale również przenoszenie swoich traumatycznych przeżyć [wg tak oznajmiającego] oraz odreagowywań – na innych, aby w innych znaleźć popleczników i dalej.
Mnie nie interesują tego typu 'pogwarki': nawet, gdyby ktoś użalał się na kiedyś „gdzieś tam” bytność, a zachwalał teraz Społeczność ŚJ [i co się szerzej wiąże].
Ja nie biorę w tym udziału i nie daję się na to nabrać. Zawsze zachęcam do
rozwiązywania swoich spraw poprzez REAL: obojętnie, z jakiego ujęcia by na to patrzeć.
Tak i Ty, Adminko, o ile już tak pragniesz - czy pragnęłabyś - być bezstronna i obiektywna: skąd wiesz, gdzie leży obiektywna prawda? Gdyby nawet, to
należałoby znać wszystkie okoliczności,
wysłuchać głosu wszystkich stron, poznać lepiej użalacza itp.
Iluż użalczy dorabia na swój użytek „ideologię”, ilu
szuka pretekstu do odejścia [ze Społ. ŚJ], w ilu przypadkach przyczyny są trywialne [np. niemoralność], a jest tak, jak z tym „kijem na psa”…
A przecież, o ile nawet ktoś się rozczarował [ten ktoś: on właśnie], to po co 'się szarpać', po co być 'V-kolumnowcem' itp.? Jak pisałem kiedyś jednemu z Userów: >Społeczność się nie chce dogiąć do moich
, to ja odchodzę: i tyle<. Jeśli ktoś chce „przybijać tezy do…, to - poza Społecznością - niech sobie przybija do...”. Żadna Społeczność Rel. nie toleruje rozłamowców w swoich szeregach; owszem, ochoczo mamy zachęcnie do rozłamów u innych, byle nie u siebie. To tak, jak z „wyciąganiem gorących kasztanów z ognia”: „rękami nie swoimi, tylko czyimiś”.
Na koniec --
A najbardziej brzydzą mnie tacy, którzy są dwulicowcami: do zboru chodzą 'jakby nigdy nic' [inni do nich „bracie”, „siostro” czy po imieniu], natomiast np. na Forum są całkiem innymi ludźmi. Fałszywcy i zdrajcy - jednym słowem. Tacy – są najgorsi! Są swojego rodzaju agentami i szpiegami. Wtedy słyszymy - tylko ich wersję, tylko ich!
Tyle.
Stephanos, ps. EMET